Dzień dobry. Rok temu nie było podsumowania ale to za chwilę... do tego jeszcze przejdę. Dziś podsumowanie będzie, sporo zdjęć tutaj zamieszczę, mam nadzieje że miło Ci sie będzie je oglądało, zapraszam.
1) Styczeń, luty. Sprawa która zdominowała większość mojego życia zaczęła sie niepozornie, otóż 29 grudnia 2024 roku po obudzeniu czułam mrowienie w lewej ręce.
- No przecież sobie ją przeleżałam i zaraz przejdzie - myślałam.
Gdy szłam do toalety miałam problem z równowagą, byłam lekko zdezorientowana, ale dalej myślałam że przejdzie, o ja naiwna... no nie przeszło. Na SORze myślałam że szybko mnie wypuszczą, o ja naiwna... badało mnie dwóch lekarzy, "TK ratowanie zdrowia, życia..." słowa lekarza do kolegi nieco mnie otrzeźwiły ale dalej nie wiedziałam wielu rzeczy. Pytałam o to czy będę chodzić. Siedziałam na wózku inwalidzkim, błagałam o pomoc. Chyba nigdy dotąd nie byłam tak zagubiona. Usłyszałam o udarze, kłóciłam sie że mnie nic nie boli. "Kolega przyjmie panią na oddział". Zanim zwolniło się miejsce na oddziale leżałam na SORze, nie tam jak się wchodzi z zewnątrz a na takiej sali gdzie są też i inni oczekujący na przyjęcie na oddziały. Pamiętam takiego staruszka który gryzł, bił, ale tylko kobiety, żone miał tak głupią... jeszcze ta nieznośna niemoc w poruszaniu się. Starałam sie spać, przespać bo co robić. Krzyki i hałasy będące wyrazami niezgody wiekowych już pacjentów były irytujące. Do toalety nie pójdę, przebrać sie nie mam w co... tragedia. Chyba 31 przyjęli mnie na oddział Tyle tematem 2024 roku.
Styczeń / luty 2025
Sylwestra spędziłam na korytarzu oddziału neurologicznego. Korytarz - zdawałoby się miejsce nie do pozazdroszczenia. Zdaniem moim było to chyba najlepsze miejsce gdyż najłatwiej zaczepić lekarza, pielęgniarkę i uzyskać pomoc. Sprawy fizjologiczne starałam się wstrzymywać by nie być zbyt wymagającą. Personel: panie neurolog mega życzliwe kochane osoby, pielęgniarki różnie ale salowe... ahhhh...
Pod taką "palemką" sie wylegiwałam




Echo serca przez przełykowe. Nie wspominam najlepiej tego badania...
Jakoś szczęśliwym trafem sie udało że miałam wizytę u mojej neurolog, niedługo po wyjściu ze szpitala. Dostałam skierowanie na oddział i zaczęłam poszukiwania...
3) Marzec / Kwiecień. Zamość,
Szpital Jana Pawła II przyjął mnie z życzliwością.
Platforma, bardzo dużo mi pomogła...
Po wyjściu ze szpitala miałam możliwość bliższego poznania zakątków Zamościa...
4) Maj, byłam w komisji wyborczej, bardzo fajnie wspominam pracę, skład bardzo udany. Maj to spacery, ogniska - jedzonko na świeżym powietrzu zawsze lepiej smakuje! Zaczęła się moja rehabilitacja domowa. Stanęłam w końcu na komisji do spraw orzekania o niepełnosprawności.
5) Czerwiec, lipiec. Szpital w Hajnówce oddział rehabilitacji. Przedziwne miejsce, ludzie... pewne rzeczy wprawiły mnie w zdumienie: grzyb pod prysznicem, brud, smród i to tłumaczenie że to biedny szpital w Hajnówce. Jeśli nie mają pieniędzy na środki czystości to powinni zamknąć działalność...
Pyszna cebulowa... miło z jego strony

Pod koniec lipca wyjechaliśmy z Ł@... zamieszkać. Pierwszy raz chodziłam po plaży, po piasku... cudownie że ktoś był bo przyznam że się bałam. Radość że mogę... ogromna!
Mieszkaliśmy krótko gdyż jego sprawy zdrowotne i niechęć do leczenia sprawiły że musiał wracać do siebie a ja do siebie.6) Sierpień. Próby rozstania z Ł@ okazały sie nie takie łatwe. Rozterki (próby zakończenia relacji z Ł@) próbowałam zagłuszyć teatrem. Śmierć jednego z ulubionych aktorów.... no nie odżałowana strata...
W życiu są momenty, miejsca pełne klimatu i takim był/ jest taras teatru.Chodzenie po lekarzach, diagnostyka... to uciążliwe, jasne, fajnie że mam możliwość, jest ta opieka jednak czasem mnie to przerasta. Mała nagroda zupa cebulova. Mega wkurzył mnie tego dnia Ł@...
Zrealizowałam małe marzenie o zapachu - leśny mech... oj cudowności!Wycieczka do ElblągaSpacer po Brzeźnie...
7) Wrzesień. Rehabilitacja ambulatoryjna, przekładana ale jest:) Pierwsza wizyta u reumatolog, spacery. Spotkanie z pewnym panem będąca totalnym niewypałem, otóż wydawałoby się że pan ogarnięty: prowadzi firmę, pracuje na etacie, wdowiec a nie że go kobieta zdradziła, no może normalny. No cóż pan nie chciał zapłacić nawet za siebie więc próbował uciec. Na szczęście obsługa złapała złodzieja. Pan próbował się jeszcze ze mną kontaktować.
8) Październik, odcięłam się od Ł@, po wielu próbach, ale skutecznie.
Eksperymenty z zupami
Spacery9) Listopad wycieczka do Torunia, wizyta i "ulubionej specjalistki" pani hematolog, tytuł zawdzięcza swojemu opryskliwemu i pogardliwemu zachowaniu.
No były też przyjemności...
10) Grudzień, wycieczka do Torunia na oddział hematologii, czekam na resztę wyników.

































Przeczytałam Twoją historię z zapartym tchem i ogromnym wzruszeniem. Twoja siła i determinacja w walce o każdy krok i ta niesamowita szczerość budzą wielki podziw. Jesteś niesamowicie dzielna. Dziękuję, że dzielisz się taką dawką motywacji i pokazujesz, że z najtrudniejszych chwil można wyjść z taką godnością. Miłego weekendu ❤️
OdpowiedzUsuń