Byłam kilka dni temu na badaniu usg piersi. Żadnej nawet rozmowy z medykiem nie było, ot uczony musiał coś dokończyć. Gdy położyłam sie na kozetce medyk pojeździł mi po biuście i po bokach tym ustrojstwem. Na szczęście niczego niepokojącego nie wykazała wizyta. Zdziwił mnie mocno dokument a właściwie ops wykonanych procedur, czyli zapewne to do rozliczenia z NFZ. Otóż:
USG piesi,
USG węzłów chłonnych
Badanie ginekologiczne.
Koło fotela owszem przechodziłam ale badania nie było, może owo badanie polegało na tym że zadał mi pytanie czy w rodzinie były nowotwory piersi. Dziwne to. Pamiętam jak w szpitalu jeszcze będąc zestresowałam się i korzystając z nabytych wcześniej we własnym zakresie umiejętności sobie pooddychałam. Fizjoterapeuta był obok. Co ciekawego to to że gdzieś w dokumentacji przeczytałam że były ze mną robione ćwiczenia oddechowe. W sensie że byłam beneficjentką takich usług.
Dziwne.
Byłam na spacerku po Brzeźnie, spacerowałabym dłużej ale wiało i w obawie przed wiatrem zakończyłam bycie tam. Kilka fotek mimo iście jesiennej aury popstrykałam.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!