Obserwatorzy

niedziela, 2 czerwca 2013

Żona jest jak słońce, świeci gdy wszyscy oczy otwarte mają. Kochanka jak księżyc, zaczyna świecić gdy wszyscy oczy zamykają. - znalezione w sieci


Dziś powróćmy do fragmentu książki Pani Katarzyny Miller. Nie wiem czy nikt nie wyłapał, a może z jakiś przyczyn nie zauważył, że ta na pozór ta śmieszna opowiastka w kilku odsłonach ukazuje bardzo żenującą rzeczywistość…
Otóż kobietę, która nie ma sobie nic do zarzucenia, jawiąc się jako ta nieskalana męczennica Pani Domu… Dzieci nie ma, mimo, że są (jest?).
 Facet który nazwijmy to po imieniu zdradza żonę jawi się jako ofiara, która w wyrku innej kobiety popijając szampana jest przerażona, bezwolna jakby nie wiedziała…
W końcu Dziwka jako uosobienie zła, seryjny przestępca! A czasem to niewinna osoba która została zwiedziona, w końcu czy każdy facet mówi, że jest żonaty? Czy nie zwykli mawiać: „mnie z żoną już nic nie łączy! Ona ma swoje, ja swoje życie”.
Czy to nie jest żałosne? Obłudne…
Dlaczego kobiety boją się przyznać, że osoba którą kocha zawiodła, zdradziła? Znacznie łatwiej zrzucić winę tkwiąc w ułudzie, okłamując siebie. Lepszy mizernie utkany z kłamstewek, i usprawiedliwień (to ona przecież, jej wina!) domek z kart który w każdej chwili może runąć, prysnąć jak bańka mydlana. Jednak emocje, które sprawiły, że pewna żona napisała list do tej trzeciej. Pisze o emocjach, uczuciach, które mimo, że chciała zamanifestować sprzeciw nie zrobiła tego. “Mimo że wiedziałam, kim jesteś, nie zrobiłam nic” – pisze dodając, że jej reakcją był jedynie cichy płacz w poduszkę.
Są też panowie na tyle bezczelni, że potrafią się roześmiać, wyśmiać kobietę. Często jest to pierwsza i ostatnia zarazem próba konfrontacji. Mój kuzynek chlubił się, że gdy jedna z oszukanych przez niego kobiet przyszła do żony on wyśmiał obydwie! Wiedząc, ze jest żywicielem rodziny kazał  żonie wziąć chorą psychicznie na utrzymanie. Doskonale wiedząc, że żona nie ma żadnej mocy sprawczej by konsekwencje wyciągnąć. Co nie zrobi obiadu? Odmówi seksu? To on przedsiębiorca pójdzie gdzie indziej.
Czasem kobiety dzwonią do kochanki, grożą, lub chcę wzbudzić litość, by uratować swój związek. Powróćmy do karcianego domku misternie ułożonego z kłamstewek i usprawiedliwień, no bo przecież to jej wina! Dlaczego w czymś tak kruchym upatrują opokę?! Najlepiej znaleźć kogoś z zewnątrz by partnerowi wybaczyć (przecież to Dziwka porwała Pana Smitha, on był przerażony, to on jest ofiarą, której trzeba współczuć. Ale on od niej ucieknie, tak odejdzie, i wróci. Tak może trwać latami, może mieszkać, lub chadzać z jedną kochanką, albo mogą się zmieniać). Łatwiej siebie oszukiwać niż usłyszeć, że partner woli tego/tą…
Niskie poczucie własnej wartości jest „architektem” i „budowniczym” domku z kart. Zwłaszcza gdy jest się zależnym finansowo.
Minęły już czasy, gdzie babcina mądrość kazała siedzieć cicho i zagryzać zęby niszcząc swoją psychikę. Jednak wielu ludzi tak żyje, bo są zależni ekonomicznie, mieszkaniowo, uczuciowo od partnera. Boją się, że nikogo sobie nie znajdą.
A kochanek, czy Kochanka? Przecież to partner zdradził, to on oszukał, zawiódł! Często brak odwagi by zapytać w Prost: „dlaczego?!”.
O wszystkim warto rozmawiać, jednak czasem nie trzeba, gdyż zna się odpowiedź.



11 komentarzy:

  1. Do zwiazku zawsze trzeba dwojga i nie powinno sie w nikim szukac winy. Nie zawsze zdradzana zona jest ta niewinna, nie zawsze tez kochanka ponosi wine za rozpad zwiazku. W takich przypadkach nic nie jest bialo-czarne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że tak:) przecież kochanek czy kochanka nie ma wpływu na to co jest między małżonkami i jaki kto ma system wartości. Facet nie jest bezwolną ofiarą! Chodź czasem się tak zachowują...

      Usuń
  2. dlatego warto być niezależną, albo chociaż mieć własne źródło utrzymania, a najlepiej dobrze poznać bolka, któremu oddaje się wszystko ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz racje, ale ludzie się zmieniają na skutek przeżyć różnych wydarzeń... rozmawiałam z mężatkami (panie po 50tce, prowadzące każda swój biznes) każda mówiła, że by nie wychodziły za mąż! Że osoba którą się poślubia to niekoniecznie ta sama osoba po latach...

      Usuń
    2. niedawno ktoś mi powiedział, że nie ma 'tej właściwej osoby', jest tylko właściwa w danym momencie.. proponuję zbiorowy pozew na Disney'a?

      Usuń
  3. Nie ważne co się dzieje, zawsze wina nieklejenia się relacji jest po obu stronach. i albo ktoś chce się zaangażować i walczyć o wspólny byt, albo prędzej czy później się to rozpoadnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życie pisze rozmaite scenariusze, jednak wszystko rozbija się o uczucia między partnerami oraz system wartości Pana który nie jest ofiarą, bezwzględnej złej kobiety, lecz istotą z gatunku rozumnych istot potrafiących podejmować określone decyzje.

      Usuń
  4. To są trudne wybory, gdy nas nie dotyczą łatwo mówić czarno-biale.
    Kiedy jesteśmy w to wplątani nigdy nie wiemy,
    czy nam się to nie wydaje i czy mamy rację.

    OdpowiedzUsuń
  5. tej czekoladki jeszcze nie jadlam:P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!