Może tuż obok to seria opowiadań, zdarzenia tu opisane są prawdziwe. Zmieniam jedynie szczegóły tak aby utrudnić identyfikacje, wyjątkiem są sprawy, osoby powszechnie znane. Dzisiejszy wpis porusza bardzo trudne tematy, treści mogą poruszyć i zrozumiem jeśli nie czujesz sie na siłach... Mimo wszystko zapraszam.
niedziela, 12 lipca 2026
"Miłość" mężczyzny to najgorsze co może spotkać kobietę, zwłaszcza zaangażowaną". Może tuż obok.
Pewnego razu pewien pan napisał do bohaterki tej notki dłuższą wiadomość, jak się okazało ich cele matrymonialne rezonują ze sobą.
Zsuwanie zabezpieczenia, wymuszanie słowne i fizyczne aby nie było na ciele ofiary śladów. Syntia prosiła, tłumaczyła że nie chce, nie życzy sobie nawet tematu praktyk którymi oprawca był zainteresowany. Jednak Bartłomieja cieszy to że wziął sobie to czym był zainteresowany, pokazał że zdrowie i życie kobiety której deklarował miłość nie mają żadnego znaczenia w zestawieniu z jego przyjemnością. Dlaczego Syntia nie przerwała niechcianego aktu? Psychologia mówi że w ekstremalnie trudnych sytuacjach człowiek reaguje na trzy sposoby:
- walka
- ucieczka
- zamrożenie
Bartłomiej, tutaj można mieć obraz człowieka chorego który uzależniony od hazardu, zegzu, alkoholu, papierosów, cukru, jedzenia który w pogodni za przyjemnością nie zawaha się skłamać, zmanpulować użyć czego się da by być bezkarnym.
Kim jest Syntia? Kobietą która nie umie w porę wyjść z relacji która krzywdzi. Owszem na początku radziła się znajomych co sądzą o Bartłomieju, słyszała: "on nie jest taki zły jak myślisz".
Bartłomiej wiedział że kobieta może iść na policje więc robił zamieszanie, odwracał uwagę dzwonił wcześnie rano by odwrócić uwagę i manipulować. Bartłomiej próbował jeszcze zwabić Syntię do siebie, licząc tylko swój zysk maksymalnie wykorzystując kobietę. Tak jak jest eksplozna na zewnątrz tak u Syntii jest implozja - czyli do wewnątrz. Gdy kobieta nie wytrzymywała wymuszeń biła się pięściami po głowie, rękami po twarzy mówiła o sobie do oprawcy w najgorszy sposób, informowała go jednocześnie jak sie czuje. Bartłomiej mówił że jest urażony, domagał się przeprosin. Nie dlatego że Syntia była mu bliską osobą, Bartka interesowała kontrola, lubił poniżać irytowało go to że kobieta odbiera mu część władzy że stawia sie w miejscu z którego nie może już jej wiele odebrać. "Miłość" Bartłomieja to zyskanie kontroli, usypianie czujności, kłamstwa, manipulacja i wykorzystywanie, poniżanie.
Bartłomiej próbował zwabić kobietę do siebie, były kłamstwa, obietnice które wychodziły na jaw. On nie ma wstydu, nie ma moralności dla niego kłamstwo jest przepustką do celu, siebie wybielić, winę przerzucić. Poraniona, wyczerpana Syntia nie dała się zwabić, początkowo obserwowała ruchy przeciwnika, Bartłomiej próbował przekupić kobietę obietnicą wyjścia ale okazało się że nagle musi bratu pomóc pilnie i zaprasza Syntię na noc, ona odmówiła, mówił że jest dla niego ważna, był natarczywy. W końcu wybuchła nazywając się głupią Q i sie rozłączyła. On dał sobie spokój.
Bartłomiej szuka relacji opartej na szacunku, wzajemnym wsparciu u budowaniu wspólnej przyszłości. Na apce randkowej, potencjalne ofiary informuje jest pokrzywdzony przez kobiety. Wypisuje różne historie jedna z nich: jak to poznał singielkę bezdzietną. Gdy wyszli z restauracji akurat spotkali jej męża z dzieckiem. Oczywiście Bartłomiej jako prawy człowiek był oburzony (tylko on może oszukiwać, on decyduje co prawdą a co nią nie jest). Co do tej byłej partnerki co to go zdradzała jak pracował w Holandii, co miał być ślub. Na pytanie jak sie dowiedział o nielojalności mówi że wyczuł. Wyczuł? Potem kręcił że mu się przyznała. A Ślub prawie miał być bo to związek poważny. Jasne, jak cały Bartłomiej. No związek poważny, miłość i porażka po której długo sie zbierał. To co to termin uroczystości był? Okazało się że nawet narzeczeństwem nie byli. Miłość Bartłomieja dobrze obrazuje śmiech gdy opowiadał jak podczas wymuszanych praktyk kobieta (którą ponoć darzył wzniosłym uczuciem z którą chciał sformalizować związek) cierpiała.
Syntia. Ponoć po złamaniu można "normalnie" funkcjonować dopiero później pojawia się ból.... Syntia jeszcze po ostatnim telefonie nie czuła różnicy, później obserwowała taniec emocji napięcia i ulgi. Sprawdzała telefon który milczał, nie było wiadomości, informacji i połączeniach. W pewnym momencie sie rozsypała, zaostrzyły się problemy zdrowotne, niezbędna była pomoc lekarska, leki. Płacz, cierpienie fizyczne i duchowe. Wsparcia szukała w telefonach zaufania, z różnym skutkiem. Często słyszała o tym żeby sprawę zgłosiła na policje. By iść na posterunek i złożyć zeznania trzeba mieć siłę, a będąc w rozsypce o to ciężko. Syntia jest bohaterką serii wpisów z przed lat. Miała złożyć zeznania w sprawie pobicia i to zrobiła, po rocznych działaniach, kontaktach z instytucjami sprawę umorzono a oprawca nie został nawet przesłuchany. Mimo dowodów, świadków... te doświadczenia sprawiły że nie ma zaufania do aparatu państwowego. Jak jeden z psychologów jej powiedział: "prokuratura to nie święty Mikołaj". Takie wsparcie otrzymała w OIKu. Słyszała porady by iść na psychoterapie tylko jest jak jest: jak sie nie ma miedzi to sie na d*** siedzi. Minimum 150 pln za sesje, a mało prawdopodobne by jedna pomogła. Fundusz, specjalistów mało, kolejki długie. No jest nadzieja że sie człowiek doczeka. Są fundacje, stowarzyszenia gdzie pomoc jest doraźna i często padają wyżej wymienione porady: złożenie zeznań, udanie sie na psychoterapię. Ośrodek interwencji kryzysowej, tu zaproponowano dwa 50 minutowe spotkania z psychologiem, ulotki do Centrum Praw Kobiet i jakiejś lokalnej organizacji która Syntii odmówiła pomocy z uwagi na adres zamieszkania. "Goń petenta niech sie nie pałęta!". Są fundacje i stowarzyszenia które prowadzą infolinie są też telefony zaufania na których można spotkać różnych ludzi o różnym wykształceniu i podejściu.
Część osób jest empatyczna i pomocna dająca przestrzeń i empatię. Są osoby które próbują przekrzyczeć, przerywać, lekceważą. Są osoby które nie powinny... przykładowo jedna Pani: "kobieto! po co ty mi to opowiadasz? Ile ty masz lat?! (rozłączyła się)".
Ponoć czas leczy rany, pewne że Bartłomiej szuka kolejnej ofiary. Będzie krzywdził. Co z Syntią? Czy sie podniesie? No jest już lepiej, ale nie jest dobrze mniej płacze, czasem ma spadki energii że nie jest w stanie podnieść sie z miejsca. Jak to pewna pani w telefonie zaufania powiedziała że skoro sama poszła do Bartłomieja, że go sprowokowała, że powinna uważać na to z kim sie spotyka i co robi, to co ją spotkało jest konsekwencją decyzji, zamiast empatii i zrozumienia została wyśmiana, dyżurująca sie głośno śmiała i nazwała Syntię: "największą aktorką w tym teatrze", skąd pomysł że to co Bartłomiej zrobił to gw@łt? Przecież skoro jakoś sie u niego znalazła.
Tym co przeczytali do końca ślicznie dziękuję i wytrwałości gratuluję, słonecznego pięknego czasu życzę.
16 komentarzy:
Cieszy mnie że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie. Wspólnie dbamy o miłą atmosferę tutaj i szanujemy sie wzajemnie, dla tego nie pisz wielkimi literami, nie SPAMuj, nie zostawiaj linków do siebie. Nasze zdania mogą się różnić, ale zachowujemy kulturę i dobry smak.
Komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę (z linkami) i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię gdy tylko będę mogła.
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








Syntia na pewno będzie potrzebowała terapii. Matko, jaka popaprana sytuacja.
OdpowiedzUsuńNieźle zakręcona sprawa.... Miłej niedzieli <3
OdpowiedzUsuńNie dokonca się Zgadzam z nagłówkiem, ale daje do myślenia
OdpowiedzUsuńTo, co spotkało Syntię, to klasyczny, podręcznikowy proces osaczania przez drapieżnika, w którym początkowa „opiekuńczość” okazuje się siecią kontroli, a najgorsza przemoc karmi się empatią i wcześniejszymi zranieniami ofiary. Najbardziej bolesny w tym wszystkim jest jednak wtórny brak oparcia – system, który zamiast chronić, zbywa procedurami, oraz ludzie na infoliniach, którzy zamiast rzucić koło ratunkowe, uprawiają bezduszną ocenę i victim blaming.
OdpowiedzUsuńOgromny szacunek za to, że dajesz głos tej historii, bo pisanie o takich doświadczeniach bez cenzury i bez upiększeń ma potężną moc edukacyjną oraz terapeutyczną. To bezcenny drogowskaz dla innych kobiet, by ufały swojej intuicji przy pierwszych, nawet najmniejszych sygnałach alarmowych. Ciepłe myśli dla Ciebie i dla Syntii.
Takie relacje są bardzo trudno.I wbrew temu co się czasami może wydawać, nie jest łatwo z nich wyjść i zakończyć je. Pomoc z zewnątrz jest niewątpliwie bardzo potrzebna.
OdpowiedzUsuńCzłowiek ma tendencję do angażowania się, nawet jeśli mu to szkodzi, zgadzam się, że pomoc psychologa może pomóc nie tylko uwolnić się od relacji, ale przede wszystkim wypracować właściwe podejście do tworzenia relacji.
UsuńObok miłości to nawet nie leżało. To jakieś zaślepienie połączone z desperacją. Jak już miała traumę, tym bardziej powinna go kopnąć w zad jak już zaczął ją osaczać. Teraz pocierpi i będzie szukała kolejnego oprawcy, bo nie widzi, albo nie chce widzieć sygnałów.
OdpowiedzUsuńTrudna sytuacja, nie chciałabym być na miejscu bohaterki ….
OdpowiedzUsuńZastanawiam się, jak często potwierdza się, że ludzie nie są dojrzali do prawdziwego związku, że tylko nielicznych są w stanie zbudować prawdziwe relacje.
OdpowiedzUsuńsporo czytam o takich chorych relacjach - niestety to nagminne
OdpowiedzUsuńLudzie jakby zatracili umiejętność tworzenia prawdziwych związków, a może zawsze tak było, tylko teraz to wyraźniej widać przy dostępnych współczesnych kanałach komunikacji.
UsuńRóżne sytuacje zdarzają się w życiu jak Ta. Nie jesteśmy ich zatrzymać były i będą się pojawiać.
OdpowiedzUsuńKonieczna terapia i dystans do spraw damsko-męskich. Może przerwa od próby związania się z mężczyzną dobrze zrobi...
OdpowiedzUsuńJa też jestem zdania, że nic na siłę i przerwa może dobrze zrobić :)
UsuńTym bardziej, że tworzenie dobrych relacji jest konieczne z obu stron. Czasami wydaje się , że to proste, ale tak naprawdę nie każdy to potrafi . Obarczanie za niepowodzenie tylko jednej strony nic nie wnosi i prowadzi w ślepy zaułek.
UsuńTo bardzo trudny i poruszający tekst. Jeśli opisane wydarzenia są prawdziwe, to nie jest historia o miłości, tylko o manipulacji, kontroli i przemocy. Mam jednak zastrzeżenie do tytułu. „Miłość mężczyzny to najgorsze, co może spotkać kobietę” brzmi tak, jakby problemem była miłość mężczyzn jako taka. Tymczasem problemem jest człowiek, który wykorzystuje zaufanie i krzywdzi drugą osobę. Zdrowa miłość – niezależnie od płci – opiera się na szacunku, zgodzie i bezpieczeństwie.
OdpowiedzUsuń