Obserwatorzy

środa, 17 grudnia 2014

Ziaja - maska kojca z glinką różową, skóra wrażliwa

Jak wiecie interesuje mnie wszystko do cery naczyniowej, tak więc kupiłam tą maseczkę. Cera moja, naczyniowa w okresie zimowym narażona jest wyjątkowo na atmosferyczne czynniki które dają jej popalić, więc reaguje rumieniem, pieczeniem… pragnę ukojenia. Czy ta maseczka sprostała zadaniu? 
Dziś moja buzia bardzo wołała ukojenia… stwierdziłam że tym razem nie nałożę krem maseczki z Flosleku, ale czy to dobry był dobry wybór?






Tak dziś buzia moja reagowała pieczeniem, że stwierdziłam iż to dobry moment by przetestować ukojenie jakie daje maseczka kojąca z glinką różową.
Po umyciu twarzy nałożyłam maseczkę, nakładanie normalne jak każdej innej saszetkowej maski z Ziaji. 
Ukojenie poczułam minimalne, jednak nie takie i nie to czego oczekiwałam. Po 15 minutach zmyłam, byłam rozczarowana… nałożyłam i drugi raz, no lepiej było ale niestety daleko od tego czego oczekiwałam… łagodzić łagodzi ale za mało, czy sprawiła że zaczerwienienia zniknęły? Nie, nawet nie wiem czy się zmniejszyły.
Skóra zauważyłam że jest lepiej nawilżona, jednak to za mało…
Nie wiem czy wrócę do tej maseczki...

40 komentarzy:

  1. Nigdy jej nie miałam. Raczej nie wypróbuję skoro efekt jest słaby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę są lepsze... niedługo pokażę coś lepszego:))

      Usuń
  2. ja nie mam naczynkowej cery, więc zapewne i tak bym nie spróbowała : c

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuu szkoda, że szału nie zrobiła :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety tez z nia nie mialam do czynienia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zanim przeczytałam byłam zainteresowana, teraz jednak wiem, że u mnie nie zdałaby egzaminu na 1000000%. :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że nie spełniła swojej podstawowej funkcji, wszak nie o nawilżenie, a ukojenie chodziło.

    OdpowiedzUsuń
  7. O znowu Ziaja ...
    Od wczoraj nie miałam Internetu nie wiem dlaczego wrrrr....spóźniona wszędzie jestem wrrrr..

    OdpowiedzUsuń
  8. Tej akurat nie miałam, ale próbowałam wersji z glinką zieloną i była całkiem okej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zależy czego sie potrzebuje, każda maseczka ma inne zadanie:))

      Usuń
  9. nie słyszałam jeszcze o niej ale najbardziej lubię szarą :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta z szarą glinką jest lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Za tą cenę skuszę się na nią, chociaż myślałam, że efekt będzie lepszy... szkoda, bo zimą mam podobne problemy co Ty :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam krem maseczkę z Flos Leku... naprawdę.... minimalnie droższa (około 3/saszetkę) ale bez porównania...

      Usuń
  12. miałęm całą serię tych maseczek i składowo bardzo mało się różnią .... są ok ale ejdnak za dużej różnicy nie widziałęm prócz krótkiego ukojenia i zmatowienia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nie chodzi o zmatowienie lecz ukojenie.

      Usuń
  13. Mam ale nie zuzylam do konca :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam ją i bardzo mi pomogła po zabiegu kwasami. Kupiłam następne w razie, gdybym znowu podrażniła skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wypróbowałam jeszcze tej maseczki. Na zaczerwienienia SVR ma ciekawy krem do skóry naczynkowej, działa najlepiej na różne takie stany na skórze, tylko cena odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  16. Heh kolejna glinka, mi się kojarzy z piaskownicą. Ciekawe skąd taką różową biorą.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam jej nigdy, ale szkoda że efekt jest tak znikomy...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!