Obserwatorzy

sobota, 2 listopada 2013

Aby poznać siłę przyszłą trzeba wiedzieć skąd sie wyszło.

W mojej rodzinie tematów tabu jest od groma. Kontakty rodzinne są tak rzadkie, że na uroczystościach jest jedyna szansa „poznania” się przez niektórych jej członków. Ja należę do nich. Tak też stało się na pogrzebie mojego taty rok temu. Poznałam ciocię Aniele, w sumie ciężko mi wiele o niej powiedzieć: miła skłonna do rozmowy ze mną, nieco może oschła i zimna ale miła. Zaprosiła mnie do siebie, no i postanowiłam z jej zaproszenia skorzystać. Zadzwoniłam, i pierwsze co usłyszałam to to że miałam przyjechać latem i czemu nie przyjechałam.
Na pytanie czy niebyło by problemem bym przyjechała na zbliżający się długi weekend ciocia powiedziała że nie byłoby tylko żebym zadzwoniła jak będę jechała to wyjadą po mnie bym nie błądziła.
Dużo łatwiej składać wizytę komuś kogo się zna. Jednak moja nieznajomość tych osób jest wynikiem antagonizmów które prawdopodobnie miały miejsce przed moim urodzeniem. Przypuszczam no właśnie… domysły to jedno poznanie kogoś osobiście to drugie.
Jakie ta sprawa budzi we mnie emocje? Lęk, obawa, niepewność wynikające z nieznajomości i niewiedzy ogromnej – praktycznie to dla mnie obcy ludzie. Ale to rodzina i mam potrzebę ich poznać dowiedzieć się co mają mi do powiedzenia, coś na pewno skoro ciocia zaprasza.
Zastanawiam się jak się zachowywać co mówić? Czego nie…  jak nie popełnić gafy… tak nie wiele o rodzinie wiem…
Zastanawiam się co zabrać ze sobą by nie jechać z pustą ręką… myślałam o dobrej wędlinie: nie daleko mnie jest sklep firmowy z dobrej wytwórni tam jakąś całą jakąś nie wielką szynkę (czy inną dobrą rzecz) kupić + jakieś kiełbas kilka. Dla cioci jakieś kosmetyki wezmę… żałuję, że nie mam możliwości zapytania mamy czy kogoś innego. Mama pewnie powiedziałaby mi, że nic nie wie a do cioci zadzwoniła i dupę obrobiła. Po za tym na ile znam rodzinkę to byłby błąd, bo znając życie sam zamęt i nic dobrego z tego nie wyjdzie.
Chrzest Natalii dziecka sobie odpuszczę raz że żadna tam rodzina, czy bliscy dwa dlaczego mam zgrywać katoliczkę skoro nią nie jestem.

Ciekawa jestem tej wizyty i jak to wszystko będzie… za dobre rady i komentarze będę wdzięczna.


18 komentarzy:

  1. witaj ,
    przeczytałam Twoją notkę i szczerze powiem ,że ja chyba wybrałabym jakiś inny drobiazg wybierając się do kogoś kogo mało znam ...wiesz pewnie dobre masz chęci chcąc zabrać ze sobą "wałówkę ",ale to chyba trochę niezręczne ...wydaje mi się ,że najbezpieczniejsze byłyby słodycze dla cioci ,może w jakimś koszu itd ,może dobra kawa ...z kosmetykami też możesz nie trafić ....a może jakiegoś kiwata w doniczce ...no nie wiem ...
    po drugie jak zechcesz kupić coś na obiad itd to na pewno wszędzie są sklepy i zawsze można coś dokupić itd albo zaproponować cioci że jeśli się zgodzi to np dziś Ty chcesz zrobić obiad ....
    no nie wiem ,może się mylę i nie bierz tego do siebie ...
    mam nadzieję ze się nie pogniewasz bo przecież i tak zrobisz co zechcesz,,,
    życzę wszystkiego dobrego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze też mozna zabrać ze sobą jakiś trunek mocniejszy ,który rozweseli wieczorną biesiadę a może i niektóre języki rozplącze ...
      to tylko takie myśli jak ja bym się zachowała....

      Usuń
    2. jako, że jadę tam nie na kawę ale na weekend wypadałoby wziąć ze sobą coś do lodówki, że bynie było że przyjechałam sie nażreć. Wędliny ta wytwórnia ma naprawdę dobre. Kosmetyki (oliwka pod prysznic, maseczka i tusz - przydadzą się każdej kobiecie, bez ryzyka, że nie podpasuje a jak nie to odda dalej wszak zbliżają się święta etc słodycze to tam raczej dla dzieci, o kawie też myślałam. Co do alkohlu no właśnie nie znam ich stosunku do niego, więc nie będę ryzykowała. Chociaż woda rozmowna mogłaby języki rozwiązać:D. Co do sklepów to jak ja zajadę tam w sobote po południu to będzie pozamykane i w niedziele, poniedziałek święto). Co do robienia obiadów to nie chce sie wychylać ani rządzić: jestem perwszy raz na prawach gościa i nie znam zwyczajów domu.

      Usuń
  2. Ja bym kupiła i zabrała do ciotki kwiatka w doniczce lub bez i do tego wino. No chyba że jest ciotka w zaawansowanym wieku emerytalnym . Co do spraw rodzinnych że nie martw się, ułoży się :* Nie walniesz żadnej gafy i wyczujesz ciotkę ;)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja rowniez jestem zdania, ze dla tak nieznanej rodziny, jaka jest dla Ciebie ciotka, powinnas poprzestac na kwiatach i ewentualnie trunku. Wedliny i kosmetyki bylyby dobre dla bliskiej rodziny, ze znanymi Tobie preferencjami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie tylko ja tam jadę na weekend, jako że sklepy będą pozamykane wypadałoby do lodówki coś włożyć żeby nie było że z pustą ręką przyjechałam i się nażreć...
      Co do alkoholu to nie znam ich stosunku do niego z resztą sama nie piję....

      Usuń
    2. Jesli ciotka Cie zaprasza, na pewno liczy sie z nakarmieniem Ciebie, a dobry koniak jest prezentem uniwersalnym i zawsze mile widzianym.

      Usuń
  4. moze jakies słodkosci? milego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kwiaty i bombonierkę, z winem ostrożnie...
    A może i faktycznie coś z wędlin.
    Ale warto jechać, mało mówić , a bardziej słuchać.
    Warto wyjśc z domu i nawiązywać nowe kontakty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wędliny się przydadzą, i tak sie zje; a i nie będzie, że przyjechałam sie najeść. Słodycze dzieci lubią:D Mówić coś będę musiała...tylko właśnie co?! By nie trafić przypadkiem na temat drażliwy...nie mogę się tylko uśmiechać jak idiotka....

      Usuń
  6. co ty masz z tym wypada i nie wypada? jedziesz pierwszy raz, prezent powinien byc symboliczny. na pewno bombonierka, na pewno kwiatek. wino? nie wiadomo jaka ciocia jest. może lepiej nie? to juz raczej koniak.
    mów mało, jak radzi jasna, nie daj sie wyciągnąć na spytki, raczej ty dopytuj. temat drażliwy jak sie trafi - to przeprosisz. nie znacie się, więc musicie sie nauczyc jedna drugiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tłuc się w pociągu z kwiatami... nieee...ja nie uznaje kwiatów... a jedzenie do lodówki każdemu sie przyda. Ze słodyczy dzieci powinny sie ucieszyć.
      Alkoholu nie chce żadnego kupować bo nie wiadomo jaki jest ich stosunek do niego (być może ktoś był alkoholikiem wówczas każdy % może razić). Być może ciocia sama coś kupi czy przygotuje jakąś wodę rozmówną...tylko żem ja nie trunkowa...
      Z tematami racja, tylko znając mnie raczej milcząca będe i ciężko mi będzie mówić.... bo o czym tu jak sie nie zna...
      Aha i cioci sie wydaje, że utrzymuje z mamą kontakty... a tak raczej nie jest...żebym tam miała okazje pozdrawiać czy coś, po za tym nie chce by mama zrobiła mi tam "reklamę". Sama chcę dać sie poznać od dobrej strony. Aha i jak ze sprzątaniem? Pomaganiem w domu etc? Żeby nie wyjść na taką co trzeba obsługiwać ani na odwrót...

      Usuń
    2. ja myślę, że powinnaś zaproponować cioci, ze np.pozmywasz po posiłku, czy pomożesz coś przygotować razem z nią. ona pewnie odmówi, ale staraj sie jednak pomóc. to jest bardzo sympatyczne i mile widziane. na ogół. bo być może ciocia jest osoba co nie lubi jak sie ktoś po jej kuchni kręci?
      sama sie zorientujesz.

      Usuń
    3. Masz racje, sama wiem po sobie że nie lubię jak mi się ktoś za bardzo rządzi i kręci ale nienawidzę jak ktoś przyjdzie i palcem nie kiwnie, każdą aktywność doceniam a osoba tym milej widziana:)

      Usuń
    4. no i tu trafiłaś w 10. ja tez tak mam!

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!