Bywa że życie piesze różne scenariusze, nie ma tu sprawiedliwości. Czasem nikt tu nie jest winny a szukanie takowego nie wiele zmienia/ wnosi. Liczi jak wynika z opisu po roku czasu wróciła z adopcji pod opiekę "Podaj Łapę Bullom". Powodem sytuacji jest sytuacja osobista. Sunia jest śliczna i może ktoś zechce zwrócić na nią uwagę:
Liczi jest zdrową, pełną miłości i pozytywnej energii sunią. W domu to prawdziwy skarb — uwielbia bliskość człowieka, wylegiwanie się na kanapie u jego boku i wspólne spanie w łóżku. Najszczęśliwsza jest wtedy, gdy może być blisko swojego opiekuna.
Niestety, Liczi jest psem lękowym. Duże miasto ją przeraża, hałas i ruch uliczny bardzo ją stresują. Spacery w miejskim zgiełku są dla niej trudne — na smyczy ciągnie, próbując jak najszybciej wrócić do domu.
Najlepszym domem dla niej byłoby spokojne miejsce — bez małych dzieci, bez innych zwierząt, najlepiej na obrzeżach miasta lub w domu z ogrodem.
Liczi bardzo źle znosi długą samotność — kiedy zostaje sama na zbyt wiele czasu, stres powoduje, że zdarza jej się posikiwać. Idealnie byłoby, gdyby trafiła do domu, w którym ktoś przebywa przez większość dnia lub może wspólnie z psem chodzić do pracy.
Nie akceptuje innych zwierząt. Wizyty u weterynarza są dla niej bardzo stresujące.
Szukamy dla niej cierpliwego, wyrozumiałego opiekuna, gotowego pracować z psem lękowym i dać jej poczucie bezpieczeństwa i nauczyć życia.
Liczi potrzebuje spokojnej przystani i człowieka, który pokaże jej, że świat może być bezpieczny. W zamian odda całe swoje serce.
Przebywa w Warszawie,
Tel. 794-700-649


Niech szybko pozna, czym jest prawdziwa miłość człowieka I przekona się, że nie wszyscy ludzie są źli.
OdpowiedzUsuńMam dwa psy wzięte "z pola", ktoś je zostawił, wyrzucił... Na początku było trudno, zwłaszcza suczka była lekowa, nieufna, ktoś ją musiał bardzo skrzywdzić. Teraz to wulkany energii i radości. Uważam, że dzisiaj, gdy tyle psów jest porzucanych przez nieodpowiedzialnych właścicieli i tyle przebywa w schroniskach, najlepszą opcją dla chętnego, kto chciałby mieć psa, jest przygarnięcie takiego porzuconego. Miałam takie już kilka razy, nawet sporo starsze, chore... zawsze się odwdzięczają przywiązaniem za opiekę i nowy dom.
OdpowiedzUsuńOby piesek znalazł nowy dom, z którego już nikt go nie odda. Będę trzymała za to kciuki.
OdpowiedzUsuń