środa, 19 sierpnia 2026

"Miłość" mężczyzny to najgorsze co może spotkać kobietę, zwłaszcza zaangażowaną". Może tuż obok. cz II

   Może tuż obok to seria opowiadań, zdarzenia tu opisane są prawdziwe. Zmieniam jedynie szczegóły tak aby utrudnić identyfikacje, wyjątkiem są sprawy, osoby powszechnie znane. Dzisiejszy wpis porusza bardzo trudne tematy, treści mogą poruszyć i zrozumiem jeśli nie czujesz sie na siłach... Mimo wszystko zapraszam. 



W tytule słowo miłość jest w cudzysłowie nie przez przypadek. 

Są kobiety które trafiają na panów którzy po za przywrami nie wyróżniają się na tle innych, są też i tacy na których lepiej nie trafić. Jednego z tych drugich trafiła Syntia poprzednia część klik do wpisu  
Syntia doświadczyła przemocy od mężczyzny który deklarował uczucia wzniosłe, chęć bycia z nią: 

Przemoc psychiczna: poniżanie, kontrolowanie.

Przemoc ekonomiczna: wzywał taksówki i stawiał w sytuacjach gdzie Syntia miała płacić, podobnie było przy zakupach.

Przemoc seksualna: dla Bartka kobieta nie ma prawa powiedzieć nie, to on decyduje kiedy i jak długo. On lubi wymuszać, kobieta która sie broni jak to określa: "jest fajna, ma pazur" on lubi złamać kobietę. 

Doświadczenie przemocy jest bardzo trudne, potrzebuje zaopiekowania. Ciężko zmagać się z takim bagażem samej. Oczywiście są usługi jak psychoterapia, psycholog ale ich koszty są wysokie i nie każdą osobę na to stać. Są opcje darmowe i o nich dzisiaj będzie.

- NFZ, no jest możliwość ale na nią czeka się miesiącami. Lata w cierpieniu to los nie godny pozazdroszczenia!

- OIK, Ośrodek Interwencji Kryzysowej. Pracują psycholodzy, terapeuci. Nie trzeba mieć ubezpieczenia, OIKi finansuje miasto. Niestety ilość spotkań jest limitowana - chyba maksymalnie 9 (nie jestem pewna), pomoc doraźna, nie jest to psychoterapia. Specjaliści na których Syntia trafiła mało empatyczni. Wsparcia Syntia w swoim mieście nie dostała. Pojechała do innego miasta ale okazało się że skoro jest rejonizacja to może dostać najwyżej dwa spotkania. Pani była życzliwa, pomogła, wsparła.

- fundacje, stowarzyszenia. sexed.pl, życzliwość, wsparcie, doraźne na początek tyle by wstać, zebrać się by prosić o więcej. Dostała tyle by sie podnieść zacząć ogarniać, w tym czasie też potrzebowała wsparcia. Niestety nie prowadzą wsparcia długo terminowego więc pojawia sie komunikat że pani często do nas dzwoni m nie prowadzimy psychoterapii więc rozmowy są krótsze. Dobre i to bo dyżurujący tam nie są oprawcami w przeciwieństwie do innych.

- 116123 sytuacja wygląda tak, każdy może zadzwonić jak nie wierzy, może sie coś zmieniło:


A teraz różne reakcje dyżurujących 
 
- w jednym z telefonów zaufania dyżurna skomentowała:"zachowałaś się jak głupia nastolatka".  

Ol***ski telefon zaufania, który powołuje się na ideę angielskiego księdza anglikańskiego i działacza społecznego, "twórcy ruchu pomocy telefonicznej Chad Varaha. Określił on siedem zasad i reguł postępowania przy udzielaniu pomocy telefonicznej, które zostały dostosowane do specyfiki naszego kraju. Są nimi min:

udzielenie pomocy telefonicznej o każdej porze dnia i nocy osobom przeżywającym osobiste kryzysy,
ulżenie dzwoniącemu w cierpieniu, rozpaczy i załamaniu, wysłuchując i wspierając,
prowadzenie terapii słuchania i zaprzyjaźniania się,
dyżurny ma zakaz narzucania rozmówcy własnych przekonań politycznych, religijnych lub filozoficznych,
treść rozmów prowadzonych przez telefon objęta jest całkowitą dyskrecją." klik

- gdy Syntia powiedziała o tym że dręczą ja wspomnienia dotyczące zapowiedzi gw@ltu (mówił mój ptaszek wszędzie wejdzie), dyżurna wybuchła śmiechem. Syntia zapytała co w tym śmiesznego dyżurna odpowiedziała że nic i śmiała się dalej

- w pewnym momencie Syntia usiadłia i nie miała energii wstać, zadzwoniła do telefonu zaufania, miała problem z mówieniem, dyżurna zarzuciła rozmówczyni że słyszy głosy które podpowiadają jej co ma mówić, Syntia zaprzeczyła ale dyżurna była oburzona i się rozłączyła. Syntia poczuła się dotknięta zarzutami i dzwoniła że skarga na dyżurna ale w tym telefonie zaufania takie zachowania są akceptowane.

- Syntia zadzwoniła by opowiedzieć co ją spotkało, to było jeszcze przed rozsypką. dyżurna wybuchła: kobieto! Po co ty mi to opowiadasz? - bo to jest telefon zaufania. - kobieto ile ty masz lat? - kontynuowała dyżurna i się rozłączyła. 

- był pan który zapytał czy zgłosiła na policję, zapytał kiedy to się stało, skomentował że: "panowie policjanci mogliby na panią nie spojrzeć najłaskawszym okiem". Tja... 

- pani pytała czym Syntia się zajmuje, czy urlopuje. Syntia opowiedziała że udało się jej załatwić pewną sprawę i że dobrze trafiła wspomniała że dostała więcej empatii i życzliwości niż w innych miejscach gdzie mogłaby się tego spodziewać. Dyżurna uniosła głos, zarzuciła Syntii że ja oskarża, że dzwoni tylko po to by jej nawrzucac, Syntia musiała się rozłączyć. Zadzwoniła po chwili by powiedzieć że nic złego nie miała na myśl, dyżurna darła się atakując rozmówczynię która znowu musiała się rozłączyć. Syntia na poczucie że niczym nie zasłużyła 

-  Syntia źle się czuła powiedziała o tym dyżurnej która zamiast zapytać co się dzieje zasugerowała by Syntia schowała się w urzędzie i kupiła sobie wodę, Syntia odpowiedziała że nie potrzebuje się napić a żadnego budynku użyteczności publicznej nie ma. Dyżurna ponowiła poradę by kobieta schowała się w urzędzie i kupiła sobie butelkę wody, może chciała podkreślić że nie słucha i nie przyjmuje do wiadomości tego co dzwoniąca na do powiedzenia. Syntia wyznała że jej problemem nie jest upał, usłyszała pytanie o wiek. W obawie o zawstydzenie Syntia zapytała dlaczego to takie ważne, wolontariuszka powiedziała że jest psychologiem i musi wiedzieć ile rozmówczyni ma lat. Zdziwiona Syntia powiedziała że dzwoni do telefonu zaufania, w odpowiedzi usłyszała że tak, ale jak a nie idzie na terapię to specjalista musi wiedzieć ile pacjent ma lat. Syntia odpowiedziała że jest to telefon zaufania a nie psychoterapia, wspomniała że rozmawiała z dyżurnymi którzy są psychologami i naprawdę rozmowa pomogli a o wiek nie pytali. Wolontariuszka niemiłym tonem powiedziała z pogardą: to proszę zadzwonić do tej wybitnej specjalistki i się rozłączyła. To było bardzo niemiłe ze strony dyżurującej lekceważenie i pogarda bez cienia życzliwości 

- Syntia pamięta jedna dyżurująca która jest ciepła i mila ma sporo wiedzy którą dzieli się z życzliwością, słucha wnikliwie i odnosi się z szacunkiem. Jest jeden pan który uważnie słucha i z szacunkiem się odnosi, przeżywa emocje w odpowiedzi na to co mówi drugi człowiek.

- Dyżurująca szybko zaproponowała psychoterapeutkę, zaczęła zachwalać, polecać jej usługi. Syntia zapytała czy usługi są prywatnie, tak okazało się że za pieniądze. Gdy Syntia powiedziała że jej nie stać usłyszała dalsze opowieści o polecanej usługo dawczyni.... Syntia powtórzyła że nie może sobie pozwolić na takie usługi, wolontariuszka zapytała o jej sytuacje finansową, skomentowała że trudno znaleźć dobrego specjalistę bez pieniędzy, nie była zainteresowana tym co Syntia ma do powiedzenia, powiedziała że musimy dać szansę innym dzwoniącym. No tak może ktoś inny kupi usługi psychoterapeutki...."

Ol***ski telefon zaufania to numer pod którym można mieć przykrości, nie każdy dyżurujący nadaje się w danym dniu / jako osoba by służyć drugiemu człowiekowi. Przykre że w takich miejscach można spotkać aż tak złych ludzi, którzy krzywdzą innych, ludzi w słabszej formie, kogoś kto lekceważy, wyśmiewa, pośredniczy w sprzedaży usług.... 

Syntia napisała wpis z opisem tego co ją spotkało, odezwała się pani psycholog robiąca uprawnienia psychoterapeutki (nigdy nie pytała o wiek) i zaoferowała darmowa pomoc. Syntia rozpoczęła jakiś proces...

Oczywiście są super empatyczne osoby dające czas, uwagę umiejętności by pomóc, doraźnie. Od tego są telefony zaufania. Niestety nie każdy ma szlachetne pobudki. Jak i czy da się wytłumaczyć np śmianie się gdy ofiara gw@łtu mówi o swoim cierpieniu... zwłaszcza z pozycji kogoś kto jest w służbie komuś kto cierpi. 
Taka refleksja w temacie dyżurnych którzy nie zachowują się najlepiej. 

1 komentarz:

  1. Me gusto tu relato pobre Syntia es dificil ser acosada y peor de esa manera. Te mando un beso.

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!