środa, 20 lutego 2019

Pomaganie. (Bezinteresowne)


Całkiem niedawno przypadkiem natknęłam się na filmik pewnego youtubera z cyklu: "Nawyki miliardera". Pana autora wypowiedzi znałam już z innego filmiku do którego miałam się odnieść i być może kiedyś to uczynię.
Mówca w swoim przekazie mówi by nie pomagać innym ludziom! Wspomina swoją działalność w ramach której pomagał on za darmo, a ludzie byli nie wdzięczni, nie umieli uzyskanej pomocy wziąć a nie rzadko kończyło się to przykrościami. Marek wylicza: w 99,9 przypadków ci ludzie nie dość ze sie nie odwdzięczali: za czas, za energię, za wiedzę za to chcieli więcej. Niestety darczyńca nie mógł bardziej obdarować poszkodowanego i tak stawał się wrogiem w oczach zawiedzionej osoby. Podczas gdy sam miał deficyt czasu, energii, sił to zamiast spotkać sie z podziękowaniami zawiedziona osoba szukała zemsty. Jaki wniosek z tego wysuwa autor wypowiedzi? Jeśli pomagać to za pieniądze, za czas, za energię nigdy nie bezinteresownie! Marek dodaje że w dzisiejszych czasach wszystko jest za darmo: noclegownie, jadłodajnie... i że nie ma możliwości by ktoś umarł z głodu czy spał na ławce....
Następnie słyszymy krótką bajkę o żabie i skorpionie którą chyba każdy zna.... (skorpion prosił żabę by przewiozła go na drugi brzeg jeziora. Żaba nie chciała się zgodzić, jednak skorpion był uparty, żaba wyraziła obawę że zostanie ukąszona... skorpion obiecał że tego nie zrobi więc żaba sie zgodziła. Na środku jeziora skorpion ukąsił żabę, na pytani czemu to zrobił odpowiedział że taka jego natura. Zginęli razem). Na co to ma być dowód? Zdaniem autora jest to natura większości ludzi. Zapewne są to osoby które pamięta, ale czy jest to obiektywna prawda?
W dalszej części prelegent przekonuje że biorąc pieniądze, gdy będziemy stawiać wymagania być może spotkamy się z wyzwiskami ale jest to jedyny sposób by mieć wartość. Jeśli usługa nie ma ceny jest bezwartościowa. Pomaganie darmowe jest trudną sztuką bo nigdy nie ma gwarancji że dana osoba się zrewanżuje. Argumentator uczula że pomaganie za darmo jest szkodliwe gdyż dając za darmo nie otrzymując nic w zamian tylko tracimy: czas, zdrowie, pieniądze... gdy nam tego zabraknie zostaniemy sami. A ludzie potrzebujący? Nie należy im pomagać za darmo bo to ich wina i jeśli sie nie nacierpią wystarczająco to sie nic nie zmieni gdyż brak im motywacji do zerwania z tym co ich wpędziło w kłopoty.



A co ja sądzę na ten temat? Nikt nie musi pomagać. Nikt nic nie musi. Każdy kto ma ten może, albo nie może, chce albo nie chce. Jeśli chce, może ale tego nie czuje to lepiej by tego nie robił.
Uważam że by dać z sibie trzeba mieć, dawanie wymaga dojrzałości ale i często asertywności by nie znaleźć sie w sytuacji z poczuciem bycia wykorzystywanym, warto tutaj oszacować do kogo i ile czego mogę skierować, co mieści się w granicach a co już je przekroczy. Jeśli wolontariusz pomaga z potrzeby serca coś daje nie oczekuje zapłaty, zwrotu, gdyż realizuje swoją potrzebę i czerpie z tego jakąś psychologiczną gratyfikacje to super. Wolontariusze są w wielu miejscach niosą radość, szczęście, ulgę... ciężko mi powiedzieć gdyż nie robiłam badań kto i w jakiej mierze spotyka sie z wdzięcznością. Ale czy to jest najważniejsze? Takie spojrzenie wymaga dojrzałości. Ja pomagając psom nigdy nie oczekiwałam podziękowań za swoje działania, za mówienie i pisanie o pomaganiu. Zdarzały się miłe słowa, nawet od jednej z blogerek dostałam wyróżnienie w ramach którego dostałam miła paczuszkę, co do teraz mile wspominam, ale czy jest to najważniejsze? Przyznam że odczuwam wielką radość gdy robię coś dobrego, gdy widzę że psiak ma już dom stały albo "tymczas".
Dobro wraca, zło też. Są dobrodzieje poświęcający swoje zasoby dla dobra innych z potrzeby serca. Bywa że dana osoba zyskuje kontakty, doświadczenie w danym środowisku, dziedzinie... słyszałam historie (nie jedną) jak osoba właśnie dzięki świadczeniu darmowych usług otrzymała etat. Każdy kto niesie pomoc czuje sens w tym. Pomóc może każdy: zrobić zakupy starszej sąsiadce... świat pełen jest potrzebujących osób. To nie prawda że nie ma bezdomności a jeśli już są to osoby nietrzeźwe... jakiś czas temu pisałam o Adamie który był bezdomnym, mimo nieszczęścia nie był samotny gdyż ma wiernego towarzysza psa. Filmik z kanału został usunięty, społeczność internautów tak mocno rozczuliła historia Adama że postanowili mu pomóc, na YouTubie znalazłam filmiki że Adam otrzymał pomoc między innymi wynajęli i opłacili mu mieszkanie. Sporo osób nie radzi sobie z życiem a ukojenia szuka w nałogach, czy jest to powód by tą miarą mierzyć każdego? Głód, prawdą jest że wywalamy dużo jedzenia ale czy jest to równoznaczne z tym że każdy dostęp do żywności ma? Ze szkoły pamiętam że są dwa rodzaje głodu: ilościowy i jakościowy. Fakt są różne instytucje pomocowe, jest bank żywności. Kiedyś dzwoniłam do Banku Żywności, było kilka telefonów i niestety okazało się że instytucja obraca tonami zaś pomocą zarządza MOPS a pracownice socjalne są różne, oj różne... nie każdy umie, nie każdy wie, nie każdy ma odwagę poprosić, często nie wie jak.... od pewnej osoby która potrafi korzystać z pomocy usłyszałam: "często ludzie są jak te bydlątka gdzie postawisz tam stoją, a ja jak pójdę to sobie wychodzę zmianę mieszkania na lepsze". Wracając do głodu to pamiętam artykuł w Dzienniku Bałtyckim o małżeństwie z Gdyni które zmarło śmiercią głodową gdyż wstydzili się poprosić o pomoc. Jest sporo samobójstw z biedy... więc o głodzie jakościowym sobie daruję gdyż osobie w trudnej sytuacji ciężko zachować dietę dostarczającą składniki odżywcze w odpowiedniej ilości.



Porzucenie osoby, zostawienie jej samej sobie jako sposób jedyny by osoba gdy tylko wystarczająco się nacierpi to zmieni swoje życie poprzez zmianę nawyków itd....
Zmiana to proces wymagający zauważenia pewnych rzeczy, przemyśleń, wglądu w siebie a następnie gotowości. Czym jest owa gotowość? O gotowości możemy mówić gdy jest chęć konkretnej zmiany, są narzędzia niezbędne by je wprowadzić, a następnie jest plan i żmudna realizacja do celu. Podczas procesu często potrzebna jest pomoc czasem specjalisty.... kogoś kto wesprze, wskaże drogę, podpowie, potowarzyszy w tej podróży... zwłaszcza na początku gdy jest pierwsza faza poznawania, odkrywania siebie.... im dalej tym człowiek robi się dojrzalszy i pomoc jest coraz mniej potrzebna... tyle tam o pracy nad sobą.
 Wróćmy do pomagania: dobro wraca, pojawia się gdzieś satysfakcja, podnosi się samoocena. Mimo wyczerpania darczyńca może czuć się potrzebny. Jasne że to samo może zyskiwać biorąc pieniądze za swój czas i umiejętności.
Kto uzyskuje większą satysfakcje z dawania pomocy ktoś kto pomaga w ramach wolontariatu czy ktoś kto wycenia usługę. Ja myślę że jest to kwestia indywidualna danej osoby jej możliwości zasobów i systemu wartości. Czy uważam że osoba pomagająca za darmo jest gorszym specjalistą?
Myślę że to zbyt daleko idąca generalizacja bazująca na stereotypie. Zauważyłam tendencje na rynku do zaczynania od darmowych "próbek". Często specjaliści piszą blogi, kręcą filmiki a na indywidualne spotkania zapraszają, odwiedzają różne miejsca za także wystawiają faktury.
Także firmy wprowadzając na rynek nowy produkt stosują techniki: zaczynają od rozdawania za darmo ludziom, degustacje w sklepach.... zdarza sie że znajdujemy w sklepie świetny produkt odpowiada nam więc się do niego przyzwyczajamy aż pewnego dnia okazuje się że tak dobry produkt ma swoją cenę tyle że wyższą. Często po czasie spada i jakość, ale to odrębny temat.
Czy warto pomagać? Myślę że jest to indywidualna sprawa i każdy na nie musi odpowiedzieć sobie sam, w zgodzie ze sobą.

wtorek, 19 lutego 2019

Filiżanka kulturalnie. Filmowo.


Dzień dobry kochani! Mam ostatnio taki dziwny okres, nie wiem czy to przesilenie czy jak.... dziwny taki okres. Strona mi wariuje, czasem wyskakuje jakiś komunikat "404. That’s an error. The requested URL / was not found on this server. That’s all we know.". Najczęściej problemy techniczne mają miejsce około północy, wieczorami...  Mam nadzieje że to przejściowe, związane z likwidacją G+
  Za sobą mam już kolejne urodziny a co za tym idzie jakoś dziwnie sie czuję, ciężko mi to wytłumaczyć, postanowiłam pooglądać filmy, dziś jak zwykle trzy produkcje ostatnio przeze mnie obejrzane. Myślę że taki post to spoko urozmaicenie na blogu.

poniedziałek, 18 lutego 2019

Lavera, Charlotte Family Łagodny szampon - kwiat lawendy, 250ml, moja opinia

Dzień dobry Kochani! Mam nadzieje że weekend udany minął przyjemnie:) 
Dziś przychodzę z recenzją szamponu łagodnego marki Charlotte Family  wzbogaconego o kwiat lawendy. Szampon otrzymałam na kwietniowym spotkaniu blogerek, używam go od pewnego czasu i myślę że nastał ten moment by podzielić się tu opinią na temat tego produktu który dedykowany jest dla osób ceniących sobie naturalny skład. Jeśli chodzi o szampony naturalne moje odczucia są mieszane bywało ok, ale zdarzało się że szampon nie dawał oczekiwanego uczucia czystości świeżości, zdarzało się że na drugi dzień moje włosy wyglądały tragicznie jakbym ich dłuuugo nie myła. Moja skóra głowy ma tendencje do przetłuszczania..... uczucia uczuciami a jak będzie w przypadku szamponu od Charlotte Family?


Co nam obiecują?

Łagodny szampon kwiat lawendy o działaniu łagodzącym dla skóry głowy, przeznaczony do codziennego stosowania jest dla wszystkich rodzajów włosów toteż może z niego korzystać cała rodzina.
Szampon delikatnie myje oraz koi skórę głowy dzięki zawartości wody lawendowej. Szampon jes bardzo delikatny dzięki zawartości 98,5% składników naturalnego pochodzenia, co potwierdza certyfikat firmy Ecocert. Warto dodać że 10% składników pochodzi z upraw ekologicznych  


Skład:


Konsystencja:


Moja opinia:

Łagodny szampon Charlotte Family zamknięty jest w białej estetycznej tubie. Ma przyjemną wizualnie etykietkę. Zamykanie na klik, konsystencja raczej gęsta, czasem gdy wylewam na dłoń mam wrażenie że jest lekko galaretowata, to oczywiście złudzenie w pierwszej chwili. Konsystencja gęsta, zapachem szampon przypomina mi nieco takie ziołowe szampony jakie dawno temu mama kupowała. Szampon dobrze sie pieni, jest wydajny. Ja myję głowę dwa razy, po wytarciu włosów potrzebuję odżywki, szampon nie kołtuni jakoś wyjątkowo moich kosmyków ale jednak odżywka potrzebna.
Włosy są ładnie odbite od skóry głowy, produkt ma działanie takie jakby zwiększał objętość moich włosów które są takie gładkie, w dobrej kondycji. Miło popatrzeć, jestem bardzo zadowolona z tego szamponu zwłaszcza że nawet na drugi dzień mam ładne włosy.
Nie spodziewałam się że ten łagodny szampon będzie miał tak dobre działanie, jestem bardzo zadowolona:)
Szampon ma sporo zalet ale i wadę może być nią dostępność, przyznam że nie widziałam go stacjonarnie, w sieci możan go kupić bez wiekszych trudności kosztuje około 25 - 33 pln w zależności od sklepu.

Znacie produkty Charlotte Family?

sobota, 16 lutego 2019

Kanały na YT które ostatnio odkryłam.



Jak wiecie lubię jak coś tam mi brzęczy w tle gdy mam odpalonego laptopa. Czasem jest to muzyka, czasem jakiś fajny wykład a gdy muszę się skupić albo tak po prostu to mam ciszę.
Lubię blogi i vlogi różnorodność materiałów która dostępna jest w sieci to ogrom.... dla tego czasem warto podpatrzeć co kto ciekawego odkrył. Masz swoje ulubione kanały? Odkryłaś coś nowego ciekawego? Daj znać koniecznie w komentarzu:)
Oto kilka moich odkryć:


piątek, 15 lutego 2019

Tex szuka domu

Dzień dobry kochani w ten piątkowy radosny dzień. Piątek weekendu początek to dzień na który wiele osób czeka:)
Dziś w ramach pomocy psiakom schroniskowym przedstawić pragnę zwierza wyjątkowo wartego uwagi -  toteż nie brakuje jej psiakowi, więc w czym rzecz, może od początku. Ogłoszenie że Tex szuka domu znalazłam już jakiś czas temu, udostępniłam na profilu prywatnym.
Wczoraj na profilu Katarzyny Kordowskiej znalazłam post klik który jako że długi postaram się tu skrócić i okroić go do informacji niezbędnych, dodam też i inne informacje i zdjęcia, może uda się wspólnym wysiłkiem, do rzeczy:

Tex urodzony w maju 2005 roku w hodowli "Terierkowo". Pan Adam prawny opiekun psa oddał go wraz ze wszystkimi papierami oraz darowizną na szukanie domu do schroniska w  Sonieczkowie k. Augustowa gdzie poinformowano go że pies prawdopodobnie trafi pod Warszawę do domu pani weterynarz. Ostatecznie Tex trafił do boxu w schronisku w Celestynowie


źródło zdjęć


"Tex był zawsze psem domowym, kanapowym. Jest psem stabilnym, łagodnym, nie wykazującym agresji do ludzi. Do psów bywa wybiórczy. Nie niszczy, nie szczeka zostawiany sam." źródło zdjęcia i zdjęcia

Texem w schronisku zwanym Tweetym zainteresowała się autorka postu z którego czerpię informacje oraz Prezes Fundacji AST Katarzyna Kordowska. Fundacja otoczyłaby amstaffa swoją opieką oferując mu dom tymczasowy, opiekę zdrowotną, czas człowieka, częstsze spacery, smaczki, i większa szansę na dom. Jednak schronisko odmawia przekazania psa pod opiekę fundacji motywując że pies zostanie oddany jedynie do domu stałego.
Pani Katarzyna pisze:

"Od ponad tygodnia apelujemy do schroniska w Celestynowie o przekazanie psa do Fundacji AST do domu tymczasowego do Natalia Kass. Niestety nie spotykamy się z chęcią współpracy, z żadną merytoryczną dyskusją. Pan kierownik jak mantrę powtarza jedynie, że "poszukiwany jest jedynie dom stały". Pozostaje więc udostępnianie apelu, a nuż ktoś z Was się zdecyduje podarować Texowi DS. Nie pomogły nasze posty, nasze maile ani rozmowy telefoniczne. Nie pomógł czas, dziś schronisko ponowiło apel o poszukiwania domu, w postach zaś została zawarta informacja, że brak jest chętnych do adopcji. Nasze posty są zbywane."

O sytuacji psa została powiadomiona hodowczyni która kontaktowała się ze schroniskiem, niestety bezskutecznie. Apelowała także do innych hodowców o odpowiedzialne podejście do urodzonych u nich psów. Z tego co ja wiem z rozmów z hodowcami to nabywca podpisuje stosowną umowę która zwykle określa postępowanie gdy z jakiś przyczyn pies nie może dłuzej pozostawać w domu, odpowiedzialny hodowca zabiera do siebie swojego psa i albo sam szuka mu domu, albo zostaje w hodowli....
Jeśli Pan Adam nie powiadomił Pani Uli z hodowli "Terierkowo" w której kupił psa (czego nie wiemy) to zrobić to mogło schronisko. Gdyby miało dobrą wolę - tak myślę...
Stanowisko schroniska:
"Pies ma 10 lat. Ma taki związek emocjonalny z hodowcą jak z każdą inną nieznaną sobie osobą.. Nie powiadomiliśmy i nie powiadomimy. Znajdziemy mu dom a nie kogoś kto może chcieć go jeszcze wykorzystać dla swoich zysków."
Wnioskuję że schronisko ceni nisko hodowców myląc z pseudo hodowcami, albo nie mają ochoty/ czasu zagłębiać się bardziej w temat.
Jednak "pani Ula sama poznała, że pies od niej siedzi w bidulu i od razu zadzwoniła do pana kierownika. Schronisko zaś... na swoim fan page celowo wprowadzało w błąd pytający o hodowle, wskazując zupełnie inne miejsce pochodzenia" - czytamy w poście.
Myślę że to akurat nie ładnie ze strony schroniska bo ktoś - słusznie - może powiadomić hodowcę....
podczas gdy prawdziwy pozostaje w niewiedzy.
Pani Kasia opisuje próby przekonania władnych losu Texa by przekazali psa do domu tymczasowego co nie spotyka się z oczekiwaną reakcją.

"Pewnie Was jak i nas dziwi upór kierownika schroniska w Celestynowie, że zdecydował się on na zostawienie Texa w schronisku, w budzie, planując dodatkowo jego zabieg kastracji. W obawie o los Texa ja i Natalia próbowałyśmy prowadzić merytoryczną korespondencję, a także rozmowy telefoniczne z panem Łukaszem. Nie spotkałyśmy się niestety z żadną odpowiedzią, byłyśmy zwodzone. Jedyne wpisy to te z żalem, że nam zbyt zależy. Graliśmy fair, w otwarte karty pomimo różnorakich sugestii, że to nie wyjdzie, bo to człowiek nieugięty, uparty. Liczyliśmy, że uda nam się nawiązać głos rozsądku. Bez powodzenia. 

Dziś niestety widzimy, że tylko my się przejmujemy losem tego psa. Oczywiście, dostaliśmy pstryczek z fan page schroniska, że nie interesujemy się wszystkimi 130 psami w schronisku. Że jak adoptować to wszystkie. Czy to oznacza, że placówka nie docenia pojedynczych adopcji? Dla nas KAŻDA adopcja jest świętem, ukoronowaniem trudu, wkładu pracy, a każdy nowy ludź tworzy z nami Family AST. Czy schronisko niedługo zacznie pisać, że piesek x trafił do nowego domu, niestety kiepsko, bo ta rodzina nie wzięła dodatkowo 129 innych psów?

Na fan page padł także zarzut, że "nie ma sensu robienia wody z mózgu" psu, poprzez jego pobyt w DT. Tu moje zaskoczenie jest ogromne. Skąd takie zamknięcie na współpracę? Skąd upór, że lepiej psu w budzie, niż w domu? Instytucja domu tymczasowego pozwala poznać psa, zdiagnozować, znaleźć mu na spokojnie dom, bez presji czasu. Dodatkowo nie raz DT kończy się DS."

Niechęć oddania psa do domu tymczasowego, wprowadzanie w błąd odnośnie hodowli, niechęć powiadomienia hodowcy to nie wszystko. Pani Kasia pisze że pies został przez schronisko odmłodzony o 6 lat. "Co innego mieć psa jeszcze kilka lat, a co innego brać go ze świadomością, że być może będzie się nim cieszyć rok, dwa. 
My nie wycofaliśmy się z chęci pomocy, choć wiemy że jego szanse na dom mogły się znacząco obniżyć." 
"Boli nad wyraz upór, brak chęci, impertynencja ze strony schroniska. Brak otwartości na pomoc psu... pomoc, która była oferowana natychmiast, jest cały czas aktualna. 
Ale nadzieja na to, że pan Łukasz w końcu pokieruje się dobrem psa przestaje świecić.
Dlatego udostępniajmy... bo szkoda tego psa. Tak po prostu, po ludzku, bo człowiek nim włada.

Dyskusji o Texie było sporo w ciągu tygodnia, dlatego zbieram je w jednym miejscu: 


Sprawa jest smutna gdyż tak piękny, wspaniały - wnioskując z opisu pies ma dużo mniejsze szanse na dom. Jednak świat miłośników bullowatych  nie pozostaje obojętny. Mimo że nie mogą adoptować Texa udostępniają wiadomości o poszukiwaniach domu.
Pojawiła się propozycja adopcji psa a następnie przekazania fundacji, czego ta organizacja w osobie Pani Kasi nie poparła tłumacząc złamaniem przepisów regulaminowych oraz faktem że sama by nie chciała by ktoś postępował w ten sposób z nimi. 

Udostępniają wieści o psim dziadku na swoim profilu Katarzyna BujakiewiczMarcin Różal RóżalskiKarolina Pilarczyk Professional Drift Driver

Może udostępnisz informacje i Ty klik

Pies przebywa w

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce

Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Celestynowie

ul. Prosta 3,

05-430 Celestynów

tel. 22 789-70-61

adopcje@celestynow.toz.pl

czwartek, 14 lutego 2019

Chciałabym, chciała.... - czyli coś à la wish czy tam chciej lista

Skoro tamte listy zamknęłam pora otworzyć nową listę do której podejdę jak do poprzednich - na zupełnym luzie i chillu - bo co da spinanie się, jeśli czegoż nie zrealizuję można zawsze przepisać na nową. Jasne, można też zweryfikować.... np Wrocław - gdybym tak naprawdę chciała to pewnie miałabym już zaliczony, w końcu rok temu byłam w Katowicach z których blisko (relatywnie niż ode mnie) do Wrocławia... no właśnie to chcę czy nie koniecznie.... tak myślę sobie że okazji miałam a jednak nie skorzystałam.... ale były plany mocne i szczegółowe a jednak było fiasko... bo praca która miała być dochodowym zajęciem okazała się przystankiem, a między obietnicami a rzeczywistością jest wielka przepaść, niestety. Ja jednak mimo to chcę odwiedzić stolicę stolicę Dolnego Śląska... mam nadzieje że w końcu mi sie to uda. Myślę że nie ma sie co zniechęcać a realizacja jest kwestią czasu.


1) Aparat fotograficzny - ambitnie zaczynam i szczerze nieco wątpię że ud mi się go nabyć ale napisać mogę. Ponoć to co piszemy jakoś lepiej sie w pamięci utrwala,  będąc jakoś bardziej z tyłu głowy jest coraz bliżej realizacji;)

2) Moskitiera, wiem, wiem nie są to duże pieniądze a latające owady naprawdę potrafią uprzykrzyć życie.

3) Telefon. Musi mieć dobrą baterie i robić dobre zdjęcia. Mój ma ponad dwa lata i trzyma dobrze, ładuję go co dwa dni jakoś. Na razie nic nie mam upatrzonego... ponoć Motorola ma dobrą baterie nieco gorszą od tego mojego Philipsa ale jednak, no i może screeny będzie można robić.

4) Wycieczka do Wrocławia. Wstyd pisać ale napiszę, wierzę że w końcu tam dotrę.

5) Nowa torebka, jakaś fajna, ładna, duża i pakowna.

6) Wyjście do sauny.... o tak.... maseczka na włosy czy buzie jest bardziej aktywna w działaniu:) Wygrzać sie, wypocić.... a po saunie iść coś dobrego zjeść, wypić.....mmmmm.... mogłam zrealizować ale jednak nie byłam więc piszę ku przypomnieniu:)

7) Chciałabym, chciała.... na See Bloggers pojechać. Wiem, stary banerek wstawiam ale chcę by było tu nieco bardziej kolorowo:)

W Łodzi nigdy nie byłam, słyszałam co nieco o tym mieście więc może przy okazji spotkań z innymi twórcami.... mam nadzieje że będę mogła się tam pojawić.
VII edycja festiwalu See Bloggers odbędzie się w Łodzi. Wydarzenie dla twórców internetowych odbędzie się 7-9 czerwca 2019 - czyli dłużej bo trzy dni:)

8) Woski i Świeca jakaś fajna by mi sie przydała... Yankee Candle Słoik duży Bourbon Wood Barrels kusi mocno, oj mocno.... drogie te słoje.... i tak bym chciała ale jak przychodzi do zakupu to szczerze przyznam że szkoda mi kasy..... jednak czasem są promocje.... może uda się zdobyć taką świecę jakoś....

9) Książki do przeczytania:

"Mądrość psychopatów" Dutton Kevin.


"Sztuka wojny" Sun Tzu, Sun Pin
Czytałam fragmenty tej książki, i przyznam że chciałabym przeczytać całość:) 


10) Bywać w teatrze:)



12) Serum LIQ CC z witaminą C miałam,  też miałam to z witaminą z E oba produkty fajnie sie sprawdziły, wiec chętnie poznam inne produkty firmy.


No i to wszystko z moich zachcianek. Chyba;) w każdej chwili może lista się powiększyć.
A Ty też masz taką listę?

środa, 13 lutego 2019

Marion - Miodowy żel do mycia twarzy - recenzja.

Dzień dobry kochani! Jak tam tydzień mija? Coś dawno nie było recenzji kosmetycznej więc może dziś podzielę się moją opinią na temat kosmetyku.
Szukając produktu do mycia twarzy zależało mi na opcji budżetowej.... która będzie dobrze myła i nie szkodziła. Ostatecznie w niesieciowym sklepie zdecydowałam się na miodowy żel do mycia twarzy z firmy Marion. Nie ukrywam że obawiałam sie działania miodu. 
Czy obawy były słuszne? Czy żel za około 10 złotych może sie sprawdzić? Zapraszam.


Żel wchodzi w skład serii złożonej z trzech produktów:

- Miodowy żel do mycia twarzy
- Głęboko oczyszczający peeling do twarzy
- Intensywnie regenerująca maseczka do twarzy

Seria dedykowana jest dla skóry zmęczonej, szarej i pozbawionej witalności. Seria ma dostarczyć cerze energii, poprawić jej koloryt i przywrócić naturalny blask.

Miodowy żel do mycia twarzy jak obiecuje producent na swojej stronie - delikatnie myje i pielęgnuje skórę, nie wysuszając i nie ściągając jej. Dodatkowo żel nawilża usuwając zanieczyszczenia dzięki aktywnej pianie jaką tworzy w połączeniu z wodą.

Składniki aktywne które wyróżnia producent:

–ekstrakt z odżywczego miodu to naturalny eliksir piękności. Bogaty w drogocenne proteiny, minerały, które dostarczają skórze nawilżenia i blasku
–cytryna, źródło witaminy C, poprawia koloryt skóry
–trehaloza nawilża i zapobiega utracie wody. Indeks 1390


Cocamidopropyl Betaine - substancja myjąca, pianotwórcza łagodzi potencjalne działanie drażniące anionowych substancji myjących, np Sodium Laureth Sulfate. Stabilizuje i poprawia pienienie kosmetyków. Poprawia również konsystencję.

Ammonium Lauryl Sulfate - Substancja myjąca i pianotwórcza, oczyszcza i odtłuszcza. Może podrażnić dla tego obok niej znajdują się inne składniki właściwościach łagodzących.

Gliceryna - ułatwia w ten sposób transport innych substancji w głąb skóry.

Coco-Glucoside - łagodzi ewentualne działanie drażniące wywołane przez anionowe substancje powierzchniowo czynne. Myje - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów

Polyquaternium-7 - środek antystatyczny, zmiekczający

Ekstrakt z miodu - ma działanie odżywcze, nawilżające, poprawiające koloryt bladej, ziemistej cery. Jest silnym antyoksydantem, zapobiega zmarszczkom, wygładza, zmiękcza, pomaga oczyścić skórę z zaskórników. Ma właściwości przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i przeciwzapalne, goi stany zapalne i regeneruje skórę, dodaje zdrowego blasku skórze i włosom. Polecany jest do wszystkich rodzajów skóry. Stosowany w każdego rodzaju kosmetykach, zarówno pielęgnacyjnych jak i myjących, często jest wykorzystywany jako substancja zapachowa w kosmetykach z linii miodowej.

Ekstrakt ze skórki cytryny - antyoksydacyjny, opóźnia procesy starzenia. Ma także właściwości przeciwzmarszczkowe, silnie przeciwzapalne i wzmacniające naczynia krwionośne, wspomaga gojenie obrzęków, przebarwień, rozjaśnia skórę i likwiduje rumień. Likwiduje wypryski, zaczerwienienia, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych. Używany także jako substancja zapachowa.

Trehaloza, działa nawilżająco.

Hydrolizowane estry z jojoby - substancja myjąca i emulgator, nośnik substancji zapachowych.

Propylene Glycol  promotor przejścia składników aktywnych w głąb skóry, nawilża. Konserwant.

Polysorbate 20 Emulgator ma także właściwości oczyszczające.

Glukonolakton silnie nawilża, łagodzi zaczerwienienia i podrażnienia, wzmacnia skórę i naczynia krwionośne, regeneruje, goi, likwiduje przebarwienia i blizny. Antyutleniacz, zapobiega starzeniu skóry i powstawaniu zaskórników, uelastycznia i ujędrnia skórę, złuszcza, chroni skórę. Dobry w produktach dla cer z preobelami trądzikowymi, przebarwieniami, odwodnionej, wrażliwej, naczynkowej, starzejącej się i z objawami fotostarzenia. Ma także zdolność wiązania metali i regulowania pH w kosmetykach.

Glukonian wapnia działa przeciwzapalnie, przeciwwysiękowo i przeciwobrzękowo, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, działa obkurczająco. Jest substancją łagodzącą objawy alergii, wzmacnia odporność skóry na histaminy. Stosowana w różnego rodzaju kosmetykach, także do higieny jamy ustnej, wzmacnia szkliwo zębów, bardzo pomocna w leczeniu poparzeń. Znajduje zastosowanie również w suplementacji przy niedoborach wapnia w organizmie oraz wielu innych schorzeniach.

Sodium Benzoate - konserwant

Potassium Sorbate - konserwant
Phenoxyethanol konserwant
Ethylhexylglycerin - konserwant
Tetrasodium EDTA - sekwestrant,  kompleksuje jony metali - zwiększając trwałość kosmetyku oraz jego stabilność. W produktach do mycia stosowany w stężeniu 0,1-0,2%.

Kwas cytrynowy złuszcza, usuwa przebarwienia i rozjaśnia skórę.

Kwas benzoesowy - konserwant

Substancja zapachowa.


Konsystencja:


Moja opinia:

 Miodowy żel do mycia twarzy firmy Marion zapakowany jest w plastikową buteleczkę przezroczystą koloru o żółtym zabarwieniu, dzięki temu widać ile produktu w buteleczce jeszcze jest. Pompka jest sporym plusem, działa bez zarzutu.
Żel jest optymalnie rzadki nie przecieka przez palce, dobrze sie pieni i pięknie pachnie: słodko, jest dobrze wyczuwalny co umiliło mi użytkowanie tego produktu.
Żel do twarzy jest u mnie drugim krokiem w demakijażu. Jeśli tylko zmywam produktem z użyciem wody to myję buzię dwa razy. Uważam że ten żel radzi sobie dobrze z demakijażem, dodam że nie wiem jak sprawdził by się przy produktach wodoodpornych bo takowych nie stosuję.
Żel przyjemnie oczyszcza, nie szczypie w oczy (mnie naprawdę mało który produkt szczypie w oczy) nie podrażnia lekko koi, łagodzi, ładnie pachnie, oczyszcza zarówno z makijażu jak i delikatnie oczyszcza delikatnie nawilżając?
Co do wydajności.... no cóż widzę że produkt sie zużywa, nie jest super wydajny jednak biorąc pod uwagę że kosztuje okoł odyszkę za 180 ml to na średnią wydajność można przymknąć oko.
Minusem napewno jest dostępność.... kosmetyki Marion czasem widuje w Naturze ale nie jest to pełna oferta marki. Produkty można zamówić przez internet.
Czy wrócę do tego żelu? Może tak:)

A Ty lubisz produkty Marion?