Jak to mówią święta, święta i po świętach. Jak tam nastroje po świętowaniu?
Dziś zaległa, zalegająca (do tej pory) w draftach recenzja balsamu do ciała. Kosmetyk kupiłam w Toruniu w sklepie firmowym słynącej z pierników marki. Jako pierwszy nabyłam żel piernikowy pod prysznic. Byłam zaskoczona że marka kojarzona z aromatycznymi wypiekami oferuje kosmetyki, w sprzedaży widziałam peeling do ciała. Potem chciałam kupić krem do rąk, ale został wykupiony, niestety. Dla Kopernika produkty pielęgnacyjne robi Pollena Ewa S. A. Dziś podzielę się opinią na temat mazidła, zapraszam
Moja opinia:
Marka która kojarzy sie z piernikami oferuje w swoich sklepach firmowych różne produkty: zestawy, widziałam jakiś maskotki, kosmetyki zaskoczyły mnie bardzo. Zaczęłam od żelu pod prysznic który fajnie mi się sprawdził, poczyniłam nawet zapasy. Balsam ma pojemność bardziej podróżną 150 ml i kosztował mnie 14,90. Podobnie jak żel, no przyznam że tanio nie jest, ale za to pewna przyjemność i owszem. Żel jest w pojemniku z pompką co pod koniec użytkowania nie jest zbyt wygodne bo ustrojstwo już nie dozowało produktu mimo że jeszcze powinno, jak dla mnie opcja bez pompki byłaby lepsza zdecydowanie. To co jest charakterystyczne to intensywny zapach który jest wyczuwalny podczas aplikacji. Minusem jest że mazidło potrafi zostawiać mało estetyczne smugi i delikatnie lepką warstewkę. Skóra jest bardziej miękka, pachnąca. Zapach słodki jest wyczuwalny bardzo mocno, znajdą sie osoby którym to może przeszkadzać, ja to lubię ale momentami ta intensywność może przeszkadzać. Mi w pewnych momentach tak, piernikowy zapach czuje nawet następnego dnia, pachną nim ubrania, dla jednych plus dla innych przeciwnie.
Ja ten balsam stosowałam rzadko właśnie przez mocny długo pozostający zapach, czasem miałam na to ochotę więc jak dla mnie nie jest to produkt do codziennego stosowania. Czy wrócę ponownie do tego balsamu? Dobre pytanie. Dostępność produktu jest ograniczona do sklepów firmowych marki Kopernik, pewnie gdzieś w internecie też można go nabyć, ale ja specjalnie tego balsamu ani żelu zamawiała nie będę. Jednak jeśli kiedyś zawitam do Torunia chętnie kupię coś z kosmetyków i pierników marki Kopernik.
A Ty co sądzisz o sprzedawaniu produktów przez markę (i pod jej logo) które nie kojarzą się z jej branżą? Kupujesz chętnie takie artykuły?



Ciekawe jak pachnie.
OdpowiedzUsuńMyślę, że to ciekawy zabieg marketingowy.
OdpowiedzUsuńCiekawa i bardzo szczera recenzja, zwłaszcza te uwagi o smużeniu i trwałości zapachu są pomocne. Zaskoczył mnie ten kierunek marki Kopernik, ale jeśli aromat utrzymuje się aż do następnego dnia, to dla fanów piernika musi być to nie lada gratka. Ja chętnie sięgam po takie branżowe ciekawostki, bo mają w sobie coś unikalnego, choć faktycznie tak duża intensywność mogłaby być na co dzień przytłaczająca.
OdpowiedzUsuńTroche dziwny musi byc ten piernikowy zapach...
OdpowiedzUsuńSama nie wiem, co o tym myśleć, że firma sprzedająca pierniki, poszła w kosmetyki - z jednej strony się trochę dziwię, a z drugiej rozumiem, bo ponoć te ciasteczkowe/piernikowe zapachy są popularne ;)
OdpowiedzUsuńMieliśmy zimą w aptece podobną serię z Ziai, właśnie takie pierniczkowe klimaty (nawet brownie.. :D) i klientki chwaliły, ale ponoć kosmetyki miały dość delikatny zapach. Ja raz skusiłam się na zapach kawa-czekolada i po tej aromaterapii zawsze wychodziłam głodna z łazienki.. :D
Jak Toruń to pierniki! I nawet balsamy zaczynają tam produkować. Ciekawy koncept biznesowy.
OdpowiedzUsuńMiałam balsam piernikowy kiedyś. I krem do rąk. Śmiesznie było. ;)
OdpowiedzUsuńNastrój ok, wróciłam do diety, a dzis zaczełam mini remont łazienki.
Bardzo ciekawy zapach balsamu, chyba nigdy się z takim nie spotkałam.
OdpowiedzUsuńW sumie to nie mam nic przeciwko. Na święta BN od koleżanki dostałam w prezencie piernikowy krem do rąk właśnie z Kopernika i muszę przyznać, że oprócz walorów zapachowych to i konsystencja i nawilżenie dłoni było nie gorsze niż innych kremów.
OdpowiedzUsuń