Obserwatorzy

czwartek, 27 lutego 2014

Czy przyjaźń, koleżeństwo pomiędzy kobietami jest możliwa?


Maria i Kasia znają się dobre kilkanaście lat. Połowę żywota. Dzwoniły do siebie często, spotykały się, informowały o możliwości podjęcia pracy stałej jak i dodatkowej. Kasia była w kilkuletnim związku z obcokrajowcem mieszkając za granicą ochłodziła kontakty z Marią izolowała i „chroniła” swój „skarb” przed koleżanką. Oczywiście podczas wizyt w ojczyźnie mogła się spotkać z koleżanką, ale we trójkę pod warunkiem że nie towarzyszył im wybranek Kasi. 


Po rozstaniu żaliła się na agresje ze strony mamy i cioć że lata straciła że po co była z nim skoro nie wyszło. Hehhh- jakby człowiek wiedział że się nie uda… to czy na pewno by się wiązał?
Obecnie Kasia mieszka z mamą nie ma stałego partnera jedynie spotkania z panami którzy w zamian za mile spędzony czas potrafią się zrewanżować: a to wyjście, czy prezent. Gdy zdarza się obcokrajowiec bywa że znajomość z hotelu zaowocuje zaproszeniem do domu gospodarza.
Maria mieszka z partnerem i jak to w życiu raz lepiej raz gorzej. Czasem gościła koleżankę u siebie ale gdy zauważyła lekceważące zachowania rówieśniczki zaczęła wycofywać się ze znajomości. Częściej utrzymywała kontakty ze wspólną koleżanką Luizą, która jest 10 lat starsza i mieszka sama z pieskiem. Z racji pewnej dysfunkcji nie raz potrzebowała pomocy. Maria nie raz jej pomogła, ale czy mogła liczyć na wzajemność? Nie.
Luiza jest lesbijką i podkochuje się w Kasi, i zapewne przekazuje swoje spostrzeżenia oraz to co mówi Maria. To jeszcze bardziej zdystansowało koleżanki. Luiza zwłaszcza gdy sie zdenerwuje lekceważącą postawą Kasi przekazuje też Marii co myśli o tamtej. Maria jest szczera. Kasia też ale za plecami omawianej osoby.
Wadą Kasi jest nie odbieranie telefonów czasem potrafi nawet w towarzystwie wyciągnąć telefon spojrzeć kto dzwoni i powiedzieć „spierd***” w obcym języku. Często zachowuje się niczym Izabela Łęcka z lalki Prusa… tak bardzo pewna swego…
Maria zawsze odbiera telefon, odpisuje. Pewnego razu Maria zaproponowała wyjście, od tygodnia dziewczyny były umówione. Kasia odmówiła w ostatnim momencie twierdząc że to zbyt mało atrakcyjne.
Niedawno Marię zastanowiła przykra niespodzianka od koleżanki... tej która odbiera telefon, odpisze jak ma kaprys... zaproponowała wyjście na pokaz (gary, pościel wełniana etc) które to miało rozpocząć się za kilka godzin. Maria napisała że nie da rady pojechać bo miała wydatki. Z resztą w przed dzień Kasia złożyła Marii niespodziewaną wizytę była mocno wyperfumowana ciut lepiej niż zwykle ubrana rozprawiała gdzie była pokazywała zdjęcia posiłków które jadła ze starszym od siebie mężczyzną.  Widziała że do gospodarzy też ktoś przyszedł pożyczać, a gospodyni szła do innej osoby w tym celu;/
Na odmowną odpowiedź w sprawie wyjścia odpisała żeby Maria coś załatwiła. Maria jej przypomniała że nie da rady niestety. A ona wymieniła osoby od których Maria miałaby pożyczyć byle tylko zobaczyć gary i dostać mikser za stracony czas "(...) Niech Ci pożyczą, co nie mają nawet 10 złotych?? Daj spokój, mikser będzie warto". Nie odpisała bo nie miała co. Kasia się oburzyła: " Dziękuję że mi odpisałaś. Ja jestem już na pokazie - mikser sie przyda. Nie będę komentować faktu że jesteś z gościem który nawet nie da Ci na bilet - żenada". Mari zrobiło się przykro.... także czytając kilka dni później wiadomość: „ Hej! Obraziłaś się na mnie??? Chyba Cię nie uraziłam pisząc szczerą prawdę – a mixera żałuj był wart! Fajny i praktyczny w kuchniJ.” - Po co mi mikser z pokazu skoro mam mojego starego Zelmera nie szemranej firmy, a nawet mam blender Boscha – pomyśleć mogła adresatka wiadomości.
Maria od Luizy się dowiedziała że koleżanka napisała do niej: że chciała Marię wyciągnąć na pokaz a ona nie ma kasy na bilet. Kasia jest dobrą koleżanką, nawet bardzo dobrą – w mówieniu kto co powinien, jaki być powinien jak się zachowywać. Wiedzę ma tylko szkoda że jej samej można bardzo wiele zarzucić.
Zaczęła się nagonka na Marię a że partnera ma nie takiego, a że nią steruje, a że od koleżanek się odwraca bo wyjść się spotkać nie chciała, a że za wcześnie rozmowę skończyła, Luiza napisała: „po co się obrażasz na mnie jeśli dokładnie wiesze to była twoja wina ,bo słuchasz swojego faceta i masz wszystkich w dupie! i jeszcze się obrażasz, bo na razie on jest bossem ,bo ma kilka złotych złotych zobaczymy jak długo potrwa ta sielanka! heh szkoda słów....”. Zdumiewająca jest agresja Luizy. Jedna i druga są wspaniałymi przyjaciółkami jak tylko mają kaprys się odezwać. Oczywiście w słowach jedna i druga są świetnymi doradczyniami i przyjaciółkami – pod warunkiem że mają ochotę. Obie prezentują roszczeniową postawę wobec świata. Gdy Maria miała nieszczęście przebywać w ich towarzystwie czuła się jak śmieć niezauważana, ignorowana odezwać się mogła jedynie dopuszczona do głosu pytaniem: „Maria a ty czemu się nie odzywasz?” „co tak milczysz?” „Patrz Mari jakaś smutna(/zła/etc)”.
Przyjaźń między mężczyznami wygląda nieco inaczej – przynajmniej tak wynika z moich obserwacji. Mimo że Maria zarówno Kasi jak i Luizie życzy dobrze ma wrażenie że Kasia chętnie ją odwiedza gdyż coś zyskuje, a żywe zainteresowanie problemami, porażkami wynika z odwrócenia uwagi, pocieszenia się: no ona ma gorzej ja mam lepiej. Szczytem bezczelności Kasi było „zamówienie” sobie menu jakim to gospodarze mieli ugościć „gwiazdę”.
Męskie przyjaźnie są bardziej spontaniczne mniej zawistne, i mniej nastawione na branie, udowadnianie. W towarzystwie kumpli mojego ex czułam się jak jeden z nich, panował taki nieskrępowany luz, taka atmosfera żartów wygłupów, wspólne wypady… ale gdy pojawiała się choć jedna dziewczyna zauważałam że robiło się jakby sztywniej. Nigdy potem nie doświadczyłam takiej integracji z męskim środowiskiem… kobiety wobec siebie są fałszywe zawistne i stosują pośrednie formy agresji (obgadywanie, plotkowanie) jednak w kontaktach są miłe. U facetów jest jakby odwrotnie być może to nazywają „prostszą konstrukcją” są bardziej szczerzy prostolinijni wobec siebie lepiej niż kobiety się komunikują. Nie tylko komunikacja między płciowa jest trudna… patrząc na Luizę i Kasię… one nie potrafią rozmawiać… krzyk jazgot minimum treści.
Wielokrotnie spotkałam się z tematem problemu kobiecego bo facet wychodzi z kumplami. Wiecie co? Zastanawia mnie dlaczego faceci nie mają takich problemów?


8 komentarzy:

  1. Chyba to jakiś wyjątek mam przyjaciółke od przedszkola i mimo wszystko dalej sie przyjaznimy

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja przyjaźń z przyjaciółkami z dawnych lat się rozpadła... niestety. Ale mam teraz dwoje przyjaciół, na których mogę polegać i są wzorowymi przyjaciółmi. "CIeszmy się ludźmi, tak szybko odchodzą" teraz nabiera nowego znaczenia.. ;C
    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam przyjaciółkę od lat i nie wyobrażam sobię życia bez niej! ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. uprzedzam, że kursor mi lata po całym tekście, zaznacza, kasuje i takie tam. wkurzam sie przy pisaniu. postaram się jednak napisać.
    miałam przyjaciółkę dawno temu. przyjaźń nie wytrzymała próby czasu.
    ja już nie miałam sił do jej problemów, z własnymi sobie ledwie radziłam.
    ale z obserwacji wiem, że jest to możliwe, choć twoja opowieść przeczy temu.
    to jest jakieś chore uzależnienie, nie przyjaźń.
    a faceci? oni po prostu nie knują i nie kombinują.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!