sobota, 21 marca 2026

Donata. Może tuż obok.

 Może tuż obok to seria opowiadań, zdarzenia tu opisane są prawdziwe. Zmieniam jedynie szczegóły tak aby utrudnić identyfikacje, wyjątkiem są sprawy, osoby powszechnie znane. Zapraszam. 


piątek, 20 marca 2026

Co u Ciebie?

   Co u Ciebie? Może chcesz podzielić sie czymś? To jest miejsce i czas na napisanie w komentarzu tego co Ci w duszy gra:)


Dziś miało być filmowo, nawet jest co opisać, jednak bardzo źle się czuje i ten post pojawi się w innym terminie. Może to przedwiośnie? Może nawarstwienie się pewnych tematów... Nie wiem. 

A co u Ciebie?

czwartek, 19 marca 2026

Przesyłka od Vobro

 Dzień dobry, jak tam nastroje już wiosenne?

Słoneczko obficie obdarza promieniami ale jednak z tym ciepełkiem to różnie bywa. Wczoraj był przymrozek. 


Wczoraj przyszła paczka od marki Vobro co bardzo mnie ucieszyło, dostałam takie oto praliny Pistachio Passion

Jako że tym co miłe warto sie dzielić to do Wiolety Sadowskiej z bloga subiektywnieoksiazkach leci słodka przesyłka. Mam nadzieje że pistacjowe i śliwkowe pralny umilą Ci chwile. 

Tymczasem za moją radość i tym że mogę się dzielić nią z innymi dziękuję marce vobroego



wtorek, 17 marca 2026

Lemon

Na FB Amstaffy Niczyje znalazłam takiego ładnego bullowatego jegomościa. 


opis:

" Lemon to pies pełen energii, radości i życia. Taki, który sprawi, że zwykły spacer zamieni się w małą przygodę.

Nasz chłopak wciąż jednak czeka na najważniejszą zmianę – swój własny dom. Szukamy dla niego opiekunów aktywnych, którzy lubią ruch i wspólne spędzanie czasu, ale przede wszystkim takich, którzy potrafią kochać mądrze – z troską, cierpliwością i odpowiedzialnością."


Informacje kontaktowe

661 037 223

amstaffyniczyje@gmail.com

żródło więcej klik

sobota, 14 marca 2026

Jak to ja się uparłam!

 Smaki, zapachy i inne organoleptyczne doznania są częścią wspomnień. Przypadkowy bodziec potrafi wywołać uczucia, sentyment. W magiczny sposób potrafi przenieść w miejsce, chwile... ciekawe uczcie gdy człowiek siedzi w budynku i w pewnym momencie przykładowo smak potrafi wywołać wspomnienia z dzieciństwa.... Czasem zdarza się zachcianka, bywa że jest tak silna że bliższa jest małej obsesji...

Niby tylko iść do sklepu i kupić, bo wszystko jest. Gdyby tak było nie powstałaby ta notka. Będąc na Podlasiu najbardziej smakowały mi trzy rzeczy: ptasie mleczko produkowane przez jakąś firmę z Białegostoku, hitem był pieczony salceson i wafelki chałwowe. Salceson pieczony którym się zajadałam to smaczna wędlina dobrej jakości: mięsny nie wędzony (jak wyroby które uchodzą za rarytasy a to zdrowe nie jest), był pyszny!  Inne województwo więc tego pysznego salcesonu nie kupię, ten który udało mi się nabyć miał się nijak do tego którym nie tylko ja sie zachwycałam.

 Mawiają że gdzie ... nie może tam babę pośle. Ptasie mleczko sobie odpuściłam, jednak na salceson i wafelki się uparłam! Jak to pozyskać... marudziłam tutaj na blogu z nadzieją że może ktoś coś, kolejna sprawa dotrzeć do sprzedawcy, ale jak? Po nazwie sklepu próbowałam w wyszukiwarce, niestety te tropy nie doprowadziły mnie do celu. Była jakaś strona wyszukiwarka firm czy coś w ten deseń, dzięki niej zdobyłam namiar. Dzwonię do pana, okazało się że kto inny zarządza sklepikiem. Dzwonię do pani z prośbą o wysyłkę, pani sie zgadza, umawiamy się na telefon po dostawie. Radość, ślinka cieknie... Cieszyłam się nadzieją na salceson bez nadziei na wafelki, tu nawet się o producencie nie dowiedziałam. Podczas rozmowy dowiaduję sie że pani nie przyśle mi wędliny ani łakoci, bo to dla niej problem. Spoko, po co sie zgadzała nie wiem, no cóż. W necie szukałam wafelków chałwowych i nic, pytałam , prosiłam po sklepach ze jeśli byłaby możliwość to chętnie kupię. No nic to nie dało, no zwyczajnie nic! W sklepach pytali o producenta, jeden nawet "znafffca" powiedział że nie ma już ich i nie będzie. Chyba w jego sklepie - pomyślałam z niedowierzaniem. Pewnego dnia weszłam do sklepiku niepozorny bo monopolowy, to co ich wyróżnia to to że mają łakocie ale fajne, ciekawsze takie. O wafelkach chałwowych mówiłam nawet samej właścicielce, wspominałam ekspedientkom ale to na nic sie zdało. Podczas rozglądania się po ofercie łakoci na wagę, coś kartonik wydał mi się znajomy... co prawda nie było tam wafelków ale zrobiłam zdjęcie z namiarem na producenta. Wrzucam w neta, przeglądam... Bingo!


To co mnie zaskoczyło to to że smakołyk nazywa się Bloczek Chałwowy (zdjęcie z tego linka). No nie znalazłabym inaczej tych wafelków jak tylko przez uśmiech szczęścia i upór. Dla kogoś wafelki, dla mnie coś pysznego, wspomnienia ciepłych dni, przyjemność w niezbyt fajnych okolicznościach... Kartonik 2,5 kg to dla mnie sporo, ale na pewno się podzielę z kimś kto to czyta....


Trochę szkoda że mimo nazwy bardziej smakują kokosem (smuteczek bo to niestety nie ten sam smak)

Jednak i tak są pyszne. Czekam na przesyłkę od Vobro i mam nadzieje sprawić komuś z Was przyjemność. Mam nadzieje że radość będzie taka jak moja gdy widzę że jesteście. 


Słodkie przyjemności:)


Miłego weekendu:)