Obserwatorzy

sobota, 17 stycznia 2015

Trzy sytuacje.... które mega mnie zirytowały

1) byłam niedawno w hotelu. 


Wchodzę do ogólnej toalety na dole niedaleko recepcji…. Przezornie oglądam co zastałam… Deska była zasikana…. Wiem, wiem sprzątaczki, a właściwie każda Pani z służby pięter mogła by napisać tomy… i to czego doświadczyłam to zapewne nic w porównaniu z wizytówkami jakie po sobie pozostawiają niektórzy… idę na recepcje i zgłaszam. W odpowiedzi recepcjonistka załamała ręce i błagalnym tonem:
- Ależ Pani mi tego nie mówi!
- a komu mam powiedzieć Panu Bogu w kościele! – pomyślałam
- ale tu jest sprzątane! – zapewniała mnie Pani z recepcji
- ja rozumiem! – odpowiedziałam.
Mówią że kulturę wynosi się z domu… a ja ciekawa jestem czy ta osoba która to zrobiła też zanieczyszczoną toaletę by w domu pozostawiła? Opowiedziałam pewnej osobie tę anegdotkę a w odpowiedzi usłyszałam śmiech…
- ależ na deskę sedesową się nie siada! – odpowiedziała śmiejąc się do rozpuku!
- a ja życzę takim osobom które takie świadectwo po sobie zostawiają by nózia się omsknęła wyjątkowo i na cudzym guanie zasiadła jak Panisko! Nie w kij dmuchał! Ale atrakcja zasłużona! I to w pełni! A po obsłudze hotelowej, zwłaszcza specjalizowanej, która przeszła zapewne nie jeden etap rekrutacji (do tego lepsiejszego w końcu hotelu) spodziewałam się profesjonalnieszego zachowania.


2) nieodpowiedzialność wobec zwierząt! Wszak to postawa wobec zależnych jednostek obnaża prawdę jakim dana osoba jest człowiekiem. Kim jest naprawdę! Przykładów można mnożyć na pęczki! Opowiem o tym co ostatnio z równowagi mnie wyprowadziło.
Z pewną Pania po pięćdziesiątce odbyłam masę rozmów na temat jej „wychodzącego” kota. Mówiłam, tłumaczyłam że kastracja kocura jest ważna bo nie będzie sikał na meble (zwłaszcza wiosną od wejścia do domu daje po nosie) ale Pani sobie z tego nic nie robi! Jej kot chodzi na kotki i pewnego dnia gdy przechodził przez pewną posesję niemal został postrzelony z wiatrówki… nie mówię o tym ile razy zwierze przez psy było tarmoszone.
Byłam świadkiem jak Paniusia przez telefon rozmawiała z sąsiadką która prawdopodobnie wstawiała się za kotem jednak właścicielka opowiadała że sąsiad strzelał z wiatrówki, że raz kot pogryziony wrócił w złym stanie…. A kastrowała kota nie będzie bo koty są brzydkie po kastracji!
Chciałabym by Paniusia trafiła na kogoś kto faktycznie będzie dla niej autorytetem w dodatku z wiedzą weterynaryjną, i na takie argumenty w stylu że koty po kastracji są brzydkie zjebie ją jak szmaciarz konia! Sory, ale coś podobnego doprowadza mnie do szału!

\
3) szłam sobie spokojnie wtem oczom moim ukazał się ten oto widok:


Wszystko wszystkim lecz marnotrawstwa żywności nie trawię! Kiedyś widziałam jak żywność z MOPSu walała się… nie pojmuję po co taka osoba bierze to jedzenie! Rozumiem że są gusta i guściki którym taka strawa nie usiłuje nawet sprostać, ale żeby tak traktować jedzenie!!!!

58 komentarzy:

  1. NIGDY nie siadam na obcych sedesach, jeszcze moglabym jakas chorobe zlapac. Raczej jednak trafiam i nie zasikuje deski. :)
    Babie od kota trzeba bylo odpowiedziec, ze ona jest niekastrowana, a i tak zbrzydla, co sie kastrowanemu kocurowi nie przydarzy. Moze ona lubi zyc w oparach kocich perfum? Co jej zalujesz? :)))
    A chleb? Kiedys to byl chleb, a ten dzisiejszy plesnieje szybciej niz sie go zdazy zjesc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie istotne co kto w miejscu najintymniejszym robi. Najistotniejsze jak je zostawia. Pani od kota oporna na wszystko! Kota żal.... stary, schorowany, nie zawsze karmiony nie żeby jakiś zagłodzony ale dobrze to on nie ma... niestety to za mało by zajęła sie jaka fundacja tą sprawą...
      Mimo wszystko nie miejsce chleba w takim miejscu jak okolice czy wnętrze śmietnika.

      Usuń
    2. Ja bym nie mogła nigdzie wyjeżdżać gdybym nie siadała na obcych sedesach :D

      Usuń
  2. Każdy nasz kot jest kastrowany i sterylizowany. Marzę, aby kiedyś mieć możliwość uczestniczenia w porodzie kotki w naszym domu i o wychowywaniu maleństw, ale... dopóki cały świat jest pełen kociego nieszczęścia, nie mogę na to pozwolić, więc bierzemy koty, którym jest źle na świecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda za dużo nieszczęść! Nie tylko kocich!

      Usuń
  3. "kota nie będzie bo koty są brzydkie po kastracji" - poległam. Cóż, lepiej żeby był "brzydki" niż zagryziony przez psy, noale... Są ludzie i parapety, brak słów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta kobieta odporna na wszelkie argumenta...

      Usuń
  4. ludzie w tym hotelu pewnie myślą że jak nabrudził ktoś to samo się posprząta lol...

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja sunia też była wysterylizowana...Nie rozumiem takich ludzi...Też nie siadam na obcych deskach...a jak już się zdarzy...to staram się jej nie ubrudzić...A chleb...piekę sama...kupnego nie trawię...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pies to inny gatunek... kot naprawdę śmierdzi.... najgorzej wiosną... gdy słonko ciepłem obdarzy. Swego czasu zdarzało mi się przechodzić koło pewnej posesji, nie wiem ile tam kotów ale smród był taki od ulicy że nos odpadał! Uważam że powinni dostać mandat właściciele posesji!

      Usuń
  6. Oj miałaś pełne prawo się zirytować.
    Ja bym też się wkurzyła...

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko jak ja nienawidzę wszelkich publicznych toalet! Nawet w szkole nie można się wysikać normalnie, bo oczywiście wszystko musi być oświnione. Nawet podpasek nie potrafią wyrzucić do kosza.
    Co do drugiej sytuacji... Mam w swoim bloku panią, która posiada kota. Białego. Prześlicznego. Kot to niby kocica, ale najwyraźniej sika w domu bo gdy owa pani jedzie windą to ja praktycznie mdleję z tego smrodu. Koszmar.
    A jeśli chodzi o trzecią sytuację to... Jeśli ktoś tak marnuje żywność to jest idiotą. Rozumiem, że jeśli się coś zepsuje lub chleb z czerstwieje to tego nie jemy, ale po co od razu wyrzucać?
    RADA DLA MIESZCZUCHÓW: Przeprowadźcie się na wieś, załóżcie kurnik. Namoczcie chleb w wodzie i dajcie kurom. One jedzą wszystko. Naprawdę. A Wy przynajmniej nie będziecie marnować jedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś poruszałam ten temat że gdziekolwiek pracowałam: praca w markecie, czy w biurze w bankowości (!) wszędzie przewijał się ten sam temat! Może inaczej podchodzono, przedstawiano jednak temat niezmienny...
      A ja myślałam że Ty w domku mieszkasz... nie wiem czemu ale tak sobie wyobrażałam:))
      Marnotrawstwo żywności to okropna sprawa!

      Usuń
    2. tak. mieszkam w domku :)
      Ale od poniedziałku do piątku mieszkam w bloku... szkoła wymaga poświęceń :)

      Usuń
  8. Nienawidzę publicznych toalet ale często najgorzej że korzystam.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Co do toalet to temat rzeka - dlatego mam taką awersję do korzystania z toalet w miejscach publicznych i zwykle tego nie robię ;)) Nawet przy 10 h na uczelni potrafię nie robić siusiu :D Nauczyłam mój pęcherz już w Gimnazjum :D hehe
    A co do ost. pkt to powiem tak, samej zdarza mi sięmarnować jedzenie, nie specjalnie oczywiście. Ale nic mnie tak nie boli jak marnowanie chleba, szlag mnie normalnie trafia ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podziwiam Cię że potrafisz wytrzymać 10 godzin....

      Usuń
    2. Paula to Ty masz żelazny pęcherz:D ja prawie zawsze jestem zmuszona gdzieś skorzystać :P

      Usuń
  10. Ja uważam, że chrakter człowieka można poznać po tym, jaki ma stosunek do zwierząt. I to cały czas się potwierdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko do zwierząt ale jednostek zależnych na przykład dzieci....

      Usuń
  11. Kto jest ok­rutny w sto­sun­ku do zwierząt, ten nie może być dob­rym człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli chodzi o koty, to ponoć po kastracji/sterylizacji są słabsze... I jak się wdadzą w bójki, to z niekastrowanym kotem nie mają szans - kot mojej cioci wrócił raz do domu ledwo żywy, bo go jakiś inny zaatakował...
    Sama mam kotkę po sterylizacji, ale wychodzimy z nią tylko latem, takżę się nie boję :) jest raczej kotem typowo "domowym" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na pewno taka ingerencja w żywy organizm ma swoje skutki jednak nie na tyle by kot był jakiś słabszy czy coś... fakt czsem zdarza sie zmiana charakterku zwykle zwierze jest po prostu spokojniejsze jako że nie miotają nim hormony.

      Usuń
  13. Obsikane toalety to standard, nieraz wchodziłam po paniusi wypięknionej, wymalowanej, która nasikała na deskę i tak zostawiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy nie wiadomo kto obsikał... ja jak widzę zasikaną deskę to wychodzę bo dlaczego mam po kimś sprzątać?

      Usuń
  14. Po dobrym hotelu, a właściwie każdym, należy się spodziewać czystości... fuj, fuj, fuj! Powinna wezwać sprzątaczkę, a ta powinna posprzątać... ale ludzie to jednak czasami są świńscy, żeby obsikać całą dechę i zostawić :/ Najczęściej w galeriach handlowych się z tym spotykam...
    A ta Pani od kici... cóż, woli aby kotek był tarmoszony przez psy albo (nie daj Boże) postrzelony, a nie wykastruje. No pewnie, niech lepiej go psy zagryzą albo ktoś postrzeli, kopnie czy co innego :/ Nieodpowiedzialność... i to przykra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wykluczone że tak sie stało... ale zdanie o tym miejscu mam wyrobione. Nie wiem za co hotel ma te gwiazdki...
      Pani od kota odporna na argumentacje wszelką!

      Usuń
  15. marnotrawstwa żywności też nie znoszę. zawsze wtedy myślę o głodujących dzieciach,

    OdpowiedzUsuń
  16. Zasikane toalety masakra.. nie lubię łazienek ani publicznych ani prywatnych ;/
    marnowania jedzenia również nie rozumiem o zwierzętach nie wspomnę eehh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy niektórzy mają potrzebę znakowania terenu czy jak... pojęcia nie mam

      Usuń
  17. z tą toaletą to wszędzie tak jest, sprzątaczki nie będą wchodzić po każdej osobie i sprzątać to ludzi powinni sami też trochę zadbać o porządek i posprzątać po sobie ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda ale są ludzie którzy zachowują się w ten sposób, tak jest, było i będzie, ale po to jest służba by dbać o wizerunek hotelu.

      Usuń
  18. Paniusia od kota to nienormalna baba. Najlepiej by było kota złapać, zawieźć do weta i wrócić z nim z powrotem i puścić do Pani.
    A ludzie w toaletach mnie nierzadko zadziwiają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to juz stary kot i on już znaczył będzie teren, wiem pamiętam z lekcji weterynaryjnej... niestety koty poddaje sie zabiegowi do pewnego wieku, a potem no cóż... "nie ma gwarancji"

      Usuń
  19. bys widziala karalucha w hotelu jak ja - to oka nie zmruzylam:) niestety musialam tam przenocowac bo nie ja placilam a do nastepnego byla blizej nieokreslona odleglosc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. okropieństwo! Jeszcze żeby tylko tego nie przywieść....

      Usuń
  20. Te zasikane toalety to już plaga:P ja wprawdzie nigdy nie siadam w miejscach publicznych, ale sama świadomość jest niezbyt komfortowa delikatnie mówiąc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to po prostu ohydne! Jak można sie tak zachowywać....Ludzie są różni, ale recepcjonistka która przeszła tyle etapów rekrutacji zapewne... no zdumiała mnie...
      za co te gwiazdki pojęcia nie mam!

      Usuń
  21. z tymi toaletami to jest jakaś totalna masakra! strasznie obrzydza i w ogóle ;/

    Zapraszam
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj nie lubię publicznych toalet, m.in. za takie nieprzyjemne widoki :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie toalety a ludzie winni... nie wszyscy, ale są, zdarzają sie...

      Usuń
  23. Ludzie niestety tacy są, a może raczej bywają - nie szanują niczego, począwszy od pracy innych, przez zwierzęta i siebie samych.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  24. Co do zwierząt - zgadzam się w 100 %. U mnie w pracy panuje jakieś chore poczucie, że każdy powinien mieć psa - a przecież nie każdy ma na to warunki!!! Z kolei w mojej poprzedniej pracy normą było zasyfianie łazienki. Ludzie są obrzydliwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmmm... warunki warunkami, najważniejszy jest czas poświęcany psu. Uważam że generalnie lepiej jak pies jest w domu niż w schronisku. Pies to świetna sprawa, jednak prawdą jest że nie każdy nadaje sie na właściciela

      Usuń
  25. Ale utrafilam na temat, wlasnie jem kolacje w pracy ;)

    Tez nie siadam na obcych kibelkach, a jak musze to zawsze je okladam "tona" papieru...
    Na kotach sie nie znam, wiec nie wiem.
    Co do chleba to przynajmniej ptaszki i jakies bezpanskie zwierzaki beda mualy uczte! U mnie kolo kamienicy na smietnik tez tak chleb wyrzucaja, a w nocy zwierzyna ma uczte i bynajmniej nie tlucze sie po koszu i nie musi sie gimnastykowac...

    OdpowiedzUsuń
  26. W mojej pracy codziennie wiele razy korzystam z cudzych i publicznych toalet - jeszcze nigdy się nie spotkałam z naprawdę złym stanem kibelka. Tym bardziej dziwi taka sytuacja w renomowanym hotelu.

    Takich nieuświadomionych i tępych "miłośników" zwierząt jest niestety nadal bardzo wielu...

    Również nie toleruję marnotrawienia jedzenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sytuacja z tego hotelu mnie mocno zastanowiła skąd te gwiazdki i nagrody skoro widać że zlew zakurzony... deska zasikana to jedno, ale przecież ludzie nie noszą kurzu w sprayu...
      Takich "miłośników" to .... podnoszą mi ciśnienie! Nienawidzę takiej głupoty! A paniusi szkoda kasy na zabieg!

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!