Obserwatorzy

wtorek, 1 grudnia 2015

Mieszkanie ze sobą przed ślubem

„Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus”. Pierwsze spotkania motylki w brzuchu – to z czasem mija. Gdy ludzie spotykają się namieście lub odwiedzają czy też pomieszkują relacja można by powiedzieć jest nie obarczona trudami życia codziennego.
Prawdziwie poznać się można tylko przebywając z sobą, przeżywając różne sytuacje trudy i radości… to sprawia że coraz bardziej się poznajecie, ale także tworzy się więź… lub oddalacie się od siebie.
Chodzicie za rączkę, spotykacie się coraz częściej… wyjeżdżacie… wspólnie pomieszkujecie, w końcu skoro jest tak fajnie decydujecie się wspólnie zamieszkać. Po jakimś czasie okazuje się że to nie do końca jest ta sama osoba którą wcześniej było tak fajnie…
Wypad do kina, spotkanie na mieście czy wspólne spotkanie w domu to miły w jakiś sposób wyjątkowy czas na który się czeka, jednak gdy przychodzi wspólnie dzielić życie… ona nie jest zawsze zrobiona na bóstwo…. Ten makijaż naprawdę się zmywa…. Częste obcowanie ze sobą obnaża wady… on chrapie…
Każdy ma swoje kryteria, odporność…. Na dużo rzeczy można przymknąć oko…. Ale…. Komunikacja…w podziale domowych obowiązków, opłat…. To wszystko co składa się trudy zwykłej szarej codzienności. Pewna młoda mężatka żaliła się mamie: „mamo! Ten chleb naprawdę trzeba kupić i do chlebaka włożyć”….
Kobieta ma swoje potrzeby, mężczyzna swoje. To co dla jednego jest proste dla drugiego może być skomplikowane i na odwrót. Pewne rzeczy dla ciebie są oczywiste – a dla drugiej osoby nie koniecznie. Nie rozmawialiście o tym bo nie było potrzeby… nagle okazuje się że jest różnica zdań. Nie ma oczekiwanej reakcji w drugiej osobie pojawia się frustracja…. A tu już kwestia czasu kiedy nastąpi wybuch… jedni są cierpliwi, drudzy mniej… jeden zrobi awanturę ktoś inny zacznie być złośliwym. Ta sytuacja dla partnera może być już w ogóle niezrozumiała: „bo ona się wścieka” „robi mi awantury”. Rozstaną się? Czy będą drzeć koty? zwłaszcza że są po ślubie i mają kredyt mieszkaniowy…
A może nauczą się rozmawiać ze sobą?
A co z kwestiami intymnymi? Myślę że zdecydowana większość Panien młodych ma inicjacje seksualną dawno za sobą.
A co jeśli po ślubie okaże się że nie jesteście dopasowani, że zbliżenia nie są przyjemnością?
Gdy nie łączy Was akt małżeństwa ani wspólne zobowiązania łatwiej się rozstać. Dramat pojawia się gdy sformalizowaliście swój związek nieruchomość jest wspólna do spłacenia a na świecie jest potomstwo. Życie „dla dobra dzieci” „by dzieci miały mamę i tatę” – myślę że takie myślenie prawie odeszło już do lamusa.
      Rozmawiałam z pewną Panią po pięćdziesiątce która ma drugiego męża, synowi podarowała mieszkanie w którym pomieszkuje często jego kochanica. Ta sama Pani powiedziała że gdyby córka zdecydowała się na mieszkanie przed ślubem i nie udało im się to nie przyjęłaby córki z powrotem do domu. Tłumaczyła: że co to znaczy na próbę? Nie uznaje czegoś takiego jak na kocią łapę, że w relacji z mężczyzną to  kobieta zawsze jest tą poszkodowaną.
Rozmawiałam z kilkoma Paniami po pięćdziesiątce, każda ma swoją działalność gospodarczą, żyje w związku małżeńskim, a latorośl odchowana i samodzielna. Każda z rozmówczyń powiedziała że gdyby mogła cofnąć czas nie brałaby ślubu, lecz poprzestała na luźnych przyjemnych spotkaniach.
Z drugiej strony są pary które kochają i szanują się do grobowej deski.


Małżeństwa sie rozstają po różnym czasie pożycia, podobnie jak wspólnie mieszkające pary z czasem formalizują związek. 
Czy małżeństwo jest głównie po to by mieć dzieci... 
Moim zdaniem najważniejsza jest prawdziwa miłość i szczera uczciwa chęć bycia z daną osobą którą poznać można dzieląc wspólnie życie.
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

60 komentarzy:

  1. Mnie do ołtarza nie ciągnie. Kiedyś marzyłam o księciu z bajki w lśniącej zbroi i na czarnym koniu oraz o pięknym ślubie w białej sukience. Obecnie nie czuję takiej potrzeby. Jest mi dobrze jak jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miłość jest tylko słowem, konstruktem, a małżeństwo przeżytkiem. Istnieje stan zakochania i owszem jest on bardzo piękny, ale, jak wszystko, przemija. Warto to mieć na uwadze decydując się na jakiekolwiek poważne kroki. Co nie znaczy że nie istnieją piękne, szczęśliwe, długoletnie związki. Głęboko wierzę że są możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Osobiście nie jestem zwolenniczką ślubów gdyż mam za sobą rozwód więc jestem teraz bardziej nieufna i ostrożna. Uważam że każa para powinna przed ślubem z sobą pomieszkac bo to dobry test przedmalzenski. Lepiej wcześniej dobrze się poznać niż później się rozczarować gdy wszystko będzie bardziej skomplikowane. Najważniejszy w związku dla mnie nie jest papierek ale to aby się kochać, szanować, doceniać, wspierać i wybaczać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, słyszałam takie zdanie że ponoć kobiety sie zmieniają po ślubie...

      Usuń
  4. Najpierw wspólne mieszkanie, "sprawdzenie się", dopiero ślub. Ślubu "bo dziecko" nie popieram.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama podałaś różne przypadki. Ja uważam,że doświadczanie przed scementowaniem związku jest dobre. Z drugiej strony odkładanie ślubu, ciułanie na niego, zaczynanie wspólnego życia od wielkiej hucpy i zadowalania gustów innych ludzi nie prowadzi do szczęśliwego zakończenia. Znam parę, która po ślubie na 150 osób i dobieraniu koloru serwetek i kwiatów we włosach panny młodej, wiedzie życie nijakie. Znam pana, który ożenił się z pierwszą kobietą, z którą był fizycznie, i dzisiaj, po 20 latach, to co miało być na zawsze jest męczące. Tylko autencztyczność gwarantuje jako taki sukces. Chociaż sukcesem może być też czasem rozwód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a żeby sie autentycznie poznać trzeba przebywać codziennosć daje jakieś prawdopodobieństwo że poznamy sie w różnych sytuacjach takimi jakimi jesteśmy. Łatwiej sie udaje na randkach.... gorzej wieczorem po całym dniu pracy. To prawda czasem sukcesem jest rozwód, nie rozumiem zadowalania gustów... przecież każdy ma swoje życie, swoje zdrowie... wiem że nei wszystko jest takie proste.

      Usuń
  6. Jestem zdecydowania za mieszkaniem razem pred ślubem. Kochana, to mnie dwa razy już uratowało przed największym błędem życiowym. Spotykając się i tylko czasem pomieszkując, nie zauważysz najważniejszych rzeczy, które on będzie przed Tobą skrupulatnie ukrywał.
    Teraz jestem w szczęśliwym małżeństwie i również przed ślubem pomieszkaliśmy trochę ze sobą. Dodam, że teściowa była rozżalona o tą sprawę, uważała, że powinnam mieszkać w hotelu obok.

    OdpowiedzUsuń
  7. No coz. Z pierwszym mężem rozwód wzielam po kilku latach małżeństwa. Rozstaliśmy sie bez nerwów. Z obecnym małżonkiem długo tworzyliśmy luźny związek. Mieszkaliśmy razem - az któregoś dnia zapragnęliśmy tego papierka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i fajnie bo nie papierek najważniejszy a to co Was łączy:)

      Usuń
  8. My przez jakiś krótki czas mieszkaliśmy razem przed ślubem, zresztą przez cały związek przebywaliśmy raz u niego, raz u mnie w weekendy, ale z mojego doświadczenia wynika, że dopiero po pojawieniu się dziecka wszystko się zmienia i dopiero wtedy można się naprawdę poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda... dziecko to obowiązki.... więc nie cement a próba dla związku:)

      Usuń
  9. Ja nie jestem stworzona do małżeństwa o swoim partnerze mówię małż bo mi tak wygodniej i szybciej, jesteśmy prawie 13 lat razem i papierek czy obrączka mi nie potrzebne. Ważniejsze jest dla mnie by był "dobry" dla mnie i dzieci, byśmy się umieli dogadać, wypracować kompromis, kochać i akceptować pomimo wad które każde z nas ma. Czy kiedyś zapragne przysłowiowego papierka, może tak, może "dorosnę" jak mówi mój ojciec. Zobaczymy wiem jednak że nie ma spinki, nikt mnie to niczego nie zmusza.


    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie marzyłam o ślubie, kojarzy mi się jedynie z nerwami: jaka sukienka? czy będzie wolny termin w kościele/restauracji/hotelu? jakim samochodem jechać? Bla, bla, bla. Mam wystarczająco wiele innych obowiązków i stresów, by dorzucać sobie kolejne na głowę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) te wszystkie "ważne" rzeczy jakby przysłaniają ważność tego co najważniejsze. Jak mówi pewna mądrość: "piękna miska jeść nie daje"

      Usuń
  11. A u mnie było tak...W marcu się poznaliśmy były spotkania, w listopadzie zamieszkaliśmy razem i było cudownie :) Później w sierpniu zaszłam w ciąże i urodził nam się synuś. Po 8 latach wspólnego życia w sumie jak małżeństwo wzięliśmy ślub i dalej jest cudownie.
    Po ślubie każdy nas pytał jak jest po ślubie? No jak, tak samo przecież ten papier nic nie zmienił my byliśmy już rodziną.
    No ale chociaż synek mógł bawić się u rodziców na ślubie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wspaniale! Życzę Wam jeszcze wielu kolejnych szczęśliwych lat w zdrowiu i obfitości wszelkiego dobra: *

      Usuń
  12. z Moim M zamieszkaliśmy razem po pół roku :D w styczniu mamy swoją pierwszą rocznicę i jest fantastycznie, oboje uważamy, że to najlepsza decyzja, uważam, że nie ma na co czekać za dlugo:P jak jest dobrze to po co czekać.
    Można też chodzić z kimś i 5 lat potem zamieszkać i wychodzi kicha z tego straszna i zwiazek się rozpada - i co zaczynać od nowa? :D Uważam, że im szybciej sie sprawdzi tym lepiej :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspólne mieszkanie baaaardzo weryfikuje czy ludzie naprawdę są w stanie stworzyć związek. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj taaaak.... na randkach łatwiej udawać, na codzień zwłaszcza po pracy każdego dnia trudniej zdecydowanie...

      Usuń
  14. Pewien mądry ojciec powiedział synowi chcącemu się żenić 'Synu poczekaj rok i zrób jak uważasz' (ten rok oczywiście jako próba bycia razem na co dzień) to świetna weryfikacja. A jaka jest różnica między małżeństwem a narzeczeństwem ?? -' stosunkowo żadna ' ;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakie to jest życiowe, to co napisałaś, czysta prawda. Z perspektywy czasu widzę jakie trudne jest małżeństwo.

    OdpowiedzUsuń
  16. Każdy może sam decydować o własnym życiu, a mieszkanie na kocią łapę to budzi grozę już chyba tylko wśród starych dewotek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo zdanie. Tylko one już tego chyba nie popierają. Niech każdy robi co uważa za słuszne.

      Usuń
  17. ja na pewno przed ślubem chcę mieszkać z chłopem by zobaczyć by to przeżyjemy xd

    OdpowiedzUsuń
  18. Mieszkanie przed ślubem - jestem jak najbardziej za. Chociaż różne są przypadki i wypadki, każda para jest inna i nie ma reguły na szczęśliwe bądź nie wspólne życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale generalnie łatwiej poznać kogoś przebywając w jego towarzystwie i dzieląc wspólnie życie.

      Usuń
  19. męża poznałam jak chodziłam jeszcze do szkoły, byłam w 3 klasie technikum, w 4 klasie już mi się oświadczył (jest 11 lat sraszy ode mnie), zaczęłam u niego pomieszkiwać już w 4 klasie ( w sumie mieszkał z rodzicami i 2 braćmi), w dniu ślubu - po 2,5 roku znajomości zamieszkaliśmy ze sobą, na swoim, a raczej na wynajętym,ale już sami zamieszkaliśmy 5 miesięcy po ślubie
    mamy 2 córki i planujemy wziąć slub kościelny, bo na razie mamy cywilny

    jak dla mnie to ślub aby formalizuje związki i ułatwia wiele papierkowych spraw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, najważniejsze co naprawdę łączy dwoje ludzi.
      pozdrawiam życząc kolejnych wspólnych cudownych lat

      Usuń
  20. Ciężko jest poznać człowieka tak do końca, nawet kiedy zna się go od wielu lat i z nim mieszka, ale uważam, że przed ślubem powinno się razem zamieszkać żeby nie rozstać się po dwóch miesiącach. I niestety nadal jest tak, że niektórzy żyją ze sobą tylko ze względu na dzieci...a piszę niestety, bo kiedy rodzice nie są szczęśliwi to szczęśliwe nie jest też dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda że poznajemy drugą osobę na tyle na ile da sie poznać ale.... łatwiej mieszkając razem.

      Usuń
  21. Uważam, że mieszkanie przed ślubem to najlepsza opcja. My tak mieszkaliśmy kilka lat i się sprawdziliśmy. A teraz jesteśmy już małżeństwem :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wspólne mieszkanie jest dobrym testem przed stałym związkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  23. nie uważam mieszkania przed ślubem za konieczność, ale pewnie jestem w mniejszości.
    u nas w kraju większość par bierze ślub tzw konkordatowy, w kościele. Tu jest sedno. W kościele ślubujemy prosząc Boga o obecność, błogosławieństwo i wsparcie. Czyż nie to jest najważniejsze?
    jest takie stare przysłowie: "bez Boga, ani do proga", a przysłowia są mądrością narodu;) może jednak dlatego wolimy ślubować i żyć razem z Bogiem, a nie jak poganie, w wolnych związkach i bez zobowiązań.
    Nie czułabym się dobrze, gdy ktoś mi powiedział "hej,pomieszkaj ze mną, jak się sprawdzisz to się pobierzemy'.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to nie konieczność, każdy robi jak uznaje za stosowne i poniesie stosowne temu konsekwencje. Uważam że łatwiej sie poznaje kogoś przebywając z nim:)

      Usuń
  24. Ja ze swoim chłopakiem jestem od ponad 7 lat. Poznaliśmy się gdy ja miałam 15, on 20 lat i przeszliśmy razem wiele - choroby, mój okres dojrzewania, jego po części może jeszcze też, moje wyśrubowane wyobrażenia o związkach, napompowane głównie filmami romantycznymi i ciągłą potrzebę jakiegoś 'dramatu' (chyba po prostu było za dobrze), jego niedojrzałość, moje huśtawki emocjonalne. Do tej pory nie mamy szansy na wspólne mieszkanie ze względu na odmienne sytuacje życiowe, jednak mam wrażenie, że znamy się jak łyse konie. Brak makijażu czy niedoskonałości figury to dla nas sprawy niesamowicie błahe. 'Pomieszkujemy' ze sobą w systemie 2x2, dwa dni go nie ma, później na dwa dni jest, znamy swoje przyzwyczajenia, swoje wady i irytujące nawyki. Wspaniale się dogadujemy i być może jest jakaś prawda w tym, że przeciwieństwa się przyciągają - ja ze swoim wybuchowym i cholerycznym charakterem i on, opanowany i nigdy nie chowający urazy. Wiem, że mogę na niego liczyć i odwrotnie, chciałabym abyśmy w końcu mogli zamieszkać ze sobą na stałe, jednak bez ślubu, do którego mi się nie spieszy. Uważam, że na wszystko jest czas i pora i wychodzę z założenia, że nie należy się ze wszystkim spieszyć. Nie wynika to z obaw, czy uda nam się żyć razem kiedy dojdą poważne obowiązki, po prostu w tej chwili nie czuję takiej wewnętrznej potrzeby i koniec. Moim zdaniem mieszkanie razem lub nawet samo pomieszkiwanie przed ślubem pomagają poznać tak naprawdę tego drugiego człowieka i ocenić, czy jesteśmy w stanie zaakceptować go z całym bagażem cech, które nam nie odpowiadają lub irytują czy nie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poprzez brak makijażu chciałam wyrazić to że codzienność rutyna obnaża to jakimi jesteśmy naprawdę.... dzień po dniu... łatwiej udawać spotykając sie od czasu do czasu niż na co dzień zwłaszcza po ciężkim dniu.
      Oczywiście że pośpiech nie jest dobrym doradcą:)
      życzę powodzenia i wszystkiego dobrego:)

      Usuń
  25. My z Panem Myszem mieszkaliśmy razem 2 lata, zanim wzięliśmy ślub :) Było nam to potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  26. Z pierwszym mężem nie mieszkałam wspólnie przed ślubem, byłam bardzo młoda miałam 20 lat on tylko 2 lata starszy, po 13 latach się rozwiedliśmy. Z drugim mężem zamieszkałam od razu i mieszkalismy razem z 5 lat przed ślubem a od 3 jesteśmy po slubie. Powiem tylko że im starsi tym inaczej patrzy się na bycie razem, trudno być w społeczeństwie mianem rozwódka, nawet mając faceta a nie majac z nim ślubu w pracy często byłam traktowana jako ta rozwódka. Uważam , że bycie dla dziecka i kredytu nie ma żadnych szans, mój syn mial 6 lat jak ojciec odszedł. Aktualnie mają dobry kontakt a zawsze jest jeszcze pod ręką ojczym jakby co ;))

    OdpowiedzUsuń
  27. Kocia łapa? Wiesz, ja myślę ze ludzie są mocno zacofani, albo inaczej dulszczyzna że aż skręca człowiekowi wątrobę!
    A niech sobie kazdy zyje jak chce?
    Po co na siłe sluby? Jak sie chce to i owszem ale po co dla rodzinmy? Matki? na co ten plaszczyk hipokryzji?
    Bez jaj!
    żyjemy w 2015 roku.
    Mnie jednak ta dulszczyzna tez dopadla, ale 20 lat temu, sila religii i " dobrego domu" a teraz śmieje sie z tego jak slysze " dobry dom" - pozory pozory jakze lubimy je stwarzać i nie tylko my Polacy. To w Norwegii tego nie ma i chylę przed nimi czoło.
    Brak rozwodów dlatego że śluby są rzadkością.
    Ja zyję jak chcę, jak będę miała ochotę będę żyła z 4 facetami jednocześnie, ślubu i jako rozwiązła kobieta ale jednak nie bigamistka. A co!
    :))

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Czy będzie ślub, czy go nie będzie nawet nawet po 20 latach związku może się okazać, że wcale nie znamy drugiej osoby. Życie wszystko zweryfikuje. Mieszkam ze swoim chłopakiem i różnie bywa i piękne jest, że łączy nas miłość, a nie dziecko, kredyt czy przysięga małżeńska.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!