Obserwatorzy

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Nie zmu­sisz szczęścia, żeby ci sprzyjało. - Stephen King


Nie wiem ostatecznie jak to się rozwiązało, ale gdy przyszliśmy dziś do kurczaka zastałam Liwie z jej dobytkiem. Nie wiedzieć dlaczego siedziała tam a nie u Bryla. Toć go nie było a klucze miała. Uderzające jak co jakiś czas chodziła do mieszkania by wynosić najdrobniejsze rzeczy, a że często jej się przypominały najdrobniejsze szczególiki. Masakra. Rozumiem oczywiście wziąć swoje, ale jakieś drobiazgi to hmmm delikatnie mówiąc dziwne. Raz oddała klucze Robercikowi, a za jakiś czas poprosiła o nie bo jej się jakaś drobnostka przypomniała…
Chwaliła się wibratorem, który nabyła…
Dziś wysłałam życzenia świąteczne do znajomych i klientów hotelikowych. Warto się przypomnieć, a nóż widelec ktoś się odezwie albo pocztą pantoflową… musze przyznać, że i odpowiedzi dostałam, niektóre ładne…. Czasem dziwne…na przykład o jakimś końcu świata…
Gdy siedziałam w domu przed laptopem przyszła Liwia… się kolejny raz żegnać… najlepsze, że chciała komitetu pożegnalnego przed blokiem… bo tam syn z kimś tam samochodem po nią jadą.
- oni są kilometr od miasta – powiedziała przejęta – chodźcie na dół
- a po co? – zapytałam totalnie zdziwiona – przecież ja idę dziś na tą inwentaryzacje. Mam mokre włosy…. – tłumaczyłam
- a to czapkę ubierz – przekonywała.
Nie mam pojęcia za kogo ona się uważa… chciała bym do niej dzwoniła co jakiś czas, minimum raz w miesiącu. Heh….dziwna prośba, bo przecież ludzie do siebie dzwonią jak mają jakąś potrzebę…
Inwentura jak inwentura byłam z koleżanką i jej chłopakiem… francuzem… wpadł w odwiedziny do niej, a skoro jego dziewczyna załapała prackę to i on poszedł. Naprawdę zdumiała mnie jego postawa... jak już później dowiedział się, jaka stawka coś szybko zaczął do lubej po francusku… ona tylko się czerwieniła i odpowiadała. Widać nie zręczne to było dla niej…
Czemże jeszcze luby mojej koleżanki mnię zaskoczył: otóż wiele słyszałam na temat niechęci francuzów do nauki języków obcych. Adam opowiadał mi jak jego była żona pracowała w markecie w dyrekcji, gdy Francuzi przyjechali, była naprawdę na wagę złota, gdyż robiła za tłumacza bo oni naprawdę ani słowa.
A tu chłopak mojej koleżanki: włoski, angielski, i jeszcze polskiego się uczy…
Wczoraj polokowałam w telefonie kilka osób, i niech tak zostanie. Bo po co mi ktoś kto swoim zachowaniem, telefonami funduje mi jedynie przykrość? Dzwoni, opowiada o jakiś pornosach, o wizytach w agencjach towarzyskich, i innych jakiś miejscach tego typu. Zadaje intymne pytania. Usiłuje wymusić na mnie numery do moich koleżanek, które będą od razu chętne na sex. Masakra jakaś… a on nawet raz na jakiś czas mnie na kawę nie zaprosi. Tylko jakby oczekiwał, że mu laskę na sex znajdę. Nie mówiąc już o weselu, na które szuka już koleżanki… smutne to i przykre dla mnie, ale ja ani biuro matrymonialne nie jestem ani  agencja towarzyska. Heh… po za tym wstyd mi by było takiego wieśniaka przedstawić. I co on powie? O odchudzaniu? Filmach porno? Sexie analnym? Fascynacji panią z biura matrymonialnego x, i rozczarowanie biurem y? w dodatku kolo nie słucha co się do niego mówi. Kolejny to szukający niezależnej finansowo, z mieszkaniem bez najmniejszych problemów, bo jak na człowieka biegunkę przystało on tylko kobiety sukcesu uznaje. Nawet na kawę nie zaprosi. Wszystko chce wiedzieć na już: sytuacja materialna, mieszkaniowa… tak tak… tak się rodzą uczucia….


3 komentarze:

  1. Wesole masz zycie, Filizanko, nie powiem. A jeszcze weselszych znajomych ;)))
    Dobrze, ze sa na tym swiecie zwierzeta, ktore nas kochaja takimi, jacy jestesmy, bez stawiania warunkow. Inaczej - klapa na calej linii. Takich Liwii jest stanowczo za duzo na tym swiecie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale się ostatnio u Ciebie dzieje!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!