sobota, 7 marca 2026

Przyjemności/ulubieńcy lutego + bla bla bla

 


Luty mroźny i śnieżny już za nami i to jest fajne. Niskie temperatury dały się we znaki, na szczęście to już za nami, gdzieniegdzie jeszcze leży śnieg, ale to już ostatki. 

Byłam u neurologa i usłyszałam że jest bardzo duża poprawa w moim poruszaniu się, lewa strona (ta poudarowa) jest słabsza ale poprawa jest, moim sprzymierzeńcem jest wiek i wykonana praca. Dostałam kolejne skierowania i trzeba będzie ogarniać... Chciałabym do Zamościa pojechać, tam mi bardzo pomogli, w H. lepsze jedzenie i spało sie słodko ale ludzie i realia sprawiały że odechciewało sie momentami jeść, ćwiczenia ruchowe i urzekająca natura kusiły do spacerów. Generalnie świetne wczasy odchudzające, śmieję się czy prywatnie bym tam mogła pojechać, obowiązkowa konsultacja z pewnym chamskim lekarzem dla pewności że sie jeść odechce i leczenie odchudzające number one! Tak serio to tam naprawdę mi sie słodko spało w otoczeniu lasów.... no tak mi się sentymentalnie zrobiło, ale znając życie pewno mnie więcej nie przyjmą na oddział. Nie wiem czy dobrze myślę ale.... może od początku. Zarówno przychodnia jak i szpital za "nowego"/"pierwszorazowego" pacjenta, czyli kogoś kto pierwszy raz sie pojawia dostaje więcej pieniędzy z NFZ , więc chętniej nowego przyjmą niż tego co u nich już był. Skąd te domysły? Jak dzwoniłam (w ubiegłym roku) do H. powiedzieli mi że przyjmują na bieżąco, panie na sali wspominały że czekały dwa lata na pobyt na tym oddziale. Patryk coś wspominał że jak pacjent wraca po dwuletniej przerwie to jest pierwszorazowy. Swoją drogą ciekawy filmik, polecam


Miało być o przyjemnościach więc zapraszam:

1) Czas i gorąca czekolada w jakże lubianym prze zemnie miejscu.... nie chciało sie wychodzić stamtąd. 


2) Mydło do rąk Luksja, wersja gorąca czekolada. Konsystencja, zapach czekolady.... oj jak to mydło w płynie umila mycie dłoni...


3) Bielenda Fruit Fusion peeling enzymatyczny, pięknie pachnie dobrze złuszcza. Może nie powinnam ale nałożyłam też na usta i fajnie pomógł pozbyć się starego naskórka. 


4) Mogę chodzić, to mnie cieszy, fajnie było zobaczyć widoki zamarzniętego nadmorskiego...


5) "Elen Babić", nie jest najlepszą sztuką jaką widziałam, ale wizytę w teatrze jako przyjemność zaliczam.


6) Spacer po Brzeźnie... no uwielbiam...


7) Sukienka... mega mi sie podoba. Złowiona w lumpeksie za jakieś niewielkie pieniądze, może 4 złote?


8) Czasem to ekologia np w lokalach drewniane łyżeczki (ja wole metalowe), szpital gdzie czasem lepiej mieć swoje sztućce, może też po prostu lepiej wygodniej mieć własne przy sobie. w H. zginął mi mój komplecik gdzie w opakowaniu miałam łyżeczki, widelec, nożyk... Chciałam na AE sobie zamówić... no ale stacjonarnie w Mlitaria.pl znalazłam taki niezbędnik  turystyczny. Wykonany ze stali nierdzewnej oraz wytrzymałego tworzywa sztucznego. Czytałam że sprawdzi się do zastosowań survivalowych i campingowych oraz jako część zestawu EDC (Every Day Carry). Ze mnie to żaden Mc Giver czy survivalowiec, po prostu wolę być niezależna bo kto z sobą nosi ten sie nie prosi. Małe składane zajmuje niewiele miejsca w torebce. 


To sie rozkłada na dwie części dzięki temu mamy osobno nożyk i widelec. To zdjęcie pożyczyłam ze strony sklepu klik małe składane a po rozłożeniu. Całość to koszt około 22 pln i mamy:

nożyk
łyżeczkę
widelec
korkociąg
otwieracz do butelek/konserw
przebijak


Mała rzecz a jak cieszy! Niezależność bezcenna, a metalowymi sztućcami je sie najlepiej. Jedyne co to mocna sprężyna i lepiej uważać jak kto mało wprawiony.


9) Uroczy kubek z rurką Kubuś Puchatek. Nawet zatyczka pszczółka jest urocza. Może infantylne ale jakie urocze i cieszy. Latem będzie sie fajnie piło, a górna część zabezpieczy by mi nic tam nie wpadło. 


10) Przesyłka od Vobro a w niej Vobro Ego Plum Passion


11) Film "Wieloryb"


No to na tyle co fajne w lutym było. Jak widać punkty dotyczą różnych kategori: są kulinaria, jest sztuka, wspomnienia...

2 komentarze:

  1. Bardzo fajne i ciekawe rzeczy, zwłaszcza ten przybornik ze sztućcami. Według mnie te drewniane łyżki to wydziwianie z tą ekologią. Drzewa na takie pierdoły to już można wycinać? Też wolę metalowe, i te ze stali nierdzewnej. Czekanie na rehabilitację tyle czasu to jakiś żart :/ też czekam na rehabilitację stawu biodrowego, mam stan zapalny panewki, ale muszę czekać, na szczęście do czerwca, a już pól roku minęło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło czytać o tak dobrych wieściach od lekarza, każda poprawa to ogromna nagroda za włożony wysiłek. Masz rację, że te małe przyjemności i dbanie o siebie robią wielką różnicę w codzienności. Sukienka z lumpeksu to świetne znalezisko, a ten niezbędnik turystyczny to bardzo praktyczny pomysł na bycie niezależną. Oby marzec przyniósł Ci jeszcze więcej takich dobrych momentów i spokoju.

    OdpowiedzUsuń

Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!