wtorek, 3 sierpnia 2021

bla bla bla + koteczek szuka domku

 Wczoraj byłam w ZUSie no i oświecono mnie że wcale nie mam umowy o pracę a zlecenie. Fajnie było by mieć dokument w domu ale go nie mam. Wychodząc z urzędu byłam zła, oddzwoniłam do mojej zmienniczki wyjaśniłam to o co mnie zapytała i wspomniałam czego dowiedziałam się w urzędzie.

- z tym to nie do mnie - odpowiedziała K@.

Skoczyło mi ciśnienie bo wyraziła jakby zazdrość o moją umowę której nie mam. Tak jak na razie umowy nie mam żadnej, podpisanej, po prostu zgłoszona jestem jako zleceniobiorca i pracownikiem nie jestem. W brew temu co "wiedzą" osoby przy których manager powiedział że mam umowę o pracę. Nie lubię takich sytuacji, nie lubię gdy raz sie mówi jedno raz drugie. Załatwiłam z częścia badań i pora czekać na wyniki. Mimo kilkukrotnego przypominania oczywiście nie mam normalnego miejsca by usiąść w pracy. Co do obiadów, skoro to potwierdzone że mam darmowe postanowiłam korzystać, dziesięć godzin na samych bułkach to trochę słabo, tym bardziej że brak tam takiego normalnego pokoju socjalnego żeby odgrzać coś sobie, usiąść, zjeść w ciszy czy przy radyjku. Sałatkę robił mi sam szef kuchni i przyznam że była pyszna, uśmech sam sie na buzi pojawia, no oby nie zmienili zdania co do odpłatności za posiłki.

A co do posiłków... szykowałyśmy pewnego razu pierogi, zostało nam kilka. S# powiedziała bym sobie zjadła, wzięła do domu. Zapakowałam w jeden pojemnik, w drugi niedojedzony mój obiad i.... poszłam do przełożonego z zapytaniem.

- nic stąd nie wynosisz! Przynieś mi te pierogi, dodam do nich kilka i będę miał porcje.

- a niedojedzony obiad? - zapytałam, bo lepiej wiedzieć.

- a to to tak.

Mamy jasną sytuacje, albo S@ sama kradnie albo nie jest mi przyjazną osobą, zwłaszcza że są kamery. Może myślała że nie widzę... mniejsza o to. Pudełko z pierogami zaniosłam gdzie trzeba. Drugie z resztkami pokazałam managerowi gdy wychodziłam z pracy, żeby nie było wątpliwości. Mimo że nie jest to praca moich marzeń szanuję ją, staram się wykonywać swoje obowiązki najlepiej jak umiem. Nie cierpię marnowania żywności, widząc ile sie wywala po prostu jest mi przykro, ale nie mam wpływu na to. 

Na FB schroniska dla zwierząt znalazłam taki oto opis:

"Historia stara jak świat...

🙁
Pani zmarła, spadkobiercy wyciągają ręce po nieruchomości, zaś żywy, czujący, przerażony spadkowy balast trafia do schroniska. Ci nieczuli ludzie są także głusi na prośby pracowników schroniska aby pozwolili jeszcze chwilę zostać kotu w domu, który zna ,obiecując pomóc znaleźć dom tak by kot nie trafił do schroniskowej klatki... Kot trafia do mnie na DT, przez 3 dni nie je, nie pije, nie korzysta z kuwety, nie wychodzi z budki. Nowe miejsce paraliżuje go ze strachu. Ja wiem jak szybko skończyłoby się życie tego załamanego kota w klatce, kota, który 11 lat żył sam ze swoją panią. Klatka, obce miejsce, obcy ludzie i inne koty , dużo kotów, tego nie udźwignęłoby jego złamane serce. Ale osoba, która oddała go do schroniska nawet nie chciała tego słuchać. Już chyba nie trzeba dodawać za wiele...
Miauczyński Adam jest 11 letnim wielkim brytyjczykiem, zdrowym, wykastrowanym, zaszczepionym i odrobaczonym. Kot całe życie mieszkał w spokojnym domu i takiego właśnie szukam. Może mieszkać ze spokojnym kotem lub psem. Kontakt w sprawie adopcji na priv lub pod numerem 697 718 638 (poproszę sms-oddzwonię)"

\Widać pracownicy azylu dość dobrze znają sytuacje rodzinno majątkową tej rodziny, nie podoba mi się taka ocena, nie wiadomo co sprawia że zwierzak nie może u nich zostać, zwierzę to wydatek, to obowiązek któremu nie każdy moze sprostać. Gdyby faktycznie byli tak zlymi ludźmi mogliby na przykład zostawić futrzaka w lesie. Wiem że szeregi azylowych bezdomniaków to nie jest najlepsze miejsce ale mimo wszystko to nie jest porzucenie, a nie znając do końca szczegółów próżno szukać winnych. Ale czy to jest najważniejsze? Uważam że w tej sytuacji jest śliczny kot który szuka domu na zawsze, dom który pokocha i będzie kochany.


20 komentarzy:

  1. Piękny kot, szkoda że stracił swoją rodzinę. Aż się boję, żeby moje koty mnie nie przeżyły, kto by wziął 4 rozpieszczone koty. Oby jak najszybciej znalazł kochający dom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do pracy, trochę dziwnie się zachowują, ale i takie sztuczki pamiętam.

      Usuń
  2. Ależ piękny kocur, zupełnie nie wygląda na swój wiek, mam nadzieję, że szybko znajdzie dom.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny kocur, trzymam kciuki.
    Pokój socjalny, żeby podgrzać i zjeść w spokoju. Od 30 lat mi się takie coś marzy. Mamy klitkę 20m2 na 50 osób, a z rzeczy podgrzewających czajnik.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny kot, takie umaszczenie ma przyjemne ; ) oby znalazł swój wymarzony spokojny dom.
    Pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ z tą pracą to masz przeboje. Jaki piękny kotek!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kotek śliczny. Perypetie z Twoją pracą można by umieścić w jakimś filmie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj bardzo ta historia złapała mnie za serce. Ten kotek jest przecudowny! Mimo wszystko to praca fajna, ale taka prawie ze z filmu ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedny kotek :( A co do umowy to powinnaś przecież ją mieć przed rozpoczęciem pracy już nie mówiąc, że nie zgadza się jej forma :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno wypada mieć nadzieję, że kotu uda się znaleźć dom.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety tak to wygląda w dzisiejszych czasach - same śmieciowe umowy proponują.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak nie podpisujesz umowy o pracę, to jej nie masz. Po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tą pracą to masz przeboje...a kotek uroczy, wzruszająca historia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Naprawdę piękny kot. Ciekawe jak szybko znajdzie nowego właściciela?

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymaj się! Ciężko na dłuższą metę żyć w takim toksycznym środowisku. Może znajdziesz inną pracę? Czasem życie układa się samo

    OdpowiedzUsuń
  15. Kot piękny. Mam nadzieję, że znajdzie dobry i kochający dom.

    OdpowiedzUsuń
  16. Paulina Kwiatkowska4 sierpnia 2021 11:44

    Trzymam kciuki za kotka i za Twoje znalezienie godziwej pracy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety, coraz więcej śmieciowych umów na rynku pracy, przykre to wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ty to z tą pracą masz cyrki :/ Kot piękny, szkoda go :(

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!