Jak tam mija świąteczny czas? Mam nadzieje że ok. Dziś chciałam pokazać, może nieco nudną sesyjkę zdjęciową. Cóż mnie zmotywowało? A zdjęcie nagłówkowe nieco nudne, falwikona i inne fotki które chciałam zmienić, odświeżyć w jakiś sposób. Wiele rzeczy sie zmienia więc pomyślałam że coś można...
Korzystając z ładnej pogody w towarzystwie wybrałam się na klif orłowski, osuwająca się skarpa do najbezpieczniejszych miejsc nie należy więc pomocna osoba zdecydowanie wskazana.
Miałam zaplanowane oglądanie flmów, ale też nic nie obejrzałam...
Jakaś rolka z wypowiedzią jakiegoś coacha mi mignęła zostawiając pewne rozdrażnienie. Autor wypwiedzi nakłania do tego by zażądać, narzucić drugiej połowie zakaz rozmawiania z osobą płci przeciwnej, takie narzucanie nowo poznanej osobie: "Poznajecie jakąś osobę i mówicie tak: "nie życzę sobie przyjaźni z płcią przeciwną z twojej strony, utrzymywania kontaktów jeśli jesteś kobietą z facetami, bądź jeśli jesteś mężczyzną z kobietami jeśli chodzi o telefony, zostawiamy telefony, mamy do nich dostęp, jeśli mamy jakieś wątpliwości za zgodą drugiej osoby. komunikacja przede wszystkim. Staramy sie odpisywać sobie naprzemiennie żeby druga osoba nie musiała sie martwić (...) wymieniacie swje zasady krótre mają sprzyjać relacji(...)" Jeśli druga strona sie nie zgodzi to zdaniem tego pana należy zakończyć relacje. Kiedyś zaczynałam pisać z jakimś gościem który na początku korespondencji napisał mi że nie żyzy sobie bym pisała z innymi, odmówiłam pan zrezygnował z dalszych kontaktów. Nie rozumiem co to jest za jakieś narzucanie drugiej osobie tak absurdalnych rzeczy. To co kobieta która ma znajomych przyjaciół ma się od męskiej częsci odseparować bo nowo poznany facet tak sobie życzy. Co ciekawe w wypowiedzi nie było nic że narzucane zasady maja działać w obie strony. To przypomina mi nieco działanie zaburzonej psychicznie osoby, tak zwanego potocznie "toksyka" który stara sie ofiarę odciąć od bliskich osób by w trudniejszych momentach ofiara nie dostała wsparcia. Inna kwestia... gdzieś w innym innego twórcy materiale odnoście "manosfery" mi mignęło pojęcie: "monogamia jednostronna" pani jest wierna swojemu mężczyźnie, ojcu swoich dzieci, ślubu nie mają pani nie może rozmawiać z innymi panami, za to jej partner może robić co chce. Pani musi mieć świadomość że w każdym momencie pani może z dziećmi zostać wyrzucona na bruk...
Przerażają mnie tacy osobnicy, dokąd ten świat zmierza... gdzie troska o dobro drugiego człowieka, gdzie wyższe uczucia? Kiedyś aktor Mirosław Baka ponoś powiedział, przypisuje sie mu takie słowa: "(...) nie skrzywdziłbym swojej żony kultywując znajomość czy przyjaźń z jakąś moją koleżanką wiedząc że żona czułaby się z tym niepewnie. Po prostu są rzeczy mniej lub bardziej ważne. Skoro ożeniłem sie z kobietą, to jest ona dla mnie najważniejsza." zupełna odwrotność, piękne gdy obie strony motywowane miłością podejmują decyzję, dbając o ukochaną osobę, bez nakazów, szantażów... mam wrażenie że to już zamierające wartości w świecie gdzie jak słyszałam wrażliwość jest passe...
Mam wrażenie i tu mi to logicznie pasuje jak słyszałam... że jest jakiś trend, zamysł który ma sprawić by było jak najwięcej singli, dlaczego? Samotne osoby wydają na siebie więcej pieniędzy. Nie wiem czy to prawda ale ponoć singli coraz więcej. Ja uważam że lepiej być w zdrowym związku, samotność nie jest dobra... człowiek to stworzenie stadne i potrzebuje dotyku, rozmowy, potrzebujemy drugiego człowieka.
Oczywiście są jakieś wyjątki są pustelnicy, ale myślę że jest ich mniej.
Smutno sie słyszy, czyta że coraz więcej ludzi jest samotnych że mimo prób są samotni, mimo że po dwudziestce żalą się na brak doświadczeń z płcią przeciwną....
Czy to zmierza do komercjalizacji wszystkiego... nawet najintymniejsza potrzeba będzie realizowana jako usługa? Potrzebujesz dotyku? Jest masażysta (płci dowolnej), potrzebujesz rozmowy jest psycholog, psychoterapeuta....
Co ze związkami? prof Tomasz Szlendak mówi o tym że miłość romantyczna to przeżytek. Czyżby związki tylko dla nielicznych o ile w ogóle. Doktor psychologii Ewa Woydyłło wspomniała w jednym z podcastów że miłość do grobowej deski jest przeżytkiem, kiedyś żyliśmy krócej, dziś żyjemy dłużej i kto by (dziesiąt lat) ze sobą wytrzymał. A co gdy relacja dwojga ludzi oparta jest na przyjaźni, para która dobrze sie czuje w swoim towarzystwie, dwoje przyjaciół, prof Starowicz mówił że związek opaty na przyjaźni ma szansę przetrwać długo... taki ładny cytat gdzieś mi mignął.... może to już wartości które odeszły do lamusa... może związek przyszłości będzie na określony czas dyktowany z powołaniem na świat potomstwa, wychowaniem... nie wiem, tak sie zastanawiam...
Tak przeglądam zdjęcia i jakoś nie mogę sie zdecydować którą fotkę na nagłówek wybrać...
Tu też miałam ochotę kilka fotek zrobić ale siedziały pewne młode osoby... cóż, może innym razem...
Tu niebawem będzie tłoczno, będzie zapewne sporo turystów.
Trochę tematów poruszyłam.... ciekawi mnie Twoje zdanie w poruszanych tematach. Miłego dnia.























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!