Obserwatorzy

wtorek, 22 września 2015

Brak mi słów


42 komentarze:

  1. Rzadko mnie zatyka ze zdziwienia ale Tobie się udało. To tak naprawdę , na serio?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale że jak to? Niby komu się coś nie podobało?

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuję, człowiek pokrzywdzony, ale i tak nie może się odezwać... bo od razu takie coś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jednej rzeczy nie rozumiem, przeciez nie podalas nazwiska ani namiarow na te terapeutke z bozej laski, skad wiec przypuszczenie, ze chodzi wlasnie o nia? Pieniactwo, nic wiecej.
    I co masz zamiar zrobic?

    OdpowiedzUsuń
  5. No chyba żart! Trzy miesiące!
    Po pierwsze - nie upubliczniłaś żadnych danych tamtej osoby. Nikt nie udowodni, że chodziło o nią, tak samo jak internauci nie mają pojęcia o kogo chodzi. Po drugie - jest wolność słowa na tym świecie. Nie podałaś danych a opisałaś sytuację jaka Cię spotkała. Uważam, że powinnaś zrobić print screena wpisu i wybrać się do prawnika żeby sprawę przeanalizować. Bo to jest chyba naprawdę jakiś słaby troll. Pomówieniu dobrego imienia... Tylko, że żadnego nie podałaś :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o to chodzi. Brak danych. To każdy psychoterapeuta, do którego się chodziło mógłby na tej podstawie wytoczyć proces, domagać się zadość uczynienia lub publicznych przeprosin.

      Usuń
  6. No co to k.... jest? Jestem po Twojej stronie... Nic dziwnego, że opisałaś sytuację. Wiem, że internet nie jest anonimowy, ale Ty tylko przestrzegłaś innych przed odwiedzeniem tej Pani. Co w 4 oczy to tak zostaje, tym bardziej jeżeli to Ty prowadzisz mamę do terapeuty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam coś podobnego na innym blogu wczoraj chyba, tyle że tam było przez internet wysłane.

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to jest podpucha. Absolutnie nic nie uzasadnia wysłania takiego pisma. Ktos zrobił to dla głupiego żartu. Sa dane tej kancelarii, ktora to niby wysłała?

      Usuń
  9. Dziwi mnie reakcja tej pani.Bo w poście nie ma nawet jej nazwiska. Ta pani jest chyba na swoim punkcie przewrażliwiona. A cały tekst dobrze przeczytać. Skąd ta pani wie, że o niej mowa.
    Serdecznie pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  10. A cóż to, skąd oni wiedzą że Ty to Ty skoro w tamtym wpisie nie ma żadnych danych i co pójdą z tym do sądu by pozwać "Czerwoną filiżankę" ?

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem w szoku. Serio, są tacy ludzie? Myślałam, że blog jest od wyrażania swoich myśli, opinii. Zresztą do żadnego sądu nie dojdzie. A jakby doszło, to ona by sprawę przegrała, ot co. Już przegrała.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow, jestem w totalnym szoku! Przesada - gruba przesada serio.

    OdpowiedzUsuń
  13. Na pewno "poszkodowana" pani to przeczyta, więc powiem tak - większą szkodę Pani sobie zrobiła tym wezwaniem, niż autorka bloga tym wpisem. Może się Pani cieszyć, że wygrała, jednak tak naprawdę Pani przegrała. Powiem więcej - NIKT nie ma pojęcia o jakiego psychologa chodzi, więc według mnie nie ma żadnych podstaw prawnych, żeby oczekiwać przeprosin. Ale jeżeli będziesz przepraszać, droga autorko, napisz proszę imię i nazwisko owej pani psycholog, skoro ją obraziłaś, to trzeba przeprosić KONKRETNĄ OSOBĘ. Ja natomiast radziłabym tego nie robić, bo niby jak ma wygrać sprawę w sądzie, jeśli nawet nie podałaś danych personalnych. A ludzie czytający bloga Cię nie znają i nie mają pojęcia o kogo chodzi. Ale nie znoszę takiego zachowania u ludzi i trzeba to tępić. Albo w sumie to może jednak napisz te przeprosiny, oczywiście z podaniem danych personalnych (no w końcu jak się przeprasza, to trzeba powiedzieć kogo). Mniej się natrudzisz, więcej zdziałasz, a my i tak jesteśmy po Twojej stronie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masło maślane mi wyszło, ale wiadomo o co chodzi :p

      Usuń
    2. A, i jeszcze jedno - właściwie to ty byś mogła wytoczyć proces tej pani, że naruszyła tajemnicę zawodową.

      Usuń
    3. Tak jest coś takiego jak naruszenie tajemnicy zawodowej, w takiej sytuacji ja bym w pierwszej kolejności zgłosiła to w instytucji która tą panią zatrudnia, pokazałabym tam również to pismo, żeby wiedzieli kogo zatrudniają, a po tym co jest napisane w tym piśmie można stwierdzić że ta pani sama ma problemy ze sobą i wymaga wizyty u psychologa. Taka osoba może skrzywdzić wiele osób, więc chodzi również o dobro innych i ten kto ją zatrudnia ma prawo wiedzieć o zaustniałej sytuacji, tak myślę.

      Usuń
    4. Masz rację. Skoro wystawienia opinii i tak owa pani "psycholog" odmówiła, a zresztą - teraz i tak już jej nie wystawi, to zgłosiłabym całą sprawę do jej przełożonych. Poinformowałabym o złamaniu tajemnicy zawodowej, pokazała wezwanie oraz post na blogu. Sama interesuję się psychologią i bardzo mnie smuci, że takie osoby pracują w tym zawodzie. Jak one mają komuś pomóc, skoro same potrzebują pomocy? Trzeba być naprawdę zgorzkniałym, zakompleksionym i niezadowolonym w życia człowiekiem, żeby odwalać takie numery. Nie mówiąc o tym, że psycholog powinien się cechować empatią.

      Usuń
  14. O tak, przeprosiny z podaniem wszystkich danych tej pańci. A skąd ona wiedziała, że o nią akurat chodzi?
    Na zasadzie "uderz w stół, a nożyce się odezwą"???

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem w szoku. Aż nie wiem co napisać...

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja bym Kochana, poszła z tym do prawnika. Od razu z miejsca. Możesz również zmienić adres bloga, (i skasować tamtą notatkę, by nie dać się ponownie znaleźć i zaskarżyć) wtedy unieważnisz pismo, ale lepiej się upewnić.

    OdpowiedzUsuń
  17. dla mnie to jest jakaś niedorzeczność.... kto o zdrowych zmysłach wysyła coś takiego??? I za co? za wpis na blogu? bo ręce opadają!

    OdpowiedzUsuń
  18. To faktycznie tak na serio??? Opętało te istotę? Skąd ma pewność, że to o nią chodzi?? Świat oszalał :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Paranoja! Już samo to pismo jak dla mnie jest mało profesjonalne. Jak miałabyś dotrzeć do wszystkich osób, które odwiedzały wpis? Rzecz niewykonalna. Chyba wspomniana pani wykazuje się niedojrzałością postępując w ten sposób i pogarsza opinię na swój temat. Takie moje zdanie.
    Kiedyś miałam pewne problemy po rozstaniu z partnerem, wydawało mi się, że potrzebuję wsparcia. Poszłam do jednej państwowej pani psycholog i okazało się, że w "swoim" stanie jestem i tak silniejsza psychicznie od tej pani. Rady, które od niej usłyszałam dokladnie znałam z teorii. To co powiedziała nie wniosło nic do mojej sytuacji. Tyle, że się wygadałam ale pomocy nie uzyskałam. No i po tej wizycie rzeczywiście poczułam się lepiej gdy się przekonałam, że posiadam większą wiedzę i siłę psychiczną od pani psycholog. A więc tacy "specjaliści" to nie rzadkość.

    OdpowiedzUsuń
  20. Rany ale żenada.... Jeśli nie podałaś żadnych danych ani namiaru na tą Panią to naprawdę nie rozumiemy o co się rozchodzi... Równie dobrze mogłabyś w internecie na stronach gdzie pacjenci mogą wypowiadać się o lekarzach (do, których uczęszczali), że przestrzegasz przed wizytą i byłoby to dla tej Pani jeszcze gorsze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jako osoba, która częściowo w prawie "siedzi" nie przejęłabym się tym "pożalsięboże" wezwaniem. Za to bardzo chętnie spotkałabym się z kancelarią reprezentująca tą Panią w sądzie, a następnie wytoczyła sprawę o próbę zastraszenia i naruszenie tym samym moich dóbr osobistych i o ile "delikewentka" w sądzie nic by nie ugrała- bo musiałaby udowodnić, że a- w Polsce nie mamy wolności słowa i, że mi takowego posiadać nie wolno i dodatkowo b)musiałaby dość mocno się starać (i to bardzo) żeby wykazać, że wpis rzeczywiście ją szkaluje (są w nim np. jej dane osobowe lub dokładny adres miejsca świadczenia usługi). Powoływanie się w piśmie przedsądowym, że nieprofesjonalista nie ma prawa oceniać pracy profesjonalisty jest głupotą. Idąc tym tokiem rozumowania nikt nie mógłby wytoczyć procesu np.lekarzowi o błąd w sztuce... no chyba, ze inny lekarz. Co do żądań -3miesiące? Serio? To pisał prawnik czy ktoś gotowca z neta ściągnął? Nawet gazety publikują takie przeprosiny raz, a nie przez półroczny nakład- żaden sąd się na to nie zgodzi i odszkodowaniu "specjalistka" też może pomarzyć. Osobną kwestią jest złamanie tajemnicy zawodowej przez tą panią i to się już nadaje do prokuratury, byleby w miarę gramotnie pismo sporządzić. Na moje oko nie pisał tego żaden poważny prawnik/kancelaria tylko oburzona 'szpecjalistka" sama coś tam sobie naskrobała, a jakby przyszło co do czego to znając życie drogi do sądu przez najbliższe sto lat by nie znalazła. Mam nadzieję, ze się nie dasz zastraszyć.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przeczytałam ten wpis...nie ma tam NIC...powtarzam NIC co mogłoby się nadawać na sprawę w sądzie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ta nieszczęsna niewiasta sama potrzebuje pomocy psychoterapeuty. Wychodzi brak profesjonalizmu oraz lęki prześladowcze. Przeprosiłabym podając wszystkie jej dane, niech każdy widzi co to za "fachowiec"!

    OdpowiedzUsuń
  24. wiara naprawde nie ma co robic na co dzien, polecam sprawe dla reportera tam jest wiecej takich :) p.s. trzymaj sie!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ta sprawa nadaje się do Uwagi.
    Jak nie profesjonalnie zachowuje się profesjonalista.
    A za taką uważa się ta pani.
    Serdecznie pozdrawiam Monika.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wow! Nie wiem na prawdę co napisać...

    OdpowiedzUsuń
  27. To jakaś paranoja! Nie daj się i skonsultuj to z kimś kto będzie w stanie Ci pomóc!

    OdpowiedzUsuń
  28. Straszna sytuacja.. bardzo mi przykro :(( Masakra..

    OdpowiedzUsuń
  29. Niestety wpisu nie czytałam, ale to jest chore!!!
    Czyli w Polsce mamy wolność słowa ale na papierze...

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja czytałem było z imienia i nazwiska oraz miasta i firmy gdzie pracuje -zajrzałem tu przypadkiem bo wyszukiwarka naprowadziła w 1wszej chwili tez miałem coś doradzić, czytając ten łzawy post, ale po chwili włączyło mi się myślenie a nie miałem czasu weryfikować, więc odpuściłem, tym razem widzę spore zmiany i naoczne nabijanie czytelników w butelkę co stawia pod znakiem zapytania czy temat postu też nie jest naciągany. Widać autorka jest dobrze obcykana w tej tematyce i doskonale sobie zdaje sprawę że osoba oczerniana nie zajmie tu stanowiska obronnego bo jej "o losie" nie pozwala ten właśnie opluwany profesjonalizm :P. Rodzi to pytanie czy przypadkiem całość zdarzenia nie jest również naciągana może było inaczej. Jak do tej pory nikt nie zastanawiał się nad tym tylko wszyscy potępiają w czambuł obrzucaną błotem- teraz to widzę wyraźnie psychoterapeutkę- takie kółko wzajemnej adoracji. a wystarczy jak to już ktoś pisał włączyć myślenie i zweryfikować pewne dane. Mogę się domyślać tylko jakie "gromy " posypią się na mnie, ale prawdę mówiąc mam to w tyle , pisze ten post bo mierzi mnie takie zachowanie i tyle .

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!