Obserwatorzy

poniedziałek, 2 listopada 2015

Pomoc Społeczna, para ze Ścinawy...- takie tam moje luźne przemyślenia...

Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej wspomaga ludzi którzy nie radzą sobie w trudnych sytuacjach życiowych: bezrobocie, bezdomność, ubóstwo…
MOPS jako instytucja została powołana by pomagać ludziom. Czy aby na pewno? Nie przeczę iż światłe piękne cele przyświecać mogły powstaniu tej instytucji. Jednak co pokazuje praktyka? Gdy człowiek doświadcza widoku nędzy, jest świadkiem pewnych sytuacji dalszych niż bliższych normie wówczas odczuwa emocje, obniża sie nastrój, nasuwają sie przemyślenia...
Myślę że w większości normalny człowiek jest wrażliwy na biedę, krzywdę, chorobę…- mimo iż są to ciężkie tematy od których chcemy tak bardzo uciec…
Ale co jeśli oglądanie nieszczęścia staje się pracą? Dany pracownik socjalny wchodzi w środowisko i widzi… oj wiele widoków których nikt normalny oglądać nie chce. A już na pewno nie na co dzień. Myślę że z czasem pracownik uodparnia się przyjmując to z czym styka się w pracy za swego rodzaju normę. Tak jest i tyle. Wszystko w końcu powszednieje...
Zdecydowanie łatwiej na niedostatki innych patrzeć ze swojego ciepłego mieszkania gdzie nie brakuje jedzenia a na konto wpływa regularnie wynagrodzenie. To jest luksus stabilizacji. Wakacje w ciepłych krajach (podglądnęłam pewną pracownice społeczną na portalu), urlopy, świadczenia… może trzynastki – które to większość społeczeństwa zna z opowiadań…
A co znać mogą klienci MOPS – no cóż…. Siedziałam z koleżanką na korytarzu czekając wraz z nią na jej kolejkę. Tego dnia odebrano jej znaczek do parkowania jako osoby niepełnosprawnej. Koleżanka jest osobą poruszającą się o kulach – co widać okiem gołym. No cóż… renta jest dla niej nie osiągalna. Jednak odwołuje się dalej…i tak odkąd ją poznałam..
Dwoje bezdomnych i ich psy… chcieli być razem… mieszkali w namiocie… była telewizja; były „zatroskane” pracownice socjalne… no były i się zmyły… bo mamy listopad a w sprawie tej rodziny nie wiele się ruszyło… Burmistrz zapewnia że mieszkań nie ma…
Pomoc przyszła z ręki prywatnej, chcącej pozostać anonimową. Pani przyjechała autem stwierdziła że „w takich warunkach mieszkać nie można. Krótko zwięźle powiedzieli: proszę pakować się; zabieramy.” – mówi Pan Dariusz.
Jest kąt, on potrzebuje pracy ona maszyny do szycia. I tu znów przychodzą z inicjatywą prywatne osoby: jest wydarzenie na fb:


Jeśli tak funkcjonuje Pomoc Społeczna to na co idą pieniądze? Na pensje dla urzędników? Na ciastka i herbatki, Kafki…budynki wakaty... a na to co zostanie mogą liczyć najpierw znajomi, a jak kto mniej szczęścia ma to zostaje głównie chamstwo.... 

 Mażę o tym by ludzie zaczęli szanować siebie wzajemnie by powiedzenie: "człowiek człowiekowi(..)" nabrało innego znaczenia. 
Pragnę by zwierzęta nie były traktowane jak rzeczy... które po prostu pod byle pretekstem można zostawić... 


52 komentarze:

  1. Ech... Wiem i serce ściska... Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest fakt, pieniądze są po prostu rozpie****** w tym państwie na durnoty zamiast na pomoc potrzebującym. Zarówno ludziom jak i zwierzętom. To jest Polska...

    OdpowiedzUsuń
  3. Panuje ogromna znieczulica, skąd ja to znam. :/ Według mnie, z mopsów jest niewiele pożytku, przynajmniej połowę bym pozwalniała. Za dużo urzędników, za mało efektu pracy. Koleżance kiedyś kazali zwracać zasiłek rodzinny na 3 dzieci, bo jej mąż odzyskał pracę, ale jak nie miał pracy i musieli pożyczać, to ich jakoś nie było. :/ Szkoda mi tych ludzi, i jak mam co, to chętnie oddaję, ale ile można dać, jak człowiek sam niewiele ma..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I one jeszcze wielką łaskę robią...uważam że w ogóle powinni zlikwidować tę instytucje skoro niewiele robi...

      Usuń
  4. Zgadzam się, dziś bardziej można liczyć na pomoc obcych ludzi niż instytucji która została do tego stworzona.

    OdpowiedzUsuń
  5. lepiej obcy pomogą niż jakieś służby specjalne..

    OdpowiedzUsuń
  6. A teraz pozostawmy sentymenty i emocje i zastanowmy sie merytorycznie. Proponowano im dach nad glowa, wprawdzie oddzielnie i bez zwierzat, a oni pomocy nie przyjeli, bo chcieli razem i ze zwierzakami. Chwala im za to, ze nie chcieli skazac psow na schronisko. Tyle tylko, ze pomoc socjalna to nie wybieranie sobie lokalizacji, pietra, ilosci pokoi i widoku z okna. Ktos, kto rzetelnie tej pomocy potrzebuje, albo przyjmuje to, co daja, albo dalej mieszka pod mostem. Nie ma miejsca na sentymenty, bo nie ma na to srodkow i tyle. Osoby prywatne nie sa niczym ograniczone, moga oddac nawet pokoj we wlasnym domu, natomiast instytucje panstwowe juz nie, bo sa ograniczone przepisami. W placowkach dla bezdomnych i to nie tylko w Polsce, zwierzeta sa zabronione i nic tego nie zmieni, bo powstalby balagan.
    Pomoc socjalna albo sie przyjmuje ze wszystkimi jej ograniczeniami, albo nie. Nikt nikogo nie zmusza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może przepisy złagodzić? Skoro ci ludzie nie mieli na czynsz to gdzie wówczas był MOPS? Gdzie dofinansowania do czynszu? Gdzie jakieś zapobieganie bezdomności?

      Usuń
    2. Moze sie nie starali? Moze nie wiedzieli, ze moga o dofinansowanie wnioskowac?
      Czy Ty sobie wyobrazasz zlagodzenie przepisow w Polsce? Przy tylu naduzyciach?

      Usuń
    3. no tak nigdzie nie powiedziane, mogli zwyczajnie nie wiedzieć.
      PIS da 500 złotych na dziecko a już jakiś podatek bankowy sie jawić zaczyna bo banki biedne... pewnie afera będzie jak to tym rodzinom sie przelewa... i temat gotowy.
      Złagodzenie przepisów to może być jako hasło reklamowe bo komu na tym zależy?

      Usuń
  7. Ja również staram się pomagać jak mogę, kiedyś nie było ni lekko, ale ja i moja rodzina wyszlismy na prosta, tak wiec swoja troskę teraz pragniemy przelać na innych, którzy tego potrzebują: * szkoda ze tak malo ludzi interesuje się losem innych. Biedniejszych, nie oznacza gorszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie skoro ludzie sami sobie pomagają bo na Państwo liczyć nie za bardzo mogą to po co ta instytucja?

      Usuń
  8. No cóż urzędnicy mają się dobrze od dawna i chyba nic się nie zmieni. Miałam okazję być w tym środowisku ciepłych biurek 15 lat temu na stażu, gdzie jako stażysta byłam do chodzenia po drożdżówki i obiadki , coby panie z sił nie opadły podczas swej pracy biurowej od 7 do 15, można zgłodnieć.

    OdpowiedzUsuń
  9. No niestety tak to wygląda. :<

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja akurat pracuje w MOPS-ie, nie jestem co prawda pracownikiem socjalnym ale nie zgadzam się z Tobą. Wina nie leży po stronie pracowników socjalnych czy biurowych tylko państwa. Pracownik udziela pomocy ze względu na prawo, które obowiązuje i liczne ustawy na podstawie których wylicza się wysokość zasiłków itd a nie na sympatię czy koleżeństwo ;] A wakacje, urlop czy socjal który ma pracownik? tak samo na wakacje jeżdżą pracownicy innych firm. Jeśli pracuje w takiej instytucji to znaczy, że muszę żyć tak jak te osoby, którym pomagam?

    Skomplikowane to, ale nie zawsze wszystko tak wygląda - u mnie nie jada się ciasteczek, nie pije kawusi - tylko pracuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się że są przepisy, zgadzam się.
      W mieście x mieszka kobieta Panie warunkują pomoc, dopatrują się....przedłużają...
      W mieście y mieszka mężczyzna w podobnym wieku otrzymuje regularną pomoc. Oboje są w podobnej sytuacji, mężczyzna przyznał sie że ma koleżankę która dziwi sie dlaczego tej kobiecie bardzo rzadko udzielają pomocy... stawiają warunki.... mimo bólu kobieta musi chodzić wiele kilometrów w podartych butach....
      W mieście R mieszka mężczyzna pijący najtańsze wina, rodzina opłaca mieszkanie MOPS daje około 500 złotych kieszonkowego które on przepija, oraz od poniedziałku do piątku pod drzwi codziennie ciepły posiłek.

      Usuń
    2. każdy kto ma dochód określony w kryterium ma prawo do zasiłku - a państwo nie reguluje tego czy jest ot pijak czy matka 4rgiem dzieci. Pracownicy starają się obchodzić to i np pijakom wydawać talony ale oni na to tez mają sposoby. Poza tym, każdy musi złożyć i przełożyć takie same papiery i dokumenty - no i.. starać się o pomoc, domagać jej, przedłużać - pracownik nie ma obowiązku chodzić od drzwi do drzwi i pytać czy ktoś nie potrzebuje pomocy. Oczywiście życzliwość ludzka polega na tym, że jak widzimy osobę potrzebującą to należy jej pomóc i skierować tam gdzie tą pomoc uzyska.
      Szkoda tylko, ze o takie rzeczy obwinia się instytucje która tylko wykonuje zadania tych wyżej. :)

      Usuń
    3. Owy Pan dostaje 500 złotych, przyszła jego sąsiadka dostała jakieś 200 złotych "z łaski" bo wychodziła, wybłagała...została wyśmiana przez pracownice co ona z taką wielką kwotą zrobi i w mieszkaniu posprząta. Śmiały sie wszystkie Panie...
      Żadnych warunków nie ma jej sąsiad który ma "odpowiednie" podejście jest agresywny krzyczy, wyzywa, potrafi drzwi nie otworzyć. Widać jego sąsiadka nie ma "gadanego"...
      Ja myślę że pracownice starają sie zniechęcić petenta swoim zachowaniem, mają sporo narzędzi by pomocy odmówić... na przykład spławić i zatrzasnąć drzwi przed nosem. Rozumiem że ich podejście nei bierze sie z niczego, ale jak ktoś od września prosi i nie dostaje nic oprócz warunków, i obietnic kontaktu. To że Pani z MOPSu zatelefonuje nie sprawi że będzie cieplej w domu, będzie co do garnka włożyć...i taka to "pomoc".

      Usuń
    4. Myślę, że odbierasz wszystko na własne "oko", a nie znasz szczegółów spraw. A jeśli pracownice są takie, to zawsze można to zgłosić dalej, chociażby do kierownika.

      Usuń
    5. Wydaje mi się, ze generalizujesz i rzucasz całą pomoc społeczną do jednego worka - w każdym zawodzie są ludzie którzy sie do tego nie nadają. Niemniej jednak nie rozumiem, tego "to dla Pani dobra" - nie do konca chyba jest z tym ze ona dostała 200 zł.. a Pan 500...

      Usuń
    6. A jeśli kierownictwo mówi: "to dla Pani dobra" lub tłumaczy swoje pracownice: "a może sie przejęzyczyła" w sytuacji gdy pracownica przekręca imię, nawet po mimo zwróconej uwagi; "mam na imię ...."- robi to spokojnie, grzecznie kulturalnie a ta Pani robi to kilkukrotnie no jest to przykre...
      Uważam pracownice nie mają prawa zachowywać sie w pewien sposób, uważam że powinny wykazywać sie taktem i zrozumieniem wobec kogoś ko przecież nie przychodzi im przeszkadzać tylko zgłasza sie po pomoc.

      Usuń
    7. Opisuję sytuacje które znam. Ten pan 500 złotych dostaje renty MOPS "pomaga" mu dając pieniądze na alkohol, a tamta wyśmiana Pani wielokrotnie siedziała głodna, traktowana w podobny sposób bała sie, wstydziła prosić o pomoc.
      Mam wrażenie że pracownice socjalne sie w trakcie pracy same "wyrabiają". Rozumiem bo jedna mi nawet mówiła jaką to one mają ciężką prace... - ja to rozumiem, sama na praktykach widziałam jakiś mikro ułamek i rozumiem że praca jest ciężka, ale uważam że kultura osobista, jakieś zrozumienie "klienta" - człowieka który przyszedł prosić o pomoc.
      Każdy ma prawo wnioskować ale Panie mogą pomoc warunkować: "dla dobra" osoby proszącej.... mogą przedłuuuużać maksymalnie terminy "bo przecież jest dużo potrzebujących".

      Usuń
    8. Jesli Pan ma taki duży zasiłek - to ma powód, na pewno ma orzeczenie o niepełnosprawności.. a Pani nie - dlatego pewnie dostaje mniejsza kwotę.
      Pracownik socjalny pracownikowi nie równy.. ale nie wkładajmy wszytskich do jednego worka na podstawie dwoch.. nieudanych.

      Usuń
    9. Pan ma socjalną rentę, jednak uważam że nie jest to dobre bo pieniądze sie zwyczajnie marnują bo on przepija to co dostaje niszcząc siebie więc MOPS mu pomaga uszkadzać siebie. A ktoś, czy nawet kilka osób mogłoby naprawdę odczuć ulgę... doświadczając pomocy, no niestety, lepiej dać pijakowi na alkohol, niech sie wykańcza niż na przykład młodej osobie która straciła prace.
      Ja piszę jedynie o sytuacjach które znam.

      Usuń
    10. Każdy kij ma dwa końce. Dużo się mówi o takich sytuacjach gdzie coś jest nie tak, a o tym ile dobrego robią już nie. Chociażby dofinansowanie dla dzieciaków do posiłków w szkołach - każdy ma zapewniony całodzienny posiłek w szkole, przedszkolu czy żłobku ;)

      Usuń
    11. łaski nie robią. Tym bardziej że pieniądze publiczne a Panie często sie zachowują jakby ze swojego portfela wypłacały. Myślę że prościej pieniądze po prostu szkole na ten cel przekazać...

      Usuń
    12. Są przekazywane bezpośrednio na konto placówek. Ja znam mnóstwo pracowników którzy są oddani swojej pracy i sami dbają o to aby przedłużać pomoc, i wypłacać takie zasiłki, o które dana osoba nie prosi bo często nawet o nich nie wie - takie w zasadzie maja obowiązki. Może te na które Ty trafiłaś sa wypalone zawodowo albo się po prostu nie nadają do tego zawodu - jak w każdym zawodzie .

      Usuń
  11. Witam.
    Nie korzystam z pomocy MOPS-u i niech tak pozostanie na wieki wieków... Amen
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że jeszcze długo nie będzie dobrze w naszym państwie. Jestemśy nadal bananową republiką.

    OdpowiedzUsuń
  13. MOPS? Mozna by o tym książkę napisać nie post.
    Można by przykładami jak z rękawa sypnąć i to naprawdę autentycznymi.
    NIe korzystam, ale przyjaciółka chciała ma chore dziecko, przyszli zobaczyli ze warunki - ok nie dostała nic, skierowanie do fundacji.
    Czy kiedyś ten system będzie normalny? Aby państwo pomagało?- to mam na myśli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda... najlepiej zrobić dokument gdzieś z kamerką ponagrywać panie w urzędach: ukazać ich kulturę, wrażliwość...
      A odwoływała sie?

      Usuń
  14. Niestety większość instytucji powstaje nie by pomagać tylko by rozkradać... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety na to wygląda... towarzystwo wzajemnej adoracji....

      Usuń
  15. Paranoja w państwie paranoi.... czy to kogoś w ogóle dziwi?

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak kuzyn zaniósł do MOPSu ciuchy po babci żeby Panie rozdały biednym, to Panie, które mają pomagać innym najpierw przejrzały co im się może przydać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszę jakie dobre kobiety zawsze myślące o potrzebujących. MOPS na mojej dzielnicy nawet nie przyjmuje ubrań,...

      Usuń
  17. Smutna polska rzeczywistość.
    Nigdy nie miałam okazji korzystać z pomocy Mopsu.
    I obym nigdy nie musiała z ich pomocy korzystać.
    Patrząc na filmik to serce się kraje.
    Ci państwo przecież mają własne rodziny, gdzie one są.
    Jak mogą z czystym sumieniem patrzeć na poniewierkę ojca czy matki.
    Oby sami nie znaleźli się w podobnej sytuacji.
    A MOPS on też powinien pomóc.
    Tylko czy paniom z tej instytucji się chce.
    Dla nich ważne jest to, że byli i nic po za tym.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety, polska inaczej nie da się podsumować...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!