A teraz o tym co udało mi się obejrzeć, są to starsze produkcje.
Melancholijny obraz podstarzałego pana którego zostawia żona. Pan szczególnie łez nie roni, miałam wrażenie że jest takim biernym obserwatorem po którym spływa wszystko jak po kaczce. Zwrotem akcji jest list, anonimowy z informacją o synu. Don postanawia odnaleźć dawne kochanki z nadzieją że pozna swoje dorosłe ale dziecko.
Cztery pokoje / Four Rooms (1995)
reżyseria: Quentin Tarantino, Allison Anders
scenariusz: Quentin Tarantino, Allison Anders
produkcja: USA
Stary film do którego sobie wracam, czarna komedia Quentina Tarantino w doborowej obsadzie: Madonna, Antonio Banderas, Salma Hayek, Bruce Willis.. Boy hotelowy Ted ma dyżur w hotelu pewnej jak łatwo sie domyślić feralnej nocy. Ponoć Woody Alen powiedział że komedia to tragedia która przydarzyła sie komuś innemu. Obraz jest podzielony na pokoje a każdy z nich to jak by nie było osobna osobliwa historia. Z każdym pokojem jest coraz gorzej, no tak jak starszy kolega mówi do głównego bohatera: gość dzwoni a ty sie boj, oj boj... stary, specyficzny, fajny film
No to na tyle filmowych atrakcji. A Ty mi coś polecisz?



Ja ostatnio oglądałam na CDA Heretic. Rewelacyjny film, polecam! Daje dużo do myślenia.
OdpowiedzUsuńOglądałam "cztery pokoje" ale to już jakiś czas temu było. Dobry i masz rację, specyficzny:)
OdpowiedzUsuńSkusiliśmy wczoraj na w miarę nowy(2022) film polski" Strzępy".
Profesor, wykładowca niszczony Alzheimerem i zmagania rodziny z problemem. Oglądało się ciężko, bo dialogi chwilami niemal niesłyszalne, aż się prosiło o napisy, mimo, że znam polski:)) Zakończenie lekko szokujące.
Przebrnęliśmy i to jest sukces!
Jestem ciekawa co będziesz tworzyć z tej receptury. Będę czekała !
Dobrego dnia 🍀☀️
Łoo klasyki, oba bardzo lubię :)
OdpowiedzUsuńŚwietny wybór filmowy, oba tytuły to już absolutna klasyka, która genialnie operuje kontrastami. O ile u Jarmuscha ta melancholia i bierność bohatera zmuszają do głębszej refleksji nad uciekającym czasem, o tyle „Cztery pokoje” to czysty, genialny chaos i idealna ilustracja cytatu, który przytoczyłaś. A co do zakupów i kulinarnych eksperymentów, to czekam na Twój autorski przepis, bo takie modyfikacje po swojemu zawsze wychodzą najlepiej. Udany wieczór, nawet bez randki.
OdpowiedzUsuńZ filmowych poleceń, zostając w klimatach świetnych, nieco starszych portretów psychologicznych i specyficznego klimatu, polecam „Wszystko gra” (Match Point) Woody'ego Allena albo „Prostą historię” Davida Lyncha.
Oba bardzo lubię. :)
OdpowiedzUsuńSmacznego!
Oj tak! cztery pokoje to specyficzny film, ale świetny i co ważne- ładnie się starzeje- też co jakiś czas do niego wracam.
OdpowiedzUsuńI love that you went back to older films here. There’s something special about movies that are a little slower and leave you sitting with the characters afterward. “Broken Flowers” especially feels like the kind of film that stays quiet but still says a lot. I’ll have to add these to my watch list.
OdpowiedzUsuńCiekawe propozycje :)
OdpowiedzUsuń