Obserwatorzy

wtorek, 4 marca 2014

Kazirodztwo

Nie wiele z nas zdaje sobie sprawę jak rozległe zniszczenia powoduje, są one olbrzymie i niemal nie odwracalne. Im wcześniej dochodzi do nadużyć tym prawdopodobieństwo ostrych zaburzeń psychotycznych jest większe.
Kazirodztwo dr Arthur Janov leczył wiele ofiar tego procederu. Na podstawie dziesięcioleci praktyki stwierdził że jest to najbardziej psychogenne wydarzenie w życiu małego dziecka. Porównywalne z oddaniem pociechy która nie skończyła jeszcze 8 roku życia do sierocińca lub domu zastępczego. „wiele psychotycznych kobiet jakie spotkałem, to przypadki kazirodztwa. Większość z nich nie była świadoma tych zdarzeń i docierała do nich dopiero po roku czy dwóch od zakończenia terapii pierwotnej, kiedy to w jakimś momencie zaczynały je uwalniać.
Pewna kobieta, którą widywałem, zaczęła po roku od zakończenia terapii pierwotnej miewać halucynacje i mówić do siebie. Miała wystarczająco wiele przebłysków świadomości, by wiedzieć, że  odchodzi od zmysłów, ale nie rozumiała dlaczego. Gdy ponownie podjęła terapię zaczęła doświadczać następującej serii przeżyć pierwotnych: najpierw poczuła ciemny cień, jakąś obecność w swojej sypialni gdy miała sześć lat. Czuła to przez dwa tygodnie, doświadczając bezimiennego przerażenia, jakiegoś niewyrażonego terroru. Po tym czasie cień ten okazał się osobą – kimś stojącym za drzwiami. Przez kilka tygodni, w stanie lęku i rozbicia na kawałki, uwalniała to przeżycie, aż słyszała kroki zbliżające się korytarzem i skrzyp uchylających się drzwi. Po następnych kilku tygodniach dotarła, wśród konwulsyjnych wstrząsów, do uprzytomnienia sobie, że owym cieniem ową postacią był jej ojciec. W końcu uwolniła wspomnienia tego, jak wsuwał się on do jej łóżka, obmacywał ją, i usiłował dokonywać penetracji, mimo cichego horroru jaki odczuwała. Ojciec zagroził jej, ż Bóg ją ukarze, jeśli będzie krzyczeć lub komuś powie.” mówi doktor Janov.
Przez tygodnie, i miesiące pac jętka niemal co noc uwalniała emocjonalnie wspomnienia kroków ojca zbliżającego się i wchodzącego  do jej pokoju. Uprzytomniła sobie, że jej życie, jako dziewczynki, stało się koszmarem bezsenności. Matka zdawała się nei widzieć i nie chcieć widzieć – dzieje się tak w przypadkach kazirodztwa, z rozdzierającą serce regularnością. W końcu ojciec  przestał i zaczął molestować młodszą siostrę (gdy starsza najprawdopodobniej wyrosła poza przedział zainteresowań oprawcy). Dziewczynka nie miała do kogo się zwrócić. Aby móc jakkolwiek egzystować, stłumiła te doświadczenia. Ślad świadczący że zamierzały one wypłynąć na wierzch w postaci uwalniających się retrospekcji, widoczny był w jej symptomach psychozy, jakie są zapowiedzią nadchodzących bolesnych przełomów.
Kazirodztwo zawsze prowadzi też do seksualnych komplikacji. Nigdy nie spotkałem kobiety, której życie seksualne nie zostało by przez to zrujnowane. Z powodu zniszczenia poczucia własnej wartości ofiarą staje się seksualnie niewybredna, traktując siebie jak dziwke, albo w ręcz zostaje prostytutką. Większość prostytutek przeszła w dzieciństwie kazirodztwo. To jedna opcja.. inną jest dla ofiar całkowity brak kontaktów i oziębłość. Nie możemy też zapomnieć o homoseksualizmie jako skutku nadużyć – kompletnym odcięciu się od jakichkolwiek z osobnikami przeciwnej płci, lub „zaindukowaniu się” zachowaniami homoseksualnymi w przypadkach gdy oprawca był tej samej płci.
Tak czy owak w „najłagodniejszym” przypadku ofiara będzie miała poczucie winy i wstydu, rodzące się w niej podatność na odchylenia. Stosunek do kobiet i/lub mężczyzn będzie skrzywiony.
Trauma często wymusza oziębłość – taki jest mechanizm przetrwania ofiary i będzie utrzymywać się tak długo, aż taka osoba stanie się gotowa odczuć w pełni swoje urazy, tak jak się one odbywały.

Jak ciężko osobie dotkniętej oziębłością się przełamać… szczególnie, gdy kazirodztwo nie jest znane ani terapeucie ani pacjentce.  Braku miłości nie da się nadrobić. Ani terapeuta ani nikt inny nie jest w stanie wyrównać ofierze deficytów miłości. Ta potrzeba nie zaspokojona  nie jest chora. Chore są późniejsze zachowania, do których ona prowadzi. Trudno to nazwać chorobą. To po prostu jedyna dostępna ofiarom droga do wyrażenia rozpaczliwej potrzeby, która powinna zostać zaspokojona w sposób naturalny.


Na podstawie książki Arthura Janova:  The New Scream – Primal Therapy Twenty Years On (str 302-304)      

20 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. to prawda. Statystycznie rodzice i opiekunowie stanowią większe zagrożenie dla dziecka niż psy. To straszne!

      Usuń
  2. Wykorzystywanie pelnej zaleznosci dziecka od rodzicow, nie tylko poprzez akty pedofilii, ale rowniez przez tyranie psychiczna lub bicie, zawsze prowadzi do zaburzen w dalszym zyciu. Wiekszosc doroslych z zaburzeniami psychicznymi lub socjalnymi to ofiary rodzicow. Niestety, niewielu zdaje sobie z tego sprawe, bo albo wyrzuca te akty z pamieci, albo nie zauwaza zwiazku. Jedynie profesjonalna psychoterapia jest w stanie w jakims stopniu uwolnic ich od demonow przeszlosci, ale na nia czeka sie latami. Czasem bywa juz za pozno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz racje. Twierdzę że nie ma kary dla oprawcy... Myślę że powinien coś zrobić by w jakimś stopniu pomóc ofierze. Ale czy to możliwe?

      Usuń
    2. Mnie moja mamuśka biła jak się zdenerwowała, nie żeby specialnie czy coś. Ale teraz mam problemy psychiczne, i wg takie tiki no i czuję się jak kaleka.

      Usuń
    3. Robisz coś z tym? Zamierzasz? Poszukać profesjonalnej pomocy?
      Ja ze swojej strony mogę obiecać że będę poruszała tematy tego typu. 3maj się!

      Usuń
  3. Na szczęście mnie to nie dotyczy,
    a ofiarom współczuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zastanawiam się nad karą dla takiego... chyba nie ma takiej. Bo najwłaściwszą było by działanie niosące ulgę ofierze...

      Usuń
  4. Kurcze nie wiem co powiedzieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, to bardzo ciężki temat. Ale to nie powód by milczeć i nie pisać o tym przez co przechodzą ofiary...

      Usuń
  5. ciekawy tekst. przeczytałam cały ale nic więcej chyba nie trzeba dodawać. mam u Ciebie zaległości więc ruszam dalej

    OdpowiedzUsuń
  6. Ludzie to jednak paskudny gatunek...

    OdpowiedzUsuń
  7. Poruszasz bardzo ważne tematy. Jak dla mnie kazirodztwo jest odrażające, nie wyobrażam sobie aby mi się takie coś przydarzyło w życiu albo moim bliskim. Przecież to jest tak chore, że ja sama nie umiem tego pojąć. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda to odrażające. Nie pojęty dla mnie ogrom cierpień przez jaki ofiary przechodzą. Zdarza się że ofiara cierpi na schorzenia psychosomatyczne cierpi chodzi z prośbą o pomoc po lekarzach którzy nie znajdują przyczyny.... dopiero gdy trafi do dobrego terapeuty podczas terapii może wyjść to co wyparła. To straszne jak głęboko potrafi tkwić przyczyna. Przypadek Pani opisanej wyżej to jakby gotowy scenariusz thillera.

      Usuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!