Obserwatorzy

niedziela, 2 grudnia 2012

„Piękna miłość z Internetu.”


Gdzieś w pewnym województwie mieszkała czterdziestopięciolatka, z nie wesołą sytuacją domowo – rodzinną.
Wyjścia z sytuacji szukała na portalach randkowych, gdzie znalazła pewnego miłego, szarmanckiego Pana.
Domowa sytuacja wypchnęła ją, a właściwie „pomogła” w podjęciu decyzji: postawiła na jedna kartę i przyjechała do internetowego amanta.
Na miejscu szybko się okazało, że szarmancki Andrzej to alkoholik i seksoholik, więc jak nie jedno to drugie w głowie, a najlepiej wszystko na raz. Stale pijany, albo pije albo na etapie zbierania na alkohol, w dodatku nie przestrzegający higieny osobistej… kąpiel raz w tygodniu, może dwa, przy czym nie zawsze zmienia ubrania, które są przepocone, często poplamione a nawet dziurawe… taki stan rzeczy sprawił, że Liwia szybko postała mieć ochotę na bliższe relacje… Andrzej powrócił do poszukiwań przez portale.
Liwia znalazła prace, a Andrzej siedział w Internecie i sączył browary w swojej śmierdzącej dziupli. Jako, że Andrzej jest znany z pijaństwa w wielu miejscach zakładowa brama raz zatrzaśnięta przed nim brama nie otworzy się ponownie. Raz przez niego całą firmę zwolnili.
Andrzej postanowił uderzyć do firmy Liwii, jednak ta prosiła by tego nie robił; nawet dzwoniła do szefowej z prośba by nie zatrudniała Andrzeja. Finał był taki, że Liwia straciła pracę.
Brak seksu zaczyna coraz bardziej dokuczać Andrzejowi, to też jest co raz bardziej agresywny do Liwii: ma wymagania, by Lidia współżyła z nim, i dawała pieniądze na alkohol. Od siebie nie daje wiele, bo sprawa „trudnego zapachu” najoględniej mówiąc, oraz stałego pijaństwa odstrasza Liwie, która wniosła wkład 500pln gdy się wprowadziła i nie zamierza dawać więcej bo niby skąd?! Brak seksu, pieniędzy na piwo coraz bardziej dokuczają Andrzejowi, to też bywa naprawdę przykry dla partnerki: „wypie***”, „idź sobie stąd”… i inne komunikaty o tym samym znaczeniu stały się codziennością. Na dodatek Andrzej potrafi zapraszać do siebie kobiety, mówić o zamiarze spotkań, przy czym nie jest gołosłowny bo zaprosił panią… po za tym przesiaduje na portalach randkowych.
Inną sprawą są ultimata stawiane nie rzadko: „jak za …. Minut nie wrócisz drzwi będą zamknięte.” „jak … to już możesz nie wracać”.
Liwia szuka pracy, ale z tego co obserwuję bardziej skupia się na portalach, czyli na poszukiwaniu kolejnego pana z mieszkaniem, który mógłby ją przygarnąć.   
   Nie wiem jak sytuacja się skończy, aczkolwiek nie spodziewam się happy endu.
Obawiam się sytuacji, że pewnego dnia, lub co gorsza nocy Liwia stanie z walizkami w moich drzwiach. I cóż ja? Przecież nie prowadzę przytułku ani schroniska, a z drugiej strony chciała bym jakoś pomóc.


4 komentarze:

  1. Jakie niektore kobiety potrafia byc... glupie i naiwne! Dlaczego wciaz szukaja przytuliska u coraz to innych indywiduow?
    Nie lepiej samej, ale godnie, niz tak...?

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuć należy ...
    Ciekawe czym się skończy...
    Obawiam ,że następnym takim samym amantem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Być może, że taki ma sposób na życie mam nadzieję, że trafi na odpowiedniego kiedys...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!