środa, 12 grudnia 2018

Diuna szuka domu.

Dzień dobry kochani, zwłaszcza w okresie zimowym staram sie skupiać na rozpowszechnianiu informacji o psach które szukają domu a na chwilę obecną mieszkają w schronisku - jest to najgorsza opcja dla tego szczególnie warto przyglądać się. Może ktoś zechce dać takiemu psiakowi dom, choćby tymczasowy.
Na stronie pewnej fundacji znalazłam uroczą suczkę mieszkającą w azylu dla "bezdomniaków" coś tknęło mnie by zadzwonić w sprawie suni z zapytaniem czy ogłoszenie jest aktualne.... dzwoniłam pod oba numery - nikt sie nie zgłosił. Odszukałam w internecie numer do schroniska i okazało się że od dwóch tygodni sunia ma już dom. Najpierw pojechała do domu tymczasowego który w czasie dwóch tygodni postanowił że czworonoga nie odda już nikomu:)
Wróciłam więc do poszukiwań i na profilu FB Adopcje Amstaffów Trójmiasto znalazłam sunię o wdzięcznym imieniu Diuna - które kojarzy mi się z zapachem "Dune" od Diora, dawno temu go wąchałam i przyznam miła woń:)
Wracając do psa czeka on na swojego , lub tymczasowego przyjaciela w Schronisku "Ciapkowo" w Gdyni.
Zapraszam do opisu:

"IMIĘ: DIUNA (709/18) PŁEĆ: Suka WIEK: około 5 lat RASA: W typie amstaffa Diuna przebywa w schronisku dla bezdomnych zwierząt OTOZ Animals „Ciapkowo” w Gdyni. KASTRACJA / STERYLIZACJA: TAK SZCZEPIENIE / ODROBACZENIE / ODPCHLENIE: Tak / Tak / Tak STOSUNEK DO DOROSŁYCH: Pozytywny STOSUNEK DO DZIECI: Szukamy domu bez dzieci STOSUNEK DO PSÓW / SUK: Neutralny/negatywny STOSUNEK DO KOTÓW: Neutralny/ pozytywny ZDROWIE: Bez zauważalnych problemów zdrowotnych. CHARAKTER: Energiczna, silny, pewny siebie, nie wychowany do pracy i ułożenia. DLA KOGO: Dla osoby aktywnej, konsekwentnej i opanowanej mającej doświadczenie z rasą. OPIS: Diuna do schroniska OTOZ Animals „CIAPKOWO” w Gdyni trafiła na początku września 2018 r. W wyniku trudnej sytuacji rodzinnej swoich właścicieli musiała opuścić dotychczasową rodzinę, niestety nie udało się jej znaleźć nowego domu i trafiła do schroniska. Diuna była rok temu adoptowana prze swoich opiekunów od prywatnej osoby. Początki w schronisku nie były dla niej łatwe, pod wpływem stresu i zmiany miejsca broniła się szczekając i pokazując zęby. Szybko zrozumiała, że ludzie chcą jej pomóc i zaczęła zmieniać swoje nastawienie. Otworzyła się i pokazała z zupełnie innej strony, jako aktywna i chętna do zabawy sunia, która potrzebuje miłości, czasu i zaufania. Z informacji od właścicieli wiemy, że mieszkała w mieszkaniu i jest typowym kanapowcem. W domu mieszkała z kotem ale nie toleruje innych psów. Podczas spacerów potrafi spokojnie minąć innego psa ale w nowym domu nie powinna mieszkać z innym psem. Na spacerach ładnie chodzi na smyczy i zna podstawowe komendy, uwielbia zabawy patyczkami i jest obeznana z ruchem miejskim. Szukamy dla niego domu bez dzieci. Dla Diuny szukamy opiekuna stanowczego, aktywnego a przede wszystkim doświadczonego z rasą. Dla Diuny poszukujemy domu w Trójmieście i okolicach. Zastrzegamy sobie prawo do wyboru nowego domu. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej oraz wizyta przed i po adopcyjna. W sprawie DIUNY prosimy o kontakt pod numerem telefonu 516-169-626."


wtorek, 11 grudnia 2018

Żeberka w cebuli z grzybami

Dania jednogarnkowe to wygodna opcja sycącego posiłku na właściwie każdy posiłek w ciagu dnia. Ja takie danie jadam najczęściej na obiad, rzadziej na kolacje. zdarzyło mi się zjeść takie danie na śniadanio - obiad:).
Dziś często krytykowana wieprzowina w roli głównej. Dziś nie zachecam ani nie zniechęcam do jedzenia mięsa, po prostu dzielę się moim sposobem na nie drogi posiłek z szeroko dostępnych składników, zapraszam:

- żeberka ok 300g (?)
- przyprawy (mi ciężko podać co używam bo zwykle doprawiam spontanicznie). Tu standardowo dosypuję liść laurowy, ziele angielskie
- 2 cebule
- korzeń pietruszki
- 1 może 2 marchewki - jak kto lubi
- ok 100g pieczarek

Dzień wcześniej kupuję mięso ok kilogram, myję tnę na kawałki i przyprawiam mięso po czym pakuję i wkładam do lodówki.
Na rozgrzany tłuszcz kładę mięso, przykrywam pokrywką. Po krótkim czasie skręcam gaz i czekam ok 10 minut, obracam mięso na drugą stronę i dusze na wolnym ogniu.
Gdy mięso "dochodzi" wkładam obraną oraz pokrojoną marchew i pietruszkę. Gdy nieco zmiękną dokładam pokrojoną cebulę.....
Potem dokładam grzyby gdy sie podduszą dodaję liść laurowy i ziele angielskie.
Mięsko mięciutkie, całość to coś à la bigos.
Jako że nie mam na chwil obecną dobrego oświetlenia, zdjęcia potrawy nie podobają mi się więc ich nie wstawiam, za to podzieliłam sie przepisem własnego pomysłu. Pewnie ktoś robi coś podobnego?

sobota, 8 grudnia 2018

Dariusz. Może tuż obok?,

Może tuż obok? - seria opowiadań, autentycznych historii w których czasem zmieniam imiona, pomijam lub zmieniam pewne szczegóły mogące ułatwić identyfikacje spraw i zdarzeń. 

Stary autobus PKS dźwięcznie aczkolwiek dość płynnie wszedł w zakręt, z daleka widać że pojazd najlepsze lata ma już za sobą, jednak służy dalej. Autokar wyszedł na prostą i sunie do przodu....
Starszy znudzony kierowca ubrany w sweterek w jodełkę wiezie jednego pasażera.
Na samym końcu rzędów siedzeń śpi dość szczupły dojrzały mężczyzna, ubrany jest w kurtkę skórzaną i czarne dżinsy, chrapie.... krótkie byle jak pofarbowane włosy mają nieco tuszować wiek zniszczonego życiem mężczyzny.... głębokie zmarszczki i brak uzębienia to coś co chciałby zmienić... zdarza mu sie kupować maseczki na promocjach, jednak mimo iż cudów nie robią w jakiś sposób pomagają mu poprawić lekko nastrój.
Mężczyzna budzi sie, otwiera oczy, wypatruje łapczywie za oknem.... czegoś szuka w tej spowitej mgłą rzeczywistości.... po chwili lekki zawód odbija sie na jego twarzy. Sięga do kieszeni spodni, wyjmuje stary srebrny odrapany telefon z klapką, sprawdza godzinę.... jeszcze trochę....
Śmierdzący, głośny pojazd posuwa sie naprzód.... mężczyzna przykłada głowę do oparcia i usiłuje zmrużyć oko.
Autokar zatrzymał sie na przystanku, mężczyzna z niecierpliwością rozgląda widocznie na coś czeka. Wsiadły jakieś kobiety, widać ubrane w różnokolorowe kurtki z nałożonymi na głowy kapturami, jedna pani miała na głowie czapkę z dużym puszystym pomponem. Autokar rusza dźwięcznie pokonując kolejne odległości.....
Mężczyzna spokojnie nakłada czarną czapkę na głowę, dopina skórzaną kurtkę. Oczy Dariusza nabierają koloru, blasku, na ustach pojawia sie szeroki uśmiech radość manifestuje sie na twarzy...
Wysiada z autokaru, na przystanku zatrzymuje sie, reklamówkę stawia ostrożnie na drewnianej ławeczce, z kieszeni kurtki wyciąga paczkę papierosów, wyciąga jednego po czym odpala zapalniczką, zaciąga się..... z kieszeni spodni wyciąga stary telefon, otwiera klapkę i pisze pośpiesznie sms, gdy posyła krótką zwięzłą wiadomość zamyka telefon, chowa go do spodni. Gdy dopalił papierosa bierze i siatkę w dłoń.
Okolica sprawia wrażenie wymarłego miasteczka.... po prawej stronie las, po drugiej rząd zamkniętych lokali i sklepów..... za nimi ciągnie sie rząd pozamykanych stoisk, lokali i sklepów.... jak okiem sięgnąć nie ma żywego ducha... autokar znika gdzieś w oddali, następuje całkowita cisza... Mężczyzna pośpiesznie podąża przed siebie z uśmiechem na ustach. Cisza i pustka w około. Mgła spowija tajemniczą rzeczywistość dookoła.
Mężczyzna dochodzi do ogromnego nowego budynku, biała elewacja, dach pokryty czerwoną dachówką, szybko przechodzi chodniczkiem.... mija samochód, i donice z kwiatami. W środku pensjonatu czeka na niego właścicielka.
Dzień dobry – wita go z lekkim uśmiechem zdejmując czarne robocze, lateksowe rękawiczki, podając mu dłoń
Dzień dobry – odpowiada Darek z szerokim uśmiechem.
Do kiedy będziesz? - pyta kobieta
  • do poniedziałku – odpowiada, wręczając kobiecie banknoty.
  • 213 pokój, tam gdzie ostatnio – podając mężczyźnie klucz, szybko dodaje – nie zmieniałam Panu pościeli wszystko tak samo zostało.
  • Dziękuję.
  • Będę w poniedziałek tak koło 15.
Kobieta chowa pieniądze do kieszeni, mężczyzna idzie do pokoju. Zamyka za sobą drzwi, z siatki wyjmuje dużą szklaną butelkę z białym wermutem, stawia ją na stole, następnie wyciąga mięso, jaja chowa do lodówki.
Wychodzi z pokoju zaklucza go, idzie długim korytarzem do wyjścia, w ostatnim momencie zawraca.... udaje sie do kuchni sprawdzić czy olej, sól.... jeszcze są, zostały. Z lekkim uśmiechem opuszcza pomieszczenie.... wychodzi z pensjonatu, zaklucza drzwi....
Odpala papierosa i niczym lokomotywa parowa ciągnie na przód dymiąc.... pusta spowita mgłą ulica... żadnych ludzi, aut....schodzi do sklepu, w nim sprzedawczyni w bląd farbowanych włosach z odrostami, ubrana w fartuch plotkuje ze zgarbioną starowinką w jasnym płaszczu, na głowie ma mocherowy beret.
Mężczyzna bez słowa wszedł do samoobsługowego sklepu, podszedł do części z warzywami i owocami, wziął siatkę nałożył ziemniaków, w osobną pomidora, małą paprykę i kilka pieczarek. Do koszyka włożył także małą kawę. Bez słowa uiścił należność za zakupy i milcząco opuścił sklep.
Będąc już w pokoju odpalił telewizor... głośna muzyka to coś co zawsze lubił, nie potrafi żyć bez muzyki... nalał sobie do szklanki alkoholu wziął mięso i poszedł do kuchni..... muzyka w kuchni umilała przyprawianie i dalszą część przygotowania posiłku, oczywiście z przerwami na papierosy... na które to wychodził przed budynek. Sam w takiej przestrzeni czuje sie najlepiej...
Żałował jedynie że nie ma nikogo bliskiego na tyle by uprawiać seks bez pieniędzy. Ograniczone środki nie pozwalały mu na żaden wariant.




Po posiłku, gdy naczynia były już na suszarce wrócił do pokoju, słuchał głośno muzyki zapewne zabijającej samotność, pije wino a od czasu do czasu wychodzi na papierosy palone na balkonie.
W nocy śniły mu się obie żony... z jednego odszedł, właściwie sam nie wie dla czego.... kres drugiego małżeństwa oznaczyła śmierć córki.... zagraniczne wyjazdy zarobkowe nigdy nie wpływały dobrze na związek... "małżeństwo jest jak ogród, trzeba o nie dbać". Dariusz w swoim życiu nie dbał o zbyt wiele, mimo rozlicznych talentów predyscynujących go do tego by osiągnąć sukces..... to na skutek braku starań nie odniósł go. Minęły lata odkąd opuścił i drugą żonę, towarzyszy mu do teraz żal.... gorycz że lepiej niż on poradziła sobie ze śmiercią maleństwa. Dariusza trawią wspomnienia z pogrzebu, zazdrość i złość że reszta rodziny uporała sie z żałobą. Długi sen to coś czego trzeba Dariuszowi, zmęczenie sprawia że budzi sie w nocy paląc kolejne papierosy.
W poniedziałek opuszcza pensjonat... czuje smutek, żal, złość i przygnębienie że to już koniec ze trzeba wrócić do rzeczywistości, trudnej i nie łatwej.
Gdy PKS zatrzymał się na końcowym przystanku zaczęli wysiadać ludzie, Dariusz jako ostatni. Jeszcze na przystanku odpalił papierosa, sprawdził godzinę w telefonie i powędrował do piekarni.
Pił kawę, rozmawiając z bratem gdy ludzie zaczęli schodzić się na nockę.... krojenie chleba, mielenie na bułkę tartą i sortowanie pieczywa.....
Spał w piekarni na styropianie.... ale co to za sen.... szedł do czytelni "na internet" i słuchał wystąpień z programów typu talent show... przed zamknięciem szedł do galerii handlowej zmrużyć dyskretnie oko przed nocką.... za całe 60 złotych. Szef płaci tygodniówki, a praca na czarno więc komornik za alimenty nie zabierze. W pracy każdy pracuje na czarno, za grosze, każdy pije bo jak tu na trzeźwo...
Za dnia są takimi samymi ludźmi stanowiącymi część społeczeństwa. Dni tygodnia schodzą Dariuszowi leniwie na spaniu.... mimo że szef obiecał łóżko polowe tygodniami sie nie kwapi by spełnić obietnicę, nie mówiąc już o tej o podwyżce.
Polowe łóżko i "dyszka" podwyżki za nockę to ostateczna "dobroć" szefa. Oczywiście przypomnień i rozmów było nie mało.
Nastała upragniona sobota.... jedna jedyna noc w tygodniu którą Dariusz mógł normalnie przespać, za uciułane pieniądze wynajął pokój na jedną noc, jak co tydzień. Jak zawsze wermut i ćwiartki kurczaka z ziemniakami, kawa i wino.... mała namiastka normalności...
Cały kolejny tydzień na nocki, sen w piwnicy na polowym łóżku w piwnicy piekarni, internet w czytelni i drzemka w galerii...
Tęsknota za pensjonatem, miejscem, klimatem przywiodła Dariusza w kolejny weekend. Postanowił zostać noc dłużej... jak uprzednio do poniedziałku.... lecz tym razem nie było żadnego święta, Dariusz opuścił pracę i stracił posadę.
Brat wspomógł Dariusza nie wielką kwotą która starczyła mu na kilka noclegów..... grudzień, zimno gdzie tu sie podziać... Postanowił zwrócić się do MOPSu o pomoc o skierowanie do noclegowni dla bezdomnych. Łatwo nie było ale udało się... na miesiąc. Tak, noclegownie to podmioty świadczące usługi... miejsce na łóżku nie zależnie czy na gore czy na dole plus dwa posiłki dziennie wycenione jest na 32 złote. Nie istotne kto płaci, kasa musi sie zgadzać, jednak kasa to nie wszystko, jest regulamin zakładający całkowitą trzeźwość. Osoba która jest pod wpływem narkotyków lub alkomat wykaże spożycie nie ma prawa przebywać na terenie ośrodka.


Niezależnie od pory roku, dnia.... kontrole są wyrywkowe. Gdy Dariusz zamierza popić wynajmuje pokój i tam oddaje sie drugiemu nałogowi. Papierosy sponsoruje brat. Samotny sześćdziesięciolatek mieszka w dwupokojowym domku, dałby schronienie Darkowi ale reszta rodziny i problemy jakie ma sam ze sobą mu na to nie pozwalają. Pomaga jak może mimo że sam nie radzi sobie ze swoimi problemami. Ciężko oszacować które są trudniejsze w końcu każdy ma swoją wytrzymałość i wrażliwość.... to z czym jedna osoba sobie nie poradzi nie koniecznie będzie tym nie do zniesienia dla innego człowieka. Nie ma co roztrząsać.
Polska jest bogatym krajem przyjmujemy chętnie "ubogacaczy kulturowych" a swoich potrzebujących mamy nadmiar. Nocowanie na dworcu też nie jest rozwiązaniem .... ochrona w nocy sprawdza czy aby na pewno na terenie znajdują się podróżni oczekujący na pociąg. Wyjątkiem jest chyba temperatura -10°C. Bezdomność to też duży problem społeczny od którego odwracamy wzrok. W okolicach świat ludzie gromadzą spore zapasy żywności których część po świętach często oddają do ośrodków dla bezdomnych. A co z ludźmi którzy nie mają emerytury, renty z których ośrodek może potrącić.... a "miłościwe panie z MOPSu" nie dadzą pomocy.... część osób jeździ pociągami, część za alkohol chroni sie na melinach, strychach, klatkach schodowych.... każdy orze jak może. A co z osobami bez środków do życia, bez nadziei... od których każdy odwraca wzrok....? Część z nich bezimiennych zamarza.... ujętych  w statystykach...
Wiele z działań służb tego chorego kraju to fasada.... w Nowym filmiku klik twórcy kanału: "Jak to ogarnąć? Jacek jedzie do domu samotnej matki, z młodą matką która zdecydowała się odejść od tyrana i oprawcy zabierając małe dziecko. Konsultacja psychologiczna, kilka godzin musieli na decyzje musieli czekać.... po tym dowiedziała się że pomocy nie otrzyma żadnej. Dlaczego? Bo rejonizacja...a w miejscu w którym znajdują się "klientki" z terenu zamieszkania Agnieszki pracuje bliska osoba mężczyzny od którego odeszła kobieta która boi się że przez to oprawca dowie sie gdzie kobiety przebywają. Tak, absurd. Znieczulica i regulaminy ponad wszystko. Regulaminem i paragrafem można zasłonić się odwracając sie od matki z dzieckiem.... kazać jej z dzieckiem na ręku wyjść z budynku na deszcz, na zimno.... ponoć nawet nie poczęstowali jej kubkiem z herbatą.... mało tego jeszcze pretensje były....
Odbiegłam od opowiadania o Dariuszu który z powyższym filmikiem nic nie ma wspólnego.... Skończy sie miesiąc, skończy sie rok.... być może "wychowawca" w środku dla bezdomnych w którym przebywa Darek za zgoda samego zainteresowanego pomoże mu od strony administracyjnej ogarnąć temat dalszego pobytu w ośrodku.... Darek nie pije alkoholu, jest trzeźwy ale nie rezygnuje z papierosów, szuka pracy - wiadomo na czarno. Twierdzi że nic nie jest dłużny ani żonie ani dzieciom. Małżonka pracuje, swego czasu gdy jeździł za granice przywoził spore kwoty, dzięki niemu mieszka teraz w ładnym zadbanym domu z ogrodem. Darek zazdrości żonie że "sie ustawiła"pracuje (jak byli razem nie pracowała) dostaje z Funduszu Alimentacyjnego na dzieci, podczas gdy on ma problemy.
    Na przystanek podjechał autokar, mężczyzna ochoczo wszedł do środka kupując bilet u kierowcy a następnie usiadł na samym końcu rzędów siedzeń....
Stary śmierdzący pojazd głośno zmierza do celu.... ta sama miejscowość, pensjonat, właścicielka, pieniądze, sklep.... alkohol, głośna muzyka....kuchnia posiłek, łóżko....

czwartek, 6 grudnia 2018

Kostka Mydła - mydła: Kawowe, Miodowe i Lawendowe - recenzja.

Dzień dobry Kochani! Jak tam mija tydzień? Mamy czwartek, a to jakby mały piątek czyli prawie weekend;) 
Dziś przychodzę do Was z recenzją mydła z manufaktury o wdzięcznej nazwie: "Kostka Mydła". Produkty które wybrałam do testowania znalazłam na stronie kostkamydla.pl. Dziś gdy wymydliłam wszystkie kostki mogę się podzielić wrażeniami z użytkowania mydeł.
Pierwsze co mnie zaskoczyło to wizualna strona... przyznam że po raz pierwszy w życiu odpakowałam coś tak pięknie zapakowanego zachwytami dzieliłam się tutaj klik. Pierwszym mydełkiem jakie opisałam było  Mydło Nagietkowe - moja opinia klik
Dziś opiszę Kawowe, Miodowe oraz Lawendowe, zapraszam.
Kostka Mydła bardzo dba o to by ich produkty były jak najlepiej widziane. Moje wrażenia wizualne są bardzo pozytywne widzę że marka przedstawia swoje produkty jako naturalne, lepszej jakości - każde mydłko zapakowane jest oddzielnie w ekologiczną torebeczkę a do niej przywiązana jest karteczka mówiąca jakaż to wersja mydła. Nie wiem jak Ty ale ja czułam sie zaintrygowana. 

 Mydło Kawowe

 Mydło kawowe dla wielbicieli małej czarnej. Zawarte w mydle mielone ziarna kawy pełnią funkcję peelingu, delikatnie złuszczają martwy naskórek, sprawiając że skóra staje się gładka i miękka. Kofeina zawarta w mocnym naparze z kawy ma działanie ujędrniające. Masło shea i masło kakaowe tworzą gęstą pianę i pielęgnują skórę podczas każdego mycia. Kostka kawowa to idealny dodatek do porannego prysznica, pomagający z energią rozpocząć nowy dzień.

DEDYKOWANE DO SKÓRY
normalnej, suchej, łuszczącej się

ZAPACH
kawowy

SKŁAD
napar kawowy, zmydlone: oliwa z oliwek, olej kokosowy, masło shea, masło kakaowe, olej z otrębów ryżowych, olej rycynowy, gliceryna, mielone ziarna kawy, spożywczy aromat kawowy, naturalne kakao.



INCI
Coffea Robusta Extract, Sodium Olivate, Sodium Cocoate, Sodium Shea Butterate, Sodium Cacao Butterate, Sodium Ricate, Sodium Castorate, Glycerin, Parfum, Coffea Robusta, Theobroma Cacao Seed Powder, Benzyl Alcohol*

*Składnik aromatu kawowego, mogący być potencjalnym alergenem.

WAGA 110g +/- 5g


Mydło Miodowe


Opis ze strony producenta:

Mydło  miodowe z dodatkiem miodu z bławatków i wosku pszczelego. Mydło to cechuje się dużym przetłuszczeniem*, co sprawia że jest wybitnie odżywcze, nawilżające i delikatne. Miód zawarty w mydle pomaga skórze utrzymać wilgoć, przez co wspomaga nawilżenie i zapobiega wysuszeniu skóry. Posiada właściwościprzeciwutleniające i antybakteryjne. Wosk pszczeli sprawia, że skóra jest elastyczna i gładka, łagodzi problemy skórne i działa przeciwzapalnie. Duża zawartość masła shea, oliwy i oleju ryżowego sprawia, że mydło  jednocześnie delikatnie oczyszcza jak idoskonale nawilża i wygładza skórę.
*procent olejów niezmydlonych, pozostających w mydle w swojej naturalnej postaci.

DEDYKOWANE DLA SKÓRY
normalnej, delikatnej, suchej, problemowej


ZAPACH
naturalny

SKŁAD
woda, zmydlone: oliwa z oliwek, olej kokosowy, masło shea, olej z otrębów ryżowych, olej rycynowy, żółty wosk pszczeli, gliceryna, miód bławatkowy, niebieska ultramaryna.

INCI
Sodium Olivate, Sodium Cocoate, Sodium Shea Butterate, Sodium Ricate, Sodium Castorate, Beeswax, Glycerin, Honey, Ultramarines (CI 77007).

WAGA 110g +/- 5g

Mydło Lawendowe:


Opis ze strony producenta:

Mydło lawendowe, w każdym gramie przepełnione mocą lawendy. Z potrójną ziołową mocą –lawendowym olejkiem, lawendowym naparem i olejowym wyciągiem z lawendy lekarskiej. Oliwa z oliwek stanowi niemal 40% użytych tłuszczy w recepturze, co sprawia, że lawendowe kostki są wyjątkowo pielęgnujące i odżywcze dla skóry. Spora ilość masła shea gwarantuje puszystą, kremową pianę. Olejek eteryczny z lawendy posiada działanie uspokajające i antyseptyczne, to dzięki niemu kostki swoim aromatem przywołują prowansalskie lato, nawet w środku zimy.

DEDYKOWANE DLA SKÓRY
normalnej, mieszanej, suchej

ZAPACH
lawendowy


SKŁAD
napar lawendowy, zmydlone: macerat z lawendy lekarskiej na oliwie z oliwek, olej kokosowy, masło shea, masło kakaowe, olej rycynowy, olejek eteryczny z lawendy lekarskiej, mika mineralna fioletowa, mika mineralna zielona.



INCI
Lavandula Angustifolia Flower Extract, Sodium Olivate, Sodium Cocoate, Sodium Shea Butterate, Sodium Cacao Butterate, Sodium Castorate, Glycerin, Lavandula Angustifolia Oil, CI 77019*, CI 77891*, CI 51319*, Cl 74260*, Linalool**, Geraniol**, Limonene**.
* Składniki mik mineralnych ( fioletowego i zielonego barwnika).
** Naturalne składniki olejków eterycznych, mogące być potencjalnymi alergenami.


WAGA 110g +/- 5g

Tak wyglądają kostki: Lawendowa, Kawowa i Miodowa

A tak prezentują sie z góry.... są tak ładne, manufaktura zadbała o każdy szczegół więc nie mogłam nie pokazać...


Moja opinia:

Stronę wizualną uważam za omówioną więc przejdźmy do dalszej części:
Mydło kawowe swój zapach zawdzięcza naparowi z kawy afrykańskiej, kongijskiej: Robuście. Robusta daje zapach ale i zmielone jej ziarna, właściwie bardziej fusy zawarte w trzeciej warstwie dają działanie lekko peelingujące. Mydło dobrze sie pieni świetnie myje, zapach w trakcie jak i po umyciu pobudza zmysły. Gratka dla kawoszy.

Miodowe mydło ma zapach przyjemny, delikatny dobrze myje i poprawia nieco kondycje suchej skóry. Wiadomo mydło ma myć i to robi to dobrze plus nawilża i wygładza skórę. Podczas użytkowania zaobserwowałam lepszą kondycję skóry dłoni: bardziej gładkie, nawilżone.

Mydło lawendowe; niech nie przeraża sie osoba nie sympatyzująca z zapachem lawendowym, gdyż w moim mydle praktycznie nie wyczuwam zapachu, za to delikatnie skutecznie myje, świetnie radzi sobie z drobnymi rankami, działa antyseptycznie, łagodząco i kojąco na skórę.

Mydła od Kostka Mydła polecają się do każdej łazienki jako ozdoba, delikatny skuteczny kosmetyk do mycia dłoni i ciała, piękny wygląd i dobre działanie sprawiają że użytkowanie tych produktów to sama przyjemność. Naturalnie - składy mają bardzo dobre, krótka data przydatności i fakt że mydła są wegańskie, nie testowane na zwierzętach to kolejne plusy. Mnogość plusów zwłaszcza wizualnych sprawiają że będą miłym upominkiem - lub dodatkiem do jakiegoś zestawu osoby ceniącej połączenie natury, delikatności z dobrym działaniem. Na stronie producenta znajdziemy szeroką ofertę produktów które chętnie wypróbuję:) W ofercie znajdziemy także gotowe zestawy.
Za każde wydane 25 złotych jest jedna kula kąpielowa w prezencie;)



Za możliwość przetestowania dziękuję kostkamydla.pl

środa, 5 grudnia 2018

Nocleg w beczce....

A dziś z innej beczki;) Buszując w odmętach internetu trafiłam całkiem przypadkiem na ofertę pewnego miejsca oferującego... nlclegi w beczce, miedzy innymi. Okazuje się że nie jest to żart ponury a realna oferta. Poszperałam nieco więcej i okazało się że do tematu podejść można w sposób:
- ekologiczny
- minimalizujący straty
- przynoszący zysk
- coś oryginalnego co w dodatku wygląda całkiem całkiem.
 Szczerze przyznam że na pierwszy rzut oka wygląda całkiem całkiem... zwłaszcza oferta pewnego hotelu znajdującego się w małym holenderskim miasteczku Stavoren. Firma zagospodarowała nie spełniające już norm stare beczki które kiedyś przechowywały ok 15 tys. litrów wina każda. Wyremontowane zostały przerobione na... sypialnie, całość prezentuje sie całkiem całkiem:

W materiale źródłowym wyczytałam jakoby w owych pomieszczeniach obecny był winny zapach:

"Każda beczka – pokój wyposażona jest w dwa pojedyncze łóżka, nocne szafki, telewizor, radio oraz małą łazienkę z prysznicem (ta znajduje się oddzielnej części dobudowanej do beczki). Są również małe okienka, przez które można wpuścić do przesiąkniętej zapachem wina beczki światło i odrobinę powietrza."

Cena takiej przyjemności to jedyne:

 1 noc i 1 kolacja Cena 126,75 € p.p. 1 noc w Wijnvat Groot z salonem

Niestety na chwilę obecną nie dysponuję budrzetem pozwalający mi na taką przyjemność... ale może kiedyś...


źródło zdjęć
Pomysł ciekawy, i w naszym pięknym kraju znalazłam oferty noclegowe właśnie w beczkach. Co prawda drewniane konstrukcje nie są po winie ale wygladają przyjemnie. Oferty kempingowa ze wspólną znajdującą się na zewnątrz łazienką. Za nocleg cena znacznie przyjaźniejsza bo 80 złotych około. Zapewne oferty są w różnych miejscowościach widziałam miedzy innymi na śląsku i w górach...
Drewniane wnętrza bardzo lubię, choć kształtem nieco kojarzą mi się hotelami kapsułowymi do tej pory myślałam że to azjatycki...


Jednak szybko okazało się ze i w Warszawie można przy ulicy Dowcip 4, przenocować w kabinie za....69 złotych.;)

A co Ty sądzisz o tego typu miejscach noclegowych? Chętnie spędziłabyś noc w beczce po winie z lampką czerwonego....?