Pracodawca Ireny przyjął do pomocy kolejną pracownicę. Prawie od razu kobiety zaprzyjaźniły się, lubiły rozmawiać, wymieniać sie upominkami, a gdy Honorata znalazła lepszą posadę spotykały się, najczęściej w miejscu pacy, tam gdzie się poznały. Irena tez dzwoniła do koleżanki, a czasem blokowała, (jak każdego) by potem odblokować, tłumacząc albo problemami finansowymi albo awarią urządzenia. Irena wspominała że leczy się psychiatrycznie na depresje, ma problemy neurologiczne. Honorata wspierała, doradzała, a gdy koleżanka znikała to traktowała coraz luźniej znajomość.
Pewnego dnia do Honoraty zadzwoniła Irena z radosną informacją. Otóż zadeklarowana singielka poznała mężczyznę, jednak to co miała do powiedzenia było niepokojące. Z kolejnymi rozmowami było nieprzyjemnie coraz bardziej... Paweł to chytry biznesmen nie stroniący od alkoholu, ma zaburzoną mamę która nęka biedną Irenę wiadomościami i telefonami więc i ją musiała zablokować. Honrata odnosiła się do tego co mówi koleżanka, była szczera, zadawała pytania... "Aha, czyli to nie telefon się psuje a ona ludzi blokuje, wydało się!".Zastanawiające sie robiło co Irena widzi w Pawle skoro ma on tyle negatywnych cech. Ірина opowiada że za własne pieniądze jeździ do Pawła, on jej nawet za bilet nie odda, na miejscu Ukrainka dogląda ogródka, domu a w nocy umila czas panu. Nawet sprawa zabezpieczenia jest na jej głowie gdyż boi się kolejnej ciąży. Córka którą wychowuje jest nieplanowana. No dbanie o antykoncepcje jest uzasadnione skoro on pije, ona też nie gardzi alkoholem... Pewnego razu Przy Honoracie podpita Ірина wymachiwała pięściami: "My wam Polacy jeszcze pokażemy". Ірина potem przepraszała ale niesmak pozostał.
Irena przestała mieć czas dla koleżanki skoro pracuje, w weekendy jeździ do ukochanego a na komunikatorze jej nie ma, natomiast telefon jest zepsuty...
Irena mówiła że Honorata jest jej przyjaciółką, w Polsce mawiamy że trzeba zjeść beczkę soli z kimś by nazwać przyjacielem, Irenie dużo łatwiej przychodzą takie słowa.

Bardzo trafna obserwacja dotycząca tej „beczki soli”. Często szafujemy słowem „przyjaźń”, zapominając, że to nie deklaracje, a wzajemność i szacunek budują tę relację. Historia Honoraty pokazuje, jak trudno jest wspierać kogoś, kto sam gubi się w swoich kłamstwach i toksycznych wyborach. Smutne, że życzliwość została tu potraktowana tak instrumentalnie.
OdpowiedzUsuń