Dzień dobry, jak tam nastroje? Widzę że zimą odpuszcza, lody topnieją a mi nazbierało się filmów które widziałam, może nie tak całkiem ostatnio i jakieś maratony to nie są ale coś do wpisu jest, zapraszam
Wieloryb (The Whale2022)
reżyseria: Darren Aronofsky
scenariusz: Samuel D. Hunter
produkcja: USA
Charlie jest więźniem swojego domu. Jest też beneficjentem zdobyczy technologicznych. Sprawy intymne załatwia przy filmach dla dorosłych, jedzenie - pizzę dowozi mu dostarczyciel który pieniądze znajduje w określonym miejscu. Skąd ma pieniądze? Mężczyzna jest nauczycielem i zajęcia prowadzi zdalnie, nie włącza kamerki, dlaczego? Wstydzi sie swojej zagrażającej życiu otyłości która więzi go w domu, utrudnia ruch, ale przecież radzi sobie nieźle... ma gdzie mieszkać, co jeść, obecność osoby którą kocha. Ellie odwiedza ojca, jednak patrząc z zewnątrz nastolatka nie należy do najmilszych osób, w ewidentnie mści sie na ojcu. Kogo mi tak najbardziej żal? Matki Ellie która moim zdaniem została wykorzystana przez głównego bohatera. Tu każdy ma potrzebę miłości i cierpi z niedosytu. Przyglądając się bliżej jest to smutny obraz. Charlie rani ale też cierpi, nie radzi sobie rozkłada s@mo**jstwo na raty.
Adwokat diabła / The Devil's Advocate (1997)
reżyseria: Taylor Hackford
scenariusz: Tony Gilroy, Jonathan Lemkin
produkcja: USA, Niemcy
Kevin Lomax (Keanu Reeves) to szczęśliwy mąż, odnoszący sukcesy prawnik otrzymuje propozycję pracy w kancelarii której właścicielem jest osobliwy jegomość w tej roli Al Pacino. Wnętrze gabinetu właściciela firmy wygląda zjawiskowo.
Film stawia pytanie nad moralnością kogoś kto w sądzi broni ludzi którzy dopuścili się czynów ohydnych niejednokrotnie umniejszając ofierze, czy w brew pozorom można być szczęśliwym żyjąc z pieniędzy zarobionych w ten sposób? Obraz przewidywalny, miał szokować a ja.... przysnęłam pod koniec, coś tam słyszałam... no miało to szokować na mnie nie zrobiło większego wrażenia. Jest tam pewna ordynarność która miała zapewne podkreślić pewne różnice pomiędzy dobrem a złem... w pewnym momencie obie strony się łączą... napewno jak na tamte czasy film robił wrażenie efektami specjalnymi...
No i to by było na tyle. A Ty polecisz jakiś dobry tytuł do obejrzenia?
Bardzo przyjemnie czyta się takie zestawienia, zwłaszcza gdy za oknem robi się lżej. „Wieloryb” faktycznie zostawia w człowieku taki specyficzny rodzaj smutku i ciężaru, trudno o nim zapomnieć. Co do „Adwokata diabła”, mam podobne odczucia – po latach ten film broni się głównie aktorstwem, ale bywa męczący. Dzięki za te polecenia i dawkę Twoich przemyśleń.
OdpowiedzUsuń