sobota, 14 marca 2026

Jak to ja się uparłam!

 Smaki, zapachy i inne organoleptyczne doznania są częścią wspomnień. Przypadkowy bodziec potrafi wywołać uczucia, sentyment. W magiczny sposób potrafi przenieść w miejsce, chwile... ciekawe uczcie gdy człowiek siedzi w budynku i w pewnym momencie przykładowo smak potrafi wywołać wspomnienia z dzieciństwa.... Czasem zdarza się zachcianka, bywa że jest tak silna że bliższa jest małej obsesji...

Niby tylko iść do sklepu i kupić, bo wszystko jest. Gdyby tak było nie powstałaby ta notka. Będąc na Podlasiu najbardziej smakowały mi trzy rzeczy: ptasie mleczko produkowane przez jakąś firmę z Białegostoku, hitem był pieczony salceson i wafelki chałwowe. Salceson pieczony którym się zajadałam to smaczna wędlina dobrej jakości: mięsny nie wędzony (jak wyroby które uchodzą za rarytasy a to zdrowe nie jest), był pyszny!  Inne województwo więc tego pysznego salcesonu nie kupię, ten który udało mi się nabyć miał się nijak do tego którym nie tylko ja sie zachwycałam.

 Mawiają że gdzie ... nie może tam babę pośle. Ptasie mleczko sobie odpuściłam, jednak na salceson i wafelki się uparłam! Jak to pozyskać... marudziłam tutaj na blogu z nadzieją że może ktoś coś, kolejna sprawa dotrzeć do sprzedawcy, ale jak? Po nazwie sklepu próbowałam w wyszukiwarce, niestety te tropy nie doprowadziły mnie do celu. Była jakaś strona wyszukiwarka firm czy coś w ten deseń, dzięki niej zdobyłam namiar. Dzwonię do pana, okazało się że kto inny zarządza sklepikiem. Dzwonię do pani z prośbą o wysyłkę, pani sie zgadza, umawiamy się na telefon po dostawie. Radość, ślinka cieknie... Cieszyłam się nadzieją na salceson bez nadziei na wafelki, tu nawet się o producencie nie dowiedziałam. Podczas rozmowy dowiaduję sie że pani nie przyśle mi wędliny ani łakoci, bo to dla niej problem. Spoko, po co sie zgadzała nie wiem, no cóż. W necie szukałam wafelków chałwowych i nic, pytałam , prosiłam po sklepach ze jeśli byłaby możliwość to chętnie kupię. No nic to nie dało, no zwyczajnie nic! W sklepach pytali o producenta, jeden nawet "znafffca" powiedział że nie ma już ich i nie będzie. Chyba w jego sklepie - pomyślałam z niedowierzaniem. Pewnego dnia weszłam do sklepiku niepozorny bo monopolowy, to co ich wyróżnia to to że mają łakocie ale fajne, ciekawsze takie. O wafelkach chałwowych mówiłam nawet samej właścicielce, wspominałam ekspedientkom ale to na nic sie zdało. Podczas rozglądania się po ofercie łakoci na wagę, coś kartonik wydał mi się znajomy... co prawda nie było tam wafelków ale zrobiłam zdjęcie z namiarem na producenta. Wrzucam w neta, przeglądam... Bingo!


To co mnie zaskoczyło to to że smakołyk nazywa się Bloczek Chałwowy (zdjęcie z tego linka). No nie znalazłabym inaczej tych wafelków jak tylko przez uśmiech szczęścia i upór. Dla kogoś wafelki, dla mnie coś pysznego, wspomnienia ciepłych dni, przyjemność w niezbyt fajnych okolicznościach... Kartonik 2,5 kg to dla mnie sporo, ale na pewno się podzielę z kimś kto to czyta....


Trochę szkoda że mimo nazwy bardziej smakują kokosem (smuteczek bo to niestety nie ten sam smak)

Jednak i tak są pyszne. Czekam na przesyłkę od Vobro i mam nadzieje sprawić komuś z Was przyjemność. Mam nadzieje że radość będzie taka jak moja gdy widzę że jesteście. 


Słodkie przyjemności:)


Miłego weekendu:) 

14 komentarzy:

  1. Niesamowite, jak zapachy i smaki potrafią nas prowadzić przez wspomnienia i przenosić w czasie. Podziwiam twoją determinację w tych poszukiwaniach, bo większość z nas pewnie poddałaby się już na samym początku. To prawda, że takie małe rzeczy cieszą najbardziej, zwłaszcza gdy wiążą się z konkretnymi chwilami z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak się człowiek na coś uprze, to nie ma mocnych. Zawsze znajdzie swoje ulubione ciasteczka i nie tylko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam Twój upór :D Ale za to jaka satysfakcja kiedy uda się znaleźć to czego się szukało! Mi marzy się torcik chałwowy.. Taki na biszkopcie, z masą na bazie mascarpone.. Już głodna jestem haha :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Smaki naprawdę potrafią przenosić w czasie. Jeden kęs i nagle wracają obrazy z dzieciństwa. Rozumiem twoją determinację w poszukiwaniu salcesonu i wafelków. Czasem warto trochę poszukać, żeby znów poczuć ten sam smak.

    OdpowiedzUsuń
  5. O wow, chętnie bym sobie pojadła takiego pysznego wafelka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Inny region i czasami trafiamy na coś czego nie sposób kupić - jak produkty z targu z cukierni czy lody z budki 😀 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Od kilku miesięcy nie jem już ptasiego mleczka, uwielbiam, ale szalenie szybko wchodzi mi w biodra, spotkanie z nim dopiero kolejnej jesieni. Izabela Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam te wafelki, ale chyba coś w tym jest, że po latach ulubione słodycze z dzieciństwa jednak już nie smakują tak samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, mam wrażenie, że dawne słodycze już nie takie same, polepszacze smaków psują ich dawny smak, niestety. Izabela Bookendorfina

      Usuń
  9. Skąd ja to znam 🙂 Czasem człowiek się uprze i dopiero po czasie widzi wszystko trochę inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  10. O tak, jak już my kobietki się na coś uprzemy, to nie ma mocnych. Ale bym sobie zjadła takiego wafelka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pyszne wafelki to prawdziwa przyjemnosc, rozumiem Cie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. zaczytanamarzycielka816 marca 2026 14:42

    Niesamowite, jak smaki potrafią przywoływać wspomnienia i ile determinacji potrafimy mieć, żeby odnaleźć choć odrobinę tych dawnych chwil.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeżeli chodzi o słodycze to ja wciąż tęsknię za różanymi rogalikami drożdżowymi, które kiedyś robiła moja zmarła ciocia.

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!