Telefon od dawna przestał być jedynie narzędziem do rozmów, mamy na nim aplikacje, także te ułatwiające komunikacje. Każdy na swoim urządzeniu ma co uznaje za stosowne: zdjęcia, filmiki, kontakty... to wszystko z ustrojstwa czyni rzecz osobistą.
sobota, 25 kwietnia 2026
Dostęp do telefonu w związku
No właśnie co z dostępem do telefonu gdy ktoś jest w związku. Psycholog Piotr Mosak jest zdania że związek to zaufanie i każdy w dowolnym czasie ma prawo przejrzeć telefon partnera czy partnerki, specjalista mówi że ufa swojej żonie i nie ma przed nią tajemnic. Prywatność? Jaka prywatność skoro zaglądali sobie w różne miejsca w alkowie to o jakiej prywatności mowa - mówi w jednym z podcastów.
Wydawałoby się że podstawą jest to na co umówili się partnerzy w relacji: jak sprawy mają wyglądać: co jest zdradą, czy chcą dzieci, jak z dostępem do telefonu, ale czy aby na pewno jest to rozwiązanie idealne?
Agnieszka Lech twórczyni internetowa jest zdania że każdy ma prawo do prywatności.
No tak jeśli są wątpliwości, idealnie byłby zapytać ufając w szczerość drugiej strony. A co gdy odpowiedzi brak albo dane nie są spójne? Tu wypadałoby rozważyć rozstanie. Życie nie jest czarno białe między tymi kolorami jest sporo różnych odcieni.
A co Ty o tym myślisz? Partnerzy powinni mieć wgląd w swoje urządzenia jak komputer, telefon?
6 komentarzy:
Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!

Poruszyłaś niezwykle istotną kwestię, która pokazuje, że dostęp do telefonu w związku to nie tylko kwestia lojalności partnerów, ale też odpowiedzialności za osoby trzecie.
OdpowiedzUsuńWarto zauważyć, że telefon nie jest już tylko prywatnym pamiętnikiem, ale powiernikiem rozmów z wieloma ludźmi. Argument o ochronie tajemnic przyjaciół czy rodziny jest tu kluczowy. Nasza prywatność w sieci jest nierozerwalnie połączona z prywatnością osób, które nam ufają, dlatego bezkrytyczne udostępnianie haseł może być postrzegane jako naruszenie lojalności wobec kogoś spoza związku.
Z drugiej strony, przykład z sytuacją losową w szpitalu pokazuje, że warto rozważyć rozwiązanie pośrednie. Zamiast wzajemnego kontrolowania treści, rozsądnym wyjściem wydaje się konfiguracja funkcji medycznych (np. Karta Medyczna w smartfonie) lub udostępnienie hasła „na wszelki wypadek”, bez intencji codziennego przeglądania korespondencji.
Wydaje mi się, że fundamentem jest tutaj intencja. Jeśli potrzeba zaglądania do telefonu wynika z lęku lub braku zaufania, to żaden kod dostępu nie naprawi relacji. Zdrowy związek opiera się na założeniu dobrej woli, a nie na permanentnej transparentności, która paradoksem może ograniczać poczucie bezpieczeństwa i wolności obu stron.
Osobiście nie miałabym nic przeciwko, gdyby partner chciał mieć dostęp do mojego telefonu.
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że teraz w telefonie trwa całe nasze życie. I to chyba skręciło nie w tym kierunku, co powinno.
OdpowiedzUsuńW telefonie jest nasze życie, nasza prywatność i dużo osobistych rzeczy. Moim zdaniem też więcej powinniśmy być offline
OdpowiedzUsuńTo prawda, świetny teks poruszyłaś
OdpowiedzUsuńZ mężem bezustannie rozmawiamy, nie ma czegoś takiego jak sprawy powierzone w zaufaniu o których mój mąż się nie dowie, albo ja się nie dowiem od niego. Opowieści "nie mów nikomu" to wciąganie we własną patologię — zrywam kontakt z osobami, które obciążają mnie opowieściami bez możliwości dzielenia się nimi z najbliższymi (dyskrecja jest dobra, ale nie mogę i nie chcę ograniczać się we własnym domu). A telefony, komputery ... w domu rodzinnym miałam poczucie, że mam swoją własną przestrzeń. I dalej tak odczuwam, oraz rozumiem, że mój mąż tak ma. Jesteśmy dorosłymi osobami, które niczego istotnego przed sobą nie skrywają , a jednocześnie mamy każde własną przestrzeń. Znamy swoje hasła do kont, co nie znaczy, że tam zaglądamy, gdy drugie się odwróci. W kuchni jest zainstalowana kamera, ale to nie znaczy, że cichcem zaglądam do aplikacji i obserwuję męża, gdy mnie nie ma w domu. Z jednej strony ufam i zostawiam przestrzeń, z drugiej mogę mieć dostęp do informacji, gdy są potrzebne. Gdybym nie mogła tak ufać, nie byłabym z tym człowiekiem w związku, bo szkoda by mi było czasu.
OdpowiedzUsuń