Obserwatorzy

wtorek, 28 stycznia 2014

Jeszcze jedna rzecz...

Dobrze, że wczoraj ze mną w szpitalu była moja „żona” czyli Robercik. Jakoś świadomość, że człowiek nie jest sam, i ma się kogoś kto pomoże ponieść torebkę, pomóc podciągnąć spodnie, wiem to trochę upokarzające... Bałam się chamstwa lekarzy czy personelu ale na szczęście nie miałam przykrych sytuacji.
Ze szpitala zadzwoniłam do mamy – mimo wszystko wypada poinformować.
 „Przepraszamy wybrany numer nie istnieje, prosimy sprawdzić go i spróbować ponownie” – poinformował automat. Dzwoniłam kilka razy ten sam komunikat.
Dzwoniłam dziś rano – ciągle to samo numer nie istnieje. Jak to nie istnieje? Może coś na łączach coś w sieci, no ale wczoraj i dziś?
Dzwonię do siostry mojej mamy i okazało się że mama zmieniła numer telefonu. Sytuacja tym bardziej przykra gdy dzwoni się ze szpitala… nie chcę gdybać… zwyczajnie mi przykro.  W obecnej sytuacji nie wiem czy się z rodzicielką kontaktować.

Brat żony dzwonił wczoraj pytał się jak badania i w ogóle, koleżanka Eliza sporo pisała przejmuje się. Mama Robercika nawet się interesuje…
Od dawna wiem, że mama powymieniała zamki. Jakiś czas temu dzwonili do mnie z policji... pytali o miejsce mojego zamieszkania sugerowali inny adres w mieście rodzinnym sprostowałam że nigdy nie mieszkałam pod tym adresem w końcu poprawił się informując że toczy się postępowanie podał sygnaturę akt i że mam być świadkiem.
Dzwonię do sądu (w jeszcze innym mieście) by zasięgnąć języka - o co chodzi. Kobieta informuje mnie że sprawa dotyczy (tu imie i nazwisko to teraz nie kojarzę osoby...) i dziwi się po co mi akta tej sprawy. A może chodzi o coś zupełnie innego...


12 komentarzy:

  1. same zagadki u Ciebie droga Filiżanko :)
    mam nadzieję że dziś czujesz się lepiej :)
    ciepło pozdrawiam życząc wszystkiego dobrego :)
    ps.piekne zdjęcie to u góry z różą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aktualnie nie boli. Oby ból zniknął w ogóle!

      Usuń
  2. Chyba mama nie bardzo ma ochote na kontakt z Toba, przeciez by zadzwonila podac nowy numer telefonu. To rzeczywiscie bardzo przykre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre zwłaszcza w sytuacji gdy telefonuje człowiek chory ze szpitala... a gdyby to był lekarz albo poważniejsza sytuacja. Naprawdę mi przykro.

      Usuń
  3. Byłam wczoraj u doktorki i dzisiaj z babcią i powiem Ci, że chamstwo jest totalne. A najgorsze ze strony ludzi czekających...

    I-am-Journalist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cóż różni się zdarzają. Zwłaszcza u lekarza gdzie dochodzą utrudnienia które z powodzeniem frustrują ludzi..

      Usuń
  4. Nie przejmuj się, bo stres nigdy nie pomaga ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieprzyjemna sytuacja z tą mamą :/
    Życzę dużo zdrówka! ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!