sobota, 3 stycznia 2026

Podsumowania 2025 roku.

 

Dzień dobry. Rok temu nie było podsumowania ale to za chwilę... do tego jeszcze przejdę. Dziś podsumowanie będzie, sporo zdjęć tutaj zamieszczę, mam nadzieje że miło Ci sie będzie je oglądało, zapraszam.


1) Styczeń, luty. Sprawa która zdominowała większość mojego życia zaczęła sie niepozornie, otóż 29 grudnia 2024 roku po obudzeniu czułam mrowienie w lewej ręce. 

- No przecież sobie ją przeleżałam i zaraz przejdzie - myślałam. 

Gdy szłam do toalety miałam problem z równowagą, byłam lekko zdezorientowana, ale dalej myślałam że przejdzie, o ja naiwna... no nie przeszło. Na SORze myślałam że szybko mnie wypuszczą, o ja naiwna... badało mnie dwóch lekarzy, "TK ratowanie zdrowia, życia..." słowa lekarza do kolegi nieco mnie otrzeźwiły ale dalej nie wiedziałam wielu rzeczy. Pytałam o to czy będę chodzić. Siedziałam na wózku inwalidzkim, błagałam o pomoc. Chyba nigdy dotąd nie byłam tak zagubiona. Usłyszałam o udarze, kłóciłam sie że mnie nic nie boli. "Kolega przyjmie panią na oddział". Zanim zwolniło się miejsce na oddziale leżałam na SORze, nie tam jak się wchodzi z zewnątrz a na takiej sali gdzie są też i inni oczekujący na przyjęcie na oddziały. Pamiętam takiego staruszka który gryzł, bił, ale tylko kobiety, żone miał tak głupią... jeszcze ta nieznośna niemoc w poruszaniu się. Starałam sie spać, przespać bo co robić. Krzyki i hałasy będące wyrazami niezgody wiekowych już pacjentów były irytujące. Do toalety nie pójdę, przebrać sie nie mam w co... tragedia. Chyba 31 przyjęli mnie na oddział Tyle tematem 2024 roku.

 Styczeń / luty 2025

Sylwestra spędziłam na korytarzu oddziału neurologicznego. Korytarz - zdawałoby się miejsce nie do pozazdroszczenia. Zdaniem moim było to chyba najlepsze miejsce gdyż najłatwiej zaczepić lekarza, pielęgniarkę i uzyskać pomoc. Sprawy fizjologiczne starałam się wstrzymywać by nie być zbyt wymagającą. Personel: panie neurolog mega życzliwe kochane osoby, pielęgniarki różnie ale salowe... ahhhh...

Pod taką "palemką" sie wylegiwałam 

 
Ściany na korytarzu ładne, był tu oddział dziecięcy bo dla dorosłych tak ładnie nie było. 
Miałam pierwsze ćwiczenia z fizjoterapeutą. Jakież proste z pozoru ruchy ręką były ciężkie dla mnie... W nocy gdy wszyscy spali masowałam sobie rękę, dłoń. Nie wiedziałam co robić, zawierzyłam głosowi wewnętrznemu. Lekarze mówili by nie masować bo to niekorzystnie wpływa na napięcie mięśniowe. Ja im nie wierzyłam, pewna pielęgniarka widząc moje działania wspomniała by nie masować od tylko do serca. Masowałam też nogę. Byłam pełna wiary ale i obaw czy jeszcze będę chodzić. 
 
Z przeniesienia na sale wcale sie nie cieszyłam. koszmarnie być przytłuką do łóżka. 
 
 
Po neurologii byłam na rehabilitacji neurologicznej, no nigdy nie lubiłam ćwiczyć, na zajęcia przewrotnie mówiłam "męki". Zwłaszcza w poudarowej sytuacji z pozoru zwykłe ruchy były bardzo trudne, ale jak mawiają: "przez trudy do gwiazd". 
 
Był etap chodzika, z oddziału wychodząc pamiętam etap kuli. No ale chodzę! Płakałam ze szczęścia robiąc pierwsze kroki. Przyznam Ci w sekrecie że będąc w toalecie kombinowałam z chodzeniem no ale trochę to zajęło. Cudnie że neuroplastyczność mózgu jest tak duża że możliwe jest przejęcie zadań przez inne komórki, dzięki temu mogę chodzić, ruszam ręką, piszę na klawiaturze. Cudnie że dostałam wiele wsparcia zarówno tu na blogu, od części personelu szpitalnego. Moja mama zachowywała sie w sposób okropny, ale to świadczy o niej. 
 
 
Znalazły sie osoby które wspierały swoją obecnością, jedzeniem.... przysmakami. posiłki w tym szpitalu są ochydne, nikt nie przejmował sie tym czy mam na coś alergię czy nie, bywało że po kilka dni nic nie jadłam i nikogo to nie obchodziło, no może za wyjątkiem jednej pielęgniarki na neurologii. 
Zaskoczeniem były odwiedziny internetowego znajomego który dość daleko mnie mieszka. Tak, odwiedził mnie w szpitali i tym sposobem poznaliśmy sie osobiście. Zaskoczenie bo przywiózł mi smakołyki i to ile... 
 






 

Echo serca przez przełykowe. Nie wspominam najlepiej tego badania...


W dzień wyjścia miałam przezprzełykowe badanie serca. No nie polecam, średnia przyjemność, jednak bardzo dokładna metoda badawcza. Do domu odwiozła mnie karetka, medycy pomogli z rzeczami, mama nie kiwnęła palcem. Poinformowałam ją że źle sie czuję, miałam badanie i potrzebuję spokoju. Ponoć mama wie lepiej... nie dała spokoju, gadała coś, zaczepiała, gdy zamknęłam sie w pokoju nie dała odpocząć stała jak sęp i gadała, ja tylko prosiłam by dała spokój i że źle sie czuję. Niesamowite jak potrafi by okrutna... 
No nie jest fajnie gdy człowiek który sam potrzebuje opieki musi radzić sobie sam... pracownice socjalne które miały zawieźć dokumentacje na komisje nie spieszyły się więc po zakończeniu hospitalizacji musiałam odwiedzać, a to szpital - oddać kulę gdy kupiłam nową, MOPS, komisję lekarską o pogorszenie stanu zdrowia... 

 

 Jakoś szczęśliwym trafem sie udało że miałam wizytę u mojej neurolog, niedługo po wyjściu ze szpitala. Dostałam skierowanie na oddział i zaczęłam poszukiwania... 

3) Marzec / Kwiecień. Zamość, 


Szpital Jana Pawła II przyjął mnie z życzliwością.

 

Platforma, bardzo dużo mi pomogła...

 

Po wyjściu ze szpitala miałam możliwość bliższego poznania zakątków Zamościa...

 

 

4) Maj, byłam w komisji wyborczej, bardzo fajnie wspominam pracę, skład bardzo udany. Maj to spacery, ogniska - jedzonko na świeżym powietrzu zawsze lepiej smakuje! Zaczęła się moja rehabilitacja domowa. Stanęłam w końcu na komisji do spraw orzekania o niepełnosprawności. 

 5) Czerwiec, lipiec. Szpital w Hajnówce oddział rehabilitacji. Przedziwne miejsce, ludzie... pewne rzeczy wprawiły mnie w zdumienie: grzyb pod prysznicem, brud, smród i to tłumaczenie że to biedny szpital w Hajnówce. Jeśli nie mają pieniędzy na środki czystości to powinni zamknąć działalność... 

Z milszych rzeczy to to że spało sie tam dobrze, wymykałam się na spacery po lasach...

 
Głębokie poczucie osamotnienia sprawiło że zainstalowałam apkę randkową. Pierwszy pan, rozmówca telefoniczny ujawnił swoje egoistyczne plany co do mojej osoby: miał nadzieje że będę opiekowała się jego leżącą po udarze mamą. Gdy okazało się że sama jestem pacjentką pan zwrócił uwagę że nie jestem młoda...  drugi był pan który odwiedził mnie z czekoladkami, ale byłam jak sie potem okazało jego planem B. Tak sobie przeglądałam panów i wyrwało mi się: "o! Jaki ładny". Ten śliczny najpierw telefoniczny rozmówca, potem towarzysz...
Ł@ miał dużo swoich problemów przez to jego osoba nie zawsze dostarczała przyjemności, jednak plusy też sie znalazły a to pionizował jak sie przewróciłam, a to pomagał... 
 
Dzięki niemu spróbowałam trzech ciast typowych dla regionu: mrowisko, sękacz (oj wzbudza mój uśmiech przez wspomnienia), i marcinek (też mam wspomnienia) 
Piękne czereśnie...

Pyszna cebulowa... miło z jego strony


 Pod koniec lipca wyjechaliśmy z Ł@... zamieszkać. Pierwszy raz chodziłam po plaży, po piasku... cudownie że ktoś był bo przyznam że się bałam. Radość że mogę... ogromna!

 Mieszkaliśmy krótko gdyż jego sprawy zdrowotne i niechęć do leczenia sprawiły że musiał wracać do siebie a ja do siebie.

6) Sierpień. Próby rozstania z Ł@ okazały sie nie takie łatwe. Rozterki (próby zakończenia relacji z Ł@) próbowałam zagłuszyć teatrem. Śmierć jednego z ulubionych aktorów.... no nie odżałowana strata... 

W życiu są momenty, miejsca pełne klimatu i takim był/ jest taras teatru. 

 

Chodzenie po lekarzach, diagnostyka... to uciążliwe, jasne, fajnie że mam możliwość, jest ta opieka jednak czasem mnie to przerasta. Mała nagroda zupa cebulova. Mega wkurzył mnie tego dnia Ł@... 

Zrealizowałam małe marzenie o zapachu - leśny mech... oj cudowności!

Wycieczka do Elbląga

Spacer po Brzeźnie...

 7) Wrzesień. Rehabilitacja ambulatoryjna, przekładana ale jest:) Pierwsza wizyta u reumatolog, spacery. Spotkanie z pewnym panem będąca totalnym niewypałem, otóż wydawałoby się że pan ogarnięty: prowadzi firmę, pracuje na etacie, wdowiec a nie że go kobieta zdradziła, no może normalny. No cóż pan nie chciał zapłacić nawet za siebie więc próbował uciec. Na szczęście obsługa złapała złodzieja. Pan próbował się jeszcze ze mną kontaktować.  

8) Październik, odcięłam się od Ł@, po wielu próbach, ale skutecznie. 

Eksperymenty z zupami 

Spacery
 

9) Listopad wycieczka do Torunia, wizyta i "ulubionej specjalistki" pani hematolog, tytuł zawdzięcza swojemu opryskliwemu i pogardliwemu zachowaniu. 

No były też przyjemności...





Pierwszy raz byłam na spektaklu w Teatrze Horzycy, na ciekawym spektaklu: " Czarna ręka, zsiadłe mleko". Widowisko po raz kolejny pokazało że teatr zawsze może zaskoczyć stanowiąc odskocznię doskonałą. 


 10) Grudzień, wycieczka do Torunia na oddział hematologii, czekam na resztę wyników. 

Rok jak widać zdominowany przez sprawy zdrowotne: rehabilitacje, chodzenie do lekarzy, hospitalizacje, badania, wyniki... Z jednej strony męczy, a z drugiej cieszy że należę do gatunku który pomaga słabszym. Dzięki wiedzy i doświadczeniu specjalistów, oraz też innych ludzi mogę chodzić. Jak pomyślę o ilości osób które pomogły: lekarze, pielęgniarki, salowe, kuchenkowe, rehabilitanci... 
Chciałam też podziękować za obecność tutaj, za komentarze, wiadomości, za wsparcie w różnej postaci... czasem brak mi słów, ale zapewniam że czuję wdzięczność. Dziękuję.

Na moim Instagramie 
To chyba na tyle, miłego weekendu! 

1 komentarz:

  1. Przeczytałam Twoją historię z zapartym tchem i ogromnym wzruszeniem. Twoja siła i determinacja w walce o każdy krok i ta niesamowita szczerość budzą wielki podziw. Jesteś niesamowicie dzielna. Dziękuję, że dzielisz się taką dawką motywacji i pokazujesz, że z najtrudniejszych chwil można wyjść z taką godnością. Miłego weekendu ❤️

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!