Obserwatorzy

piątek, 1 listopada 2013

Alternatywy pochówku, czyli co z ciałem po śmierci?

Czy zastanawiałeś, zastanawiałaś się nad swoim pogrzebem? Być może nie myślisz jeszcze o tym gdyż sprawa wydaje się zbyt odległa. Jeśli jedynym sposobem jaki według Ciebie istnieje jest złożenie w trumnie do grobu jesteś w błędzie.
Oczywiście jest taka możliwość i pewnie na nią decyduje się najwięcej osób.
Po pochówku tradycyjnym popularna jest kremacja. Kremacja (łac. cremare – spalić) – forma pogrzebu zwłok zmarłego, polegająca na spaleniu ciała, znana i uznawana przez wiele religii.
Mitem jest, że ciało jest bezpośrednio umieszczane w piecu. W rzeczywistości umieszcza się je w trumnie.
W Gdańsku kremacja odbywa się sześć dni w tygodniu praktycznie całą dobę – przekonuje Jarosław Kammer prezes zakładu pogrzebowego „Zieleń” w Gdańsku. 27- 28% pogrzebów w Gdańsku to pogrzeby z urną – kontynuuje wypowiedź. Kremacja, jest estetyczna ekologiczna i tania: to co w ziemi rozkładane jest przez dwadzieścia i ponad lat w krematorium trwa półtorej godziny do dwóch maksymalnie. Każdy piec krematoryjny ma swój cykl, którym steruje komputer. Pracownik przed wprowadzeniem trumny do pieca musi wprowadzić imię i nazwisko zmarłej osoby i masę osoby kremowanej.
Jeśli bliscy mają potrzebę urządzenie wprowadzające jest tak usytuowane i zorganizowane, aby rodzina i osoby bliskie miały możliwość, na swoje życzenie, bezpośrednio obserwować wprowadzenie zwłok.

Przed umieszczeniem w urnie skremowane ciało jest jeszcze dodatkowo rozdrabniane.
Minusem kremacji są spaliny i zużywanie oleju opalowego. Tradycyjny pochówek jest problemem ze względu na ograniczoną ilość miejsc na cmentarzach


Alternatywą jest nie dostępna u nas ze względu na nieuregulowane kwestie prawne resomacja.
W procesie resomacji ciało jest wkładane do jedwabnej torby, umieszczonej na metalowej ramie. Są one następnie ładowane do resomatora. Maszyna wypełniana jest mieszanką wody i wodorotlenku potasu i ogrzewana do wysokiej temperatury (ok. 160 °C), jednak dzieje się to pod wysokim ciśnieniem, co zapobiega wrzeniu. Rozłożenie ciała na jego składniki chemiczne i proch zajmuje około 3 godzin. Rezultat końcowy to niewielka ilość zielono-brązowego płynu (zawierającego aminokwasy, peptydy, cukry i sole) zaś delikatne, porowate białe kości (fosforan wapnia), które można z łatwością zgnieść w dłoni (chociaż używa się raczej granulatora), zostają przekształcone w biały proszek. Białe prochy mogą być następnie zwrócone najbliższemu krewnemu zmarłego. Płyn jest recyklowany do ekosystemu, np. poprzez wprowadzenie do "parku pamięci" lub lasu.
Resomacja posiada wiele plusów: mniejsze zużycie energii, i niższą produkcję dwutlenku węgla i zanieczyszczeń niż kremacja. 



Szwedzka biolog Susanne Wiigh-Mäsak 


w 1999 roku opatentowała Promesję, która ma na celu powrót do naturalnego rozkładu z dopływem tlenu.
Metoda składa się z sześciu etapów:
1)      Ochłodzenie trumny z pomocą ciekłego azotu do -196 °C (używając 1 litr na 1 kg wagi ciała), co zajmie około 2 godzin. Azot następnie wyparuje do atmosfery, której jest naturalną częścią jako gaz.
2)      Ciało zostaje poddane wibracjom ok. 0,5 cm przez 60 sekund.
3)      W komorze próżniowej woda pozostała w proszku odparowuje do atmosfery.
4)      Prąd elektryczny wytrąca z proszku metale, które następnie można poddać recyklingowi.
5)      Proszek (ok. 30% pierwotnej wagi ciała) jest umieszczany w biodegradowalnej trumnie o powierzchni podstawy 1m² i wysokiej na 2 metry, zawierającej żelazną siatkę (ochrona szczątków zmarłego przed zwierzętami). Żelazo następnie zardzewieje i powróci do gleby.
6)      Trumna zostaje pochowana na głębokości ok. pół metra. Po 6-12 miesiącach szczątki przenikną do gleby, stając się nawozem dla nowego życia. Sugeruje się zasadzić w tym miejscu drzewo czy inną roślinę.
Promesja ma wiele zalet:
- szybszy rozkład który trwa rok a nie jak w tradycyjnym pochówku 20 – 30 lat. Wszystko za sprawą bakterii tlenowych występujących do dwóch stóp to jest 60 cm. Poniżej są bakterie beztlenowe powodujące długotrwałe gnicie zamiast roku 20 do 30 lat.
Ciało jest stosunkowo duże, więc nawet z dostępem tlenu nie rozdrobnione gnije. Procez zaczyna się od jelit i bakterii gnilnych w nim zawartych. Prawidłowy rozkład tlenowy ciała wymaga jednocześnie następujących czynników: fragmentacji ciała, gleby bogatej w tlen oraz micro- i makro-organizmów. Dlatego promesja to nowoczesny i etyczny sposób przekształcenia ciała w mniejsze części, dzięki czemu może prawidłowo się rozłożyć i powrócić do ziemi bez negatywnych efektów ubocznych związanych z gniciem.
Ponieważ metoda metoda ta jest rozwiązaniem dla cmentarzy, na których kończy się miejsce do chowania zmarłych. W Niemczech miejsce na cmentarzu można użyć ponownie po 30 latach, zaś w Anglii ustawa o pochówkach z 1857 (Burial Act 1857) zabroniła zakłócania spokoju zmarłym, przez co raz zajętego miejsca na cmentarzu nie można wykorzystać do nowego pochówku[8]. W Polsce standardowo miejsce na cmentarzu wykupuje się na 20 lat, i w czasie trwania umowy zarządca cmentarza nie może użyć tego miejsca do pochówku.


A może chcesz się „obudzić” lub zostać ożywionym gdy nauka osiągnie właściwy etap? Być może medycyna będzie na tak zaawansowanym poziomie, że będzie możliwe przywrócenie do życia? Można zdecydować się na Krionikę, która polega na głębokim ochładzania ciał ludzi i zwierząt, których współczesna medycyna nie jest w stanie utrzymać przy życiu, i przechowywaniu w temperaturze ciekłego azotu (-196 °C), z nadzieją przywrócenia do życia, kiedy medycyna wystarczająco się rozwinie. Słowo krionika pochodzi od greckiego κρύος (kryos) – zimno. Przechowanie zwłok w temperaturze ciekłego azotu zatrzymuje rozkład ciała: ten stan to biostaza (w wypadku krioniki – kriostaza). Przechowanie zmarłego w kriostazie jest możliwe po stwierdzeniu zgonu. Krionicy są zdania, że osoby uważane za martwe według obecnych standardów niekoniecznie muszą być uważane za nieżywe według standardów, które będą obowiązywać w przyszłości. 


Dzięki chemiczno-termicznej procedurze firma LifeGem dokonuje przekształcenia ludzkich zwłok w ... diamenty. Następnie rodzina może wstawić je w pamiątkową biżuterię. Koszt zależy od karatów oraz ilości biżuterii. Najtańszy oferowany pakiet rodzinny to 4 pierścienie z 10-15 karatowym diamentem za 1399$. 

Pogrzeb powietrzny (także pogrzeb niebiański, ekspozycja zwłok) – buddyjska i zoroastryjska forma pochówku zwłok ludzkich, spotykana w Azji, podczas której zwłoki stają się żerem dla ptaków drapieżnych.


Gunther von Hagens zainicjował cykl wystaw pod nazwą Body Worlds (pol.: "Cielesne światy"), na której całe zwłoki ludzi i zwierząt oraz ich fragmenty, poddane plastynacji, wykorzystywane były jako eksponaty. Wystawy z cyklu "Body Worlds" są prezentowane na całym świecie wzbudzając równocześnie wielkie zainteresowanie oraz aktywne sprzeciwy. Von Hagens twierdzi, że pokazywane na wystawach zwłoki po plastynacji, pozyskuje drogą darowizn ciał, dokonywanych przez samych dawców jeszcze za ich życia. Przeciwnicy wystawienniczej działalności von Hagensa wysuwali oskarżenia[2], że część zwłok von Hagens kupił od władz chińskich po wykonywaniu wyroków śmierci, głównie na młodych skazańcach.
Niewątpliwie wystawy budzą kontrowersje.                                           
Każdy z nas może jeszcze za życia zadeklarować przekazanie swojego ciała dla dobra nauki. Pracownie anatomii i patomorfologii uczelni medycznych cierpią na niedostatek ciał na których mogliby się uczyć przyszli lekarze, a naukowcy odkrywać tajemnice medycyny.


Sama poszukując informacji do tego posta byłam zdziwiona, iż tyle jest możliwości, wszystko dlatego że na co dzień nie myślimy o śmierci i wszystkim co z nią związane, odsuwając jak najdalej od siebie. Dopiero wydarzenia takie jak świetna czy odejście znanej nam osoby prowokują do przemyśleń.

Uffff koniec. Kto dotrwał do końca?

16 komentarzy:

  1. Ja dotrwalam.
    Jest jeszcze jedna mozliwosc, choc zapewne nie w Polsce, mianowicie pochowek anonimowy, z ktorego ja chce skorzystac. Albo trumne z cialem, albo prochy po kremacji, sklada sie w ziemi i zakopuje, rowna z ziemia, bez nagrobka i tablicy. Oszczedza to pozostalym czlonkom rodziny budowanie pomnika i finansowanie miejsca pochowku. Nie zostaje zaden slad I dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. W Polsce masz kremacje i tradycyjny pochówek, no może być wrzucenie do morza. Ciocia Wiki podaje:
      Zgodnie z artykułem 12. i 16. ustawy z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych (Dz. U. z 1959 r. Nr 11, poz. 62, z późn. zm.), zmarłych można pochować przez złożenie w grobach ziemnych, murowanych lub katakumbach i zatopienie w morzu. Szczątki pochodzące ze spopielenia zwłok mogą być przechowywane także w kolumbariach. W szczególnych przypadkach, gdy zgon nastąpił na okrętach będących na pełnym morzu, zwłoki wręcz powinny być pochowane przez zatopienie w morzu. Za naruszenie przepisów tej ustawy grozi kara grzywny do nawet 5 tys. złotych lub kara aresztu do 30 dni. W 2005 r. przygotowywane były przynajmniej trzy projekty nowej ustawy o cmentarzach.

      Usuń
  2. Przeczytalam do końca jednym trzem. Również w szoku jestem ze jest tyle sposobów. Ciekawy post.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) W naszym kraju jest nie wiele alternatyw spójrz komentarz wyżej.

      Usuń
  3. Właśnie słyszałam ostatnio o tych diamentach... mnie owiem szerze , że jakoś by to przerażało :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko zależy od człowieka i osobistych uwarunkowań.

      Usuń
  4. Ja bym chciała zostać skremowana, za dużo się naoglądałam filmów gdzie ludzie budzą się w trumnach i mnie to przeraża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To częsty lęk nawet kiedyś słyszałam nazwę.

      Usuń
  5. ja dotrwałam.
    moje zdanie od zawsze jest znane moim bliskim. kremacja a prochy rozsypane nad jeziorem garda we włoszech. jak mnie przemycą - ich sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  6. może jeszcze poczekaj z tymi kciukami, co????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak na wszelki wypadek nic nigdy nie wiadomo. Jeśli uraziłam przepraszam.

      Usuń
    2. skąd, to żartobliwie było:)

      Usuń
  7. Dotrwałam i muszę przyznać, że bardzo zaciekawił mnie ten artykuł!
    W dodatku nie wiedziałam, że jest możliwe przekształcenie zwłok w diamenty :D tak się zastanawiam, czego to ludzie nie wymyślą, by na tym zarobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojjjj wiele są w stanie wymyślić.... co już zostało wymyślone o czym nie wiemy jeszcze....

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!