Obserwatorzy

środa, 16 stycznia 2013

W ob­liczu niebez­pie­czeństwa ciało tra­ci swą war­tość i za­razem zni­ka je­go kult. Człowiek przes­ta­je in­te­reso­wać się sobą. Ważne jest tyl­ko to, cze­mu służy. - Antoine de Saint-Exupéry


Chyba w każdym społeczeństwie są jednostki które chcą się wyróżniać. Elementy składające się na wygląd zewnętrzny to w pewnym sensie wizytówka każdego z nas. Tak jak jedni utrzymują swój wygląd mieszczący się w ramach przyjętych dla danego społeczeństwa. Tak są i tacy pragnący za wszelką cenę się wyróżnić, podkreślając swoją indywidualność. Jest moda na przykład na tatuaże, ale co innego zrobić sobie tatuaż „delikatny”, a czym innym jest wytatuować swoje ciało w całości traktując je niczym powierzchnie do zamalowania. Może ukrycia się?
Są jednak tacy którym to nie wystarcza, więc sięgają po nacinanie i przypalanie, zdrapywanie  skóry, wszczepianie implantów, tatuowanie.
 Skaryfikacja (łac. scarificare - drapać; ang. scar - blizna) - odmiana sztuki zdobienia ciała poprzez nacinanie, zadrapywanie lub wypalanie skóry tak, że w danym miejscu tworzy się jasna tkanka bliznowa. Przez umiejętne uszkadzanie skóry otrzymuje się wzory i desenie. Skaryfikacja była niegdyś typowa dla pierwotnych grup etnicznych, obecnie stała się popularna również w cywilizowanym świecie, obok artystycznego tatuażu i piercingu. Skaryfikacje wykonuje się między innymi poprzez wypalanie, odmrażanie a także wycinanie i usuwanie
Takie zachowania mogą prowadzić do wykluczenia ze społeczeństwa. Tak jak część osób modyfikujących coraz bardziej swoje ciała brnie w coraz większe udziwnienia, by zwrócić na siebie coraz większą uwagę. Tak na pewno są osoby pragnące przywrócić swój wygląd do normy. Cóż je skłania? Znudzenie? Banicja społeczna… bo przecież mimo wszystko modyfikacja zamyka drogę do pełnienia określonych zawodów. Niektóre modyfikacje potrafią  utrudniać życie codzienne. A także Bywa, że stykają się z przykrościami  od obcych osób. Co na dłuższą metę może stać się wyjątkowo przykre i uciążliwe. Bo przecież nie zawsze jest to coś co można schować. Na przykład tatuaż gałki ocznej, implanty na czole czy tatuaż na twarzy.  Brak tolerancji? Czy znak, że pewnych granic się nie przekracza?
Po za tym każda ingerencja niesie ze sobą ryzyko krwotoku, nie przyjęcia implantu czy jakiś powikłań.
Zgodnie z naszą kulturą ciało jest naszą własnością, ale także jest Boskim darem któremu należy się szacunek. Wielu się nie zgodzi, że ciało należy do Boga, ale oburzy się widząc rogi na głowie, interpretując jednoznacznie jako element satanistyczny.
Implant w postaci rogów na głowie budzi oburzenie, jednak implant w postaci piersi (rozsądnego rozmiaru oczywiście), już aż tak bardzo nie dziwi.
Tatuaż rogówki jest ostatnią granicą dla tatuażu, tak więc po przekroczeniu tej granicy nie zostaje już nic. Od zarania dziejów ludzie wykorzystują tatuaż do wyróżniania się. A może dzisiejsi modyfikatory chcą się ukryć, wykorzystując stereotypy.
Zastanawiam się co jeszcze wymyślą by szokować? By zwracać na siebie uwagę. Jaki będzie następny krok gdy to co teraz szokuje, przestanie budzić  emocje.
Na koniec (chyba?!) najbardziej zmodyfikowany nasz rodak, swego czasu mówiło się o nim:


16 komentarzy:

  1. Dla mnie okropne, ale jak ktos lubi, dlaczego nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, okropne. Nie wiem jak Ty, ale ja na przykład nie chciałabym patrzeć komuś w oczy kto ma je wytatuowane.

      Usuń
    2. Oczy sa zwierciadlem duszy, a wytatuowane oczy...? Z czasem mlodziezowy bunt i pogon za ekstremalna odmiennoscia, mijaja, a blizny i tatuaze pozostaja do konca zycia, nawet na pomarszczonej i obwislej skorze. I to, co u mlodego czlowieka jest jeszcze do zaakceptowania, u starszego bywa bardzo nieestetyczne. A co ze znalezieniem pracy, kto przyjmie podobnego odmienca?
      Trzeba sie dokladnie zastanowic, zanim sie swoj bunt w ten sposob wyrazi.

      Usuń
    3. Dla mnie pewne rzeczy są nie do zaakceptowania nie zależnie od wieku. No może po za wyjątkiem: jestem w kraju w którym coś jest tradycją, i normą społeczną więc mam wybór albo "przełknąć" albo omijać.

      Usuń
  2. A mnie się to podoba :). To przekraczanie granic własnego ciała. Jest w tym coś szamańskiego :)... :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może... nie zastanawiałam się pod tym kontem...

      Usuń
  3. I co tu ma się podobać ??
    Okaleczanie własnego ciała świadczy o zaburzeniach psychicznych...

    OdpowiedzUsuń
  4. moje zdanie jest takie: tylko człowiek który wątpi we własną wartość, nie lubi siebie, albo chory psychicznie zrobi cos takiego. pewnie, ę pewnej grupie ludzi to się podoba, ale czy oni nie są tacy sami? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. mi się skaryfikacjep odobają, sama się nad nimi zastanawiałam:) zesztą, zbieram się cały czas do zoribienia tatuażu na całe plecy bo po prostu...podba mi się to, uznaję to za sztukę, jestem też scarofilką:) ale stwierdziłam, że wolę blizny zwykłe niż tatuaże skaryfikacyjne. ale znam wielu ludzi którzy to zrobili i nie zauważyłam, żeby się ukrywali, podnosili tym swoją wartość...to po prostu styl bycia, który już nie jest wyróżnieniem,wielką oryginalnością. normy dawno temu się zmieniły, przynajmniej, w większych miastach. nawet w spzitalu nikogo nie dziwią tatuaże znajomego, dostał tam pracę bez względu na nie. czy to zaburzenie?zaburzeniem jest, jeśli człowiek sie uzależni i orbi to wbrew zdrowemu rozsądkowi, np. z trwałą szodą dla zdrowia, ale tak? skaryfikacje choćby genialnie wyglądają jak dla mnie i nie są okaleczeniem:)
    i nie, z tych ludzi co znam, nie maja tego ,by szkowoać. mają to dla siebie. też chcę mieć na sobie takie dzieło sztuki i hm...gdybym chciała nim szkoować, nie robiłabym o w miejscu, którem ogę zakrywać:)

    autoportretodczuwalny.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm wiesz dziś się podoba a jak przestanie?

      Usuń
  6. Myślę że każdy z nas chce być wyjątkowy, niekoniecznie wiąże się to ze zmianami w wyglądzie. Wyróżniać się z tłumu można na wiele sposobów. Osobiście nigdy nie zdecydowałabym się na nic oprócz kolczyków w uszach i kolorowego tatuażu na plecach. Jestem tolerancyjna i uważam że każdy ma prawo robić ze swoim ciałem co chce. Ale będąc całkiem szczerą po prostu mi się to nie podoba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm wiesz nie chciałabym patrzeć w oczy kogoś kto ma je wytatuowane. Jestem tolerancyjna ale taki tatuaż zdecydowanie przekracza moje granice tolerancji, smaku...

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!