Obserwatorzy

poniedziałek, 23 marca 2015

Reguła wzajemności


Pamiętam: to było jakieś około dziesięciu lat temu, była pewna firma kosmetyczna – nie mogę przypomnieć sobie jej nazwy…. Stawiała ona swoich ludzi w większych sklepach… przypominam sobie jak zaczepiali osoby i zawsze zaczynało się tak samo: sprzedawca, czy sprzedawczyni informował(a) na początek że to markowy produkt, drogi, mający wejść do sprzedaży lada moment, firma zamiast płacić za reklamę postanawia obdarować klientów i tu następuje wręczanie sporej ilości produktów - klient obdarowany może się cieszyć iż na taką wspaniała akcje się załapał. Człek podejrzliwy zauważy że to nie klienci szukają ludzi z firmy lecz sytuacja wygląda odwrotnie. Momentem kulminacyjnym była próba sprzedaży jednego z produktów jako warunek otrzymania darmo tych dobroci które już trzymał, oczywiście w wyjątkowej cenie: o ile pamiętam było to chyba ponad pięćdziesiąt złociszy. No i właśnie: komuś kto mnie tak bardzo obdarował, tyle dobroci otrzymałam to jak tu odmówić zakupu… wszak należy trzeba się zrewanżować?

Być może na część ludzi haczyk działał i nie potrafili odmówić więc kupowali produkty jednak szybko wieść o „pułapce" się rozniosła więc ludzie omijali łukiem szerokim sprytnych sprzedawców. 


Znakomitym przykładem reguły wzajemności są święta a właściwie okres przedświąteczny gdy składamy sobie życzenia… czasem odpowiadamy po prostu: „wzajemnie” „i tobie też”….
Można by przy okazji zadać sobie pytanie: czy życzenia są szczere? No cóż, zwyczaj tradycja… bo jak się okazuje nie musimy kogoś lubić a nawet znać by się odwdzięczać. Zastanawiam sie czy wyjątkowa niechęć może być przesłanką by stanowić wyjątek od reguły? Jeśli tak to pewnie jest to zdecydowana mniejszość.
Reguła wzajemności mówi że zawsze powinniśmy starać się odwdzięczyć za wyświadczone dobro, toteż prezent za prezent przysługa za przysługę. Zaobserwowałam przypadki gdy obdarowana – kobieta mówi: „ale ja nie mogę tego przyjąć”, w obawie przed ewentualnymi oczekiwaniami osoby obdarowującej. Słyszałam określenie „prezent niezobowiązujący” ale czy właśnie owa zasada wzajemności przewiduje przypadki gdzie nie musimy się rewanżować? Przecież nawet gdy się uśmiechamy najprawdopodobniej i druga osoba się uśmiechnie.
Jeśli ktoś nas zaprosi wypadałoby byśmy się odwdzięczyli goszcząc i tego kto zaprosił uprzednio. Prezent urodzinowy, imieninowy świąteczny… zasada występuje i jest bardzo silna w każdej kulturze.
Mimo iż reguła wzajemności jest bardzo mocna to powszechność jej wykorzystywania przez sprzedawców i innych naciągaczy zaowocowała swego rodzaju uczuleniem i podejrzliwością ze strony społeczeństwa które przy odmowie nie ma poczucia winy które zastępuje irytacja utratą czasu. Bo to co oferuje nam ktoś to nie forma prezentu a sztuczka, manipulacja której bycia ofiarą się wystrzegamy.


36 komentarzy:

  1. Jej, jak mądrze napisany post. I tak naprawdę poruszający bardzo ważny temat, obecnie, w XXI wieku, w czasach szalejącego marketingu. Trzeba uważać na naciągaczy, to prawda. Na szczęście zwykle jest tak, że jak raz się tego doświadczy to potem się uważa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę że ludzie obecnie są w ogóle podejrzliwi, takie czasy:))

      Usuń
  2. Coz, w stosunku do osob znajomych no i przede wszystkim lubianych zasada ta zawszwe obowiazuje. Ale w pracy juz np nie. Czy tez w stosunku do osob ktorych dobrze nie znam. W tym wypadku zawsze odmawiam przyjecia czegos...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak zasada najsilniej działa w rodzinie, między bliskimi.

      Usuń
  3. Świetny post :) Znam tez jednak sporo osób bezinteresownych :) Co do marketingowców i mało znanych osób, jestem bardzo czujna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie twierdzę że każdy wykorzystuje tę regułę, ale że chęć wzajemności jest. NA przykład jak sama od kogoś coś dostanę budzi sie we mnie chęć odwzajemnienia.

      Usuń
  4. Ja w zyciu stosuje zdrowa zasade rozdzielnosci w stosowaniu reguly wzajemnosci. Ludziom zaprzyjaznionym i lubianym daje bez oczekiwan rewanzu, podobnie zreszta przyjmuje od nich drobne upominki i uprzejmosci bez poczucia, ze musze odplacic tym samym.
    Inaczej rzecz sie przedstawia z handlowcami, tutaj zupelnie nie przejmuje sie, ze oni czegos wzamian ode mnie oczekuja, to ich problem, a ja jestem bezwzgledna, bo nie lubie byc wykorzystywana. Nauczylam sie zupelnie nie reagowac na ich chwyty i sztuczki, nie pozwalam sie zmanipulowac i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że w ogóle społeczeństwo w ogóle jest już przeczulone na sprzedawców, ja już jak wyczuwam - najczęściej teraz dzwonią z call center, gdy odbieram i wyczuwam że to oferta to dziękuję i odkładam słuchawkę. W miejscach publicznych podobnie, no chyba że sama podchodzę. Gdy mnie coś zainteresuje zadaje sobie pytań kilka: "za ile?" i "czy naprawdę tego potrzebuję" jakiś czas temu zastanawiałam sie nad płynem micelarnym w zestawie z żelem pod prysznic, jednak zrezygnowałam z zakupu bo po co mi kolejny kosmetyk pod prysznic? Kupiłam ostatecznie większe opakowanie micela.

      Usuń
  5. O tak, trzeba być nieźle zorientowanym, żeby nie dać się podpuścić nachalnym sprzedawcom. A te śmierdziuchowate perfumy sprzedają na ulicach, czasem nawet w moim mieście widuję młodych ludzi, usiłujących wcisnąć przechodniom swój towar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żal mi takich młodych ludzi... wiem że ciężko z pracą.... tu najłatwiej sie dostać ale utrzymać strasznie ciężko...

      Usuń
  6. ja nachalnym sprzedawcom mówie" nie mam pieniędzy " nie stac mnie itp a jak mówią o kredytach to mówie że mąz juz nie powoli na kolejne -

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też! Jak idę na pokaz bo na przykład dają coś co potrzebuję no i jest moment gdzie czuję się przyparta do ściany wszelakimi zabiegami o których wiem że to tylko manipulacja bym właśnei tak sie czuła wówczas pytam o pracę, mówię że aktywnei poszukuje... męża mam ale też szuka wiec jakby Państwo coś znaleźli to bylibyśmy wdzieczni no i tak oto ja osiągam cel bez zbędnego odmawiania i tłumaczenia. Rozumiem mechanizmy, ciśnienie na sprzedaż jakie mają w tych firmach sprzedażowych, owszem przydała by mi sie pościel wełniana, bo to fajna sprawa, no ale...

      Usuń
  7. ech ja niestety robię w handlu od lat i nachalność to trik marketingowy bez którego nie ma zysków w firmie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz to trzeba sie nadawać, ja na dłuższą metę się nie nadaje bo nie potrafię wciskać, czy też przekonywać na siłę. A może to jakaś wewnętrzna cecha że ktoś więcej sprzedaje? A może to szczęście także, bo nie wierzę że komuś kto naprawdę nie chce, nei ma kasy nie potrzebuje uda sie sprzedać produkt.

      Usuń
  8. niestety dla sprzedawców takie wciskanie na mnie nie działa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmmm... widzisz to wszystko to jest cała sztuka by sprzedać wszędzie jest masa reklam, nie trzeba nawet wychodzić z domu i nie chodzi mi tu o media - to oczywiste.... ale nawet gdy powyłączasz komputery, telewizory, komórki wszystkie urządzenia, zgasisz światło nie masz pewności że do Twoich drzwi nie zapuka domokrążca. Oczywiście prawdopodobieństwo jest większe gdy mieszkasz w mieście niż byś mieszkała na odludziu:))
      Swoją drogą widzisz rynek to ciekawe pole do obserwacji. Sprzedawcy kombinują jak sprzedać, ludzie sie uodparniają, a sprzedawcy udoskonalają metody: coś co działa dziś nie działa jutro, to ciągle żyjący mechanizm

      Usuń
  9. Grzecznie odmawiam...Już raz się naciełam...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj tak, jest w tym dużo prawdy niestety, zawsze trafi się ktoś kto będzie chciał nam coś wcisnąć i często się udaje takim naciagaczom, ja staram się być asertywna w takich sytuacjach B-) Choć rozumiem czasami takich ludzi, to ich praca, sama przez jakiś czas pracowałam jako sprzedawca prądu i wiem jak to jest gdy człowiek musi coś wcisnąć żeby zarobić na chleb, ja dłuższą metę nie dałam rady tak dalej ciągnąć i cieszą się z tego że odeszłam z tej firmy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żal mi takich ludzi ja także pracowałam i wiem przez co przechodzą, ogromna presja by zarobić.... straszne to...

      Usuń
  11. To zwykłe naciąganie jest. Ale każdy chociaż raz się nabrał.
    Sprzedawcy nas tym bombardują :/
    Ale oprócz sklepów itp.
    Życie nie jest sprawiedliwe , bo są ludzie, którzy się przejmują i tacy , którzy mają innych w dupie.
    Lubią tylko korzystać a z siebie nic nie dają
    A to przykre , bo powinniśmy chcieć komuś sprawić przyjemność.

    Super, że poruszyłaś taki temat mnie drażni jak ktoś mnie próbuję na coś naciągnąć. No chyba, że akurat tego potrzebuję :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz życie jest okrutne dla pewnych osób... sprzedawca jest pod presją.... na wynik... znam to, znam.... albo sprzedajesz jesteś, a jak nie idzie to wylatujesz. Życie.

      Usuń
  12. Czasami naprawdę trzeba się porządnie pilnować... Świetnie napisane! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę że wszechobecna manipulacja przeczuliła ludzi czyniąc ich podejrzliwymi.

      Usuń
  13. Bardzo dobrze napisane. Marketing czycha wszędzie na człowieka. Taka nachalność właśnie typowa.

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja ostatnio popełnilam gafę i rozmawiając z jakimś telemarketerem zgodziłam się na darmową próbkę a, w internecie przeczytałam że są to oszuści i niewiem jak wybrnąć z całej tej sytuacji. .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak moja koleżanka miała mnóstwo problemów bo przyjęła przesyłkę w której był komplet bielizny. Nie spodobał się jej więc odesłała... straszyli ją sądami, słali wezwania do zapłaty...że też im sie kalkulowało....ogólnie po konsultacji z rzecznikiem praw konsumenta koleżanka upewniła sieee że niemają racji.... ale co ją to nerwów kosztowało....

      Usuń
  15. Niestety, wraz z nadejściem tak konsumpcyjnych czasów nadeszła era oszustów i cwaniaków czyhających na drobne zawahanie drugiego człowieka, aby tylko móc wcisnąć mu kit i samemu na tym zarobić, nie zważając na to kim jest potencjalna "ofiara". Dlatego dla ludzi, którzy świadomie wprowadzają w błąd i w kłopoty drugiego człowieka nie mam litości, rozumiem, że każdy chce w jakiś sposób zarabiać pieniądze, ale gdzie honor i własne przekonania. Żałosne, ale niestety prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety albo jesteś albo Cie nei ma czasy są straszne.... wiele osób nie wytrzymuje tej presji, panterka pisałą kiedyś o tym, polecam poczytać:

      http://swiattodzungla.blogspot.com/2013/03/jak-tu-nie-zwariowac.html

      Usuń
  16. Reguła wzajemności jest wszechobecna, chociaż staram się być asertywna :) Pierwszy obrazek- trafnie określa moje podejście :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj!
    Skromny człowiej jestem i krem Nivea mi wystarcza.
    Mojej ślubnej nie....
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  18. Dlatego najbardziej lubię wręczać prezenty bez okazji. Z czystej potrzeby serca. A gdy życzenia mam składać byle jak i na siłę - wolę nie winszować w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez okazji? Ale to i tak reguła wzajemności działa:)) z życzeniami prawda, racja wynikać powinny z serca a nie z kurtuazji.

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!