środa, 27 maja 2026

Wycieczka do Lęborka (bez zdjęć)

 Powodem wczorajszej wycieczki do Lęborka była wizyta u nefrologa. Do specjalisty od nerek skierowała mnie reumatolog. Podróż z przesiadką myślałam że pójdzie gładko, o ja naiwna!

Zadzwoniłam z informacją że sie spóźnię, też ciężko było sie dodzwonić ale dałam radę. Lekarz, starszy pan dziwny człowiek do mnie na ty: "dziecko", "króliczku". Pojawiło sie krytykowanie specjalistki która mnie skierowała, krytyka ludzi z tej miejscowości. Dziwna niechęć do bardziej szczegółowego przyjrzenia sie dokumentacji którą dźwigałam. Dostałam skierowania na krew i mocz, a następna wizyta w lipcu. Co ciekawe to nie ma jednego lekarza tylko kto ma dyżur w przychodni ten jest, ciekawe na kogo trafię następnym razem. Słyszałam o tym że każdy powinien wypijać 2 litry płynów dziennie, a ten kto jest chory na nerki to bezwzględnie. Ja na szczęście diagnozy od nefrologa nie mam. Pytam o to co wówczas jak nie chce mi sie pić, usłyszałam że "to siadam i piję'. Wychodząc z gabinetu dźwięczały mi w uszach słowa tego lekarza: "cała jesteś chora". Nie pamiętam czy było to pytanie czy... ale mnie dotknęło...

Zadzwoniłam do jaśniepana ale jak zawsze chyba nic ciekawego nie powiedział po za radami co do braku zaufania do lekarzy, że są różni i tak nic ciekawego. 

Pogoda piękna, ciepło, słonecznie... poszłam pospacerować deptakiem. Nie planowałam wpisu więc nie robiłam zdjęć. Poszłam do lumpexu i kupiłam sobie bluzkę. Lnianą.


Spacerowałam myśląc nad słowami: "jesteś cała chora". Dotknęły mnie te słowa, czasem mam takie chwile melancholii z pytaniem ile mi życia zostało... w sumie nikt tego nie wie, nawet całkowicie zdrowy człowiek.


Dzwonił jaśniepan, kosmate myśli mu w głowie, żyje tym. Nie wiem czy to normalne czy u niego uzależnieniowe. Niby twierdzi że nie ma większych problemów, ale jakieś tam są skoro przyznał się do nadużywania alkoholu w przeszłości. Nie ma też gwarancji że tematy nie wrócą. Za każdym razem jak jestem u niego pyta czy chcę drinka, pytam jakiego, tak dla żartu bo alkoholu nie piję, to zaznaczam że abstynentką nie jestem choć jest blisko. On wie o tym. Przynosi czyściochę i na tym sie kończy. To że były jak sie spotykaliśmy na mieście herbatki po indyjsku (z winem) i jakiś cydr nie znaczy że nie znaczy że mam ochotę na wyżesz%%%. 
W jaśniepanu zadziwiające jest jak prostych rzeczy nie rozumie. Otóż jak byłam u niego (jego brata mieszkaniu) to zadzwoniła pani z gabinetu lekarskiego z zapytaniem... gdy wyszło że zapomniał poprosił o kolejny termin, pani wspomniała o zadatku który zostanie potraktowany jak zaliczka, o tym że każdy może zapomnieć, pani mówiła że teraz godzinę siedzi i nic nie zarobi;podziękował nieprzyjemnym tonem. Gdy sie rozłączył, po chwili zaczął że każdy może zapomnieć tłumaczyłam że pani ma stratę bo czas zaplanowany a nic nie zarobi więc sie chce zabezpieczyć, pieniądze to taka asekuracja i ze nic nie traci w momencie gdy przychodzi na wizytę bo to co przed wpłaci będzie odjęte. No chyba nie było sensu mówić skoro pojawiły sie wyzwiska pod adresem pani z gabinetu, oskarżał o chciwość i niekompetencje.
Kupiłam maski w płachcie w drogerii, w innym sklepie rajstopy i stanik. 


Zadzwoniłam do jaśniepana, rzadko to robię bo częściej on. jak on naruszy moje granice i wychodzę to on po chwili idzie za mną i wyciąga łapkę do zgody, to miłe ale nie do końca skuteczne.
Czuję że bywa szczęśliwy ze mną, ale martwi sprawa że w jego życiu znów będzie alkohol w nadmiarze. Fajnie że jest opiekuńczy dziękowałam że był ze mną w przychodni na pobieraniu krwi. Wspominam mu o moim obawie przed większym zaangażowaniem i porzuceniem. Dotąd mówił że mnie nie zostawi, wczoraj usłyszałam żebym go zostawiła i że będzie mu przykro. Szkoda że nie docenia szczerości, nie musi. Chciał słyszeć że go kocham, ale tego mu nie powiem, czuję więź, myślę o nim ale nie jest to etap kocham, jest mi dobrze gdy widzę że dzwoni że mu zależy, jednak mam swoje różne doświadczenia i nic dziwnego że są emocje. Strach przed cierpieniem. 
Pojawił sie temat wyjazdu urlopowego, było ustalone że jedziemy do Wrocławia, prosił mnie bym rozejrzała sie za noclegiem, dałam mu numer miał zadzwonić w poniedziałek, tego nie zrobił, biletów nie ma. Niby sie nie spieszy bo to ma być 19 czerwca... ale co za problem zadzwonić. W dalszej części usłyszałam że moze nie tam tylko gdzieś indziej bo powietrze może nie najczystsze, powiedziałam że skoro ustaliliśmy i on nie zgłaszał sprzeciwów. Stanęło na tym że jedziemy do Wrocławia. Z jednej strony fajnie z drugiej trochę sie boję... Nagrałam filmik z Lęborka, taki stawik 


No i tak to wygląda, momentami nie wiem co o pewnych sprawach myśleć. 

5 komentarzy:

  1. Ja też nie wiem, ale całkiem ciekawy wpis

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję takiej wycieczki. Ciężkie te twoje dylematy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak czy inaczej pewne kwestie przemyśl.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobno ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy. Pewnie czas odpowie na sporo Twoich pytań.
    Ty najlepiej wiesz jak się czujesz, jakie masz oczekiwania, co Ci sprawia radość, a co budzi wątpliwości.
    Każdy ma jakieś dylematy i staje przed wyborami, a czy one są właściwe? Wydaje się, że tak ale różnie z tym bywa:)
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachowanie lekarza w gabinecie brzmi bardzo nieprofesjonalnie i zupełnie się nie dziwię, że jego słowa Cię dotknęły. Nikt nie ma prawa rzucać takich haseł, zwłaszcza bez dokładnego zapoznania się z dokumentacją. Masz pełne prawo czuć po czymś takim dyskomfort i melancholię, ale pamiętaj, że to tylko bezmyślna uwaga kogoś, kto potraktował Cię powierzchownie. Dobrze, że następnym razem możesz trafić na innego lekarza z dyżuru.
    Co do jaśniepana, Twoje obawy i ostrożność są całkowicie zrozumiałe. Masz prawo stawiać granice, chronić siebie i potrzebować czasu, a brak elastyczności z jego strony czy ignorowanie wspólnych ustaleń, jak te z biletami i noclegiem we Wrocławiu, mogą budzić niepokój. Słuchaj swojej intuicji i nie daj sobie wmówić, że Twoja szczerość to coś złego.
    Dobrze, że mimo tych wszystkich ciężkich rozmów i stresów znalazłaś chwilę na spacer i małe przyjemności. Lniand bluzka to świetny zakup na cieplejsze dni, a maseczki w płachcie na pewno pozwolą Ci się chociaż trochę zrelaksować wieczorem. Odpocznij teraz i zbierz myśli po tym intensywnym dniu.

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!