Obserwatorzy

niedziela, 7 grudnia 2014

Pan Marek.

Dostałam się na kurs finansowany z UE. Bardzo jestem zadowolona! Fajna grupa, ciekawe zajęcia, prowadząca przesympatyczna; co ważne posiadająca dar przekazywania wiedzy w taki sposób że wszystko wydaje się tak oczywiste jakbyśmy i tym wcześniej widzieli. No na upartego jest kilka niedociągnięć na przykład przyprawiająca o klaustrofobię sala, ale całokształt oceniam bardzo pozytywnie. Jak na razie.
Ale w beczce miodu znalazła się łyżka dziegciu. Jest nim Pan Marek; już sam jego wygląd wskazuje że to osobliwa istota. Człowiek około sześćdziesiątki, chudy, łysawy, siwy, z długą brodą, ubrania sprane. Wchodzi spóźniony. Zawsze. Wejściu towarzyszy zamieszanie, sala mała ciężko wejść niezauważonym. Obserwując spóźnienia Pana Mareczka pokusić się mogę o teorię śmiałą, mianowicie zauważyłam że jego przybycie poprzedza przerwę kawową. Darmowa kawa, herbata i herbatniki to coś co przyciąga ewidentnie naszego bohatera.
Po przerwie oczywiście warto narobić zamieszania co by pamiętali że się Pan Marek pojawił, a jakże! Najprościej łamać jak najwięcej zasad by zirytować. Spóźnialstwo było, że na poczęstunek przyszedł to chyba każdy się zorientował. Jak tylko zasiadł już pyta, (koniecznie przerywając zajęcia, żadne tam na przerwie: od razu na głos czy może zwolnić się wcześniej.).
Po przerwie Pan Marek znajduje sobie powód do niezadowolenia czyli usiłowanie zmiany profilu kursu. Zachowanie zapożyczone z gimbazy? Podczas zajęć wyciąga telefon, dzwoni i załatwia. Pyta uczestników o zdanie, przeprowadza glosowanie kto za a kto przeciw; wywiązuje się pyskówka, śmiejący się ludzie zaczynają być poirytowani, bo już za dużo tego. Ale Pan Marek broni się dzielnie. Wychodzi przed czasem.
      Grupa samopomocowa skupia osoby z danym problemem. Ludzie dzielą się radościami, smutkami, doświadczeniem, wsparciem. Fajna sprawa czuć się zrozumianym, nawet nie koniecznie dzieląc się, wszak słuchać innych można a do udzielania się nikt nie zmusza. By było milej ze środków z kapelusza skarbnik kupuje kawę, herbatę, cukier, i jakieś smakołyki. Czasem są owoce, herbatniki, wafelki… co tam akurat kupi i wyłoży to jest.
Do kapelusza pieniądze wrzucają członkowie grupy „co łaska” kto wrzuca kto nie – nikt nie wnika.
Ale i ta grupa ma swego Pana Mareczka. Jak co tydzień kończy się spotkanie, zostało ze dwadzieścia minut. Zwykle ktoś czyta na głos książkę. Otwierają się drzwi: wchodzi krępy mężczyzna w okularach z pokaźnym brzuchem, odziany zawsze w biały golf; i dżinsy, pod pachą trzyma kurtkę, zwala kwiatek słychać burczenie pod nosem sprząta co rozwalił, robi sobie coś do picia i siada, wcinając co na stole. Sytuacja powtarzała przez pewien okres czasu. Fakt to nie nam oceniać kto po co przyszedł nawet patrząc po tak oczywistym zachowaniu.
Jednak „problem” rozwiązał się sam. Otóż pewnego dnia nie było skarbnika „stary” zrezygnował z funkcji a nowego jeszcze nie wyłoniono. Tym oto sposobem poczęstunku nie było gdyż nie miał kto zakupu poczynić i na stół położyć, więc niczego więcej kwiatkowy spóźnialski niż kawa lub herbata uświadczyć nie uświadczył. Rozczarowany być musiał bo to było ostatnie spotkanie na którym Pan się pojawił, tak więc skarbnikowa rotacja uwolniła grupę, i kwiatka od tego Pana, bardzo anonimowego gdyż dzięki spóźnieniom nie było możliwości poznania jego imienia. Mimo to zapamięta go każdy…


40 komentarzy:

  1. Współczuje Pana Marka. ;c
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Są ludzie i parapety jak to się mówi. ;))) Ale za to jak ciekawie się czytało.:D

    OdpowiedzUsuń
  3. nie ma co się przejmować takimi ludźmi..

    OdpowiedzUsuń
  4. A dlaczego nikt, z nauczycielka na czele, nie zwroci publicznie i glosno uwagi na zachowanie tego mezczyzny? Na ogol pomaga. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przy Panu Marku, ten doświadczony jest, i odporny... czasem mam wrażenie że to jakiś test, coś w stylu tajemniczego klienta, badającego odporność, testującego cierpliwość...
      Jak gadał przez komórkę Pani prowadząca wyprosiła go kulturalnie, ale gdy wrócił do sali dalej kontynuował dysputę, nie przejmując sie prowadzonymi zajęciami zadawał grupie pytania....

      Usuń
  5. Co się dziwić... Ludzie są różni :/

    OdpowiedzUsuń
  6. ja bym nie wytrzymała takiego kolesia eh trochę z dupy że tak się zachowuje może jest tajniakiem?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam pojęcia.... zaczęłam sie zastanawiać czy to nie jakiś test coś w tylu ukrytej kamery.

      Usuń
  7. Takie grupowe spotkania są bardzo cenne z różnych względów.
    Fajnie ,że na nie chodzisz.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super, że udało Ci się dostać do takiej grupy :) obyś jak najwięcej z tych spotkań wyniosła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się:)) czasami dziele sie tym na blogu:))

      Usuń
  9. Najważniejsze, że z samych zajęć jesteś zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Robiłam kiedyś kurs z UE tyle, że taki Pan Marek mi się nie trafił na szczęście ale rozumiem cię doskonale,że takie zachowanie może irytować w końcu człowiek przychodzi aby się czegoś nauczyć nowego a taki delikwent przeszkadza. I mam nadzieję, że nikt więcej ci się taki nie trafi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest ok, ale jak przyjdzie Pan Marek to rozbija wszystko...

      Usuń
  11. Trzy lata temu chodziłam na kilka takich kursów finansowanych z UE i zawsze znajdował się taki osobnik. To normalne i wcale się czymś takim nie przejmuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno sie nie przejmować skoro rozwala wszystko...

      Usuń
  12. Chyba wszędzie znajdzie się taki pan Mareczek... Współczuję :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. ...a trafiają się też klamki:P nie ma co się przejmować takimi ludźmi

      Usuń
  14. masakra to może kupcie mu zegarek :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze prezenty mu robić.... w żadnym wypadku... niech sobie w komórce poustawia...

      Usuń
  15. Zawsze znajdzie się jakiś chwast wśród kwiatów :P :) Zegarek mu się przyda no i zapas kawy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zegarek ma w komórce, niech sobie ustawi. A kawę i łakocie niech sobie kupi...

      Usuń
  16. Fajne, że udało Ci się załapać na kurs :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Zawsze muszą pojawić się takie osobliwości, bez wyjątku, zawsze :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. świetny blog! będę zaglądać częściej :) chciałabym Cię serdecznie zaprosić na mojego, którego dopiero co założyłam, będzie mi niezmiernie miło :) fithealthycouple.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!