Jaśniepan nie był łaskaw iść ze mną na spacer bo mu butów szkoda. Nie odbieram od niego telefonów, dałam sobie czas do 5 czerwca, czyli do końca ważności tego doładowania telefonicznej. Dałam czas czy będzie lepiej, no nie stało się tak, wszelkie rozmowy to czas i energia stracone. Obietnice jaśniepana na ile moje możliwości pozwoliły postanowiłam dać sobie: spacer w deszczu to cudowna sprawa! Ah jak cudnie! Stanik, cielisty by pod białą bluzką nie odznaczał się to nie jest coś czego dać sobie nie mogę, skoro mężczyzna który twierdził że kocha że chce relacji prawdziwej no jednak dać nie może bo zmęczony, bo zapomina bo to nie jest najważniejsze w związku, bo to on decyduje co poprawne, co dobre i ważne. To niech decyduje ale u siebie, daleko ode mnie!
W sklepie kupiłam sobie loda, wodę do picia i kilka cukierków.
Aura deszczowa, zieleń, raczej pusto w około... no super!











Super, że kupiłaś sobie to co potrzebowałaś i też coś dla przyjemności:) Kochana, nie myśl, że "nie zasłużyłaś". To nieprawda. Do Wrocławia też pojedziesz, to miasto o każdej porze roku jest śliczne ;)
OdpowiedzUsuńOkazuje się, że spacer w deszczu też ma swój urok:) Bardzo ciekawe fotki wyszły!
OdpowiedzUsuńZakupy udane i praktyczne. Nie musisz mieć "zasług", to nie te czasy.
Jesteś sobą, to jest najważniejsze i to trzeba uszanować.
Wszystkiego dobrego!