środa, 23 września 2026

Zapraszam na spacerek (wirtualny)

 Dzień dobry. ❤️ Jakiś czas temu postanowiłam wybrać się na małą wycieczkę. 

Czasami wracam myślami do czasów, kiedy byłam osobą leżącą na oddziale neurologicznym. Przykuta do łóżka, bardzo chciałam choćby pójść do toalety… jednak wtedy nie było to takie proste.


Marzyłam o: spacerze w deszczu po lesie, po plaży... Oba te marzenia mam już zrealizowane — z Ł@. Niby takie proste a z mojej perspektywy niezwykłe i naprawdę bezcenne. 

Na Klifie Orłowskim byłam oczywiście nie raz, ale zawsze w czyimś towarzystwie. Tym razem postanowiłam wybrać się sama.

 Mam nadzieję, że dziś wirtualnie mi potowarzyszysz.

Zapraszam Cię na spacer. 


Lód pomarańczowy tego słonecznego dnia sprawił mi przyjemność, byłam podekscytowana czy dam radę wejść na tę skarpę, bez pomocy żadnej...Lód pomarańczowy tego słonecznego dnia sprawił mi ogromną przyjemność.  A może właśnie ta mała przyjemność dodała mi odwagi?

Byłam podekscytowana, ale też trochę niepewna — czy dam radę wejść na tę skarpę sama? Bez niczyjej pomocy?


Fajnie jeść na świeżym powietrzu, zwłaszcza że jest sklep z rybkami, jednak mewy może i ładne na zdjęciach wychodzą ale trudno je lubić...zwłaszcza kiedy człowiek próbuje spokojnie zjeść. Stół średnio czysty dzięki skrzydlatym stworzeniom... Ja nie byłam głodna. 



No nie było łatwo ale się udało, pogoda dopisała, choć żal trochę że wcześniej sie nie wygramoliłam. Widok ładny.


Troche się może w głowie zakręcić 

Miło popatrzeć w dal. Fajnie by było z bliską osobą, ale czasem lepiej samej. To też ma swój urok. Nie potrzebnie rozmawiałam z człowiekiem z którym nie miałam kontaktu od sześciu lat. Coś mnie podkusiło...Było nie miło, okazało się że wiedział o mich problemach zdrowotnych, a jednak nie raczył zadzwonić, wysłać sms, leżałam na korytarzu z zagrożeniem życia, myślał że to ja zadzwonię do niego. Całą sprawę z chorobą skomentował: "szkoda że moje nauki poszły w las". Pomagał mi kiedyś i jestem mu za tę pomoc wdzięczna. Ale wykorzystywanie czyjegoś trudnego doświadczenia, żeby przy okazji podkreślić własną rację czy wyższość, jest dla mnie po prostu niesmaczne.

Nie wiem co mnie podkusiło by z nim rozmawiać... Gdy byłam w szpitalu nawet o nim nie myślałam, jemu było ciężko napisać sms... myślał że ja miałam sie z nim kontaktować... czasem najlepszym prezentem jest to że ktoś sam sie wycofuje z kontaktu. Jakoś odchorowywuję tą kilkunastominutową rozmowę....chciał oczywiście dłużej rozmawiać ale ja już nie miałam ochoty. W pewnym momencie padło oskarżenie że kobieta by być z mężczyzną oczkuje że będzie on zarabiał jakieś pokaźne sumy. Ha! A co z osobami które wspólnie sie dorabiają? Jego zdaniem lepiej lecieć jakimiś głupimi sloganami nie powiem skąd niż przyjrzeć się sobie. Intelektualnie wygra, zracjonalizuje sobie ale czy to sukces? Mieszka z ojcem nie ma kobiety bo łatwiej uważać się za pępek świata, zawracać głowę urzędnikom i udowadniać im swoje racje. Cóż, takie ma hobby. Ludzie się nie zmieniają, a jak już to bardzo rzadko. 


Przypomniał mi sie filmik pt: "Odróżnij trudnego partnera od toksyka. Przestań nadużywać tego słowa i weź odpowiedzialność!" o tym że ludzie szybko "diagnozują". Sporo jest wypowiedzi: "narcyz", "psychopata" "toksyk", za autorem wypowiedzi często nie stoi wiedza a ból, frustracja... Autorka powyżej wspomniano filmiku trafnie zauważyła że te etykietki  (np "narcyz") przestają mieć większe znaczenie.... stają się wyświechtane. Nawet spotkałam się z wypowiedziami psycholog (pani specjalistka nagrywa o zaburzeniach osobowości) w stylu osoba z zaburzeniem x nie ma empatii. Przecież każdy człowiek jest indywidualną jednostką a osoba mająca jedno zaburzenie, ponoć taki książkowy przypadek to rzadkość w życiu. Kolejna sprawa to coś czego dowiedziałam się od psychologa to to że wiele zależy od nasilenia cech, tego czy ktoś pracuje, pracował nad sobą. Myślę że też zależy od dnia, typu,dynamiki relacji, jest tak dużo zmiennych że takie uogólnianie nie budzi zaufania. Przykładowo podczas żywej kłótni, konfliktu trudno oczekiwać od kogoś targanego emocjami że będzie mega empatyczny, ale nie jest to nie możliwe. Ale czy będzie taki sam do innych, gdy emocje opadną, w innej sytuacji?


Tak sobie wędrowałam rozglądając sie za dobrym miejscem pod zdjęcie na nagłówek i recenzję... 


Zrobiłam kilka zdjęć, może nie po kolei, ale są...



Trochę narozlewałam, no ale dobrze że chusteczki miałam... 


No i które tu wybrać na nagłówek....


Miło sie napić ciepłej herbatki...


Fajnie spojrzeć... 


Taki trochę off top.... 
Byłam u psycholog z tematem mojego uzależnienia od słodyczy. Pani specjalizuje się w profilaktyce, wiedziała z czym przychodzę. Jakie porady dostałam od tej specjalistki? Otóż uczona radziła mi:
- słodycze na owoce zamienić.
- pić wodę z miodem.
Gdy wspomniałam że miód to też cukier usłyszałam że to inny cukier. Nie oczekiwałam od niej porad dietetycznych! Przyszłam ze swoimi rozkminami, przemyśleniami, poważnym problemem,pojawiłam się z zaufaniem a poczułam się zlekceważona, zwłaszcza gdy pani zaczęła mi opowiadać o jakiejś dyni i sposobach przyrządzania jej. Co mi pozostaje zgłębiać dalej tematykę uzależnienia od alkoholu i wyłuskać z tego co mnie dotyczy. Materiałów o uzależnieniu od alkoholu jest wiele, a informacji o problemach z jedzeniem jest mniej. Nie tu nie chodzi o to że człowiek je z głodu. Czasem ciężko poradzić sobie w danej chwili... próbowałam jej powiedzieć ale potrafiła mi przerywać, dla mnie to były ważne kwestie. Ostatecznie umówiłyśmy się na kolejne spotkanie, ma mi wyszukać psychodietetyka. To było by dobre, z tym że to chyba temat wizyty prywatnej a nie na fundusz. Poczułam się zlekceważona przez panią psycholog, zwłaszcza że temat ważnego dla mnie problemu bywa bagatelizowany, spotkałam się ze śmiechem ze strony innej psycholog, czy pielęgniarki. Bo uzależnionym można być od papierosów, alkoholu ale nie od słodyczy. Uzależnienie to problem emocji więc psycholog wydawał mi się dobrym adresem ale nie ta konkretna specjalistka. Wracając do reakcji śmiania się to boli tym bardziej że nikt nie zasługuje na to by wyśmiewać jego problem, oburzające jest to że jedna osoba to była pielęgniarka na oddziale szpitalnym, druga to psycholog, osoby powinny cechować się empatią, zrozumieniem a nie reagować śmiechem! Czy śmiały by się z alkoholika, z kogoś kto pali papierosy? Czy śmiały by się z kogoś kto ma złamaną nogę? Są problemy śmieszne, zabawne? To że ktoś ma problem zasługuje na zrozumienie zwłaszcza przez personel medyczny. W jednym z wywiadów lekarz psychiatra wspomniał że problemów psychicznych w narodzie będzie coraz więcej...Mnie to przeraża. Smutne że dostęp do pomocy nie jest łatwy jak kogoś nie stać. Prywatnie to kosztuje, zwłaszcza że często są to miesiące, lata...
 

No zdjęcia cukierków trzeba będzie zrobić ponownie...  No to wracamy...


Schody w dół to jedno, ale te barierki, poręcze "bezpieczeństwa" to wstyd, jeszcze w takim miejscu! 


No taki nieco nieuporządkowany, wielowątkowy wpis wyszedł...
Miłego dnia. 

34 komentarze:

  1. Piękny, autentyczny i niezwykle poruszający wpis. Przeczytałam go z ogromną uwagą i refleksją.
    Przede wszystkim ogromne gratulacje za zdobycie skarpy na Orłowskim Klifie. Patrząc na to, przez co przeszłaś i pamiętając czas z oddziału neurologicznego, to nie jest po prostu „mała wycieczka” – to ogromne zwycięstwo i symbol Twojej siły. Cieszę się razem z Tobą z każdego zrealizowanego marzenia, z tego spaceru i z faktu, że przełamujesz kolejne bariery na własnych zasadach. Widok z góry był w pełni zasłużony.
    Przykro mi, że podczas tak wartościowego wyjścia dopadła Cię ta niezręczna i bolesna rozmowa. Masz absolutną rację – pomaganie komuś w przeszłości nie daje nikomu prawa do wyższościowego traktowania ani do braku empatii. Czasem faktycznie najlepszym, co nas spotyka, jest to, gdy pewne relacje wygasają. Masz pełne prawo chronić swój spokój i stawiać granice.
    Co do Twoich przemyśleń o psychologii, etykietkowaniu i braku zrozumienia – trafiasz w samo sedno. Reakcja wspomnianej psycholog (i ta dawna ze szpitala) jest po prostu smutna i nieprofesjonalna. Uzależnienie od cukru to bardzo złożony problem emocjonalny, a bagatelizowanie go czy dawanie porad typu „zjedz owoc” pokazało kompletny brak głębszego przygotowania i empatii. Całkowicie rozumiem Twoje rozczarowanie. Bardzo dobrze, że szukasz dalej i ufasz własnej intuicji – psychodietetyk z prawdziwego zdarzenia na pewno podejdzie do tego z szacunkiem, na jaki zasługujesz.
    Dziękuję Ci za ten spacer, za przemyślenia i za piękny widok. Satysfakcja ze zdobycia skarpy zostanie na zawsze. Trzymaj się ciepło i życzę Ci pięknego, spokojnego dnia. ❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko, bardzo mi przykro, ze zmagalas sie z az takimi problemami! To wspaniale, ze teraz juz zdobywasz gory, a przynajmniej klify. ;)
    A ja nawet nie wiedzialam, ze jestes z mojej rodzimej Gdynii!
    Toksyczni, nartystyczni ludzie nigdy sie nie zmienia. W moim zyciu niestety taka osoba jest moja matka. Mnie sie udalo, bo wyemigrowalam; siostra wyladowala przez nia na terapii. :( Od zawsze moje problemy byly bagatelizowane, jej kazdy "problemik" to byl koniec swiata i wszyscy musieli biec na pomoc i uzalac sie nad biedulka. Na szczescie odleglosc pozwala w miare skutecznie sie zdystansowac.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ludzie się nie zmieniają, a jak już, to na gorzej. A ta porada psychologa... Ręce opadają. Takich specjalistów mamy dużo. Człowiek sam sobie lepiej pomoże.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale to był spacer pełen nie tylko widoków, ale też myśli ❤️ I wiesz co? Najbardziej zatrzymało mnie to, że tym razem poszłaś tam sama i dałaś radę. Po tym, co przeszłaś, takie z pozoru zwyczajne rzeczy jak wejście na klif czy samotny spacer naprawdę mogą smakować zupełnie inaczej. 😊 A co do ludzi – czasami jedna krótka rozmowa wystarczy, żeby przypomnieć sobie, dlaczego pewne relacje zostały za nami. Najważniejsze, że spacer się udał, pogoda dopisała, a widoki były piękne. ❤️🌊

    OdpowiedzUsuń
  5. Człowiek docenia takie proste chwile. Ta porada psycholożki to jakaś porażka totalna. Ja też walczę z uzależnieniem od słodyczy i nie bardzo mi to jakoś wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pozytywnie zazdroszczę tych spacerów, to również strefa bliskich mojemu sercu marzeń, podziwiam, że znajdujesz na nie czas, ja muszę się bardziej postarać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mewa zaobrączkowana? ...Podziwiam zdjęcia z innej perspektywy: nie dałabym chyba rady cyknąć nalewania napoju do filiżanki swoim telefonem lub cyfrówką w takiej jakości . Umiejętności i sprzęt ...są nieco podstarzałe : -) Filiżanka pięknie się prezentuje. Tak jak widoki z klifu i ,, wypaczenia,, napotkane po drodze...
    Sporo wątków....zostało poruszonych...

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę spaceru nad morzem :) Co do nazwy faceta, hmmm, każdy jakąś ma. Jak to się mówi, wszyscy jesteśmy wariatami, tylko nie wszyscy są zdiagnozowani ;) Nie wiem czy akurat wszyscy, ale bardzo dużo osób jest uzależniona od słodyczy. Może dobrze by było je jakoś zamienić na mniej "szkodliwe" słodycze, trudno powiedzieć. Mi się już nie chce z tym walczyć. Próbuję jedynie ograniczyć ich ilość, częstość kupowania. Życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najważniejsze, że dałaś radę i poszłaś tam sama. Piękny spacer, który może być terapią dla trudnych wspomnień.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam twoje posty, bo to taka podróż razem z tobą.
    Dałaś radę! To cudowne, że filiżanka podrózuje z tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. na słodycze polecam chrom. zmniejsza apetyt

    OdpowiedzUsuń
  12. Chetnie udalabym sie ,na taki spacer w rzeczywistosci.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przecudowny spacer nam zafundowałaś, czerwona filiżanka na rozmaitych fotkach przecudna.Niestety to przykre kiedy medycy Cię wyśmiewają bądź mówią nie na temat.Bedzie dobrze,życzę z całego serce.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Taki "powrót do siebie" po trudnych przejściach to wielka sprawa. Najlepiej wie o tym ten kto doświadczył. Upodlenie ciężką chorobą /nie chodzi tu o wstyd, a o obnażenie naszej słabości, kruchości i bezbronności/ sprawia, że traci się zaufanie do własnego organizmu, wiarę w siebie, fundamentalne poczucie bezpieczeństwa, a ciało, które do tej pory było oparciem, zaczyna się postrzegać jako źródło zagrożenia... słabnie nasza wiara w to, że jeszcze kiedyś będzie się sobą. Po takim kryzysie odzyskiwanie zaufania do własnego organizmu i wiary w siebie to proces, który wymaga ogromnej siły, cierpliwości i czasu. A więc... BRAWO TY!
    Zrobiłaś super fotki - dzięki nim milej było podążać za Tobą :) Osobiście cenię sobie spacer solo bo pozwala na kontakt z samą sobą :) A spacer z kimś owszem też może być fajny, mieć wyjątkowe znaczenie i głębię. Pod warunkiem, że towarzyszy nam osoba dla nas ważna. Kiedy idziemy z osobą, na której nam zależy, nasza uwaga naturalnie skupia się na kontakcie z tym człowiekiem, budowaniu relacji, wymianie myśli i wspólnym przeżywaniu chwili. Przypadkowy towarzysz najczęściej działa jak rozpraszacz uwagi, który zakłóca nasz wewnętrzny dialog lub uniemożliwia pełne wyciszenie się i chłonięcie otoczenia. Oczywiście to tylko mój punkt widzenia. :)
    Co do faceta, o którym wspomniałaś w poście...sorry ale to dupek jakich wielu. Myślę, że choć rozmowa z nim "podniosła Ci ciśnienie" to jednak dobrze się stało, że zadzwoniłaś. Czasem tak jest, że potrzebujemy domknąć sprawę i tym sposobem ostatecznie uleczyć się ze złudzeń. Kolejny temat poruszony w poście to psycholog i inni spece "z bożej łaski". To znak naszych czasów - wykształcenie stało się standardem zatem mamy wykształconych specjalistów wszelakiej maści ale bardzo często niekompetentnych. Cóż. Pozwolę sobie powiedzieć, że dobry psycholog, psychoterapeuta musi być jak sukienka uszyta na miarę – nie wystarczy, że świetnie wygląda na wieszaku albo poleca go przyjaciółka. Musi idealnie leżeć właśnie na Tobie, pasować do Twojej figury...w tym przypadku do Twojej osobowości i odpowiadać na Twoje aktualne potrzeby. Zatem - szukaj dalej właściwej osoby.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję, że zabrałaś nas ze sobą na ten cudowny spacer!
    Czasami człowiek potrzebuję pobycia za sobą, ze swoimi myślami, problemami. Najgorsze jest to, że zamiast konkretnej pomocy otrzymujemy bagatelizowanie problemów, nawet takie sarkastyczne podejście do sprawy, tym boleśniejsze, że od osób, które teoretycznie powinny nam pomóc. Trzymaj się, jesreś wspaniałą osobą, a opinie innych? - przejść obojętnie.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję wejścia! Dziękuję za cudowny spacer. Uwielbiam morze.
    Wyśmiewanie problemu pacjenta jest po prostu nieprofesjonalne. Psychodietetyk na pewno pomoże.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak, człowiek przyzwyczaja się do luksusu, chociażby tego, że może sobie wyjść i powąchać kwiatki :)
    Dlatego sam sobie lubię przypominać czasami, choć nie za często mi to wychodzi, żeby cieszyć się z małych rzeczy :o)

    Tak, uzależnienie, to uzależnienie. Chodzi o ten sam układ kar i nagród (NACC i VTA, nucleus accumbens i ventral tegmental area).
    Ja walczę z lekką nadwagą, z zaspokajaniem swojego głodu dopaminowego za pomocą jedzenia.
    Wiem, że jest to uzależnienie, podobne do tego od alkoholu czy narkotyków.
    Co ja na przykład stosuję, to ciemną czekoladę (85%-90%).
    Szczególnie trudna jest taka walka wieczorem, jak zapasy energii są wyczerpane, albo gdy człowieka najdzie stres.
    Wiadome jest, że słodycze, już na języku, powodują wydzielanie dopaminy w mózgu. Tu nie chodzi tylko o "smak", ale o to, że aktywowane są te sieci w mózgu, które mówią nam: "zrób to, sięgnij po coś słodkiego", jak te "sięgnij po alkohol".
    Wspominam o tym na moim blogu ale też w książce nawet, że od słodyczy też można być uzależnionym, w pewnym sensie, jak od alkoholu.
    W badaniach pokazano, że odpowiednia mieszanka cukru i tłuszczu powoduje, że trudno przestać je spożywać. Tak na niektórych działają chipsy. Dlatego niektóre osoby nie umieją zamknąć otwartej już paczki czipsów. U mnie to raczej mleczna czekolada z orzechami, dlatego jej wcale nie kupuję ;)
    Jakoś mało się o tym chyba mówi, jak widać na przykładzie twojego psychologa i pielęgniarki.

    Nie wchodzę tu w detale, bo już się rozpisałem ;), ale zgodzę się, że sporej pomocy powinien udzielić psycholog, choć wiadomo, dietetyk też może jakoś pomóc.

    Przyjemnych spacerów życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ludzi zmienia czas, jak dorastają, dojrzewają ale nie są to jakieś gigantyczne zmiany
    Jeśli ktoś okazał się niegodny zaufania, prawdopodobnie zawsze taki był. Zdjęcia piękne!
    Co do psychologa, nie każdy powinien nim być. Poza ukończonymi studiami powinny być jakieś testy psychologiczne bo nieodpowiedni człowiek człowiek w takim zawodzie może zaszkodzić drugiemu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzień dobry! ❤️ To niezwykle poruszające, czym się dzielisz. Twoja droga od momentu, gdy wyjściem poza łóżko było ogromnym wyzwaniem, do chwili, w której realizujesz tak piękne marzenia jak spacer w deszczu, jest niesamowitą lekcją doceniania małych-wielkich rzeczy. To, co dla wielu jest zwykłą codziennością, w Twojej historii brzmi jak najpiękniejszy triumf wolności.

    OdpowiedzUsuń
  20. Spacer super! No a podczas spaceru jest czas i na przemyślenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię połączenie aktywności fizycznej z czasem na zadumę, jak na wiele ciekawych refleksji można wpaść, a pomysły na kolejne wyzwania jakby same się pojawiały. :)

      Usuń
  21. Piękna wycieczka. I ogromnie ważne tematy poruszyłaś.
    Jedna rzecz mnie zatrzymała: kiedy lubienie słodyczy staje się uzależnieniem? Pytam, bo zawsze słodycze bardzo lubiłam a nigdy o tym nie myślałam jako o uzależnieniu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Byłam na tym odrażającym klifie. Podobało mi się tylko morze, ale ono jest na dole i nie trzeba się torturować wdrapywaniem się na jakieś pagóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P. S. Bałtyk kocham od dziecka. Nienawidzę gór.

      Usuń
  23. Oprócz refleksji po przebytych doświadczeniach ze szpitalem, spacer bardzo udany i widać po zdjęciach, że przyniósł Ci wiele przyjemności. Warto wracać do miejsc, z którymi łączą nas różne emocje.

    OdpowiedzUsuń
  24. Spacer z Tobą, to sama przyjemność:)
    Super fotki!
    Pamiętam ten czas, kiedy miałaś mnóstwo obaw i wątpliwości czy wrócisz do sprawności sprzed choroby, a wyjście z domu było wyzwaniem.
    Dzięki uporowi i pracy udało się! Jesteś dzielna!

    OdpowiedzUsuń
  25. O, moje okolice :) Ludzie niedoceniają tego, co mają. Prosty spacer dla niektórych jest nieosiągalny, a tak cudownie jest podziwiać piękne widoki, oddychać świeżym powietrzem, oczyścić umysł :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ależ wielowątkowy spacer! Zaczęło się od Klifu Orłowskiego, a po drodze znalazło się miejsce na widoki, mewy, herbatę, trudne rozmowy, ludzkie etykietki i całkiem poważne przemyślenia. I chyba właśnie ta różnorodność sprawia, że czyta się ten wpis jak prawdziwy spacer — nigdy nie wiadomo, za którym zakrętem pojawi się następna myśl.

    OdpowiedzUsuń
  27. Zdjęcie schodów przemawia do mnie jako sceneria, w której chciałabym się znaleźć, poczuć impuls do pieszej wędrówki wzdłuż plaży.

    OdpowiedzUsuń
  28. Trudno sobie wyobrazić co czułaś leżąc na oddziale neurologicznym zupełnie ograniczona. Najważniejsze, że udało się z tego wyjść i oby już później było lepiej

    OdpowiedzUsuń
  29. Ej, ja lubię mewy. Lubię wszystkie ptaki, nawet te irytujące i kupczące, i agresywne jak mewy, bo to i tak zawsze człowiek jest winny, który wtarabanił się na ich habitaty, no ale to inna bajka...
    Coż za piękne miejsce pokazałaś! Fajnie, że mogłam choć wirtualnie wleźć tam z Tobą. Wiem też trochę jak to jest chcieć a nie móc. Po chemii już po przejściu 500 metrów koło domu odtrąbiałam wielki sukces, ale teraz już mogę chodzić dużo i daleko... Jaka to radocha jest robić takie zwykłe rzeczy, jak wlezienie na jakąś górkę czy przemaszerowanie 5km jednym ciągiem nawet jak samemu się idzie, choć wiadomo, że zawsze fajniej i przyjeniej, bo radość jakby podwójna, gdy widoki podziwia się z kimś bliskim, ale cóż Ty podziwiasz, a inni niech zazdroszczą ;-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dobrze, że nie musisz już leżeć, a możesz sama funkcjonować - zdrowie to podstawa.

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!