Obserwatorzy

czwartek, 14 marca 2013


Mama dzwoni do mnie I pyta o decyzje. Chciała by uniknąć konfrontacji z rodzeństwem ojca i w ogóle. To dla mnie bardzo przykra sprawa, zwłaszcza, że mama dąży do kłótni… powodem może być kilka kanapek które zrobiłam sobie u niej kilka miesięcy temu… albo jakieś sytuacje sprzed lat…. Nie jest mi łatwo podjąć decyzje… co prawda nie chcę się kłócić, ale z drugiej strony dlaczego miałabym odpuścić? Boje się stanąć z mamusią w sądzie? Przecież już stałyśmy po przeciwnych stronach. Bo sędzia czy jakiś notariusz powie, że jestem złą córką bo walczę o coś dla siebie? Ku dyskomforcie mojej mamy… to wszystko są rzeczy ogromnie trudne.
Po moim dziadku ze strony mamy nie dostałam nic, ani złotówki… całe gospodarstwo, pola, duży dom…  nawet tam nie mogę na wakacje, znaczy teoretycznie mogę…
     Pani z biura matrymonialnego zaproponowała mi pana, Hiszpana. Jak każdy z jej biura: kulturalny, bardzo bogaty, chce sponsorować kobietę, obdarowywać prezentami…
Dziwne mi się wdało, że ten pan tylko po hiszpańsku mówi a na tę okoliczność pani z biura zatrudniła tłumaczkę. Dobra ok. jedno, dwa spotkania przez tłumacza, a potem?
Wczoraj dzwoniła do mnie proponując mi takiego co to ani wymówić ani wysłowić się nie potrafi. Na przykład: ja pytam kogo on poszukuje a on, czy możliwe jest spotkanie ze mną… i weź tu się spotkaj z takim. Czasem mam wrażenie, że mam zbyt wygórowane oczekiwania. A może sama jestem tak mega beznadziejna…
Nie! Skoro inni mogą mieć oczekiwania to dlaczego nie ja? Skoro jakaś laska daje w krzakach to ja już nie mam prawa oczekiwać kultury w odniesieniu do mnie? Przecież zachowania tych „dżentelmenów portalowych” nie bierze się znikąd… być może mama która go chowała sama dawała w krzakach, i to jakiś taki model wyniesiony z domu.
Oczywiście prasa, telewizja też robią swoje, pokazując model „lekko, łatwo i przyjemnie”.
W końcu jak mama pokaże synkowi, takie detale jak palto, krzesełko… to on już będzie wiedział o co chodzi. Taki przedstawiciel płci brzydkiej z pewnością nie będzie szukał przez biuro matrymonialne… O piękna kobieto by nie powiedzieć o dziwo! Najlepsze spotkania to miałam właśnie z żonatymi… na przykład Eryczek… do dziś piszemy ze sobą smsy. Naprawdę świetny facet! Nie dziwię się, że żona tak zazdrosna… chociaż… ale to inny temat. Nawet tematy.
A ja dalej czuje się samotna i nie kochana…             



20 komentarzy:

  1. Czasami bardziej dojrzali mężczyźni lepsi są niż młodzi to prawda ale ja nie rozumiem żadnych mężczyzn.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mężczyzna jest prosty do obsługi jak drut. :-)))
    Zawsze zachowuje się schematycznie.
    Monotematyczny.
    I bardzo dobrze.

    Skomplikowane i emocjonalne są kobiety.
    Ty masz wiedzieć tylko bardzo dobrze czego chcesz
    i szukać do tego odpowiedniego modelu w odpowiednim miejscu.
    Na pewno nie należy szukać w Biurze Matrymonialnym.
    A jeżeli to w ogólnopolskim , bardzo dobrym i nie tanim.
    Polki mają wzięcie zagranicą.
    Ale trzeba uważać
    i nie pchać się w nieznane kulturowo kraje...np Afryka...

    OdpowiedzUsuń
  3. zapraszam do mnie na konkurs do wygrania bon na biżuterie :)
    http://onlytheoriginalstyle.blogspot.com
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem, do biur matrymonialnych trafiaja mezczyzni, ktorzy w zaden inny sposob nie umieli znalezc kobiety dla siebie, czyli jacys nieudacznicy. Ci pozostali dawno sa juz w stalych zwiazkach. Poza tym, majac przy sobie Robercika, nie jestes tak calkiem wolna. Twoim prawem jest miec wymagania, Twoim pechem, ze trafiasz na facetow, ktorzy ich nie spelniaja. Jestes jednak mloda, masz czas, nie rob wiec nic na sile.
    Krysia ma racje, ze nie znajdziesz swojej polowki w biurze matrymonialnym, daj sobie z nim spokoj.
    Moze poprobuj na portalach randkowych, w tym tez zagranicznych, ale z zachowaniem daleko idacej czujnosci.
    Matka sie nie przejmuj i walcz o swoje, jesli Ci sie nalezy, chocby zachowek. Trzymaj sie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżeli tata zostawił testament i Ciebie w nim nie wymienił to należy się Tobie zachowek to jest 1/2 tego cobyś dziedziczyła gdyby nie było testamentu.Rodzinie taty/bracia/nie należy się nic bo tata ma spadkobierców z I grupy/żona i dzieci/.
    Jest takie stare,dobre powiedzenie:jak masz miękkie serce to musisz mieć twardą doopę.Myśl o sobie.Grzecznie,bez nerwów i domagaj się tego co się Tobie należy.Żaden notariusz czy sędzia nie może Cię osądzić bo nie ma do tego prawa!Prawo Tobie gwarantuje udział w spadku!

    OdpowiedzUsuń
  6. ja swoją połowkę znalazłam na portalu randkowym. przez przypadek i wiele lat temu. jesteśmy bardzo szczęśliwi.

    a teraz jeśli chodzi o sąd. ja nie bardzo rozumiem. ojciec cię wydziedziczył? podał powód? bo jak nie to należy ci się chocby zachowek - jak psu miska.
    a jeśli podał powód wydziedziczenia to i tak twoi "przeciwnicy" musza to udowodnić. testament mógł być spisany pod przymusem...
    nie daj się! co od nich dostałaś? nic....

    OdpowiedzUsuń
  7. http://www.prawospadkowe.pl/
    http://twojeporady.onet.pl/dokumenty/zobacz/204,pozew-o-zachowek
    linki,które powinny Ci pomóc.
    Czy Ty widziałaś ten testament czy opierasz się na słowach mamy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a gdzie ten dokument mogę zobaczyć?

      Usuń
    2. mama powinna Ci go pokazać,powinna Ci podać nazwisko notariusza i sama ewentualnie możesz się u niego dowiedzieć co i jak,nie zgadzaj się na żadne układy bez zobaczenia i zapoznania się z testamentem

      Usuń
    3. ojjjj tu z moją mamą widzę problem....z nią to wszystko jest problemem... a nie da się jej jakoś "obejść" może obdzwonię wszystkich notariuszy w mieście bo już nie wiem co.... z moją mamą to naprawdę masakra... z najmniejszą drobnostką to urasta o mega problemu....

      Usuń
  8. powiedz,że przed podjęciem decyzji chcesz się zapoznać z testamentem

    OdpowiedzUsuń
  9. być może nie ma testamentu i mama w taki sposób Cię zmusza do zrezygnowania ze spadku...
    po śmierci spadkodawcy trzeba potwierdzić swoje prawa spadkowe albo przed notariuszem-jeżeli wszyscy spadkobiercy się zgadzają co do podziału,jest to droga szybsza ale i kosztowniejsza,jeżeli nie ma zgody to sprawę"nabycia praw spadkowych"załatwia się w sądzie-trwa to dłużej i jest znacznie tańsze...
    możesz obdzwonić notariuszy z pytaniem czy są w posiadaniu testamentu Twojego taty...

    OdpowiedzUsuń
  10. Faktycznie może testamentu nie być bo mama się boi konfrontacji z rodzinką taty i że to się będzie ciągnęło latami....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. problem z rodziną taty jest tylko w przypadku jeżeli są w tamtej rodzinie jakieś nie uregulowane sprawy spadkowe między Twoim tatą a tamtą rodziną np.zmarli taty rodzice i sprawy spadkowe są nie uregulowane a teraz dochodzicie Wy bo macie prawa do tamtego ewentualnego spadku-tak myślę,bo tak jak pisałam wcześniej do spadku po Twoim tacie jego bracia nie mają żadnego prawa,
      wysłałam Ci meila...

      Usuń
    2. ojoj... galimatias....ale z drugiej strony skoro ja już jestem ta najgorsza, to już gorsza być nie mogę. Dziekuję, że mi podpowiedziałaś z tym brakiem testamentu...

      Usuń
    3. Tak maila otrzymałam. Ciekawa jestem następnych.

      Usuń
  11. ...walcz o swoje i odetnij się od rodziny, kuźwa co to za rodzina. Zmień adres i zacznij od nowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Bogu jak na razie mieszkam z dala od rodzinki... Chciałabym być tak bardzo mega samodzielna by nigdy z nimi nie musieć mieć nic wspólnego... Cokolwiek by nie powiedzieć rodziny się nie wybiera.
      Moim zdaniem córka, dziecko można wiele zrozumieć wybaczyć takie są prawa młodego człowieka, dziecka wiadomo popełnia błędy.
      Ale rodziców okaleczających własne dzieci nie rozumiem i pewne jest że nie zrozumiem... kiedyś pewnie jeszcze napiszę o rodzinach dysfunkcyjnych itd

      Usuń
  12. nie jesteś osamotniona w złych relacjach rodzinnych,takich"układów"jest cała masa,jedne wychodzą wcześniej inne później ale żyć trzeba i dobrze by było aby dla siebie wyciągnąć prawidłowe wnioski...
    jutro Ci odpowiem na drugą część Twojego posta,miłego wieczoru:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też swoją Drugą Połówkę znalazłam na portalu randkowym.
    Jestem bardzo szczęśliwa. Większość ludzi jest negatywnie nastawiona do szukania miłości w internecie. Ale my w realu nie mielibyśmy szansy nigdy się spotkać- dzieliło na ponad 700 km.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!