Będąc w Toruniu moją uwagę zwrócił Roibos z dodatkami o nazwie: "Krem Pomarańczowy". Pysznym naparem raczyłam się raczej wieczorkiem. Co dobre szybko się kończy, a w mojej okolicy już niestety nie znalazłam tegoż "Pomarańczowego Kremu". W jednej z herbaciarni znalazłam coś podobnego, pani zaproponowała mi honeybusha. Roibosa piłam, ale o honeybushu nie słyszałam wcześniej.
Miodokrzew to kuzyn Rooibosa (czerwonokrzewu). Roślinka rosnąca sobie w południowej Afryce, znana u nas i ponoć coraz bardziej popularna gdyż niektórym zastępuje herbatę. Znanych jest kilka odmian honeybusha, niektóre odmiany uprawia sie na plantacjach. Zbiera się liście i fermentuje usypując 2 metrowe stosy, bywa że jest tam nawet dwie tony liści. Proces trwa kilka dni, dzięki czemu napar cieszy słodkim miodowym smakiem, a listki mają czerwonawy kolor. Wszystko idzie z postępem więc i proces fermentacji pozyskanych listków ulega mechanizacji, dzięki czemu proces przebiega szybciej. Drobno zmielony honeybush z dodatkami lub bez trafia na rynek w postaci sypanej, lub w torebkach ekspresowych.

Ja w herbaciarni kupiłam sypaną z dodatkami... pomarańczy, białej czekolady i coś tam jeszcze. Koszt podobny do zakupu czarnej herbaty, konkretnej kwoty nie pamiętam, kupiłam tak samo na wagę 50g na spróbowanie.
Oczywiście znaleźć można też honeybusha jak i Roibosa z różnymi dodatkami jak i bez. Ponoć zdarza się w sprzedaży także zielony (niefermentowany) Honeybush, który charakteryzuje się ciemno-żółtą barwą, nadzwyczajnie łagodnym aromatem oraz miodowym smakiem.
Mój sfermentowany wzbogacony w dodatki wygląda tak, bardzo podobny do herbaty:

Parzenie:
Ja wsypuję łyżeczkę do sitka, zalewam gorącą wodą i przykrywam pokrywke imbrczka. Po około 5 minutach napar wlewam do filiżanki.
Honeybush można przygotowywać na dwa sposoby:
- zalewając 1 łyżeczkę suszu bardzo gorącą wodą
- gotować w garnku przez kilkanaście minut, w celu wydobycia wszystkich cennych właściwości. Wówczas do 1 litra gotującej się wody należy wrzucić 2, 3 czubate łyżeczki i gotować na małym ogniu ok. 15 min.
W odróżnieniu od herbaty, (rośliny z rodziny należących do rodzaju kamelia) napar nie ma właściwości pobudzających. Mi napój smakuje i działa na mnie relaksująco i uspokajająco po stresującym dniu. Lubię sobie czasem wypić taki ciepły napar który dobrze gasi moje pragnienie. Czasem dodaję miodu, czasem cytrynę, jednak słodycz którą sam w sobie napar zawiera często mi wystarczy. Pić można z dodatkami jak i bez, na ciepło jak na zimno.

Plusów picia honeybusha jest naprawdę wiele: relaksuje, działa rozkurczowo na mięśnie gładkie. Przynosi ulgę podczas "trudnych kobiecych dni", uśmierza kolki, poprawia laktacje u karmiących kobiet. Zawiera przeciwutleniacze,cynk, żelazo, fluor, potas, magnez, wapń, miedź oraz mangan. Wysoka zawartość potasu pozytywnie wpływa na serce, wapń z kolei pomaga utrzymać zdrowe kości oraz zapobiega osteoporozie.
Znacie honeybusha? Jak lubicie pić z niego napar?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!