Obserwatorzy

poniedziałek, 24 marca 2014

Plecak dla psa, ktoś ma?


 „Psy uwielbiają, gdy im się daje pracę, coś do zrobienia, gdy np. mogą skoncentrować się, będąc na spacerze, na noszeniu czegoś. Wtedy jest więcej niż prawdopodobne, że nie będą ani gonić wiewiórek, ani rowerzystów. Nie ma nic bardziej terapeutycznego dla psa niż dać mu pracę do wykonania. Taką pracą może być właśnie noszenie torby”. Przekonuje Cesar Millan 



zwany treserem psów. O tym że zna się na psach nie mam najmniejszych wątpliwości. Czytałam nie jedną książkę Cesara i przyznam że podoba mi się jego pełne zrozumienia spojrzenie na psa jako zwierzęcia, jako inny, odrębny gatunek.
Pomysł z plecakiem bardzo mi się spodobał: zakładam że pies nie ciągnąłby za bardzo a i odciążyłby mnie w jakimś stopniuJ. Oczywiście obciążenie plecaka to nie były by całe mega ciężkie zakupy – raczej w ten mały plecak by się nie zmieściły, ale zawsze odciążenie moje a piesek trochę dodatkowo energii zgubiJ.
Oto przykładowa zawartość plecaczka tego psa:


Podczas wycieczek do lasu można zapakować do plecaka psią miskę (ja używam…. Formy silikonowej do ciasta, ze względu na to że można ją złożyć tak by zajmowała jak najmniej miejsca a po rozłożeniu spełniała rolę miski dla psa nie małych rozmiarów)
Co sądzicie o takim pomyśle? Może wcześniej spotkaliście się z tym rozwiązaniem?
Gdy szukałam cen okazało się, że jest spory rozrzut od 40 do nawet prawie 600 złotych
plecaczki wybór klik

26 komentarzy:

  1. Nie mam niestety psa, ale pomysł z torbą mi się podoba, byle nie za ciężka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. pierwszy raz słyszę o plecaku. ale to dobry pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Psy pracujace musza wiedziec, kiedy pracuja, a kiedy moga pobrykac. Na przyklad poprzez zalozenie specjalnej uprzezy, a w tym konkretnym przypadku - plecaka. Chyba jednak trzeba stopniowo ukladac zwierzaka do "pracy".
    A, male sprostowanie: Milan chyba nie bylby ukontentowany z okreslenia go treserem psow, raczej zaklinaczem. Tresura to takie negatywnie brzmiace slowo, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie Millan nigdy nie przeczyta tej notki, więc jestem spokojna. A tak na marginesie specjalnie napisałam że jest nazywany treserem psów bo to prawda. Chociaż zaklinacz było by lepszym słowem. Ale to już szczegóły.

      Usuń
  4. A to ciekawe , nie wiedziałam...

    OdpowiedzUsuń
  5. hehe mój pies swoje rzeczy nosi w pysku, ale to pewnie nie to samo. Plecaczek fajna sprawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy pomysł ale moja kicia by się pod tym ugięła :P Zapraszam na rozdanie KLIK

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam dla Rudej. Bardzo fajnie się sprawdzał. Nosiła wodę dla siebie, miskę i suchą karmę. Wyglądała na zadowoloną. A mi odpadało noszenie dodatkowego ekwipunku po górach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super! A musiałaś ją jakoś przyzwyczajać? Chętna była?

      Usuń
    2. Bardzo chętna :)
      Tylko początkowo oglądała się na boki, albo skubała troczki. A potem to już latała jak goopia :)

      Usuń
    3. Trochę bardziej się męczyła z plecaczkiem niż bez? Czyli długo nie musiałaś jej przekonywać:D

      Usuń
    4. Grunt to nie przesadzić z ciężarem. Ruda, przy swojej wadze - wtedy 28 kg niosła 0,5l wody i 0,25 kg karmy plus plastikowa miska.
      Ten mój pies, schroniskowa bida jest super dostosowująca się. Oczywiście z karmą na pierwszym miejscu :), ale i pod namiotem umiała się zachować i autem jeździ z uwielbieniem. Suka podróżniczka :)

      Usuń
  8. Mam malutkiego pieska, więc w plecaczku niewiele by się zmieściło ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak malutkiego. W każdym razie dla małych piesków też są plecaczki:)

      Usuń
  9. Mi się słowo 'tresura' wcale źle nie kojarzy, dla mnie to to samo co 'szkolenie psów'.
    Ps.plecak dla psa to fajna sprawa, warto dać psu coś do roboty :)
    http://szkolenie-psow-doberman.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!