Obserwatorzy

niedziela, 4 stycznia 2015

Bylejakość…

Czas stania na stoisku był dla mnie okazją do poobserwowania ludzi… najzabawniejsze co mnie spotkało było na samym początku, a wiec:
Przyszłyśmy z koleżanka na 14 chłopak z poprzedniej zmiany nas uświadamia co do czego plus co nieco od siebie o życiu – taki troche bajerant, gadki szmatki a czas leci…
Nagle przybiega wilgotny na twarzy z czerwonymi policzkami, oczyma jak pięć złotych kolo patrzy na nas i oświadcza że przyszedł do pracy na stoisko. Mówimy że my miałyśmy zgodnie z grafikiem 14.00- 22.00 no i jesteśmy. Wyszło że kolo miał na 6.00 rano przyszedł na 14 a my patrzymy a jest po piętnastej! Najlepsze było jak zbulwersowany oświadczył że pozwie naszą agencje pracy tymczasowej. Myślałam że ze śmiechu padnę buahahahahaha! Nawet jak to pisze się śmieje… (jeszcze o nim będzie o tym kolesiu).
Za jakiś czas przybiegła kierowniczka z zapytaniem ile osób przyszło do pracy, to mówimy że my dwie…. Była baaardzo zdziwionaJ. Ciekawe podejście mają młodzi ludzie do tak ważnej sprawy jaką jest praca i zarabianie pieniędzy – pomyślałam.
      Mimowolnie spoglądałam jak wyglądają kobiety, dziewczyny w różnym wieku, od czasu do czasu wymknął mi się komplement, jedna była mocno zdziwiona moimi słowami i zaczęła sobie umniejszać: a że makijaż na szybko robiony, że dziś jest nieświeża bo od wczoraj… Itak dalej. Hmmmm… po co sobie umniejszać… zamiast powiedzieć dziękuję i uśmiechnąć się… nie rozumiem… dziewczyny wyglądają bardzo fajnie, przykładają się do wyglądu, nawet na „w nieładzie” ma swój urok.
Z kolesiem zakręconym miałam przyjemność stać dnia drugiego, śmieszny kolo studiuje podyplomowo BHP… spodnie za luźne, ilekroć kucnął pół dooopy widać mu było… no i braki w wiedzy z zakresu spraw pracowniczych – podstawy…
Stoję tak stoję, pustki wokół godzina do zamknięcia ludzie prawie wyszli ze sklepu w tem jakiś kolo pyskuje o najtańsze rzeczy z pretensją: odpowiedziałam że nie ma. Patrzę kto to taki nie kulturalny, zwykle ludzie podchodzą pytają…
A to: mój ex…. Przeszedł sobie potem przeszedł mimo barierki… i te pretensje że tanie wykupili… co się dziwić: koniec akcji wiadomo ze przebrane będzie… Jak zawsze wygląda elegancko, jak zawsze z kultura na bakier… potem widziałam go z jakaś blondi…

Tak żonę zostawił, dziecko małe… co tam… co tam dziecko… najważniejsze by tatuś się dobrze bawił…



Czym dziś jest przysięga małżeńska, czym ślub…. Kosztem, wystąpieniem, pięknym wydarzeniem, wypitym alkoholem i jedzeniem…. Czym jest naprawdę widać po latach…
Czym jest dziecko? Gadżetem z którym kobieta powinna się pokazywać?! Czymś co para jest mieć zobligowana?! A potem przykrym obowiązkiem, od którego tak chętnie się ucieka wiedzionym ciekawością, nowością… po co płacić alimenty, wszak dziecko jest kobiety prawda?!


Bylejakość… tak… już nawet meble, sprzęty są obliczone na krótki czas użytkowania, byle przetrwało okres gwarancyjny a po to już najlepiej klient kupi nowe i tak w kółko…
Meble, sprzęty… związki, rodzina… miłość, wartości - to wyświechtane już slogany… jak pokazuje czas. Konsumpcjonizm rządzi.
Oczywiście kiedyś było inaczej, nie było rozwodów, z pracą było łatwiej… takie poluźnienie relacji widać nawet w relacjach pracownik pracodawca – czy raczej zleceniodawca – zleceniobiorca…  na strychu wisi dyplom dziadka – podziękowanie za nieprzerwaną trzydziestopięcioletnią pracę…. Dziś jest tendencja by co lat kilka zmieniać…
No i takie mamy czasy… byle jakie…


38 komentarzy:

  1. Kiedys z byle powodu malzenstw sie nie rozwiazywalo, teraz przy pierwszej sprzeczce biegnie sie do sadu z pozwem rozwodowym. Za latwo brac sluby, za latwo odzyskiwac wolnosc.
    A domowe graty? Tyle sie tego produkuje, wszystko jest tanie, tanio robione, a technika idzie do przodu w takim tempie, ze ledwie cos kupisz, a juz jest przestarzale. Buty, ubrania - nie oplaca sie reperowac i przerabiac, zelowac, bo to drozsze od nowych.
    Masz swieta racje, wszystko zrobilo sie bylejakie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam nie wiem filiżanko, czy to bylejakość, czy fakt, że teraz ludzi bardziej stać na rozwód. Ten mit nierozerwalnego małżeństwa z faktami nagminnego zabijania dzieci przed wojnami jakoś mi nie współbrzmi. To chyba zresztą w pruskim zaborze władze zakazały kobietom spać z niemowlakami, bo "przypadkowe" przyduszanie było na porządku dziennym, natomiast w okresie międzywojnia szamba były pierwszymi miejscami, gdzie poszukiwano zaginionych dzieci i małżonków. Natomiast jeśli chodzi o meble, to cena szybkości z jaką się je nabywa. Meble drewniane, które przetrwają wieki, nadal są produkowane. Tyle, że więcej wypłat trzeba na nie wydać :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stać czy nie stać... chodzi o podejście: po co ratować relacje skoro można otwierać nową... - to tak Panów fascynuje. Oczywiście że trwałe dobra też są produkowane, jednak to niebywały lux na który mało kogo stać...

      Usuń
    2. Tylko panów? Wyczuwam zgorzknienie. To panie niby z innej planety? No właśnie - podejście. Cena trwałych rzeczy się nie zmieniła, tylko kupowanie ich stało się wyborem. Wiele kobiet woli mieć 20 tandetnych ciuchów zamiast 3 trwałe za tę samą cenę. To samo tyczy się wyboru faceta, jak ma brudne paznokcie i ćmoka przy nas papierochy, to trzeba koniecznie doszukiwać się głębi wierności? Nie warto poczekać na kogoś czystszego? :)

      Usuń
    3. Niby Panowie z Marsa a Panie z Wenus... Co do dóbr luksusowych to zdania są podzielone.... ja obsesyjnie myślę o torebce CK którą widziałam w sklepie....ajjjjj.... spędza mi sen z powiek... oglądam się za siebie a tam torebka CK za mną chodzi - żartuje... ale chciałabym ją mieć...ehhh ta cena...

      Usuń
  3. chciałabym mieć takie małżeństwo które przetrwa 50 lat... ech. jak se pomyślę że me najdłuższe związki trwały po 2 lata ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chciałabym do końca życia, ale czy to realne?

      Usuń
  4. Podsumowanie w fotce ze staruszkami...
    Teraz wszystko łatwiej wyrzucić i kupić nowe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcie pary strauszków trafia w sedno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej pokazuje zwycięstwo medycyny. Jeszcze w XIX wieku na tego pana przypadałyby statystycznie dwie żony. Bo pierwsza padłaby po którymś porodzie, a druga potrzebna do gospodarstwa (świnie się same nie nakarmią).

      Usuń
  6. Ten obrazek ze staruszkami jest bardzo prawdziwy, bo dzisiaj ludzie nie doceniają tego co mają wcale. Za łatwo przychodzi im to odstawić i rozpocząć nowe życie, zamiast się zastanowić nad tym co robią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt lekko traktuje sie wszystko i wszystkich, mam wrażenie że przedmioty traktuje sie lepiej od ludzi i zwierząt...

      Usuń
  7. Śmieszny ten koleś;) zdjęcie staruszków daje do myślenia

    OdpowiedzUsuń
  8. Widziałam kiedyś zdjęcie tych staruszków.
    Wiesz moi rodzice kompletnie do siebie nie pasują. Czasami się zastanawiam po co w ogóle są małżeństwem. Ale są nim od 26 lat. I nie było żadnego rozwodu.Chociaż czasami sama mam ochotę im go udzielić.
    Albo np. u mnie w parafii jest taki proboszcz.. Tłumaczył nam na naukach przedmałżeńskich, że jeśli dziewczyna zajdzie nie daj Boże w ciążę, to lepiej nie wychodzić za mąż. Lepiej urodzić dziecko i zobaczyć, czy facet w ogóle nadaje sie na takie coś jak ojciec. Bo można sobie po prostu rozwalić całe życie. I z tego późnej biorą się rozwody.
    Niestety ale świat teraz jest jednym słowem do dupy. Bo ludźmi rządzi pieniądz, a dzieci nie są wychowywane tylko chowane....

    MSjournalistic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieniądz zawsze rządził nie ma sie co czarować tylko kiedyś ludzie mieli zasady bo teraz jest tak luźno że trudno sie połapać...

      Usuń
  9. Z tymi komplementami - to zależy... ja jestem na przykład skromną osobą, i też często sobie "umniejszałam"... ale mój chłopak zwrócił mi na to uwagę, że powinnam po prostu przyjmować komplementy, i teraz już staram się właśnie tak robić :)
    Bardzo mi się podoba tekst o tym, że kiedyś, jak coś się zepsuło, to się to naprawiało, a nie wyrzucało do kosza... to takie prawdziwe, i dotyczy wielu sfer życia...

    OdpowiedzUsuń
  10. Smutne te Twoje refleksje. Mam nadzieję, że po tym zachłyśnięciu bylejakością, ludzie zaczną doceniać stałe wartości.

    OdpowiedzUsuń
  11. te malenkie niespodzianki są niebezpieczne dla dziecka

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten świat w tych czasach jest bardzo przykry. Jak to mówią mi bliscy "jesteś z innych czasów". Może to i prawda... przykre jest zachowanie ludzi- wolą wziąć rozwód, zamiast spróbować coś naprawić dla dobra dziecka. Kiedyś była rodzina na pierwszym miejscu... teraz nie wiem... egoistyczne własne szczęście? Mam nadzieję, że ludzie otworzą jeszcze oczy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak konsumpcjonizm rządzi pełną parą, ważny jest konsument i jego potrzeby gdyż to on dokonuje wyboru. Jaka rodzina? Jakie zobowiązania? Wszystko można zmienić, zamienić...
      Czy to jest szczęście? Jak szczęściem może być krzywda drugiego człowieka?

      Usuń
  13. Święta prawda to co piszesz - bylejakość nas atakuje zewsząd: od bylejakiich produktów w sklepach poprzez bylejakie relacje i związki, wokół mnie same rozwody i dzieci z rozbitych rodzin; to powoli staje się normą a jak ktoś żyję szczęśliwie radząc sobie z problemami w związku ( bo przecież się zdarzają...) przez wiele lat to mam wrażenie zaczyna się na niego patrzeć jak na idiotę. Bylejakie są rządy, służba zdrowia i prawo..... dzięki temu oszuści i naciągacze nękają niewinnych ludzi -m in o tym u mnie wkrótce..... jak się trochę otrząsnę i pozbieram,, do kupy,, Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przysięga małżeńska w tych czasach już mało co znaczy... Mam przykład w najbliższym otoczeniu :(. Ludzie w ogóle nie zachowują się dorośle. Nie umieją razem pokonać pewnych problemów... Jeszcze gorzej jak w tym wszystkim pojawia się dziecko bo to ono najbardziej cierpi.
    Ja ostatnio nauczyłam się dziękować za komplementy. Umniejszanie sobie mamy w naturze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko przysięga małżeńska... każda inna umowa... słowo - kiedyś było coś warte a dziś co?

      Usuń
  15. Ja wierzę, że świat wcale nie jest taki zły, że nie ma "gorszego" pokolenia. To pokolenie to my i to my musimy zadbać, by istniała miłość "na zawsze", by umieć się odpowiednio zachowywać, brać na siebie odpowiedzialność...

    Co do przysięgi małżeńskiej, która kiedyś była coś warta a teraz nie - też bym się kłóciła. Jest tak samo jak było. Jasne, jest więcej rozwodów ale to nie dlatego że ludzie nagle się mniej kochają, a dlatego, że nie boją się powiedzieć - zmieniłeś się, chcę szukać szczęścia - i szukają go w innej osobie. Kiedyś ludzie się nie rozwodzili, bo kobieta nie miała pracy, bo co ludzie powiedzą... a czy była w tym miłość? Wątpię :) Wydaje mi się, że kiedyś zdrada " na froncie" w ,,innym mieście" częściej występowała :)

    Przepraszam za chaotyczne myśli :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś jest więcej możliwości: internet, delegacje jest większa otwartość, pokusa kiedyś wiele rzeczy było tabu... dziś porusza się więcej tematów, więcej wolno...

      Usuń
  16. Niestety to nie wroci... Wszystko przemija ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i oby przyszło lepsze, ale czy przyjdzie? Z pewnością będzie inne....

      Usuń
  17. Kiedyś rozwody nie były popularne a, dziś tak. Ja jestem zdania że jak się psuje w związku to trzeba próbować to naprawić wspólnie a rozwód to powinna być ostateczność.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, miło mi że tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie, ale nie SPAMuj, komentarze: propozycje wspólnej obserwacji, łańcuszki, autoreklamę i teksty nie na temat usuwam. Ja szanuję Ciebie, więc proszę szanuj mnie, a odwiedzę Cię na pewno. Zwłaszcza jeśli masz g+ będzie mi łatwiej do Ciebie trafić gdy zostawisz adres bloga pod swoim komentarzem. Czasem mam zaległości, ale spokojnie, nadrabiam je:))
Bardzo mnie ucieszy gdy dołączysz do zacnego grona moich obserwatorów.
Życzę przyjemności!