Obserwatorzy

czwartek, 13 marca 2014

Kasia, Maria i Luiza - kolejna odsłona

Kasia dostała kolejne zaproszenie na pokaz garnków a za ich podziwianie i wysłuchiwanie jak bardzo są niezbędne firma oferuje czajnik elektryczny. Luiza wyszła z propozycją nie do odrzucenia: Maria pojedziesz na pokaz? Bo mi się czajnik przyda. Oddam Ci za bilet.
- no wiesz… może sama pojedziesz z Kasią – powiedziała Maria
- oj nieee nie uśmiecha mi się tyle czasu siedzieć, a Kasia swój czajnik ma dla siebie. To jak pójdziesz?
Maria odmówiła. Dziwnie jej się zrobiło – dlaczego ma robić w kółko coś dla kogoś na kogo nie może liczyć?
Luiza nie chce tracić kontaktu z Marią, bo po prostu może na nią liczyć. Nie to co na Kasię która przyjeżdża się do niej najeść, no może jeszcze jej pomóc umyje okno – za wynagrodzenie.
Kasia zaczyna uczyć Luizę swoich manier: kończenia rozmowy „za chwilę oddzwonię” i wiadomo że marne szanse by to zrobiła. To nie podoba się Marii która zaczyna wycofywać się z tej znajomości: „a to awaria Internetu”...  Systematycznie stara się ograniczać kontakty. Zapewne Luiza będzie chciała kontaktu, ale Maria wierzy że gdy będzie wytrwała uda jej się oczyścić z tych przyjaźni. Podobnie stało się z Alicją, która jeszcze czasem dzwoni. Ostatnio gdy telefonowała chciała zaprosić w jedno z ulubionych Marii miejsc. Jednak mimo propozycji atrakcyjnej bardzo formy spędzenia czasu Maria nie skorzystała. Dlaczego ma przeżywać te same negatywne emocje związane z zachowaniem Ali, którego i tak nie jest w stanie zmienić?

Dobrze że Maria poznała dzięki Luizie jaka naprawdę jest Kasie i nie ma złudzeń co do jej osoby: wystarczyło spotkanie u Luizy i z Kasi wyszło kim jest naprawdę. 
Zabawne, można znać kogoś tyle czasu a tak naprawdę nie znać swojej „koleżanki”.


6 komentarzy:

  1. No to współczuję, u mnie blog też chodzi nie tak jak trzeba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ja nie z blogiem a sprzętem miałam problem...

      Usuń
  2. Ja od osob interesownych trzymam sie z daleka, nie ma tak, zeby uprzejmosci szly jedynie w jednym kierunku. Jesli sie na kims zawiode, nie ma powrotu i znajomosc jest zakonczona. Co nie znaczy, ze robie teatr z nieodzywaniem sie czy niezauwazaniem tej osoby na ulicy, ale do domu juz nie wpuszcze.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!