środa, 23 września 2026

Zapraszam na spacerek (wirtualny)

 Dzień dobry. ❤️ Jakiś czas temu postanowiłam wybrać się na małą wycieczkę. 

Czasami wracam myślami do czasów, kiedy byłam osobą leżącą na oddziale neurologicznym. Przykuta do łóżka, bardzo chciałam choćby pójść do toalety… jednak wtedy nie było to takie proste.


Marzyłam o: spacerze w deszczu po lesie, po plaży... Oba te marzenia mam już zrealizowane — z Ł@. Niby takie proste a z mojej perspektywy niezwykłe i naprawdę bezcenne. 

Na Klifie Orłowskim byłam oczywiście nie raz, ale zawsze w czyimś towarzystwie. Tym razem postanowiłam wybrać się sama.

 Mam nadzieję, że dziś wirtualnie mi potowarzyszysz.

Zapraszam Cię na spacer. 


Lód pomarańczowy tego słonecznego dnia sprawił mi przyjemność, byłam podekscytowana czy dam radę wejść na tę skarpę, bez pomocy żadnej...Lód pomarańczowy tego słonecznego dnia sprawił mi ogromną przyjemność.  A może właśnie ta mała przyjemność dodała mi odwagi?

Byłam podekscytowana, ale też trochę niepewna — czy dam radę wejść na tę skarpę sama? Bez niczyjej pomocy?


Fajnie jeść na świeżym powietrzu, zwłaszcza że jest sklep z rybkami, jednak mewy może i ładne na zdjęciach wychodzą ale trudno je lubić...zwłaszcza kiedy człowiek próbuje spokojnie zjeść. Stół średnio czysty dzięki skrzydlatym stworzeniom... Ja nie byłam głodna. 



No nie było łatwo ale się udało, pogoda dopisała, choć żal trochę że wcześniej sie nie wygramoliłam. Widok ładny.


Troche się może w głowie zakręcić 

Miło popatrzeć w dal. Fajnie by było z bliską osobą, ale czasem lepiej samej. To też ma swój urok. Nie potrzebnie rozmawiałam z człowiekiem z którym nie miałam kontaktu od sześciu lat. Coś mnie podkusiło...Było nie miło, okazało się że wiedział o mich problemach zdrowotnych, a jednak nie raczył zadzwonić, wysłać sms, leżałam na korytarzu z zagrożeniem życia, myślał że to ja zadzwonię do niego. Całą sprawę z chorobą skomentował: "szkoda że moje nauki poszły w las". Pomagał mi kiedyś i jestem mu za tę pomoc wdzięczna. Ale wykorzystywanie czyjegoś trudnego doświadczenia, żeby przy okazji podkreślić własną rację czy wyższość, jest dla mnie po prostu niesmaczne.

Nie wiem co mnie podkusiło by z nim rozmawiać... Gdy byłam w szpitalu nawet o nim nie myślałam, jemu było ciężko napisać sms... myślał że ja miałam sie z nim kontaktować... czasem najlepszym prezentem jest to że ktoś sam sie wycofuje z kontaktu. Jakoś odchorowywuję tą kilkunastominutową rozmowę....chciał oczywiście dłużej rozmawiać ale ja już nie miałam ochoty. W pewnym momencie padło oskarżenie że kobieta by być z mężczyzną oczkuje że będzie on zarabiał jakieś pokaźne sumy. Ha! A co z osobami które wspólnie sie dorabiają? Jego zdaniem lepiej lecieć jakimiś głupimi sloganami nie powiem skąd niż przyjrzeć się sobie. Intelektualnie wygra, zracjonalizuje sobie ale czy to sukces? Mieszka z ojcem nie ma kobiety bo łatwiej uważać się za pępek świata, zawracać głowę urzędnikom i udowadniać im swoje racje. Cóż, takie ma hobby. Ludzie się nie zmieniają, a jak już to bardzo rzadko. 


Przypomniał mi sie filmik pt: "Odróżnij trudnego partnera od toksyka. Przestań nadużywać tego słowa i weź odpowiedzialność!" o tym że ludzie szybko "diagnozują". Sporo jest wypowiedzi: "narcyz", "psychopata" "toksyk", za autorem wypowiedzi często nie stoi wiedza a ból, frustracja... Autorka powyżej wspomniano filmiku trafnie zauważyła że te etykietki  (np "narcyz") przestają mieć większe znaczenie.... stają się wyświechtane. Nawet spotkałam się z wypowiedziami psycholog (pani specjalistka nagrywa o zaburzeniach osobowości) w stylu osoba z zaburzeniem x nie ma empatii. Przecież każdy człowiek jest indywidualną jednostką a osoba mająca jedno zaburzenie, ponoć taki książkowy przypadek to rzadkość w życiu. Kolejna sprawa to coś czego dowiedziałam się od psychologa to to że wiele zależy od nasilenia cech, tego czy ktoś pracuje, pracował nad sobą. Myślę że też zależy od dnia, typu,dynamiki relacji, jest tak dużo zmiennych że takie uogólnianie nie budzi zaufania. Przykładowo podczas żywej kłótni, konfliktu trudno oczekiwać od kogoś targanego emocjami że będzie mega empatyczny, ale nie jest to nie możliwe. Ale czy będzie taki sam do innych, gdy emocje opadną, w innej sytuacji?


Tak sobie wędrowałam rozglądając sie za dobrym miejscem pod zdjęcie na nagłówek i recenzję... 


Zrobiłam kilka zdjęć, może nie po kolei, ale są...



Trochę narozlewałam, no ale dobrze że chusteczki miałam... 


No i które tu wybrać na nagłówek....


Miło sie napić ciepłej herbatki...


Fajnie spojrzeć... 


Taki trochę off top.... 
Byłam u psycholog z tematem mojego uzależnienia od słodyczy. Pani specjalizuje się w profilaktyce, wiedziała z czym przychodzę. Jakie porady dostałam od tej specjalistki? Otóż uczona radziła mi:
- słodycze na owoce zamienić.
- pić wodę z miodem.
Gdy wspomniałam że miód to też cukier usłyszałam że to inny cukier. Nie oczekiwałam od niej porad dietetycznych! Przyszłam ze swoimi rozkminami, przemyśleniami, poważnym problemem,pojawiłam się z zaufaniem a poczułam się zlekceważona, zwłaszcza gdy pani zaczęła mi opowiadać o jakiejś dyni i sposobach przyrządzania jej. Co mi pozostaje zgłębiać dalej tematykę uzależnienia od alkoholu i wyłuskać z tego co mnie dotyczy. Materiałów o uzależnieniu od alkoholu jest wiele, a informacji o problemach z jedzeniem jest mniej. Nie tu nie chodzi o to że człowiek je z głodu. Czasem ciężko poradzić sobie w danej chwili... próbowałam jej powiedzieć ale potrafiła mi przerywać, dla mnie to były ważne kwestie. Ostatecznie umówiłyśmy się na kolejne spotkanie, ma mi wyszukać psychodietetyka. To było by dobre, z tym że to chyba temat wizyty prywatnej a nie na fundusz. Poczułam się zlekceważona przez panią psycholog, zwłaszcza że temat ważnego dla mnie problemu bywa bagatelizowany, spotkałam się ze śmiechem ze strony innej psycholog, czy pielęgniarki. Bo uzależnionym można być od papierosów, alkoholu ale nie od słodyczy. Uzależnienie to problem emocji więc psycholog wydawał mi się dobrym adresem ale nie ta konkretna specjalistka. Wracając do reakcji śmiania się to boli tym bardziej że nikt nie zasługuje na to by wyśmiewać jego problem, oburzające jest to że jedna osoba to była pielęgniarka na oddziale szpitalnym, druga to psycholog, osoby powinny cechować się empatią, zrozumieniem a nie reagować śmiechem! Czy śmiały by się z alkoholika, z kogoś kto pali papierosy? Czy śmiały by się z kogoś kto ma złamaną nogę? Są problemy śmieszne, zabawne? To że ktoś ma problem zasługuje na zrozumienie zwłaszcza przez personel medyczny. W jednym z wywiadów lekarz psychiatra wspomniał że problemów psychicznych w narodzie będzie coraz więcej...Mnie to przeraża. Smutne że dostęp do pomocy nie jest łatwy jak kogoś nie stać. Prywatnie to kosztuje, zwłaszcza że często są to miesiące, lata...
 

No zdjęcia cukierków trzeba będzie zrobić ponownie...  No to wracamy...


Schody w dół to jedno, ale te barierki, poręcze "bezpieczeństwa" to wstyd, jeszcze w takim miejscu! 


No taki nieco nieuporządkowany, wielowątkowy wpis wyszedł...
Miłego dnia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!