Festiwal Smaków Regionalnych odbył się w dniach od 28 lutego do 1 marca 2026 w godzinach 10:00 - 18:00. Swoje uczestnictwo w Gdańsk, AMBEREXPO zapowiedziało jakieś 200 wystawców. Wstęp na festiwal był bezpłatny pod warunkiem wcześniejszego pobrania wejściówki online. Na jedno zgłoszenie można było pobrać 5 biletów. Dla osób bez rezerwacji dostępny był 2-dniowy karnet w cenie 50 zł, do nabycia na miejscu.
Ja targi odwiedziłam w niedziele, w sobotę wejściówkę pobrałam. Nie planowałam wpisu więc nie robiłam zdjęć, ale coś tam mam, spokojnie, zapraszam.
Do celu mogłam jechać trochę inaczej, ale zdecydowałam się na nieco dłuższy spacer. Przed wejściem wita wszystkich Lew Hewelion, Kupiec.
Z tego co wyczytałam była to druga edycja imprezy na którą zgłosiło się jeszcze więcej producentów. Hala wystawowa była podzielona na województwa by łatwiej było namierzyć to czego kto szuka. Moim celem były: smak Podlasia a konkretnie chleb kapuściany - żytnie pieczywo wypiekane z kapustą i cebulą. Drugi podlaski specjał to salceson pieczony. Chleb znalazłam ale kolejka do stoiska była tak duża że sie poddałam. Salceson pieczony był ale wyprzedał się pierwszego dnia. Smuteczek. Dla wielu osób słowo: "salceson" przywodzi na myśl podłą wędlinę. Ja jadłam bardzo smaczny salceson mocno mięsny i takiego właśnie szukałam, cóż - może innym razem. Miałam okazję ponownie próbować popularnego na Podlasiu ciasta "mrowisko" chrust przekładany miodem z dodatkami, ten który dostałam od Ł@ był pyszniejszy bo miał wiórki kokosowe, żurawinę, ten z targów stanowił fajną ciekawostkę, ludzie chyba nie za bardzo znają więc sporo było tego do poczęstowania się, Marcinek był hitem stoiska ciasto przekładane bitą śmietaną no tu nie wiem które lepsze czy to od Ł@ czy to tutaj. Był sękacz jeszcze... te smaki zadziałały sentymentalnie... niesamowite jak to siedzi w człowieku. Smak, zapach i już człowiek przenosi się w miejsca, chwile... no fajnie sie reklamuje Podlasie. Było stoisko promujące historyczne miasto Tykocin.
Było stoisko marki Iglotex gdzie bezpłatnie można było się posilić, niestety kolejka była duża a ludzie brali po kilka porcji... Jasne, rozumiem chcieć spróbować ale po jednym a nie po kilka. Mi udało się skosztować zup krem z żółtych warzyw, potem zupa krem z zielonych warzyw. Mrożonka, ponoć dolewa się trochę wody, gotuje, przyprawia blenduje i jest smaczny posiłek. Fajnie że coś takiego odkryłam na targach bo po to sa takie wydarzenia, a nie po to by przyjść się najeść.
Przyznam że się najadłam, trochę jednej, drugiej zupki gdzieniegdzie wędlinka, serek, ciasteczko...było miejsce gdzie można usiąść, odpocząć... myślałam że po pierogi sie nie dopcham.... z resztą co ja nigdy pierogów nie jadłam?
Zwiedzający w sporej części się popychają, przepychają, lubią stać i konsumować zastawiając drogę innym by nie mogli spróbować, jest to irytujące bo uważam że każdy ma prawo poznać to co oferuje kramik. Jedna pani wspominała że jej stoisko nawiedzał pewien pan który wyjadał im to co mieli w degustacji. Po prostu żałosne! Rozmówczyni zwierzyła mi sie że było jej ogromnie głupio zwrócić mężczyźnie uwagę by nie wyjadał wszystkiego.
Moja mama pochodzi z Wielkopolski, jej przysmakiem jest ser smażony, byłam świadkiem jak mężczyzna brał po kilka takich porcji degustacyjnych chlebek z serem smażonym zachwycał się jakie dobre i odchodził, by powrócić za chwilę. Ja rozglądałam sie po stoisku i po konsultacji z rodzicielką kupiłam jej jeden ser właśnie z cebulką, bo u nas takiego nie ma. Ser smażony to regionalny przysmak a co za tym idzie mało znany i to jest fajne że w jednym miejscu można poznać coś nowego. Warto pamiętać że też są i inni ludzie którzy też chcieliby posmakować. Ja na jednym stoisku znalazłam polędwiczkę wędzoną na surowo w rozmarynie, żałuję że nie kupiłam bo dobre było. Trafiłam na kwas chlebowy dobre były więc kupiłam sobie wiśniowy.
Po wyjściu z targów przysiadłam z kwasem chlebowym przeglądałam moje zakupy i zdałam sobie sprawę że nie ma miodu spadziowego. Wróciłam się i odzyskałam słoik z miodem spadź iglasta. Oj pyszny....
A to część zakupów było niewielkie stadko krówek ale te pyszne cukierki nie dotrwały do tego momentu. Kwas chlebowy...
Ser smażony z cebulką.
Wieluń serek twarogowy pomarańcza.
Miód Spadź Iglasta
Miód nektarowy gryczany.
Była jeszcze możliwość konsultacji z dietetyczką co niestety nie budziło tłumów dzięki temu łatwo było pogadać, nie dowiedziałam się niczego odkrywczego, ale fajnie że możliwość była.
Stała karetka i można było pogadać z ratownikami, jakieś fantomy były - widziałam z daleka.
Generalnie było warto sie wybrać poznać nowe smaki, ciasta z Podlasia były przyjemnym doświadczeniem. Myślę że pewnie pojawię się ponownie kiedyś tam. Wiem że szykują się jakieś kosmetyczne i biżuteryjne targi.
Fajnie opisane, zwłaszcza te spostrzeżenia o zachowaniu ludzi przy degustacjach. To niestety częsty widok na takich imprezach, który potrafi odebrać trochę przyjemności z próbownia nowości. Dobrze, że mimo tłumów udało Ci się kupić ten ser dla mamy i znaleźć coś dla siebie. Kwas wiśniowy brzmi jak coś, czego warto spróbować.
Och, jak smakowicie! Sama bym co nieco spróbowała. Byliśmy kiedyś na podobnej imprezie latem, stoiska rozstawione nad jeziorem, mnóstwo smakołyków i występy zespołów ludowych. Ja kiedyś zwróciłam uwagę pewnej pani, która ze stosika z książkami brała garściami cukierki, no jak tak można? Lubię takie imprezy, bo poznaje się nowe smaki i tradycje regionalne.
Lubię takie imprezy, mam w regionie kilka takich w ciągu roku, nie zawsze tylko kulinarne, ale dużo kramów z regionalnym jedzeniem jest, nieraz się skusiłam na coś nowego, na szczęście opisanych tutaj zachowań przepychania się i nadmiernego wyjadania degustowanych potraw nie doświadczyłam, największe kolejki zawsze widywałam przy stoiskach z lokalnymi nalewkami
Ale fajny festiwal! Do Gdańska mam daleko, jestem z Dolnego Śląska.. A szkoda, bo uwielbiam to miasto :) W ten weekend byliśmy z kolei na targach słodyczy i kuchni azjatyckiej, też było smacznie ;)
Nigdy nie byłam na takich targach, a fajna sprawa. Bywają takie ludziska, co to wyjadają wszytko. Niektórzy zwyczajnie w biedronce wpychają owoc za owocem, albo otwierają cukierki... niby, by sprawdzić smak... taaa... Fajne rzeczy kupiłaś, nie jadłam jeszcze smażonego serca z cebulką, brzmi zachęcająco. :) Pozdrawiam serdecznie, pięknego dnia. <3
Świetna impreza. Wcale się nie dziwię, że tak lubisz przysmaki z Podlasia. Wiele lat temu spędzaliśmy wakacje w Supraślu. Mieli tam maleńką jadłodajnię, gdzie można było zjeść na miejscu, ale drugie tyle mieli na zamówienia. Asortyment był niewielki- kartacze, babka ziemniaczana, kiszka ziemniaczana i może jeszcze dwie potrawy. Jednak tak doskonałego ciasta ziemniaczanego nie jadłam ani wcześniej ani później. To było po prostu mistrzostwo! Na tym samym wyjeździe kuchnia tatarska w Bohonikach. Podobnie- rewelacja! Ser smażony kiedyś uwielbiałam, teraz z przyczyn zdrowotnych - unikam. Fajne takie targi, jednak z uwagi na tłumy, nie przepadam . Co do ludzkich zachowań, pewnie książkę można byłoby na ten temat napisać! Pozdrawiam Cię serdecznie. Dobrego weekendu!
Lubię, ale też mnie denerwują ludzie, którzy przepychają się, blokują wszystko i wyżerają bez opamietania. Widzę, że też lubisz miód gryczany, własnie taki teraz jem. Mniam. :)
Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak. Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła. Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów. Życzę przyjemności!
Fajnie opisane, zwłaszcza te spostrzeżenia o zachowaniu ludzi przy degustacjach. To niestety częsty widok na takich imprezach, który potrafi odebrać trochę przyjemności z próbownia nowości. Dobrze, że mimo tłumów udało Ci się kupić ten ser dla mamy i znaleźć coś dla siebie. Kwas wiśniowy brzmi jak coś, czego warto spróbować.
OdpowiedzUsuńOch, jak smakowicie! Sama bym co nieco spróbowała.
OdpowiedzUsuńByliśmy kiedyś na podobnej imprezie latem, stoiska rozstawione nad jeziorem, mnóstwo smakołyków i występy zespołów ludowych.
Ja kiedyś zwróciłam uwagę pewnej pani, która ze stosika z książkami brała garściami cukierki, no jak tak można?
Lubię takie imprezy, bo poznaje się nowe smaki i tradycje regionalne.
Jak wiele produktów można przy okazji posmakować, wybrać coś dla swoich preferencji zdrowotnych i smakowych. Izabela Bookendorfina
UsuńJa raczej nie chodzę na takie wydarzenia. Jakoś nie czuję takiej potrzeby.
OdpowiedzUsuńLubię takie imprezy, mam w regionie kilka takich w ciągu roku, nie zawsze tylko kulinarne, ale dużo kramów z regionalnym jedzeniem jest, nieraz się skusiłam na coś nowego, na szczęście opisanych tutaj zachowań przepychania się i nadmiernego wyjadania degustowanych potraw nie doświadczyłam, największe kolejki zawsze widywałam przy stoiskach z lokalnymi nalewkami
OdpowiedzUsuńLubię różne festiwale, czasami odwiedzam podobne, fajnie poznawać nowe smaki. :)
OdpowiedzUsuńAle fajny festiwal! Do Gdańska mam daleko, jestem z Dolnego Śląska.. A szkoda, bo uwielbiam to miasto :) W ten weekend byliśmy z kolei na targach słodyczy i kuchni azjatyckiej, też było smacznie ;)
OdpowiedzUsuńDla mnie za daleko, abym mogła odwiedzić, rozejrzeć się, wielka szkoda. Izabela Bookendorfina
UsuńBardzo popieram tego typu imprezy, festiwale smacznych i zdrowych smaków, okazja do poznania nowych produktów. Izabela Bookendorfina
OdpowiedzUsuńFajna impreza, a co do ludzi, to czasami zachowują się jakby wyszli z jakiegoś kataklizmu.
OdpowiedzUsuńFajne wydarzenie! Oj jak ja lubię miód gryczany! To mój numer 1, na drugim spadziowy a na trzecim nostrzykowy. Jadłaś? Jest nieco kwaskowy.
OdpowiedzUsuńFajne zakupy. U mnie również są targi. I wstyd patrzeć, jak inni przychodzą sobie pojeść za friko.
OdpowiedzUsuńIm jestem starsza, tym bardziej widzę, że ludzi się nie wychowa, a szkoda. Izabela Bookendorfina
Usuńtakie wydarzenia to super sprawa
OdpowiedzUsuńNigdy nie byłam na takich targach, a fajna sprawa. Bywają takie ludziska, co to wyjadają wszytko. Niektórzy zwyczajnie w biedronce wpychają owoc za owocem, albo otwierają cukierki... niby, by sprawdzić smak... taaa...
OdpowiedzUsuńFajne rzeczy kupiłaś, nie jadłam jeszcze smażonego serca z cebulką, brzmi zachęcająco. :)
Pozdrawiam serdecznie, pięknego dnia. <3
Świetna impreza.
OdpowiedzUsuńWcale się nie dziwię, że tak lubisz przysmaki z Podlasia.
Wiele lat temu spędzaliśmy wakacje w Supraślu. Mieli tam maleńką jadłodajnię, gdzie można było zjeść na miejscu, ale drugie tyle mieli na zamówienia. Asortyment był niewielki- kartacze, babka ziemniaczana, kiszka ziemniaczana i może jeszcze dwie potrawy. Jednak tak doskonałego ciasta ziemniaczanego nie jadłam ani wcześniej ani później. To było po prostu mistrzostwo! Na tym samym wyjeździe kuchnia tatarska w Bohonikach. Podobnie- rewelacja!
Ser smażony kiedyś uwielbiałam, teraz z przyczyn zdrowotnych - unikam.
Fajne takie targi, jednak z uwagi na tłumy, nie przepadam .
Co do ludzkich zachowań, pewnie książkę można byłoby na ten temat napisać!
Pozdrawiam Cię serdecznie. Dobrego weekendu!
Lubię, ale też mnie denerwują ludzie, którzy przepychają się, blokują wszystko i wyżerają bez opamietania.
OdpowiedzUsuńWidzę, że też lubisz miód gryczany, własnie taki teraz jem. Mniam. :)
Bardzo lubię takie lokalne festiwale
OdpowiedzUsuńKiedyś chodziliśmy na takie imprezy. Teraz zniechęcają nas tłumy.
OdpowiedzUsuńŚwietna okazja do spróbowania lokalnych produktów. Szkoda niestety ze wychodzi z ludzi brak kultury przy takich okazjach
OdpowiedzUsuńOmijam często takie wydarzenia ze względu na tłumy i wątpliwą jakość jedzenia...
OdpowiedzUsuń