Obserwatorzy

niedziela, 21 kwietnia 2013

wycieczka


Wstałam wcześnie rano, bardzo podekscytowana, zwarta i gotowa. Najpierw, oczywiście po uprzednim blogowaniu, poszłam z pieskiem na spacerek, godzinny gdzie większość czasu biegał sobie beztrosko po łączce…
Śniadanie, i z żoną wodzirejem pojechaliśmy na targi, potem spotkaliśmy się z Sylwią i na targi „od wahadełka do gwiazd”. Jechałam podekscytowana i zaciekawiona, bo już kilka moich planowanych tam wycieczek spełzło na niczym a tu w końcu się udało.
A tu się udało zaczęłam od ulubionych przypraw świata. Przyciągają mnie niczym magnes, dokupiłam sobie kilka przypraw, jak zwykle dostałam gratis, i tu był problem cóż skoro mam to, i to i to... wybrałam nową… do rosołu. Żona chciała, ja serca do zup nie mam, więc to przyprawy mi nie pomogą…
Potem chodziłyśmy podziwiałyśmy udało mi się pogadać z kilkoma miłymi paniami, byli też wróżbici czy inni  tego typu, ale z nimi tam nie wdawałam się w konwersacje. Brrrr…
Ciekawe były miody, kosmetyki z Maroka…. Jednak zauważyłam, że wystawców było dwa razy tyle poprzednim razem jak byłam. Nie wiem co było powodem. Żonie spodobały się jakieś bajerki na potencje, książki Van Helsinga, wisiorki odnośnie znaków zodiaku, rozbawił szarlatan co leczy nawet najcięższe choroby między innymi AIDS, stwardnienie rozsiane. Nie , nie umniejszamy potęgi ludzkiego umysłu, jednak wiem, że jest to gdzieś tam żerowanie na nieszczęściu ludzkim.
Potem byłam w markecie ze sprzętem, kupiłam sobie podkładkę chłodzącą pod laptopa. Najważniejsze, że działa.
Do domu wróciłam mega zmęczona, tyle łażenia, ale lubię targi bo jest mnóstwo nowinek, ciekawostek, jakiś nowości, chodź jak wcześniej wspomniałam wystawców było połowę mniej.
Dla Rodziaczka kupiłam żwacze, śmierdzi ten smakołyk okrutnie ale jaka radość pieska… bezcenna!
Gdy mnie zobaczył baaardzo się ucieszył, smakołyk smakuje. Wycieczkę zaliczamy do udanych


10 komentarzy:

  1. Uwielbiam szlajac sie po targach, zawsze czlowiek cos ciekawego zobaczy. Szkoda, ze nie fotografowalas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam zbyt podekscytowana, zwłaszcza, że te targi są dość specyficzne obejmują szereg tematów: zdrowie, ezoteryka...

      Usuń
  2. Też lubię chodzić na takie targi, pooglądać , coś nowego , coś co znam,
    fajnie...

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja dzis padam na pysk z niewyspania

    OdpowiedzUsuń
  4. No to fajnie, że fajnie spędziłaś czas :)))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. My dziś też zaliczyliśmy targi - ale zwierzęce. Głównie akwarystyka i terrarystyka. Do naszego akwarium dołączył biały rak, ramireza i 8 proporczyków :) A dla Sensi mamy całą siatę wędzonych kosci, od małych po wielki gnacior :D

    OdpowiedzUsuń
  6. filiżanko, ja nie bardzo rozumiem terminy, których używasz na blogu. na przykład, co to za żona?
    miłej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię chodzić na takie targi,przynajmniej miałaś udaną wycieczkę.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!