środa, 14 stycznia 2026

Ірина, - Irena. Może tuż obok

 



Irena to szczupła blondynka średniego wzrostu. Do Polski 42 latka przyjechała z córką lata temu. Latorośl Irenki to obła nastolatka, chodzi do szkoły i wierzy że kiedyś ojciec się nią zainteresuje, jednak na to się nie zanosi. Obie z mamą rozmawiają płynnie, prawie zgubiły swój ukraiński akcent. 

Pracodawca Ireny przyjął do pomocy kolejną pracownicę. Prawie od razu kobiety zaprzyjaźniły się, lubiły rozmawiać, wymieniać sie upominkami, a gdy Honorata znalazła lepszą posadę spotykały się, najczęściej w miejscu pacy, tam gdzie się poznały. Irena tez dzwoniła do koleżanki, a czasem blokowała, (jak każdego) by potem odblokować, tłumacząc albo problemami finansowymi albo awarią urządzenia. Irena wspominała że leczy się psychiatrycznie na depresje, ma problemy neurologiczne. Honorata wspierała, doradzała, a gdy koleżanka znikała to traktowała coraz luźniej znajomość.

Pewnego dnia do Honoraty zadzwoniła Irena z radosną informacją. Otóż zadeklarowana singielka poznała mężczyznę, jednak to co miała do powiedzenia było niepokojące. Z kolejnymi rozmowami było nieprzyjemnie coraz bardziej... Paweł to chytry biznesmen nie stroniący od alkoholu, ma zaburzoną mamę która nęka biedną Irenę wiadomościami i telefonami więc i ją musiała zablokować. Honrata odnosiła się do tego co mówi koleżanka, była szczera, zadawała pytania... "Aha, czyli to nie telefon się psuje a ona ludzi blokuje, wydało się!".Zastanawiające sie robiło co Irena widzi w Pawle skoro ma on tyle negatywnych cech. Ірина opowiada że za własne pieniądze jeździ do Pawła, on jej nawet za bilet nie odda, na miejscu Ukrainka dogląda ogródka, domu a w nocy umila czas panu. Nawet sprawa zabezpieczenia jest na jej głowie gdyż boi się kolejnej ciąży. Córka którą wychowuje jest nieplanowana. No dbanie o antykoncepcje jest uzasadnione skoro on pije, ona też nie gardzi alkoholem... Pewnego razu Przy Honoracie podpita Ірина wymachiwała pięściami: "My wam Polacy jeszcze pokażemy". Ірина potem przepraszała ale niesmak pozostał. 

Irena przestała mieć czas dla koleżanki skoro pracuje, w weekendy jeździ do ukochanego a na komunikatorze jej nie ma, natomiast telefon jest zepsuty...

Irena mówiła że Honorata jest jej przyjaciółką, w Polsce mawiamy że trzeba zjeść beczkę soli z kimś by nazwać przyjacielem, Irenie dużo łatwiej przychodzą takie słowa. 

1 komentarz:

  1. Bardzo trafna obserwacja dotycząca tej „beczki soli”. Często szafujemy słowem „przyjaźń”, zapominając, że to nie deklaracje, a wzajemność i szacunek budują tę relację. Historia Honoraty pokazuje, jak trudno jest wspierać kogoś, kto sam gubi się w swoich kłamstwach i toksycznych wyborach. Smutne, że życzliwość została tu potraktowana tak instrumentalnie.

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!