Obserwatorzy

niedziela, 22 marca 2015

Paszczet domowy:)) - sycący i bez chemikaliów! Wiesz co jesz!

Lubicie pasztety domowej roboty? Niewątpliwą zaletą domowego jedzenia jest to że wiesz co jesz:))
Ja wpadłam na pomysł, więc wrzuciłam do blendera:
Smażoną wątróbkę; i nieco tłuszczu z jej smażenia (chodziło mi o lepszą konsystencje i aromat smażonej cebulki), nie było tłuszczyku za wiele. Ale można dodać oliwy z oliwek, co kto uważa, dosłownie odrobinę dałam by konsystencja nie była zbyt sucha.
2 ząbki czosnku.                        
Przyprawy: nieco papryki wędzonej. 
Na lepsze trawienie postawiłam na odrobinę kminku. Przyprawy są sprawą szalenie indywidualną, więc możliwości jest mnóstwo. 

Wszystko zblendowałam na jednolitą mase. Jak dla mnie było ok. bo wiem co jem. 



Moja siostra powiedziała żeby mniej czosnku i zrezygnować z kminku oraz może jakiegoś jeszcze mięsa dodać. Pomyślałam może o boczku wędzonym?  Jak będę jeszcze kiedyś powtarzała ten przepis spróbuję czerwoną paprykę jako warzywo dodać. Marchewki trochę może?

56 komentarzy:

  1. Jeszcze nigdy nie robiłam własnego pasztetu, ale chyba czas to zmienić! :D Zrobię dla porównania jeszcze jakiś wegetariański i zobaczymy, czy mięsko zwycięży. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a z czego chcesz zrobić? Daj znać jak Ci wyszedł:))

      Usuń
  2. Ja robie pasztet z kilku rodzajow miesa, watrobki, grzybow, odrobiny marchewki. Pozniej to wszystko pieke w piekarniku. Pycha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda że ja piekarnika nie mam ;/

      Usuń
    2. Ja również robię pasztet zapiekany z wątróbki i boczku (za samą wątróbką nie przepadam) 😊

      Usuń
    3. ja nie lubię a smarowidło to pomysł na wykorzystanie tego co jest:))

      Usuń
  3. Uwielbiam domowe pasztety :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli blender został zastosowany :) Mój mąż uwielbia ten sprzęt i bez blendera kuchnia nie istnieje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak i koktajl robiłam z malin, czekolady takiej do smarowania masła i mleka - to tak na próbę by sprawdzić czy i jak działa sprzęt:))

      Usuń
  5. Jakie szerokie zastosowanie ma bledner - fajny przepis.
    Ja akurat mam mixer , ale do tego co potrzebuję mi wystarcza.
    Na przyszłość nie reklamuj u mnie konkursów ,bo to działa na mnie zniechęcająco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Rozumiem, to było tylko tak w kontekście wypowiedzi:))

      Usuń
  6. Marchewką jak najbardziej. Pyszny jest taki pasztet.

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam pasztety domowe! Pozdrawiam serdecznie i miłej niedzieli życzę Kasia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Troche roboty, ale jaka satysfakcja!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aj tam ile z tym roboty?! Wrzucić do blendera chwila moment i gotowe:))

      Usuń
  9. Wiadomo, domowy najlepszy :) Miłej niedzieli :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem kuchenną nogą, ale kusi mnie, żeby spróbować. W końcu wtedy naprawdę wiemy, co jemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tym przepisie nie ma naprawdę nic skomplikowanego! Po prostu wrzucasz składniki, blendujesz i smarujesz! Nikt nie musi Cie zapewniać, przekonywać i obiecywać bo sama wiesz co tam jest:))

      Usuń
  11. Jeszcze nie robiłam domowego pasztetu.

    OdpowiedzUsuń
  12. My zawsze robimy na Święta domowy pasztet, ale pieczony, w odpowiednich formach, idealny do kanapek :-) Nadchodzi ten czas, więc już niedługo będę grzeszyć jego pysznym, domowym smakiem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja niestety piekarnika nie posiadam, jeszcze... ale myślę ze to kwestia czasu....miały być pędzelki Zoeva, ale jest blender. Pędzelki przełożyłam na miesiąc przyszły, ale nie odpuszczę!

      Usuń
  13. nie lubię wątróbki i nigdy nie robiłam sama pasztetu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też dla tego kombinuję z paszczetem i przyprawami:)) jak to mówią potrzeba matką wynalazku:) nie cierpię wątróbki, a skoro mama zrobiła to pomysłem moim było powyższe smarowidło:)) jeszcze je dopracuje:))

      Usuń
  14. Zgadzam się, że warto coś zrobić w domu, bo mamy pewność, że jest to zdrowe :) Ja raczej wolę warzywne "pasztety" :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wiedziałam, że zrobienie pasztetu może być takie super proste :) Chętnie spróbuję kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wystarczy wrzucić gzzz gzzz i już jest:))

      Usuń
  16. Świetny przepis na pasztet :) ciekawa jestem jak smakuje taki własnej roboty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a polecam spróbować:)) zapewniam że różni sie od tego co oferują wszelakiej maści sklepy

      Usuń
  17. Właściwie takiego typowego pasztetu nigdy nie robiłam... chyba pora to zmienić :o)

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety mięsa nie jem od kilku dobrych lat.

    OdpowiedzUsuń
  19. Podziwiam. Ja wręcz nie znoszę wątroby, na samą myśl mnie trzęsie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nienawidze dla tego knuje jakby tu ulepszyć przepis czyniąc smak znienawidzony zjadliwszym:))

      Usuń
  20. brzmi rewelacyjnie, jeśkminek to polecam sproszkowany, w ziarenkacgh też nie lubię, a ta drobnica świetnie podkreśla smak... Moja mama piecze genialne pasztety:D
    :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Domowy pasztet pychotka...Ja robiłam z wątróbki i boczku...Tylko,że wątróbkę sparzałam i mieliłam przez maszynkę...tak samo boczek...a potem tylko do piekarnika na jakąś godzinkę...Wychodził pyszny...Nigdy nie próbowałam z przesmażonej wątróbki...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja kombinuje bo piekarnika nie mam a skoro mama usmazyła to postanowiłam wykorzystać nielubianą potrawę:))

      Usuń
  22. Nie przepadam za wątróbką, ale w takiej postaci to zjeem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak jak ja stąd też powyższy pomysł:))

      Usuń
  23. Mój pasztet kica sobie po pokoju :D Na razie nie robię, hehe ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!