Obserwatorzy

niedziela, 24 marca 2013

Historia Danki i r@ czyli tajemnica poliszynela


Danka poznała r@ podobno na grillu u wspólnych znajomych, nie wiem jak im się układało ale widocznie dobrze skoro zamieszkała u niego. Przynajmniej tak mi się wydawało. Właściwie to gnieździli się w malutkim pokoiku w dużym domu matki r@.
Matka r@ to zaiste koszmarna kobieta, dostaję gęsiej skórki na samą myśl o niej, jej dom zdaje mi się być jakiś przeklęty: powietrze tam jakby stało w miejscu, i to przejmujące zimno...  (to samo mówiła Danka błagając męża by wyprowadzili się z tego domu z dala od teściowej) już jako dziecko miałam wrażenie, że ten dom jest dziwny.
Mijał czas ja nie miałam zbyt dużego kontaktu z mieszkańcami przeklętego domu. A może to Ci ludzie są przeklęci?
 Ślub, urodził się syn Marek… r@ cały czas prowadził z bratem dobrze prosperujące przedsiębiorstwo, które odziedziczył po ojcu, dodatkowo część sprzedażową przerobili na bar piwny. Dobrze im się wiodło, jednak nie wiedzieć dlaczego nie licząc niewielkiego wycinka czasu gdzie mieszkali na najętym mieszkaniu cały czas gnieździli się we trójkę potem w czwórkę w pokoiku na parterze domu o stojącym powietrzu. Przecież było ich stać, jednak r@ żałował pieniędzy. Sknerą był takim, że nawet matki na własny ślub i wesele nie zaprosił, same przyjechały.
Danka poinformowała mnie jako kilkunastoletnią dziewczynę, że r@ wkłada penisa do ust Mareczkowi. Chorowałam… przechodziłam katuszę negacje, gdyż nie byłam adresatką takich informacji. Zdecydowałam się zgłosić to rodzicom. Zbagatelizowali sprawę. Jednak Efektem tego zajścia było znaczne ochłodzenie kontaktów, z r@ i rodzinką… przez kolejne lata. W między czasie dowiedziałam się, że Mareczek jest autystyczny.
Pewnego razu Danka zaczęła przyjeżdżać do rodziny od brata teścia, żaląc się i płacząc. Danka z r@ rozwiedli się. Ona wróciła do siebie gdzieś w Centralnej części Polski. On łka rzewnymi  łzami, że Danka go oszukała bo mu dzieci zabrała, że jak on miał firmę to wszystko było dobrze. Jak tęskni za dziećmi, i tym najbardziej rozczula ludzi którzy go nie znają... zapewnę nie wiedzą, przez myśl im nie przejdzie najczarniejszy scenariusz, czyli jaka to tęsknota kieruje r@. A może to wszystko tylko manipulacja.
Po rozwodzie gdy matka z dziećmi wróciła do siebie gdzieś w centralnej części kraju. Rodzina r@ oburzona, że Danka śmiała mieć jakiekolwiek roszczenia w stylu alimenty, czy podział majątku po rozwodzie… przecież to jej dzieci – mówiła dotknięta siostra r@. Boso z dziećmi na ręku niech idzie choćby pod most - oto praktyka katolickich nauk.

 Z drugiej strony r@ chwalił się jak żonę zdradzał, jaki z niego bohater; a gdy przyszła do jego żony oszukana przez niego kobieta upajał się świadomością że Danka jest zależna od niego materialnie. W tym przeklętym domu zapewne realizował dalej swe pedofilskie zapędy, nie wiem czy na córce  też… Martę nazywa: „moja Pani” nigdy po imieniu, nigdy nie słyszałam by mówił moja córka, dziecko, dzieci… chyba że jako coś co zabrała mu oszustka Danka.
Ponoć pracował ciężko gdy jego brat wspólnik się rozpił r@ łkał, że jeszcze ciężej. Jak tak patrzę na tych ludzi widzę same nieszczęścia, chore dzieci od urodzenia. Mężczyźni umierają nie radząc sobie z nałogiem… w ostatnim stadium choroby. Po za tym same rozwody są i tacy którzy uciekli za granicę z dala od cierpień ku lepszemu życiu. Tylko cierpienie jest w środku w sercu, maskowane steruje z ukrycia negowane i zamrażane, łagodzone alkoholem, kościołem… tak tak rodzi się uzależnienie.
Wielu mówi: ja sobie na własną rękę dam radę, później sukcesem jest gdy potrafią choćby przed sobą przyznać że coś wymyka się spod kontroli. Większa świadomość społeczna pomaga alkoholikom, jednak dewoci są uznawani za świętych kanonizowani na pogrzebach przez księży…
r@ dzięki moralności Kalego już nie jest przedsiębiorcą, a z dobrych czasów zostały mu długi. Na uciechy już nie ma, więc szuka ich na portalach społecznościowych.
 Jeździ też za granicę do pracy, skąd go wywalają, więc przeklina każdą nację, pracę i wszystko co się z nią wiąże, w niczym nie dostrzega żadnych pozytywów chyba że są zakrapiane alkoholem. No tak „wielkim przedsiębiorcą” być nigdy nie przestanie, więc nie może dać sobie wejść na głowę. Kłamstwo oszustwo i łajdactwo to są wartości wyznawane przez r@, za wszelką cenę byle do celu, wiadomo że nie można sobie dać w kasze dmuchać. Wiadomo, zawsze próbuje się wybielić.
Wiem, że r@ ma ograniczone prawa rodzicielskie… myślę, że każdy wie dlaczego. Chyba, że nie znając tatusia zawierzy jego łzom…i całą winę przypisze Dance bo to ona dzieci zabrała... 


13 komentarzy:

  1. :) też tego słucham :), uwielbiam takie klimaty... i wierzę, że ci co niosą krzywdę kiedyś zapłacą za zło jakie pełnili.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś strasznie to zawiłe...
    Ale czasem tak bywa w zyciu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie rozumiem matek, ktore dla wlasnej wygody, czy innych przyczyn, przymykaja oczy na dewiacje meza. Zamiast od razu zawiadomic odpowiednie wladze, maja odwage powierzac sekret wylacznie osobom, ktore nie sa w stanie zaradzic tragedii. Dobrze, ze w koncu znalazla sily, zeby opuscic dewianta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zastanawiam: gdyby Danka zgłosiła ten fakt gdzie trzeba to co by było dalej? Może była zastraszona? Może nie koniecznie miała gdzie iść z dziećmi? I w końcu czy fakt że by zgłosiła przestępstwo gdzie trzeba czy i jak udało by się biegłym specjalistom udowodnić makabryczne praktyki katolskiego tatuśka? Skoro dziecko jest autystyczne...? Wiem, że matka r@ i reszta broniliby "swojego". Heh mroczne zagadki kryje przeklęty dom... pewnie także wiele innych...

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. z tego co czytałam niestety nie wpływa to na zrezygnowanie z praktyk...

      Usuń
  5. Biedne dzieci, będą niosły ten straszny bagaż przez całe życie.
    "tatusia" przed pluton egzekucyjny !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak by autyzm było małym nieszczęściem to jeszcze dodatkowo to...

      Usuń
  6. nienawidzę jak ktoś coś krzywdzi to jest masakra,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko to człowiek czyli ktoś, nawet chory, ale nie coś.

      Usuń
  7. żeby to miała być ostatnia rzecz jaką bym w życiu zrobiła, to bym tego s....wiela albo zatłukła, albo na niego doniosła. co znaczy, ze by nie udowodniła? zastraszona? owszem, może być, ale nie wtedy gdy chodzi o dziecko!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!