Obserwatorzy

wtorek, 20 sierpnia 2013

Czyja "wina" aborcja…


Choć każdy przypadek jest inny temat niesamowicie trudny, ciężki i budzi on wiele skrajnych emocji. Wdałam się w dysputy (z moją kuzynką H@)  ja… cóż mnie sprowokowało? Obarczanie w 100% kobietę.

JA: Przejmująco smutne...ale dlaczego nikt nie przejmuje się biednymi dziećmi które już są, i ich rodziców,( często samotnych kobiet) którzy nie mają na zaspokojenie potrzeb życiowych. Myślę, że gdyby względy ekonomiczne nie decydowały gro kobiet nie podejmowałoby takich decyzji... A potem to odbija się na kobiecie... Ważne jest też wsparcie rodziny, najbliższych... oglądałam taki dokument gdzie dziewczyna dzięki pomocy mamy w ostatniej chwili zrezygnowała... mimo że skromnie, ale sa szczęśliwe we trzy:) no ale nie każdy ma takich rodziców ;(

H: Hej (…)! jak to nie przejmują się, są ludzie którzy bardzo aktywnie biorą udział w niesieniu pomocy...pomagają, wspierają na wiele sposobów, również materialnie. Trzeba uświadomić sobie że aborcja jest w każdym przypadku najgorszym rozwiązaniem, niszczy życie dziecka ale też uderza w matkę. Jeżeli ma prawidłowo ukształtowane sumienie, będzie pamiętała o swoim nienarodzonym dziecku i będzie żałowała, bo to jest zabójstwo, a czas szybko płynie i trzeba będzie stanąć przed Bogiem, On nas osądzi. Nie ma się co czarować, Bóg jest Miłosierny ale też Sprawiedliwy, zło będzie ukarane.

JA: Ale też dużo zależy od najbliższego otoczenia! Żeby potrafili się zorganizować i wesprzeć dziewczynę. Przede wszystkim ojciec dziecka! Stworzyć odpowiednie warunki, w końcu w kupie siła! Rozumiem, że mały człowiek niesie ze sobą ciężar obowiązków i wyrzeczeń ale po to jest rodzina by się jednoczyć! Niedawno była u mnie dziewczyna w dziewiątym miesiącu ciąży roztrzęsiona bo mama ją policzkowała szarpała i wyzywała od najgorszych. Rozumiem, że może jej sie to nie podobać ale powinna sie opanować! Tym bardziej że ma dziewczyna lada dzień rodzić... nie rozumiem chorych rodzin... Aha i uważam że nie tylko dziewczyna jest winna, ale także "bliscy" co odmawiają jej pomocy, lub co gorsza potępiają! I uważam, że powinni być jeszcze surowiej sądzeni! Bo to obowiązek rodziny wspierać się wzajemnie! Na dobrą sprawę teoretycznie jest ojciec dziecka! Potem jego i jej rodzina!

A:  za swoje czyny sie odpowiada a nie obarcza najbliższą rodzinę której tez zapewne nie jest łatwo, szczyt egoizmu to pójść na łatwiznę i pozbyć sie szybciutko problemu. Maleństwo niczemu niewinne a poniesie największą kare za bezmyślność i brak odpowiedzialności swoich rodziców (o ile można ich tak nazwać po tym co chcą zrobić) odpowiedzialni ludzie odpowiadają za swoje czyny a nie idą przez życie skrótami nawet pomimo braku wsparcia u innych są inne rozwiązania. np okienko życia .

JA: z tego co wiem okienka życia zostały w Polsce zlikwidowane pod pretekstem, że dziecko ma prawo poznać rodziców. Moim zdaniem to chore, ale nie ja podejmowałam taką decyzje


A:  w takim razie rodzina zastępczą, jest mnóstwo rodzin chcących mieć dziecko a nie mogą. (…)dla chcącego nic trudnego. Świat jest niesprawiedliwy a życie nie jest bajka ale to nie znaczy ze mamy iść przez nie na skróty i kierować sie tylko swoja wygoda pozdrawiam


Fora są po to by wyrażać swoje zdanie to naturalne, ale nie chciałam dalej polemizować, jednak żywe emocje we mnie kazały mi to gdzieś wypuścić z siebie a więc:
Pruderia? Czy inne tego typu „wartości” i „mądrości” nie pozwalające się zbrudzić „brudną tematyką”. Obowiązkiem rodzica jest przygotować dzieciaka do życia w społeczeństwie (jedna z funkcji rodziny). Tak bierze się latorośl na stronę i mówi się, rozprawia. Dobrze jeśli jest zaufanie pomiędzy dziećmi a rodzicami, to wiele ułatwia.
Nie ma 100% antykoncepcji. Sytuacje są różne ale… ojciec dziecka. Słyszałam jak kobieta mówiła co uczył ją ojciec: „facet zapnie rozporek i pójdzie. A ty zostaniesz z problemem”. A gdzie rodzina chłopaka i dziewczyny? A ile jest takich „dobrych katolickich domów” gdzie dziewczyna dostaje po pysku i na bruk. Co tu się dziwić, że młoda przyszła mama chce uniknąć dramatu…
Nawet w świecie zwierząt w życiu stada ciężko o bardziej naturalne wydarzenie niż śmierć i narodziny. Zwierzęta w stadzie potrafią się zorganizować w wychowaniu przyszłych pokoleń. Znane są przypadki gdzie samica „adoptowała” maluszka innego gatunku. 






Nie chcę się wypowiadać za czy przeciw aborcji, gdyż nie to było celem mojej wypowiedzi a pokazanie, że niemożna całą winą obarczać jedną osobę! Nikt nie jest samotną wyspą: żyje w jakieś rodzinie, jakieś społeczności, społeczeństwie, państwie.
Powiększenie rodziny nie zawsze bywa planowane ale czasem wystarczy trochę ciepła, dobre słowo zamiast fanatycznego pieniactwa i kręcenia w kółko bo „moja jest racja i to święta racja”, "tu jest porządny dom!" czy inwektyw.
Tym bardziej, że za myślami o oddaniu potomka czy aborcji stoją dramaty ludzkie...z których o ile ludzie wychodzą to są pokaleczeni.

15 komentarzy:

  1. Przecież są jeszcze okna gdzie mozna do sióstr oddac anonimowo takie dziecko nie pamietam nazwy ale to chyba okna życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamiętam że polikwidowali... o tym w Tv mówili i w necie też widziałam...

      Usuń
    2. dzis w gnieznie ktos podrzucil dziecko do okna zycia, mieli plany zeby zlikwidowac ale jeszcze je zostawili:P

      Usuń
  2. witaj ,
    czytając tą notkę aż mam ciarki na dłoniach ale musze Ci powiedzieć ze napisalaś swietne podsumowanie-aborcja na ogół jest uznawana jako zło ale z drugiej strony to też już istnienie i nowe życie poczete ...ja tez nie wypowiadam się jednoznacznie na ten temat bo za każdą trudną decyzją stoi jakiś życiowy dramat -znam młodą dziewcznynę która zdobyła pewnego maczo i wszystko było pięknie dopóki nie pojawiła się ciąża -oczywiście na wieśc o tym kazał jej usunąć albo ją rzuci -i ona jakoś to zorbiła a nocne wyrzuty sumienia nie dały jej spokoju i on dziś nadal zdobywa kobiety a ona wylądowała w psychiatryku -ot życie ...a ile jest takich kochających się par które chcą miec dziecko a nie mogą ,jak bardzo chore są w naszym kraju przepisy adopcyjne -masło maslane w kółko i temat rzeka ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...a w życiu czasem tak niewiele potrzeba by drugiemu człowiekowi dać skrawei albo odrobinkę nieba ...

      Usuń
  3. O, Filiżanko...tzw. temat morze. Trudny, niejednoznaczny.....zwykle dziewczyny, kobiety podejmują ją pod wpływem środowiska, rzadko jest, to tylko ich wybór. I masz rację, że obciążanie winą tylko kobiety jest niesprawiedliwe.A jeśli mówimy o sumieniu, to tylko ono powinno być "prawem" obowiązującym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) to mnie właśnie ruszyło. Swoją drogą na temat mojej kuzynki (autorka wypowiedzi H i jej córunia A) już tu o nich pisałam nie raz... jej brat r@ nie płaci alimentów a ona za nim ślepo obstaje i uważa, że ani ex żonie ani jego dzieciom nie należy się nic bo to "jej dzieci". Koszmarnie obłudna kobieta...

      Usuń
  4. zgadzam się z Tobą, winy i odpowiedzialności nie powinna ponosić jedna osoba.

    OdpowiedzUsuń
  5. ten argument z bogiem to strasznie jest przekonujący.... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarówno H jak jej córunia A to koszmarnie obłudne kobiety...

      Usuń
  6. Piękne i wzruszające są te międzygatunkowe miłości.i trochę to wygląda tak że zwierzęta radzą sobie z tematem lepiej niż my..i to jest smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wierz mi ale w chyba najcięższych i najtrudniejszych chwilach mojego życia był przy mnie pies... najśmieszniejsze że nie mój. A "bliscy" byli daleko. Kuriozalne, ale ten pies potrafi powiedzieć więcej niż nie jeden uczony...

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!