Obserwatorzy

wtorek, 11 czerwca 2013

zakupowo - przemyśleniowo


Byłam dziś na zakupach. Na koniec zostawiłam sobie najprzyjemniejszą część: mianowicie wizytę w „Starej Mydlarni”. Oto z czym wyszłam:



 „Mydło w płynie o świeżym zapachu dojrzałej śliwki i figi”. Napiszę więcej jak będę używać, na razie używamy kawowe. Mydełko kosztowało 14,00
Maska czekoladowa na twarz, szyję i dekolt. O niej napisze nie długo, kupiłam ponownie. Maseczka 3,70 za sztukę. Rozważam zakup większego opakowania :D
Zakupy to spożywka, ale przede wszystkim poszukiwanie butków na lato. Chodzi mi o takie na co dzień do biegania, nie chcę trampek ale jakieś takie balerinki skórkowe, w których pójdę na łąkę pobiegam z psem, ogólnie wygodne muszą być! Trwałe, żeby się nie rozwaliły, a posłużyły.
W sumie mam jedne „na oku”, ale są białe z fioletowymi czubkami… obeszłam dziś sporo naprawdę sklepów obuwniczych – czego serdecznie nie znoszę. W jednym były tak miłe dziewczyny, że już chciałam kupić te buty, takie ok. niestety nie było mojego rozmiaru. Szkoda. Wchodzę do innego mówię dzień dobry, babka nic, mówię czego szukam a ona podchodzi do jakiś szpilek i poprawia je, zupełnie jakby mnie tam nie było. Wyszłam, poszłam do następnego, i tutaj taka konkluzja w mojej głowie się zgodziła: mamy bezrobocie, ciężko z pracą. Zwłaszcza kandydat na posadę subiekta sklepowego w galerii handlowej przechodzi przez sito o drobnych oczkach dodałabym bardzo drobnych… w dodatku ma do pokonania mnóstwo osób, z którymi konkuruje o to stanowisko. Skoro tak jest, a jest nie wątpliwie sprzedawca powinien być naprawdę „artystą” sztuki sprzedażowej.
W „starej mydlarni” szukają już ponad miesiąc, i szukają dalej. Pytam o wymagania:
- wykształcenie średnie
- biegła obsługa komputera
- doświadczenie w handlu.
Czy aż tak ciężko znaleźć kogoś kto ma te kwalifikacje?! Czegoś tu nie rozumiem. Ludzie którzy g*** wiedzą o szukaniu pracy, albo ze złośliwości doradzają: idź do sklepu, jakby to było zajęcie które dostaje się od razu. W brew pozorom pracę w sklepie dostać bardzo ciężko. W brew pozorom nie porównywalnie łatwiej dostać pracę w biurze, czy inną zdecydowanie lepszą pracę.
Ostatecznie butów nie kupiłam, schodziłam sklepy rozmaite, czego nie cierpię. Cieszę się z czekających mnie czekoladowych rozkoszy, w liczbie 2.
Uwielbiam czekoladę!


10 komentarzy:

  1. Te myslane smaki i zapachy brzmia... apetycznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. myślałam myślałam i nic nie wymyśliłam...
    kosmetyki to wolę owocowe zapachy lekkie i orzeźwiające... kawa czekolada zalatuje mi lekko mdławym zapachem jak na kosmetyk...
    co do pracy w sklepie to pracowałam 7 lat i uwierz mi nigdy więcej...
    jak ktoś jest twardy wewnętrznie to się nada... ale wykańcza taka "robota"
    i wcale nie chodzi o klientów poradzić sobie można z każdym człowiekiem... ale sprostać wymogom szefa to porażka... każdy "bos" chciałby żeby sklep był dopatrzony jak by on sam tego pilnował i pojawia się różnica poglądów i spojrzenia na całokształt i wizerunek :-/
    od tamtej pory kombinuję żeby pracować na własny rachunek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wiem czy kawa jest mdła? Dla mnie to przyjemny zapach caffe latte, tego mydełka co mam aktualnie. Ale jak sie skończy będzie śliwka i figi.
      Praca u prywaciarza... no cóż ciężko trafić normalnego. Ja miałam jednego, nawet fajnego, no ale cóż splajtował, chciał mnie zatrudnić w innym punkcie, no ale niestety tam bym dojazdu nie miała i się skończyło, a fajnie było, niestety to jedyna taka praca. Ogólnie większość prawie każdy pracodawca, zwłaszcza ci z małych i miro firm są tak "ogromni", że nie mieszczą się w swoich włościach... koszmarnie się pracuje, bo właśnie wymaganiom tego pracodawcy sprostać nie sposób, stąd ogromna rotacja załogi. Wieczne ogłoszenia pojawiające się tegoż pracodawcy dają też jakiś jego obraz. Bynajmniej mało pozytywny.

      Usuń
  3. ...to to to się je czy w tym myje :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myje mydło. Maseczkę nakłada się na twarz, i zmywa:) takie udziwnienie.

      Usuń
  4. też chciałabym się taplać w czekoladzie jak Ta Pani :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja czekolady nie lubię :P ale myślę, że taką maskę czy żel mogłabym używać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a zapach czekolady? Ja w tej maseczce właśnie lubię jej takie relaksujące działanie.

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!