Obserwatorzy

sobota, 11 kwietnia 2015

Kasztan Hipoalergiczna kojąca emulsja do mycia twarzy

Emulsje kupiłam w likwidowanym sklepie. Zaciekawiona pokładałam nadzieje w specyfiku… producent kusi obiecując cuda na kiju… czy choć w części sprosta?



Co mówi producent:

Produkt Hipoalergiczna emulsja o kremowej konsystencji i bardzo skutecznym działaniu to łagodny kosmetyk o niskiej zawartości substancji pieniących do mycia cienkiej, delikatnej i wrażliwej cery naczynkowej. BEZ ALERGENÓW, SZTUCZNYCH BARWNIKÓW i DETERGENTÓW.

Pojemność: 150 g



Działanie:   
Oczyszcza i odświeża skórę, usuwa makijaż i inne zabrudzenia. Dzięki zawartości KASZTANOWCA i RUTYNY redukuje stopień zaczerwienienia skóry, wzmacnia kruche naczynia krwionośne już w fazie oczyszczania, koi, łagodzi podrażnienia, nawilża i wzmacnia naskórek. Efekt Idealnie czysta i zdrowa skóra, naczynia krwionośne wzmocnione i odporne na pękanie, „pajączki”, zaczerwienienia i podrażnienia zredukowane. Stosowanie Codziennie rano i wieczorem emulsję delikatnie rozmasować na zwilżonej skórze, następnie spłukać wodą. Nałożyć KASZTAN Krem DZIEŃ/ NOC.

skład:


Konsystencja:

Moja opinia:

Emulsje kupiłam w zwykłym nie sieciowym sklepie, i nigdzie po za nim nie widziałam tego, a może nie specjalnie szukałam… nie ważne. Tuba wygodna bezproblemowa mieści 150 ml produktu. Emulsja nie pieni się, nie zauważyłam jakiegoś złagodzenia, ale nie podrażnia nawet jak myję powieki. Jednak z makijażem sobie nie radzi kompletnie.
Gdy myję twarz rano oczywiście daje mi uczucie świeżości. Wydajność jest przeciętna. 

36 komentarzy:

  1. Wow, szkoda, że z makijażem sobie nie radzi. Chociaż do porannej pielęgnacji się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze to coś ciekawszego, jakaś innowacja, bo z kasztanem:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie widziałam jej nigdzie, ale używałam już kilka razy maseczki + serum z tej serii Bielendy i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zazwyczaj używam takich żeli do mycia twarzy z konkretnym makijażem, więc wątpię żebym kiedyś wypróbowała to cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jakoś taknie prezentuje się zachęcająco w swej konsystencji dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie nie kusi No i skład przeciętny...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie nie dla mnie. Niczym mnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślałam, że to coś lepszego :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Liczyłam na więcej... szkoda, że przeciętniak z niego...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja wpadlam na niego w jakiejs sieciowce ale juz nie pamietam gdzie. Skuszona opiniami o rewelacyjnym dzialaniu kasztanow kupilam i... stwierdzam, ze rewelacji nie ma. U mnie bez zadnych zmian.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sie skusiłam bo do mojej cery i likwidacja sklepu czyli cenowo lżej.... no cóż.... działanie mogło by być lepsze....

      Usuń
  11. Średniaczek taki, szkoda,że nie radzi sobie z makijażem.

    OdpowiedzUsuń
  12. nie znam go :)
    Dziękuje ślicznie za komentarz i zapraszam ponownie ♥
    [ life plan by klaudia ]

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzadko kupuję cokolwiek z Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze mówiąc widzę ją po raz pierwszy...

    OdpowiedzUsuń
  15. nie miałam okazji przetestować jeszcze produktów tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. a to ciekawy produkt nie wiedzialam ze maja takie cos

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam krem z tej serii, przyjemnie pachniał, ale już nie pamiętam, czy byłam zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja koleżanka sama robi krem z kasztanów i później go używa wedle potrzeb i taki sposób sobie chwali i mówi, że działanie jest nieporównywalne w żaden sposób do kremów kupnych. Ja jeszcze niestety nie miałam do czynienia z kosmetykami na bazie kasztana.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!